Billy Kot który ocalił moje dziecko

Wydanie
Nasza Księgarnia, Warszawa, .
Liczba stron
320
Wymiary
13,5 × 20,4 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788310128232
Waga
0,28 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Nowak Anna
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Prawdziwa historia przyjaźni autystycznego dziecka i niezwykłego kota. Najpiękniejsza opowieść o więzi człowieka i zwierzęcia od czasów książki „Kot Bob i ja”. Fraser od urodzenia miał skłonność do nagłych wybuchów złości, często wywołanych pozornie błahymi przyczynami. Codzienność rodziny Boothów była więc męcząca, a mama chłopca, Louise, widziała przyszłość w ciemnych barwach. I wtedy właśnie Fraser poznał Billy’ego: wyjątkowego szaro-białego kocura. Billy sam wiele wycierpiał – został porzucony przez właścicieli – a jednak natychmiast pokochał nowego opiekuna, choć inne zwierzęta zwykle się bały drażliwego i nerwowego dziecka. Ta przyjaźń odmieniła wszystkich Boothów. Żywiołowy, lecz cierpliwy Billy wniósł radość do domu, w którym nikt się od dawna nie śmiał. Lecz co bardziej zaskakujące – wkrótce się okazało, że kot świadomie zachęca Frasera do pokonywania kolejnych przeszkód i podejmowania wyzwań. To dzięki Billy’emu doszło do wielkiego przełomu w rozwoju chłopca. Przełomu, który bliscy Frasera nazywają cudem. Louise Booth jest mamą pięcioletniego Frasera i trzyletniej Pippy, a także opiekunką najlepszego przyjaciela swojego synka – kota o imieniu Billy.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

W zasadzie dostałam mniej więcej to, czego oczekiwałam, wiele już przeczytałam tego typu historii. Autystyczne, zagubione w neurotypowym świecie dziecko, jego bezradni rodzice, wielka rozpacz. Mozolne poszukiwanie drogi wyjścia. Każda z takich opowieści ma ten sam dramatyzm i podobne wątki. Tutaj motorem sprawczym jest nadzwyczaj inteligentny kot o imieniu Billy. To on, siódmym kocim zmysłem wyczuwa potrzeby książkowego Frasera i towarzysząc mu na każdym kroku przełamywania barier i ograniczeń, staje się najbardziej cierpliwym nauczycielem i oddanym, wiernym przyjacielem. Zakończenie, pomimo spodziewanego finału i tak wywołało wzruszenie. Wspaniale jest czytać o tym, jak kolejni rodzice znaleźli drogę do własnego dziecka. Historia prawdziwa.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Louise Booth, autorka książki, jest mamą Frasera i opisuje prawdziwą historię swojej rodziny. Od kiedy urodził się im pierwszy synek, życie jej i męża zmieniło się diametralnie. Nagle stało się trudne, dramatyczne, nieprzewidywalne i być może zostałoby takie, gdyby do Boothów nie trafił niezwykły pomocnik: kot Billy. Nie dziwię się rodzicom Frasera, że mieli wątpliwości, czy mogą przygarnąć kolejnego kota. Fraser, chłopiec z zaburzeniami autystycznymi, zachowywał się w sposób, jakiego te wrażliwe zwierzęta przecież nie znoszą (starszy kot rezydent pochodzący z czasów sprzed Frasera chłopca głównie unikał). Mały miewał napady złości, krzyczał, był agresywny i można było sądzić, że nowy kot nie będzie w stanie go zaakceptować. A jednak… Już pierwsze spotkanie tych przyszłych przyjaciół było absolutnie magiczne, a potem Billy wykazał się tak wielką inteligencją emocjonalną, że często aż trudno było uwierzyć w to nawet matce chłopca - bezpośredniemu świadkowi tych wydarzeń. Książka opisuje relację chłopca i kota, ale mnie przede wszystkim dała możliwość empatycznego wejrzenia w problemy, z jakimi musieli i muszą mierzyć się rodzice Frasera. To, delikatnie mówiąc, nie sielanka. Jak zgasić przerażenie dziecka, gdy ściany nagle zaczynają krzyczeć? To tylko jedno z możliwych zaburzeń w tej chorobie – synestezja sprawia, że osoby dotknięte autyzmem mylą bodźce odbierane różnymi zmysłami. Wydaje im się, że słyszą to, co widzą. Jak trudne musi być to dla dotkniętej tym osoby: znaleźć się w pomieszczeniu wśród głośnego krzyku ścian! A jeśli to dodatkowo jest własny pokój…

Przeczytaj całą opinię
2017-01-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Historia przedstawia życie rodziny, która zmaga się z trudnościami losu, jakim jest niepełnosprawność dziecka- autyzm i wiele innych niepełnosprawności sprzężonych. Zawsze słyszałam, że to pies jest najlepszym przyjacielem. Po przeczytaniu tej książki zmieniłam zdanie. Kot, który sprawia, że dziecko lepiej funkcjonuje, pokonuje swoje trudności.

Przeczytaj całą opinię
2016-10-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Wspaniała,autentyczna książka napisana przez matkę chorego na autyzm dziecka.W książce poznajemy bliżej jak wygląda życie z chorym dzieckiem,jak wielkie serce ma jego matka,co czuje i jak stara się pomóc Fraserowi.Pewnego dnia Louise przygarnia kota imieniem Billy aby jej syn miał przyjaciela do zabawy.Od pierwszej chwili między chłopcem a kotkiem nawiązuje się nić porozumienia.Od tej chwili Fraser robi ogromne postępy w swoim rozwoju,w domu panuje przyjemniejsza atmosfera a to wszystko za sprawą niesamowitego,cudownego kocurka.

Przeczytaj całą opinię
2016-09-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Autorką książki jest mama chłopca, u którego przez kilka lat lekarze nie umieli zdiagnozować choroby. W końcu kiedy okazało się, że ma autyzm lekarza poinformowali rodziców, że niestety ich dziecko nigdy nie będzie chodziło do normalnej szkoły. Mama pod wpływem intuicji doszła do wniosku, że jednym ze sposobów leczenia (oprócz różnego rodzaju form rehabilitacji), które pomogą jej synowi może być adoptowanie kota. Znalazła fundacje i okazało się, że znalazła idealnego towarzysz życia dla jej syna. Historia opowiada o ich wzmaganiach z chorobą syna, bo mimo, że Billy znalazł się w ich domu nie zawsze wszystko układało się doskonale. Dzięki zawziętości i bardzo dużej pomocy kota chłopiec zaczął robić ogromne postępy. Bardzo ciepła i urocza historia opowiadająca o dużym wysiłku i owocach, które z niego wynikły.

Przeczytaj całą opinię
2016-09-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Kiedy tylko mam okazję z chęcią sięgam po książki o tematyce autyzmu, ponieważ jest to zagadnienie, które zawsze mnie interesowało. Tak stało się również tym razem. Książka Louise Booth przedstawia prawdziwą historię chłopca, który cierpi na autyzm. Jego życie odmienia pewien kot. Kot o imieniu Billy przygarnięty ze schroniska staje się najlepszym towarzyszem zabaw autystycznego chłopca, przyjacielem, a także wydaje się, że rozumie potrzeby Frasera, zachęca go i stymuluje do pracy. Dzięki temu rozwój chłopca zmierza w pozytywnym kierunku. Kot wniósł wiele radości do domu swoich nowych właścicieli. W książce odnajdujemy także szereg trudności z jakimi zmagają się na co dzień rodzice autystycznych dzieci. Pozycja ta ukazuje jak wygląda życie z chorym na autyzm i ile poświęceń, wyrzeczeń trzeba ponieść, aby zapewnić mu odpowiednie warunki rozwoju. Więcej informacji na temat Frasera i niezwykłego kota o imieniu Billy można znaleźć na fb.

Przeczytaj całą opinię
2016-07-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Optymistycznie. O tym, jak kot może pomóc w wychowaniu dziecka z autyzmem. Żadnej magii, wyższych sił. Dziecko pokochało kota i zaczęło otwierać się na świat szybciej, niż dzięki terapeutom.

Przeczytaj całą opinię
2016-04-21
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Mam dużo sceptycyzmu, jeśli chodzi o przypisywanie zwierzętom ludzkich motywów i intencji. Nie jestem przekonany, że koty są złośliwe. Ale to co się zdarzało u mnie w domu to były sytuacje trudne do wyjaśnienia. No dobra, może nie był złośliwy, to tylko alternatywny sposób komunikacji. Zakładam, że wiele rzeczy dzieje się z powodów, których jeszcze nie odkryliśmy, ale nie ma w tym magii, czy cudownych zrządzeń losu. Billy. Kot, który ocalił moje dziecko Louise Booth jest historią wspólnego wychowywania się autystycznego dziecka i kota. Kota, który okazał się wspaniałym terapeutą. Popchnął autystycznego Frasera do wielu działań i aktywności, których nie potrafili z niego wydobyć ani rodzice, ani terapeuci. Można potraktować tę książkę, jako opowieść zachwyconej matki. Podkolorowanej i gdzieniegdzie naciągniętej. Jestem jednak w stanie uwierzyć w opisaną historię. więcej...: http://www.speculatio.pl/billy-kot-ktory-ocalil-dziecko/

Przeczytaj całą opinię
2016-04-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Czytałam sporo książek o autyzmie, zarówno tych zbeletryzowanych, jak i opartych na faktach i muszę przyznać, że za każdym razem lektura taka wprawia mnie w zdumienie. Ludzki mózg odkrywa przed nami coraz więcej swoich sekretów, ale tak do końca chyba nigdy nie zostanie zbadany i poznany. Autyzm jest zaburzeniem rozwoju i funkcjonowania organizmu związanym z dysfunkcją ośrodkowego systemu nerwowego. Diagnozuje się go zazwyczaj do trzeciego roku życia. Dzieci dotknięte tą chorobą mają problemy z okazywaniem uczuć i budowaniem relacji z rówieśnikami oraz z otoczeniem. Osoby takie izolują się, dochodzi do tego jeszcze wiele innych czynników jak zubożone, stereotypowe zachowania, których zmiana wywołuje lęki i zagrożenie. Dzisiaj potrafimy już rozróżnić wiele odmian autyzmu, choć zdiagnozowanie tej choroby wymaga czasu, wielu złożonych badań i obserwacji zachowania dziecka. Nie jest także tajemnicą, że kontakty autystycznego dziecka ze zwierzęciem - kotem, psem, często pomagają mu przełamać bariery, pozbyć się lub ograniczyć lęki, zaprzyjaźnić się i okazać uczucia. Louise Booth napisała książkę o swoim synku - Fraserze, jego codziennych zmaganiach z przystosowaniem się do życia w domu, przedszkolu, potem szkole. Praca z chłopcem wymagała ogromnego poświęcenia i zaangażowania rodziców oraz pomocy ze strony rodziny i terapeutów. Ale największy postęp dokonał się wówczas, gdy w domu Państwa Booth zamieszkał Billy - młody kociak przygarnięty ze schroniska, który stał się najlepszym przyjacielem Frasera. Kot od razu zaakceptował chłopca i, co ważniejsze, dziecko równie szybko pokochało zwierzaka. Billy zapewnił chłopcu bezwarunkową akceptację, dzięki której lęki dziecka osłabły, a wzmogło się i rozwinęło poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu Fraser był gotowy podejmować nowe wyzwania i coraz więcej się uczyć. Oczywiście nie obyło się bez momentów trudnych, czasem następował regres, ale Billy zawsze stał na straży gotowy przynieść otuchę i pomoc swemu małemu przyjacielowi. Dla mnie najbardziej niesamowitą rzeczą w tej historii jest wyczucie kota, który zawsze pojawiał się przy dziecku w chwilach zagrożenia, kiedy jego pomoc okazywała się konieczna. To dzięki kotu chłopiec zaakceptował kąpanie, korzystanie z nocnika i łazienki, ale także nauczył się wchodzić po schodach i wiele, wiele innych rzeczy. "Billy. Kot, który ocalił moje dziecko" to niezwykle interesująca, pełna miłości opowieść matki o codziennej walce z przeciwnościami dnia codziennego i akceptacji różnic w świecie autystycznego malucha. "Bycie rodzicem takiego dziecka jest inne. Nie sposób planować przyszłości, trzeba zapomnieć o marzeniach i ambicjach. Musisz po prostu żyć chwilą." Powieść ta bardzo przypadła mi do gustu i z prawdziwą przyjemnością towarzyszyłam Fraserowi w jego postępach, a Louise podziwiałam za wytrwałość i konsekwencję w dążeniu do wyznaczanych celów. Przyznaję, że ta historia nie wywołała we mnie aż tylu emocji jak powieść Nuali Gardner "Mój przyjaciel Henry", książka Jodi Picoult "W naszym domu", czy Lisy Genovy "Kochając syna", ale prawdziwa opowieść o Fraserze i jego ukochanym kocie Billym na pewno zasługuje na uwagę i uznanie. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2016-03-31
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543

Przywykłam już, że w tego typu książkach nie ma co szukać pięknego języka, więc z lekka siermiężna narracja w ogóle mi nie przeszkadzała. Nauczyłam się też, że oceny są zwykle wystawiane za dramatyzm i opisane wzruszenia a nie za wartość literacką, więc rozczarowania nie było. Miała być historia o wyjątkowym kocie i autystycznym dziecku i była. Można się z lektury co nieco dowiedzieć o autyzmie, przynajmniej jeśli się nie orientuje w temacie. O kocich zachowaniach mniej, bo Billy faktycznie był dość wyjątkowym kotem. Jedno co mi zgrzytnęło w zachowaniu mamy chłopca to branie zwierzaków "na próbę" - wzięła psa, nie zdało to egzaminu, oddała. Oczywiście krajało jej się serce, ale nie przeszkodziło jej to jakiś czas później znowu wziąć kota, jak znowu nie zda egzaminu to przecież zawsze można oddać. Jakoś średnio mnie to zachwyciło, takie przedmiotowe traktowanie zwierząt. Miałam często wrażenie, że dla niej Billy to niewiele więcej niż kolejny sensoryczny gadżet.

Przeczytaj całą opinię
2016-02-14
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/246543
z 3