Całe życie

Wydanie
Otwarte, Kraków, .
Liczba stron
184
Oprawa
Twarda
ISBN
9788375154412
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Historia dwudziestego wieku wydestylowana na niecałych dwustu stronach. Triumf literackiego minimalizmu. Deutschlandradio Kultur „Całe życie” to subtelna opowieść o odnajdywaniu sensu i piękna w samotności. Autor jak pod lupą ukazuje najdrobniejsze chwile i historyczne wydarzenia, które nas kształtują. jury Międzynarodowej Nagrody Bookera Andreas Egger to prosty człowiek, który wiedzie spokojne, wypełnione fizyczną pracą życie w sercu austriackich Alp. Mężczyzna stara się nie odciskać piętna na otaczającej go naturze, ale ta nie zawsze okazuje mu swoją wdzięczność. Nic, nawet miłość, nie burzy ładu i monotonii jego codzienności. Gdy w dolinę wkracza cywilizacja, idylliczny świat nieodwracalnie się zmienia. Bo przecież jedyną pewną w życiu rzeczą jest zmiana. Robert Seethaler Urodzony w Wiedniu, znany i doceniany pisarz i autor scenariuszy filmowych. „Całe życie” znalazło się na krótkiej liście powieści nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera i zostało przetłumaczone na 28 języków.

Opinie czytelników

(3.56)
195 ocen, w tym
25 opinii
5
5
4
16
3
4
2
0
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Najbardziej poruszyła mnie delikatność tej książki. Autor opisuje całe, trudne życie głównego bohatera. Na szczęście, nie nurza się w okrucieństwie, a ukazuje całokształt życia ze wzlotami i upadkami. Nie jest to pogłębiona analiza ludzkiego życia. Jedynie naznaczenie jego cech. Książka jest miłym akcentem, sprawnego i łatwego pisarstwa. Swoistą przekąską dla wieczoru spędzonego pod kocem z szklanką kakao i subtelną opowieścią na jeden wieczór.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

www.niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com "[...] Każdy kuśtyka na własny rachunek." Książka trafiła do mnie nie całkiem przez przypadek, można powiedzieć, że wybrałam ją jako moje wyzwanie, ponieważ wcześniej nie czytałam tego typu książek. Jaki to gatunek? Przyznam, że nie mam bladego pojęcia, ale okazała się naprawdę pouczająca. "Całe życie" opowiada o Andreasie Egger'u, który do Doliny przybył, gdy był małym chłopcem i spędził tam całe życie. Nie mogę powiedzieć, że bohaterowie byli ciekawi, ponieważ czytało się to jak pamiętnik, a jego autor był po prostu interesującą osobą. Czy wspominałam, że Dolinę otaczają piękne góry, po których Egger chodził z zamiłowania. Autor opowiadał z taką pasją o życiu Andreasa, że ciężko było się oderwać, szybkie przejścia były kwintesencją wartkiej akcji. Czytało się to naprawdę lekko i szybko i nie, to nie było spowodowane długością tej książki. Wędrówka przez życie Andreasa okazała się naprawdę przyjemną lekturą, ponieważ opowiada on o tym co się działo jakby niczego nie żałował i był jak najbardziej dumny ze swojego życia. Z tego co widzę recenzja będzie mega lapidarna, aczkolwiek ciężko nie zdradzać szczegółów, gdy książka jest treściwa. Mimo naprawdę zdawkowej ilości stron była ciekawa i piękna, tak piękna. Pokazała, że można się cieszyć życiem mimo wszystko, a Egger oglądał jak świat ewoluuje i znane przez niego tereny zmieniają się tak, że sam nie jest pewien czy aby na pewno to te same miejsca. Piękna życiowa opowieść o tym, że nie ważna gdzie, ale ważne jak się egzystuje. "Blizny są jak lata, uważał, nawarstwiają się a sobie i dopiero wszystkie razem tworzą człowieka." Każdy z nas ma jakiś balast życiowy, który dokucz nam bardziej lub mniej, ale kluczem do szczęścia jest akceptacja i samozadowolenie, które osiągamy żyjąc zgodnie z sobą. Andreas Egger to jedna z najmądrzejszych postaci, o której miałam przyjemność czytać. Podobała mi się lekkość pióra jaką autor ukazał i przede wszystkim przedstawienie wojny ze strony niemieckiej. Skromność jaka emanowała z książki dodawała jej tylko uroku, a cudownie niedługie opisy dawały wyobraźni pole do popisu. Ogromny plus za nietuzinkową fabułę,w której na początku trochę połapać, ale potem wszystko się wyjaśnia. Przyznaję, że podchodziłam do książki z dystansem i traktowałam ją jako wyzwanie, które niesamowicie mnie usatysfakcjonowało i dało naprawdę ciekawy pogląd na życie, myślę, że nominacje do Międzynarodowej Nagrody Bookera jest w stu procentach zasłużona. Zapomniałam na początku wspomnieć o autorze, więc zrobię to teraz. Robert Seethaler urodził się w Wiedniu, według opisu książki jest znanym i docenianym pisarzem i autorem scenariuszy, szczerze mogę potwierdzić prawdziwość stwierdzenia, że jest ciekawym pisarzem. Okazało się również po małych poszukiwaniach, iż jest także aktorem. Nie przedłużając powiem tylko, że dla wytrawnego czytelnika będzie to naprawdę ciekawe przeżycie, które zapamięta na bardzo długi czas. Polecam z całego serca. Pozdrawiam, Sara ❤

Przeczytaj całą opinię
2017-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

Całe życie to stosunkowo krótki okres czasu w porównaniu do śmierci i nieistnienia. Zaledwie ułamek wiecznej sekundy, którą wypełnia śmiech, płacz i otępienie. Całe życie to podróż, przynajmniej tak mówią. Podobno należy do nas. . Są takie chwile, podczas których milczymy, a przestrzeń dookoła nas pochłania chciwa cisza. Istnieją tematy nigdy nie poruszane. Życie jest jednym z nich. Bo prywatność. Bo granica. Bo w świecie, który nas otacza niewiele pozostało osobistych tajemnic, dlatego z coraz większą zażartością bronimy do nich dostępu. "Całe życie" to książka, której treść przekracza niewidzialne granice. Seethaler zabiera nas na słowach w najbardziej intymną z podróży. Stawia przed czytelnikiem jednostkę, a następnie warstwa po unerwionej warstwie zdziera z niej ochronne zgrubienia, które mają chronić przed okrucieństwem ludzi i świata. "Przez chwilę wsłuchiwał się w bezgłośnie padający śnieg. Cisza była zupełna. To było milczenie gór, które tak dobrze znał, a które nadal lękiem przeszywało mu serce." Do chwili, aż zostaje samo jądro. Żywa tkanka. Delikatna istota, która czyni nas indywidualnościami nawet bardziej niż blizny i zmarszczki. .. Andreas Egger - sierota, Niemiec, homo sapiens, mąż, wdowiec, żołnierz, kulawy starzec. Bohater książki. Powołany do istnienia przez pióro Seethalera, całe życie trwa zamknięty pomiędzy stronami. Całe życie jest każdą z nazw. Całe życie jest tylko i aż Andreasem Eggerem. Całe życie, które przeżywa na nowo za każdym razem, gdy czytelnik pochłonie pierwsze słowa książki. Będąc odbiorcą lub twórcą jesteśmy kimś na miarę papierowego bożka. Zaczynamy i kończymy życia bohaterów. Władamy mocą, by kreować i niszczyć. Dyktujemy czas, miejsce, emocje i charaktery. Tworzymy świat. Nasza wyobraźnia jest światem. "Wprawdzie nadal jeszcze pewnie stąpał po górach i nawet wiejące od nich jesienią gwałtowne wichry nie zdołały nim zachwiać. Ale stał tak niczym drzewo, którego wnętrze jest już spróchniałe." "Całe życie" jest stosunkowo lakoniczną książką, jeśli porównać ją do innych, podobnych jej pozycji, ale nie jest to wada. Krótka forma, wbrew pozorom, pozwala przekazać czytelnikowi ogrom informacji, odkrywa przed nim serce, umysł i duszę bohatera. Jednocześnie nie przytłacza. Niewielka objętość książki uświadamia nam, jak krótkie w rzeczywistości jest życie. ... "Całe życie" to historia prawdziwego człowieka, który doświadcza, cierpi, ale także cieszy się. Uniwersalna opowieść trafiająca do szerokiego grona odbiorców i w każdym pozostawiająca swój unikalny ślad. "Zimna Pani (...). Idzie ponad górą, skrada się doliną. Przychodzi, kiedy chce i bierze, czego potrzebuje. Nie ma twarzy i nie ma głosu. (...) Dopada cię w przelocie i zabiera ze sobą i wciska do jakiegoś dołu. I w ostatnim skrawku nieba, jaki widzisz, zanim na zawsze cię zakopie, pojawia się raz jeszcze, i czujesz na twarzy jej tchnienie. I wszystko, co ci zostaje, to ciemność i ziąb."

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

Pierwsze skojarzenie z książką „Całe życie” to modna na książkowych blogach opowieść o pasterzu owiec, która przyznaję, zupełnie mnie nie porwała. Tymczasem Robert Seethaler na kilkuset stronach ujął to co w ŻYCIU istotne – dobre ŻYCIE. Mała górska miejscowość. Ludzie, którzy się znają, razem pracują, razem świętują, tworzą mikrospołeczność. Rytm ŻYCIA dyktowany cyklem dnia i porami roku. Miejsca bliżej nieba. Gdy do mieściny wkracza nowoczesność, postęp i cywilizacja wszystko się zmienia. Początkowy zachwyt i nadzieja, przeradza się w obawy i rutynę, ludzie tracą to co najważniejsze – dobre relacje. Ich ciężka praca przy budowie kolejki liniowej dla jednych to ścieżka ku dalszemu rozwojowi, łapanie szansy, dla drugich niemożność odnalezienia się w nowej sytuacji, pozorna radość. Głównego bohatera poznajemy w lutym 1933 roku, kiedy próbuje uratować ŻYCIE umierającego pasterza kóz. To postać, która niejednokrotnie miała pod przysłowiową górkę. Rodzina zastępcza, dla której był tanią siłą roboczą. Najemnik, pracujący za kilka groszy. I gdy wydaje się, że znalazł swoje miejsce w ŻYCIU fortuna losuje dla niego smutek i utratę. W międzyczasie trafia na wojnę i poznaje ŻYCIE obozowego jeńca. Andreas Egger to człowiek prosty, ale odważny i bardzo pracowity. W codziennych wyborach pomaga mu nie wiedza, a ŻYCIOWA mądrość. „Całe życie” to przygoda na jedno popołudnie. Nie ma tu wyrazistych bohaterów, spektakularnych zwrotów akcji, zagadek i przygód czy płomiennego romansu. To leniwie płynąca opowieść o tym, co w ŻYCIU ważne, a o czym coraz częściej się zapomina. To także historia krajobrazów jakich wiele – gdzie kiedyś miejsca wyjątkowo piękne i niedostępne, dzięki rozwojowi stają się turystyczną mekką i tracą swój początkowy urok i magię. Skromne opisy i ubogie dialogi nie przeszkadzają, a wręcz dodają smaczku lekturze. Czy to kawałek lektury godny Bookera? Arcydzieło? Bestseller? Kolejne dziecko marketingu książkowego? Dobra powieść? Odpowiedź pozostawiam czytającym, mnie się podobało.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

Pamiętam uczucia, które towarzyszyły mojemu oczekiwaniu na przesyłkę zawierającą „Całe życie” Roberta Seethalera. Moja ekscytacja związana była nie tylko z chęcią trzymania w rękach pierwszego przedpremierowego egzemplarza recenzenckiego. Spodziewałam się gdzieś w duchu, że będzie to książka niezwykła, którą zapamiętam na długo i przy której wzruszę się co najmniej kilka razy. Nie wiedziałam do końca, czego mam oczekiwać, dlatego oczekiwaniu towarzyszyły głównie niejasne myśli. Nie spodziewałam się niczego konkretnego. Główny (i tak właściwie jeden z nielicznych) bohater „Całego życia” to Andreas Egger. Tytuł jest wskazówką co do treści – książka jest opowieścią o życiu Eggera od dzieciństwa aż do śmierci. Los go nie oszczędzał. Dość wcześnie stracił matkę, a wuj, który zajął się jego wychowaniem, preferował agresywne metody wychowawcze, co w końcu doprowadziło do kalectwa Andreasa. Wyrósł jednak na silnego i pracowitego mężczyznę, choć jego dalsze życie pełne było zakrętów, tragedii i niepowodzeń, które pewnie byłyby w stanie ugiąć wielu ludzi. On jednak nigdy się nie poddał. Egger był prostym człowiekiem, którego cechowała jednak ogromna życiowa mądrość. Współcześni ludzie, spędzając każdy dzień w biegu, często nie zauważają tego, co dzieje się dookoła, przez co wydaje im się, że są jedynymi wyjątkowymi osobami. Psychologia zna wiele takich błędów poznawczych, przez które nieracjonalnie postrzegamy rzeczywistość – wydaje nam się, że nasze życie intelektualne jest bogatsze, że posiadamy głębszą wiedzę na temat innych, że jesteśmy ponadprzeciętni. „Całe życie” pokazuje, jak wielką jest to iluzją. Andreas jest człowiekiem, którego życie nie oszczędza. Jednak bez względu na to, co go spotyka, przyjmuje to ze stoickim spokojem. Konieczność służby w armii niemieckiej, niewola radziecka, zmiany cywilizacyjne – to tylko niektóre zdarzenia, z którymi nasz bohater musi się zmierzyć. „Całe życie” ma niecałe dwieście stron, a na jego kartach Eggera spotyka tak wiele. Aż trudno nie zastanowić się, jak sami reagowalibyśmy na to wszystko, co on przyjmował bez narzekania albo jak poradzilibyśmy sobie z samotnością. Andreas miał swój pomysł na życie – chciał przeżyć je prosto i mądrze. Dlatego właśnie tak niewielu słów potrzeba do opisania jego historii. Do szczęścia wystarczył mu kontakt z naturą i choć w głębi serca zastanawiał się, jakby to było, gdyby miał szansę doświadczyć różnych rzeczy, nie rozpaczał z powodu tego, że nigdy nie było mu to dane. Prawdą jest, że opowieść o Andreasie Eggerze jest minimalistyczna. To chyba najbardziej minimalistyczna książka, jaką kiedykolwiek czytałam. Natura jest w niej surowa i prosta, ale mimo oszczędnych słów – piękna. „Całe życie” pokazuje nam, że czasem warto na chwilę się zatrzymać i zmienić narrację naszej egzystencji na niespieszną, że warto czasem wyłączyć myślenie, usiąść na ławce i patrząc w niebo, przebywać tylko ze sobą. Bo jak się okazuje, bycie samemu nie zawsze jest równoznaczne z samotnością. „Całe życie” wzbudziło we mnie ogromne emocje i wzruszyła mnie do głębi. Z pewnością nie zapomnę o tej cudownej opowieści przez długi czas i wrócę do niej, gdy będę chciała uciec od pędzącego na złamanie karku świata i delektować się przebywaniem z samą sobą. I Wam ją polecam, drodzy Czytelnicy, na takie właśnie okazje. Warto czasem przystanąć na chwilę i zagłębić się w taką historię, jak opowieść o Andreasie Eggerze – spokojną i prostolinijną, która jednak wzbudza gwałtowne emocje, pozostawia po sobie kołaczące się w głowie myśli i skłania do rozmyślań. Recenzja ukazała się także na moim blogu: http://www.agataczytaksiazki.pl/cale-zycie/

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

Już od wielu lat jesteśmy zalewani informacjami o życiu muzyków, aktorów, polityków i innych osób publicznych. W dzisiejszych czasach dzięki portalom społecznościowym możemy śledzić swoich ulubieńców na każdym kroku, a oni nam w tym pomagają udostępniając nawet zdjęcia swojego obiadu. W takich chwilach człowiek często się zastanawia nad swoim życiem. Czy na tym świecie coś po sobie zostawię? Czy żyję dobrze? Czym ta osoba różni się ode mnie, że społeczeństwo się zachwyca jej wizytą na siłowni? Nawet w książkach najczęściej się spotykam z pierwszoplanowymi bohaterami będącymi celebrytami, władcami czy postaciami z nadludzkimi umiejętnościami, które ratują świat. Czy powieść o życiu przeciętnego Kowalskiego może podbić serca czytelników? Całe życie, jak sam tytuł sugeruje, opowiada o egzystencji Adreasa Eggera - od narodzin, aż do śmierci. Jest on prostym człowiekiem, którego życie nie rozpieszczało od samego początku. Wychowywany był przez mężczyznę, który swoimi razami spowodował u niego trwałe kalectwo. Wydarzenie to niejednokrotnie miało wpływ na dalsze losy Adreasa. Jednak mimo kłód stale rzucanych mu pod nogi, ten stara się pokonywać wszystkie przeciwności i po prostu być szczęśliwym. Książka ta to przede wszystkim minimalizm. Jestem pod wrażeniem tego, jak w takiej małej liczbie stron można zmieścić tak interesującą historię. To, na czym Seethaler opisał kilkadziesiąt lat życia, takiej Gabaldon wystarczyłoby na godzinę z życiorysu jej bohaterów. Nie ma tu zbędnych opisów, ale jednocześnie bardzo łatwo wczuć się w przedstawiane sytuacje. Niczym cień towarzyszyłam Eggerowi we wszystkich ważnych dla niego przeżyciach, które, biorąc pod uwagę ogół społeczeństwa, wydają się czymś normalnym, a jednak dla niego, jednostki, są czymś wyjątkowym. Czymś, co go kształtuje. Całe życie to nie tylko historia pewnego człowieka żyjącego w XX wieku. To też opowieść o tym, jak przez ten czas zmienił się świat. Samochody, prąd czy choćby ośrodki turystyczne to dla nas coś normalnego, bez czego byłoby bardzo ciężko nam funkcjonować. Pewnie niejeden z Was uczył kogoś ze starszego pokolenia jak korzystać ze smartfonów czy internetu. Dzięki Całemu życiu możemy dowiedzieć się jak to wygląda od drugiej strony i zawczasu przygotować się na to, jak będziemy się czuć wśród nowinek technologicznych za kilkadziesiąt lat. Z biografii Einsteina dowiadujemy się, że młody Albert często zadawał sobie pytanie “Czym jest czas?”. Po zapoznaniu się z historią Adreasa Eggera też zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią. Jednak powieść ta uświadomiła mi, że nie trzeba uratować świata czy być rozpoznawalnym na ulicy, by mieć wyjątkowe życie.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

http://dwiestronyksiazek.blogspot.com/2017/05/cae-zycie.html Czasami trafiamy na książkę, po której nie wiemy czego możemy się spodziewać. Przy pierwszym spotkaniu z tą pozycją zdziwiłam się, że liczy tylko dwieście stron. Zastanawiałam się czy historia mojego życia - choć niezbyt długa, gdyż dopiero wkraczam w dorosłość - zmieściłaby się na tylu kartkach. Nie byłam tego taka pewna, jednak po skończeniu Całego życia Roberta Seethalera ze smutkiem stwierdzam, że nawet jeśli zajęłaby i pięćset stron, to nie byłaby dla nikogo tak wartościową lekcją jak historia Andreasa Eggera. Życie człowieka to cykl. Ktoś umiera, ktoś inny się rodzi. W ten sam sposób przedstawiono opowieść o głównym bohaterze. Jego historia zaczyna się od narodzin, lecz jego życie zaczyna się od śmierci innego mieszkańca wioski i też w ten sam sposób się kończy. Nie było to życie średniowiecznego rycerza, króla ani wybitnego naukowca, lecz prostego chłopa dorastającego u podnóża Alp. Człowieka z krwi i kości, który tak jak my jest wyczulony na piękno przyrody, musi jeść, pić i można go skrzywdzić. Dzięki tak realistycznemu i prostemu przedstawieniu Andreasa Eggera, w naszej głowie od razu tworzy się wizja tego człowieka. Widzimy jak siada na progu swojej chaty i patrzy na gwieździste niebo. Czujemy zimno, które szczypie jego ciało w środku alpejskiej zimy. Choć pojawiają się w książce inni bohaterowie, to przedstawiono raczej ich wpływ na życie bohatera niż ich szczegółowy opis. Książkę mogę opisać jako prostą i surową. Nie ma w niej upiększeń, barwnych opisów przyrody czy zwrotów akcji. Akcja jest przedstawiona równomiernie. Dzięki temu zamiast skupiać się na elementach scenerii, możemy od razu zanurzyć się w tym, co stara się nam przekazać autor, czyli ile warte jest życie człowieka i jaki jest jego sens. Jak poszczególne wydarzenia oddziałują na bohaterów. Myślę, że dobrym wyborem był też czas, w którym toczy się akcja. Andres Egger urodził się na początku XX wieku. Przypada wtedy druga rewolucja przemysłowa, a świat wkracza w wiek pary i elektryczności. Znajome krajobrazy zostają zastąpione przez fabryki i drogi. Dla ludzi żyjących w obszarach ciężko dostępnych, tak jak w przypadku wioski w której wychował się główny bohater, było to coś nieznanego i jednocześnie wyczekiwanego. Z dnia na dzień pojawili się robotnicy, którzy zaczęli naruszać znane górskie krajobrazy. Pojawiła się elektryczność, z czasem w domach umieszczano pierwsze telewizory, a na drogach pojawiały się nowe automobile. Przedstawiano w ten sposób odczucia towarzyszące człowiekowi, kiedy pierwszy raz miał styczność z tymi nowymi elementami życia codziennego. Jego wątpliwości co do ich użytkowania i emocje towarzyszące ważnym wydarzeniom. Rzeczy nagle dostępne dla prostych ludzi, którzy wcześniej zajmowali się tylko własnym gospodarstwem. W ten sposób ukazany jest ciekawy kontrast pomiędzy światem w 1910 roku, a tym w 1970. Piękno tej książki leży też w jej uniwersalności. Dla jednych ciekawym aspektem będzie tło historyczne i jego wpływ na ludzi. Dla innych będzie to element globalizacji. Natomiast dla mnie jest to surowość życia i ukazanie jego wartości. Ukazanie ascetycznego życia bohatera nadaje tej książce naturalności.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

Moja recenzja: http://literaturomania.blogspot.com/2017/05/cae-zycie-przedpremierowo.html

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

„Całe życie”. Widząc taki tytuł, historię jakiego życia spodziewacie się poznać z kart powieści? Czy oczekujecie nagłych dramatów? A może oszałamiających sukcesów? Czy życie literackiego bohatera powinno być wyjątkowe? A może wystarczy, by wiódł on żywot skromny, wcale niedaleki od szarej rzeczywistości? Jakiego bohatera sobie życzycie, drodzy Czytelnicy? U podnóża Alp żył prosty, skromny człowiek- Andreas Egger. Doświadczył w życiu wiele. Dotknęła go samotność i bieda, zaznał też przemocy. Poznał, co to znaczy ciężka praca. Zachłysnął się nią i uczynił z niej sposób na przetrwanie. Zakosztował miłości i nadziei, by nagle wszystko stracić. W wielkim trudzie budował dom i z rozpaczą ujrzał jego upadek. Jednak Egger sam nie upadł nigdy. Poświeciwszy się życiu prostemu, dalekiemu od wysublimowanych potrzeb, wiódł życie, o jakim powiedzielibyśmy „nuda”… A jednak, w tym życiu tkwił urok i sens. To pełne akceptacji życie obserwatora nadciągających z postępem zmian. To czar przemijania wespół z ulatującym czasem. Z wiatrem przemian, z odgłosem lekkich kroków dobiegających z doliny… Z ulotnym oddechem zbliżającej się Zimnej Pani. Życie, gdzie każdy dzień to trud. Gdzie natura zachwyca, ale i wymaga wiele. Gdzie przyjemność, to paść z wycieczenia po dniu pełnym znoju. Gdzie codzienność przeplata się z tęsknotą za tym, co już odeszło. Gdzie świat nie jest wielki. Jest tu, gdzie serce. W tym jedynym miejscu na Ziemi, w którym wszystko się zaczyna i wszystko skończy. „Całe życie” to powieść, której nie sposób odłożyć, choć próżno w niej szukać wartkiej akcji, czy nagłych zaskoczeń. Robert Seethaler w oszczędny, a jednak ujmujący sposób, opowiada o prawdach składających się na ludzki los. Mówi o przemijaniu, tęsknocie, o poszukiwaniu życiowej przystani. Piękno literackiego języka Seethalera równe jest urodzie świata, jaki opisuje on w swej powieści. Szacunek dla przyrody, głęboki dla niej podziw w połączeniu z kultem fizycznej pracy, dają obraz człowieka żyjącego w symbiozie z naturą, próbującego ją ujarzmić i od niej zależnego. Protagonista powieści żyje skromnie, niewiele potrzebuje, z dystansem obserwuje zmiany zachodzące w świecie. Jest świadkiem historycznej zawieruchy, jak i rozkwitu nowoczesności. To, co zewnętrzne, nie ma jednak wpływu na jego duszę. Ta pozostaje niezmienna- jak skały Alp grzmiących lawinami. „Całe życie” jest utworem pełnym uroku, oszczędnym w swej formie, acz ujmującym. Jego lektura sprawiła mi przyjemność, wzbudziła uczucie spokoju i akceptacji. Rozbudziła wyobraźnię, racząc ją widokami lasów rozciągających się u górskich zboczy. Pozwoliła się rozmarzyć, zatopić w nostalgii. Momentami chwytała za serce, wzruszała, by za chwilę znów zwolnić tempo, snuć się powoli, jak kolejka sunąca na alpejski szczyt. Szukasz ciekawej lektury? Pomogę Ci ją znaleźć. Zajrzyj na http://ksiazkilubie.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778

Ta książka jest jak spacer po życiu człowieka. Czym jest życie? Jeśli czasami macie zwyczaj zastanawiać się nad tym, ta książka na pewno Wam się spodoba. Znalazłam w niej kilka naprawdę celnych zdań. Np.: „ Przeżył dzieciństwo, wojnę i lawinę.” Już to zestawienie jest kapitalne. :-) Przypomina mi moje nie tak dawne przemyślenia o moim dzieciństwie. Najpiękniejsze w tej króciutkiej, skondensowanej treści jest to, jak mocno ona uzmysławia, że z perspektywy czasu długotrwałe, uciążliwe przeżycia zamieniają się w strzęp czasu. I przeciwnie - długo i uparcie potrafimy rozpamiętywać maleńkie chwile, czasem kilkuminutowe momenty naszego życia. Kolejna myśl, jaka przychodzi podczas lektury to relatywizm pojęcia udane życie. Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym zbyt dogłębnie, no nie? Czasem przemknie tylko taka myśl w kontekście informacji o czyimś losie lub jakimś pojedynczym zdarzeniu. „Całe życie” – zgodnie z tytułem - układa te przemyślenia w jedną, logiczną całość. Ciekawa lektura.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4460778
z 3