Co przyniesie wieczność

Wydanie
Filia, Poznań, .
Liczba stron
500
Wymiary
13,0 × 19,7 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788380752290
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory „Myszce” Dodge służy ona jako pancerz ochronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia. Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przybranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem – ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna. Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona.

Opinie czytelników

(3.65)
327 ocen, w tym
34 opinii
5
8
4
18
3
7
2
0
1
1
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Jaka jest szansa, że dwoje niegdyś bliskich sobie osób, spotka się po latach rozłąki w miejscu, którego żadne z nich nie brałoby pod uwagę? Niewielka, prawda? A jednak Mallory i Rider wpadają na siebie zupełnie niespodziewanie na zajęciach z komunikacji. To chyba najbardziej absurdalne miejsce na ponowne spotkanie, bowiem dziewczyna rzadko się odzywa. Słowa przynoszą jej niemal fizyczny ból, strach który czuje przed wypowiedzeniem choćby jednego zdania jest paraliżujący. A poza tym Rider nie spodziewał się zobaczyć Mallory jeszcze kiedykolwiek... Ponowne spotkanie rozbudzi wspomnienia i rozpali gorące uczucia. Ani ona, ani on nigdy nie zapomnieli co ich łączyło. Obiecali sobie wieczność, która została im brutalnie odebrana. Czy to szansa, by ją odzyskać? Jennifer L.Armentrout zagrzała sobie cieplutkie miejsce w moim serduszku dzięki serii Lux, którą uwielbiam. Byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie w powieści nie mającej nic wspólnego z fantastyką. Muszę przyznać, że nieco się przestraszyłam, gdy w Co przyniesie wieczność wyczułam podobieństwo do Hopeless C. Hoover. Rama okalająca Hopeless niemal idealnie pasowała do najnowszej książki L.Armentrout, a ja zupełnie nie wiedziałam, czy się cieszyć, czy martwić. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że mimo podobieństw i ogromnej sympatii do powieści Hoover, notabene pierwszej jaką miałam okazję czytać, Co przyniesie wieczność podobało mi się bardziej, a zbieżności, chociaż na pierwszy rzut oka bardzo widoczne, z czasem nieco się zacierają. Jednym z wątków jest rozkwitające uczucie i to ono wiedzie prym, jeśli chodzi o fabułę. Jest niezwykle urocze i słodkie, a z drugiej strony dojrzałe i pewne. Bardzo przyjemnie czyta się o relacji łączącej bohaterów. Miłość rodząca się między nimi rządzi się własnymi prawami. Rozwija się w sposób naturalny, adekwatny do sytuacji. Rider i Mallory zostali ukształtowani przez wspólną przeszłość. To z czym musieli się zmagać przez całe życie wpłynęło na nich w różny sposób. Jednak obydwoje odczuli skutki, nawet jeśli jedno z nich nie chciało się do tego przyznać... chociażby przed sobą. To co możemy przeczytać o dzieciństwie bohaterów przeraża i wzbudza wiele negatywnych emocji. Są to wydarzenia, o których wolałoby się nie słuchać, jednak wpływają one mocno na kreację postaci i naprawdę czuć, że miały miejsce - co uważam za ważną rzecz, bo napisać o traumatycznej przeszłości i zostawić tę informację samą sobie, a umiejętnie wpleść ją w losy bohaterów i stworzyć psychologiczny obraz osoby, która w takim a nie innym środowisku się wychowywała, to dwie różne rzeczy. Autorka poradziła sobie z tym doskonale, a jednocześnie potrafiła zachować umiar i świetnie wymierzyć granicę między całkiem realistyczną, a naciąganą i przesadzoną powieścią. Szkoda tylko, że nie udało jej się powstrzymać przeciągania fabuły do granic możliwości. Chociaż uważam książkę za wartościową i naprawdę dobrą, to jednocześnie jestem zdania, że powinna zostać solidnie skrócona. Co przyniesie wieczność to nie tylko dramatyczna przeszłość i na nowo rozbudzona miłość. To także najlepsi przyjaciele, a wraz z nimi kilka worków dobrego humoru. To ponowne budowanie własnej wartości, a zarazem lekcja, jak ważna jest ona w życiu. Niezapomniane wyznania, proste słowa, które często znaczą o wiele więcej niż te wyszukane. A poza tym bolesne straty, błędne decyzje - własne i innych, które wpływają znacząco na przyszłość, i w końcu hektolitry wylanych łez. Książka przekazuje wartości, o które obecnie coraz ciężej. Walka o drugą osobę, niczym niezbita lojalność - czy ktoś jeszcze wie co to znaczy? Książka wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Od rozbawienia przez bezbrzeżny smutek, aż po piękne i szczere uczucie. Dokładnie tego szukam w romansach. Chyba nie muszę już dodawać, że Co przyniesie wieczność, jest książką wartą uwagi? Naprawdę polecam, nie tylko fanom gatunku, czy tym, którzy ciekawi są podobieństw do powieści Hoover. Wszystkim, bo takie książki warto czytać - trochę dla relaksu, trochę dla wzruszeń, a trochę dla duszy.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

Nie obyło się bez drobnych błędów, ale jest to najlepsze ya jakie czytałam fo tej pory. Styl Armentrout sprawia, że przez strony się płynie. Tej książki nie chce się odkładać, póki nie przeczyta się ostatniej strony. Historia wzbudza wiele emocji, a bohaterowie... oni są cudowni. Wspaniali. Nie mogłam im nie kibicować i nie mogłam ich nie pokochać. Cieszy mnie też grubość, bo dzięki niej otrzymałam wiarygodną opowieść o dwojgu młodych ludzi i zmianach jakie przeszli. Mogłam obserwować te zmiany i czuć dumę, gdy pokonywali trudności. W wielu powieściach tego typu zmiany następują nagle, przez co tracą na znaczeniu i wiarygodności. Nie w tej książce. Jestem oczarowana.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

www.ujrzecslowa.pl Spokojnym można być na wiele sposobów, jednak to od nas samych zależy, czy będziemy z tym walczyć, czy może będziemy uważać, że taki stan rzeczy nie będzie nam przeszkadzał. Mallory chce się zmienić, ale czy jej się to uda? Niewątpliwie, w przypadku Co przyniesie wieczność, należy zwrócić na okładkę, bo pomimo tego, że nie jestem fanką pastelowych kolorów, to ta pozycja urzekła mnie od pierwszej chwili gdy tylko ją zobaczyłam, bo niesie ze sobą spokój i pewnego rodzaju harmonię - a więc idealnie wpasowuje się w temat tej pozycji. Nie każdy musi być przebojowy, to jedna z lekcji, które można wynieść po przeczytaniu książki Jennifer L. Armentrout. Zmagania głównej bohaterki z własną słabością, wydają się zasadne i w większości przypadków nie mam autorce niczego do zarzucenia, w końcu kim jestem by oceniać takie zachowanie? Jednak jeżeli trauma z przeszłości, wpływa niewątpliwie na bohaterkę, a ona zaczyna się z tym źle czuć, to logiczne, że ma już w sobie zalążek do tego, by się zmienić. I wszystko byłoby ładnie i pięknie, gdyby nie to, że bardzo dużo treści nie wnosi za wiele do tej historii. To też nie jest tak, że pozycja skupia się na uczuciach, i górnolotnych myślach, a w kąt są rzucone wydarzenia. Co to to nie, jednak wydarzenia, które mogłyby mieć duży wpływ na wykorzystanie potencjału zamysłu autorki, były jedynie nakreślone, tylko szkoda, że cienkim piórem. Autorka czasami skupiała się na dialogach bohaterów, które nic a nic nie wnosiły do treści - taki typowy zapychacz. I tutaj pojawia się moje zdziwienie, ponieważ historia mogła okazać się genialnym pomysłem. Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach coraz więcej społeczeństwa jest introwertykami, i nie musi być to wcale spowodowane traumą z przeszłości, ale zdecydowanie praca i spędzanie czasu wolnego przed monitorem komputera, nie wróży dobrze przy relacjach międzyludzkich. Stąd też, pozycja dla młodzieży, która poniekąd wskazywałaby na to, że należy walczyć z własnymi słabościami (jeżeli chcemy się zmienić) byłoby świetną lekcją dla czytelników. Gdzieś tę lekcję można w treści odnaleźć, ale nie jest ona aż tak zarysowana, jak ja bym tego oczekiwała. Sam miłosny schemat, może nie jest jakoś bardzo powielony z innych pozycji, których na rynku jest dużo, to jednak, nie jest aż tak bardzo zaskakujący. W pewnym momencie, trzymałam się za serce, ponieważ niechybnie zmierzało to wszystko do trójkąta miłosnego, i nie, może nie jestem fanką tego zagrania, ale to wielka sztuka, by wybrnąć z takiego zdarzenia z twarzą. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie uwierzyłam w tę historię. Jak więc tak naprawdę mogę wam polecić coś, skoro w środku czuję, że jeżeli mnie zapytacie za kilka miesięcy o Co przyniesie wieczność, będę musiała nieźle się wysilić, by sobie cokolwiek przypomnieć? To też nie jest tak, że autorkę skreślam na całej linii, ponieważ ma ona w sobie coś, co sprawia, że nie była to kompletna katastrofa - tylko po prostu oczekiwałam czegoś więcej, co jednoznacznie zapisałoby się w mojej pamięci na wieczność.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

Jennifer Armentrout po raz kolejny pokazała, że potrafi nie tylko pisać wciągające historie z kategorii fantasy (seria Lux) ale także te pokazujące bardzo duże problemy, z którymi boryka się wiele osób. Jak czują się młodzi ludzie, którzy nie mają rodziny? Jennifer przedstawia psychikę takich ludzi, pobudki ich zachowań, problemy z zaufaniem. Genialnie ukazany został problem maltretowania dzieci adoptowanych i późniejsze tego następstwa. Wiele z nas ma rodzinę, jesteśmy szczęśliwi, ale są też ludzie, którzy nie mają przy sobie nikogo, musimy o nich pamiętać. Nie bójmy się im pomagać. "Jednak jest dla mnie ważna, ponieważ udowodniła mi, że pomaganie potrzebującym, nawet jeśli sami nie dostrzegają, że ta pomoc jest im potrzebna, warte jest ryzyka" - fragment z powyższej książki. Ta książka bardzo mi przypomina "Moje serce i inne czarne dziury" choć historia jest zupełnie inna.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

Mallory Dodge od 13-nastego roku życia mieszkała u rodziny zastępczej. Doświadczyła tam wiele złych rzeczy i była ofiarą przemocy domowej. Cisza stała się jej pancerzem ochronnym, nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie, by nie narażać się na cierpienie. Malory miała u swego boku prawdziwego anioła stróża. Razem z Riderem została adoptowana przez rodzinę patologiczną. Przeżyli wiele okropnych rzeczy ze strony osób, którzy powinni ich kochać i opiekować się nimi. Rider zawsze stawał w obronie dziewczyny, a ona potrafiła tylko siedzieć cicho jak mysz pod miotłą. Pod wpływem jednego incydentu Mallory udaje się wyrwać z tego koszamaru i trafić pod opiekę dwojga osób - Carla i Rosy, którzy przyganiają ją do swojej rodziny i opiekują się nią, a także zapewnieją jej wreszcie upragnione bezpieczeństwo. Pod okiem nowych rodziców Mallory uczy się w domu, ale pewnego dnia musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem - ostanią klasą w publicznej szkole średniej. Od tamtej pamiętnej nocy dziewczyna nie widziała się z Riderem, ani nie ma pojęcia co się z nim działo przez te lata. Mimo upływu kilku lat ani Mallory, ani Rider nie zapomnieli o sobie, a gdy spotykają się pierwszego dnia nauki w szkole, oboje uświadamiają sobie, że więź jaką ich połączyła - przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko ona zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona. "Co przyniesie wieczność" to historia przepełniona wielkim cierpieniem. Główni bohaterowi, po przeżyciu wielu okrucieństwa w przeszłości, próbują poskładać swoje życie na nowo. Los sprawia, że mogą to zrobić wspólnie. Tylko czy po tylu latach nadal potrafią sobie zaufać? Autorka stworzyła piękną opowieść o ludziach, którzy uczyli się przełamywać swoje słabości. To zdecydowanie nie jest łatwa pozycja do przeczytania. Pani Jennifer przelała w tą książkę tyle różnych emocji od cierpienia, smutku, poprzez radość, nadzieje, która wzrasta na nowo w sercach bohaterów i o odnajdywaniu własnego ja. Osobiście jestem zachwycona tą powieścią, przepadłam już od pierwszych stron. "Zostaliśmy rozdzieleni. Ale tak naprawdę nigdy o sobie nie zapomnieliśmy." Bohaterowie są świetnie wykreowani. Polubiłam już już od pierwszych stron jak i tych głównych tak i drugoplanowych. Mallory przez większą część książki jest bardzo skryta, małomówna i nieśmiała. Ciężko jest jej nawiązać nowe kontakty w szkole. Natomiast Rider, to przystojny, pewny siebie chłopak, który cieszy się dość sporą popularnością w szkole. Ale tak naprawdę pod tą maską kryje się zraniony, niepewny chłopak, w których demony przeszłości odcisnęły wielkie piętno. Nie sposób było nie polubić też przyjaciół Ridera: Hectora i Jaydena. Śmiało mogę powiedzieć, że stali się oni także moimi przyjaciółmi. "Kształtuje nas ciąg wydarzeń, na które składają się zachowania różnych ludzi. Nauczyłam się, że nawet potwory mogą mieć na nas pozytywny wpływ." "Co przyniesie wieczność" to cudowna historia, którą pokochałam od pierwszych stron. Polecam każdemu ją przeczytać! Przyjaźń, miłość, duchy przeszłości, trudne dzieciństwo i w końcu ciężka praca nad samym sobą, by odnaleźć upragnione szczęście. To wszystko znajdziecie w tej powieści. Piękna historia, która zostanie ze mną na dłużej

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

Właściwie to nie wiem co myśleć o tej książce. Z jednej strony dobrze się czytało a z drugiej trochę wiało nudą. Jednak ta książka pokazuje, że opieka społeczna nie jest idealna nie tylko w Polsce. Cóż całość nawet przypadła mi do gustu - zwłaszcza postacie. Ogólnie historia zbyt przypominała mi inne książki: "Hopeless" (problemy Mallory) i "Idealną chemię (rozmowa Mallory i Ridera na temat studiów i kłopoty Jaydena). Tak więc nic nowego autorka nie stworzyła. Myślę też, że książka mogła zostać trochę "odchudzona" bo w sumie nic takiego się tutaj nie dzieje. Trochę za mało akcji. Podsumowując nie czytało się ani źle ani za dobrze. Jeśli więc chodzi o autorkę to moją ulubioną jej serią pozostaje "Dark Elements".

Przeczytaj całą opinię
2017-05-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

Powieść Jennifer L. Armentrout opowiada historię 13-letniej Mallory; dziewczynki która większość swojego dzieciństwa spędziła w rodzinie zastępczej. Rodzinie, która była zła , bardzo zła, w której doświadczyła wiele cierpienia, poniżenia i strachu; w której była ona wraz ze swoim aniołem stróżem chłopcem dwa lata starszym o imieniu Rider - ofiarą przemocy. Bo to właśnie chłopiec stawał w jej obronie gdy działo się coś złego, gdy trzeba było zebrać „cięgi”. Pewnego dnia przez jeden incydent drogi Mallory i Ridera się rozchodzą . Ona trafia do bardzo dobrej rodziny , która opiekuje się nią wspaniale, dale wsparcie i miłość , która tak potrzebna jest dziecku – a On ? Tego właśnie nie wiadomo. Nie wiadomo gdzie się znalazł, czy trafił na kolejną rodzinę ,w której był wykorzystywany czy może w końcu i do niego los się uśmiechnął ? Jednak nadchodzi dzień w którym ich drogi znowu się łączą . Mallory – poprzez przeżycia z dzieciństwa i to co przeszła, staje się osoba zamkniętą w sobie, strachliwą . Uczy się w domu, nie chodzi do szkoły. Jedyne praktycznie wyjścia to wyjścia na sesje terapeutyczne a to i tak z pomocą przybranej mamy. Dziewczyna boi się wręcz ludzi, nie lubi z nimi i nie chce rozmawiać . Pewnego dnia wszystko się zmienia. Mallory chce podziękować nowej rodzinie za opiekę, za to co dla niej robią i postanawia przełamać swoje lęki – postanawia ostatnią klasę liceum skończyć jak każda nastolatka a nie w domu przy indywidualnym nauczaniu. W ten sposób właśnie drogi jej i Ridera znów się krzyżują. To właśnie w szkole już pierwszego dnia dziewczyna spotyka chłopaka. … ale dalej jest pomiędzy tym wszystkim wiele niewiadomych . Jak się potoczyły jego losy ? Czy też trafił do dobrej rodziny? Może to teraz właśnie On potrzebuje opieki i pomocy od niej ? Tak wiele niewiadomych ….. No ale z nimi będziecie musieli zmierzyć się już sami – całej fabuły opowiadać nie będę :) Powieść napisana przez Jennifer jest pełna miłości, przyjaźni, poświęceniu i pracy nad własnymi słabościami, ale trzeba pamiętać, że nie brakuje w niej także tych trudnych wątków jak na przykład trudne dzieciństwo naszych bohaterów , wykorzystywanie dzieci, zastraszanie i znęcanie. Po takich przeżyciach naprawdę ciężko jest się podnieś i wyjść „na prostą” . Autorka mimo wszystko ukazuje te problemy w sposób taki , że książkę czyta się wyjątkowo lekko , a relacje pokazane pomiędzy naszymi bohaterami wciągają . Niestety ale znalazło się moim zdaniem kilka małych wątków , które sprawiły , że w pewnym momencie książka się dłuży …. Ale w sumie niczemu to nie przeszkadza. Po chwili wątki takie znikają a książka dalej nabiera tempa. Podsumowując : powieść oceniam na bardzo dobry, fabuła książki mimo ze porusza interesujące i wrażliwe tematy nie jest skomplikowana i poprzez to książkę czyta się szybko, miło i lekko. Dla osób, które lubią się wzruszać – pozycja obowiązkowa ! :) Po więcej recenzji zapraszam na : ozzybloog.blog.pl

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

"Tylko się nie odzywaj"-te słowa Mallory słyszała w dzieciństwie dość często.Milczenie chroniło ją przed maltretowaniem ze strony psychopatycznego opiekuna socjalnego.Zwykle zamiast niej obrywał jej jedyny przyjaciel,Rider,również mieszkaniec owego domu.Dziewczyna miała tylko siedzieć w ukryciu-jak myszka,stąd jej przezwisko.Koszmar dzieci trwał do pewnego incydentu,po którym zostali oni rozdzieleni.Mallory została zaadoptowana przez małżeństwo lekarzy,z Riderem nie wiadomo co się stało.Ich losy ponownie się stykają w szkole średniej,do której trafia Mallory. Przez traumę,którą przeżyła,dziewczyna jest osobą wycofaną,ciężko jej nawiązać kontakt z otoczeniem,a odezwanie się do kogokolwiek sprawia jej wielką trudność.Nie potrafi wyartykułować słów,które ja przepełniają,nie umie się bronić,gdy ktoś ją atakuje.Pójście do szkoły średniej nie jest dla niej łatwe,ale chce spróbować,bo myśli o studiach.To dlatego zapisuje się między innymi na zajęcia z komunikacji.Mają one pomóc się jej otworzyć na innych,nauczyć rozmawiania i kontaktów z rówieśnikami.Początki są trudne,każda chwila spędzona w szkole staje się dla dziewczyny wyzwaniem i szkołą przetrwania.Tak jet do czasu,w którym spotyka swojego dawnego przyjaciela Ridera.Chłopak ponownie staje się jej opiekunem,wspiera ją i troszczy się o nią.Tylko czy ktoś troszczy się o niego?A może to zadanie dla Myszki Mallory? Książka opowiada między innymi o maltretowaniu dzieci i o tym,jak to wpływa a ich późniejsze życie.Ale to nie wszystko.Autorka nie stroni również od takich tematów jak handel narkotykami,czy meksykańskie gangi.Przedstawia nie tylko świat biednych i bogatych,ale również otarcie się o kalectwo czy śmierć. To chyba pierwsza taka książka tej autorki,z którą miałam do czynienia.Znam inne jej książki czy to z cyklu Lux,czy z cyklu Zaczekaj na mnie,ale Co przyniesie wieczność jest nieco odmienna. Podobała mi się kreacja bohaterów.Bardzo polubiłam Ridera czy Jaydena,nieco mniej Mallory,która jest zbytnio przejęta własnymi niedomogami by zwrócić uwagę na fakt,że nie ona jedna została skrzywdzona.Chwilami miałam ochotę nią potrząsnąć... Jennifer L. Armentrout zastosowała w swojej książce dawkowanie przeszłości bohaterów czytelnikowi.O tym co się stało dowiadujemy się prawie wyłącznie z koszmarów sennych Mallory,niestety do końca książki są to wiadomości mocno fragmentaryczne.Taki sposób opisu sprawia,że czytelnik nie odczuwa tak mocno traumy,która spotkała bohaterów.Mimo ciężkich tematów poruszanych w książce,czyta jest dość lekka,czyta się ją szybko i bezboleśnie.Akcja jest dość jednostajna,brakuje zaskakujących zwrotów akcji,przez co książka może być odbierana jako dość nudna.Mnie jednak zainteresowała.Podobało mi się końcowe rozwiązanie sytuacji,pokazanie że osoba pozornie silna czasami jest osobą najbardziej potrzebującą wsparcia. Bardzo ważnej lekcji udziela bohaterom postać z ukochanej bajki Mallory,czytanej jej przez Ridera >to Królik,który chciał się stać prawdziwy. "– Co to znaczy być PRAWDZIWYM? – zapytał pewnego dnia Królik. – Czy to znaczy, że ma się w środku coś, co brzęczy, oraz wystający kluczyk? – Bycie PRAWDZIWYM nie ma nic wspólnego z tym, jak jesteś zrobiony – odpowiedział Zamszowy Koń. – To coś, co może ci się przytrafić. PRAWDZIWYM stajesz się, gdy dziecko bardzo mocno cię kocha, nie tylko dlatego, że chce się z tobą bawić, ale dlatego, że kocha cię NAPRAWDĘ. – Czy bycie prawdziwym boli? – zapytał Królik. – Hmm, czasami – rzekł Zamszowy Koń, bo zawsze mówił zgodnie z prawdą. – Ale gdy jesteś prawdziwy, nie przejmujesz się aż tak, gdy ktoś cię rani. To nie dzieje się w jednej chwili. PRAWDZIWYM stajesz się stopniowo. Taka przemiana zajmuje dużo czasu, dlatego zwykle nie przydarza się to zabawkom, które łatwo zepsuć lub z którymi trzeba się ostrożnie obchodzić. Zwykle, do czasu, gdy staniesz się PRAWDZIWY, stracisz już większość sierści, odpadną ci oczy, a twoje szwy będą bardzo poluzowane. Będziesz już bardzo zużyty. Ale wtedy to wszystko jest nieważne, bo gdy jesteś PRAWDZIWY, to w oczach tego, kto cię kocha, nie możesz być brzydki. Tak mogą cię nazywać tylko ci, którzy niczego nie rozumieją, którzy nie wiedzą, co to znaczy być PRAWDZIWYM. Gdy raz staniesz się prawdziwy, nie możesz już wrócić do bycia zwykłą zabawką. Prawdziwym zostaje się na zawsze." To ciekawa książka,która przeczytałam z dużą przyjemnością.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

Nie tylko słowa mogą być bronią, czasem milczenie jest więcej warte. Gdy Mallory po traumie z dzieciństwa chce rozpocząć nowe życie. Przez trzynaście lat uczyła się, że dźwięk jest czymś złym, że słowa przynoszą ból. Dosłownie. Jednak Mallory nie była w tym sama. Był jeszcze Rider gotowy oddać za nią życie. Jednak wraz z końcem dramatu ich drogi się rozeszły. Jak się okazuje nie na zawsze. Mam ten sam problem, co w przypadku Hopeless... nie lubię głównej bohaterki. Współczuję jej. Jej dzieciństwo nie było bajką. Ale Ridera też nie. I to sprawia, że obydwoje stoją po dwóch stronach barykady. On skupia się na każdym tylko nie na sobie. Bohaterka skupia się tylko na sobie. Co ona myśli, co ona czuje, czego ona chce, olewając całkowicie innych. Przykładów jest mnóstwo. Kolacja, warsztat... w tych fragmentach najmocniej rzuciło mi się to w oczy. I tak samo, jak w ,,Hopeless” wszystko uratował facet. Autorka dotknęła bardzo trudnego tematu. Czy mu podołała? Nie do końca. Przypuszczam że książka bardziej by mi się podobała była o połowę krótsza. Są w niej momenty, które naprawdę wciągają, ale są I takie (I tych jest niestety sporo), które po prostu nudzi. Chwilami miałam nawet wrażenie że autorka sama chciała już skrócić akcje, przez co niektóre sytuacje I reakcje nie są do końca adekwatne z tym, co czytałam dwie minuty wcześniej. Coś w stylu „nic się nie stało idziemy dalej”. Co więcej, autorka wykorzystała znaną mi już (z milion razy wymienionej już¿ tu książki) metodę dawkowania czytelnikowi fragmentów przeszłości głównej bohaterki. I to też według mnie się jej nie udało. Do końca książki mamy tak szczątkowe informacje na temat przeszłości głównej bohaterki że w pewnym momencie straciłam cały główny wątek związany z traumą. Bywa. Jednak podobało mi się końcowe rozwiązanie sytuacji. Pokazanie że Ci którzy udają najsilniejszych mogą być najsłabsi. Mega plus za to/ Co mnie zdziwiło bardzo dużo osób uważała, że jest to pierwsza książka tej autorki w klimacie New Adults. Ja znam jej twórczość w tej kategorii pod pseudonimem J. Lynn, I jej serii „Zaczekaj na mnie”, wydanej w Polsce przez wydawnictwo Amber. I wiecie co? Tamte książki bardziej mi się podobały. Autorka w nich miała swój styl. W „Co przyniesie wieczność” za bardzo czułam wpływ Colleen Hoover. Jakbym czytała zwykłą podróbę.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678

"Co przyniesie wieczność" opowiada o losach Mallory, młodej dziewczynie o bardzo trudnym dzieciństwie. Mallory będąc małym dzieckiem wychowywała się w domu opiekunów socjalnych, gdzie wraz ze swoim przyjacielem Riderem zaznali przemocy, głodu i odrzucenia. Rider był jej jedynym światełkiem dobroci pośród tego koszmaru. To właśnie on stawał w obronie dziewczynki, gdy pan domu chodził wściekły, to on pozwalał się bić, aby tylko Mallory była bezpieczna. Jedynie co dziewczynka musiała robić, to siedzieć cicho, by nikt jej nie usłyszał. I stąd się właśnie wzięła jej ksywka "Myszka" - zawsze cicha, nieśmiała, niepewna. Koszmar dzieciaków trwał wiele lat, aż do pewnego incydentu, który zmienił ich życie. Mallory i Rider zostali rozdzieleni, dziewczyna została adoptowana, z chłopakiem nie wiadomo co się stało. Jednak pewnego dnia ich drogi znowu się połączyły, gdy dziewczyna poszła do tej samej szkoły, do której chodził jej przyjaciel z dzieciństwa. Książka serio bardzo mi się podobała. Fabuła może nie była jakoś specjalnie rozbudowana, właściwie była skupiona tylko na relacji Mallory-Rider, ale było dobrze. Podobał mi się wątek związany z przeszłością bohaterów, uważnie śledziłam dalsze losy Mallory, która wraz z kolejnymi rozdziałami zmieniała się i pokonywała swoje słabości. Kilka razy w książce nieźle wiało mi nudą. Może było to spowodowane obszernością lektury, albo może jednostajnością akcji. Nie było tu żadnych zaskakujących elementów fabuły, żadnych ciekawych zwrotów akcji, a jeśli już takowe się znalazły, to jakoś nieszczególnie mną poruszyły. Emocjonalnie też nie przeżywałam tej książki tak jak się tego spodziewałam, polubiłam bohaterów, ale nic więcej. W ogólnym rozrachunku powieść oceniam na bardzo dobry. Książkę czyta się szybko, fabuła nie jest skomplikowana, mimo ciężkich tematów jest napisana w lekki sposób. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4309678
z 4