Cujo

Wydanie
Albatros, Warszawa, .
Liczba stron
464
Wymiary
13,0 × 20,0 cm
Oprawa
Twarda
ISBN
9788378858539
Waga
0,49 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Cujo jest imieniem psa rasy bernardyn. Mieszka wraz z rodziną Cambers na farmie niedaleko Castle Rock. Jest spokojnym i przyjaźnie nastawionym zwierzęciem. Wszystko zmienia się, gdy podczas pogoni za królikiem zostaje ukąszony przez nietoperza zarażonego wirusem wścieklizny. Zachorował, zaczął pogrążać się w szaleństwie i stał się bezlitosną maszyną do zabijania.

Opinie czytelników

(3.34)
5328 ocen, w tym
353 opinii
5
65
4
157
3
93
2
27
1
11
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Na pierwszy rzut oka to opowieść o wściekliźnie i nieszczęśliwym zbiegu wypadków, ale czy na pewno? Stephen jak zwykle powoli rozkręca akcję, żeby pod koniec gwałtownie przyspieszyć i uderzyć jak obuchem między oczy. Po trochu odsłania nam sylwetki poszczególnych postaci i koniec końców, u każdego dogrzebie się do mrocznej strony. Pozornie sielankowe Castle Rock to kraina osobistych koszmarów. Tytułowy Cujo nie odbiega od tego schematu, lecz w jego przypadku można bardziej mówić o metaforze tego zjawiska. Cujo bowiem to pies o łagodnym usposobieniu i dobrej naturze. Niestety wszechobecne w Castle Rock zło wypiera jego osobowość, a ciało zmienia w śmiercionośną maszynę. King ma niesamowity talent do przeistaczania prostych historii w przerażające/ wstrząsające opowieści, a to jedna z nich.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/266880

"CUJO" STEPHEN KING

Akcja książki osadzona jest w Castle Rock. Miasteczko to możemy spotkać także w innych książkach Kinga. Wydaje się, że autor ma sentyment do tego miejsca. Nie jest to z pewnością okolica, w którą można się wybrać na spacer. Prędzej będziemy uciekać z krzykiem i obłędem w oczach, Ciekawy jestem, czy znalazłby się śmiałek, który wybrał by taką drogę ekstremalnego relaksu. Miasteczko Castle Rock jest z pozoru spokojne i senne, znajduje się w Nowej Anglii. Skrywa w sobie sekrety, o których wolę nie myśleć. Tytułowy Cujo na początku był spokojnym bernardynem. Swoją wielkością budził strach u niektórych osób, ale nigdy nie był agresywny. Od momentu, gdy psa ugryzł nietoperz, zmienia się on w bestię nie do poskromienia. Psa dopada wścieklizna i zamienia się w maszynę do zabijania, która grasuje w miasteczku. "Cujo" w kategorii horroru wypada trochę słabo. Podczas czytania brakuje zgrzytania zębami ze strachu, czeka się z niecierpliwością, aż pies zagryzie połowę mieszkańców. Spodziewałem się trochę innego motywu, takiego jak np. w filmie "Rec", gdzie mieszkańcy zarażeni zmutowaną wścieklizną zaczynają się wzajemnie atakować w zamkniętej kamienicy. Wersja, jaką wybrał King nie specjalnie działa na wyobraźnię. Plusem, jaki udało mi się znaleźć w tej książce było ukazanie całej zaistniałej sprawy z perspektywy psa. Mogłem się przekonać, jak on widzi te wszystkie zdarzenia i jak je odbiera. Książka ta nie jest krwistą powieścią grozy, która wywołuje strach przed przewróceniem następnej strony. Spodziewałem się, że będzie to coś znacznie lepszego. W momencie pisania książki King przyznał, że nie stronił wtedy od narkotyków i alkoholu. Może to miało wpływ na te wszystkie mankamenty? Mimo to nie jest to wcale taka najgorsza powieść. Jakby nie było fabuła ma ręce i nogi. Brakuje krwawych momentów i niestety, niektóre fragmenty nic szczególnego nie wnoszą do treści. Książka jest poruszająca, ale nie budzi grozy.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-24
źródło: http://www.empik.com/p1109634462,ksiazka-p

Końcówka książki tak mnie wciągnęła, że nie mogłam przerwać czytania i zarwałam kawał nocy. Tragedia jaka spotkała Vica i Donnę poruszyła mnie do tego stopnia, że aż łza w oku się zakręciła..

Przeczytaj całą opinię
2017-04-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/266880

Cujo

Męczyłem tę książkę. Albo ona mnie. Zazwyczaj twórczość Kinga mi się podoba, czasem maniakalnie („Misery”, „Bastion”), czasem bardzo („Miasteczko Salem” czy „Sklepik z marzeniami”) czasem średnio ale jednak (jak np. „Joyland”) więc zawsze King jest na plus. „Cujo” mnie niestety rozczarował, zniechęcił i znudził.Po prostu mi się nie spodobał. Nie będę się tu rozwodził co mi się nie podobało i dlaczego, bo to bez sensu, po prostu książka nie trafiła w mój gust. Zostałem zapytany czy aby naprawdę książka nie ma żadnych plusów. A otóż ma – to jak King wczuł się (a przynajmniej starał się wczuć) w psychikę psa, którego ogarnęła wścieklizna. Paradoksalnie to pies, a nie ludzcy bohaterowie udał się autorowi najbardziej. I naprawdę, bardzo żałuję, że tak mało było fragmentów poświęconych temu jak się czuje, zachowuje i myśli Cujo a tak dużo było poświęconych wtórnym, mdłym i mało ciekawym postaciom ludzkim. Że nie wspomnę, że w tej książce bohaterowie książki wypadli wyjątkowo blado, płasko i jednowymiarowo.Jak uwielbiam twórczość Kinga, tak tę książkę wolałbym zapomnieć.

Przeczytaj całą opinię
2016-04-07
źródło: http://www.empik.com/p1109634462,ksiazka-p

Długo nie mogłam dorwać tej pozycji w bibliotece, ale w końcu się udało i po prostu... wow. Dawno żadna książka aż tak mnie nie pochłonęła. Na pewno będzie jedną z moich ulubionych z kolekcji Króla. Co do treści: jako miłośniczka dużych psów przez cały czas było mi okropnie szkoda Cujo. Nie wiedzieć czemu polubiłam też Joe Cambera... ach, jaki tu był zastosowany zabieg: najpierw dokładnie poznajemy postacie i możemy wyrobić sobie na ich temat opinię, możemy się przejmować i nie chcieć by padli ofiarami Cujo... Bezimienni tam nie umierają. Cała zaskakująca akcja i styl... wszystko zasługuje na szóstkę z plusem. Polecam naprawdę.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/266880

Pieskie życie

Cujo to dobry pies. Troszczy się o Mężczyznę. Troszczy się o Kobietę. Troszczy się o Chłopca. Nigdy nie sprawia problemów. Czysty... przypadek? sprawia, że zaraża się wścieklizną i z kochanego domowego pieska zmienia się w zabójczego potwora. Czy ludzie będą w stanie opanować jego morderczy zew? Mimo że sam opis książki brzmi naprawdę dziwacznie to czyta się ją naprawdę dobrze. Wciąga ze strony na stronę coraz bardziej i pokazuje, że King potrafi z najrozmaitszych historii wyciągnąć coś więcej.Dlaczego coś więcej? Dlatego, że ciężko w ogóle stwierdzić, że ta powieść jest o psie-mordercy. Porusza temat rodziny, człowieczeństwa, a granicę, którą przekracza Cujo z roli zwykłego, porządnego domownika w maszynę do zabijania można odnieść tak naprawdę też do człowieka. Poza tym pokazuje, jak ważne jest dbanie o zwierzęta, jak poważnym problemem może być wścieklizna. I to niekoniecznie jako przyczyna dla zwierząt do żądzy mordu, lecz jako samo ich cierpienie.Na koniec warto dodać, że - przynajmniej moim zdaniem - Cujo powinno czytać się po Martwej Strefie. Mimo że nawiązania nie są aż nadto potrzebne to jednak zawarte smaczki pozwolą lepiej zrozumieć tę historię, gdy już w rękach mieliśmy poprzednią książkę Kinga toczącą się w Castle Rock. Ale jeśli się nie uda to też nic złego. Osobno obie pozycje też są warte uwagi.

Przeczytaj całą opinię
2015-08-11
źródło: http://www.empik.com/p1109634462,ksiazka-p

Któż z nas nie zna Stephena Kinga? To niesamowite, jak różnorodne tworzy powieści, co mogłam już zauważyć, chociaż do tej pory przeczytałam zaledwie kilka z nich. Moim ambitnym planem jest przeczytanie wszystkich (chociażby większość) jego dzieł, zobaczymy, czy mi się uda. Tym razem wybór w bibliotece padł na „Cujo”. Wybór nie był przypadkowy: czytałam, że podobno Stephen King pisał ją pod wpływem alkoholu i kokainy oraz nie pamięta, jak ją pisał. Zastanawiałam się, czy taka książka może być dobra… i wiecie co? Rozważam nad tym, czy samej nie pisać pod wpływem różnych substancji, jak tych wspomnianych powyżej. Oczywiście żartuję. Nie zmienia to faktu, że „Cujo” jest najlepszą książką jaką czytałam, jeśli chodzi o twórczość Kinga. Żadne z jego dzieł, które dotychczas czytałam, a było kilka takich, które bardzo lubię, nie pochłonęły mnie tak jak „Cujo”. Mogłoby się wydawać, że książka o psie chorym na wściekliznę, to nic takiego. A to jest mistrzostwo. Oczywiście pies nie jest jedynym wątkiem, pojawia się to ich wiele, dzięki czemu książka nas całkowicie pochłonie. Jedyną wadą „Cujo” było to, że… śnił mi się ten pies. Ale tak właściwie, czy to na pewno wada? Chociaż nie był to zbyt przyjemny sen, muszę powiedzieć, że im starsza jestem, tym mniej książek czy filmów potrafi wywrzeć na mnie takie wrażenie, żeby pojawiły się w moich snach. Pieskowi Cujo się to udało i myślę, że kiedyś do niego powrócę.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/266880

Cujo

Do powieści o morderczym psie podchodziłem z pewną rezerwą i wahaniem. Skończyłem właśnie czytać niezbyt udaną "Podpalaczkę" i obawiałem się powtórki z rozczarowania. Na szczęście zdołałem się jakoś przemóc, otworzyć książkę i... wpadłem.Fabuła jest prosta (jak zazwyczaj u tego autora), ale świetnie i konsekwentnie poprowadzona. Styl jest odpowiednio lekki i nie ma dłużyzn, a co najważniejsze jest mnóstwo emocji. Mamy tu i dramat obyczajowy i nieco klasycznego horroru z potworem w szafie i przede wszystkim rasowy kingowy survival horror. Po prostu super. Moim ulubionym wątkiem z tego wszystkiego jest historia z perspektywy zdradzonego męża, jego uczucia i ból. Aż żal się go robi. Z innych świetnych rzeczy muszę wymienić najlepszą moim zdaniem w karierze Kinga narrację z perspektywy psa i bogactwo powiązań z innymi dziełami (których wyłapywanie to prawdziwa frajda).Jakieś minusy? Nie znalazłem, choć wiem, że wielu nie spodoba się zakończenie, które jest tak pesymistyczne i niesprawiedliwe, że po prostu wkurza.Czy jest to dzieło wielkie? Nie. Czy jest to najlepsza książka Kinga? Też nie. Ale jest na tyle świetna, ze mogę ją polecić z czystym sercem każdemu fanowi niebanalnego horroru, co też niniejszą recenzją czynię.

Przeczytaj całą opinię
2014-10-18
źródło: http://www.empik.com/p1098813659,ksiazka-p

Po raz pierwszy wybrałem się z wizytą do Castle Rock w stanie Maine. I już pierwszego dnia spotkałem pewnego bernardyna - Kudżo (Hujo?). I ten miły i łagodny skądinąd piesek nagle zaczął... zabijać. Autor świetnie oddał małomiasteczkowy klimat z typowymi problemami mieszkańców, takimi jak zdrada małżeńska czy zaborczy mąż. I takie właśnie tematy są przez większość czasu główną osią fabuły. Piesek tym czasem snuje się gdzieś tam z tyłu i czuje się coraz gorzej. Dopiero w drugiej połowie książki wątki splatają się w elegancki supeł i ruszamy z horrorem. Nie ma tutaj żadnych nadprzyrodzonych mocy czy potworów. Jest tylko wściekły pies. Coś, co może zdarzyć się zawsze i wszędzie. I właśnie dlatego mrozi krew w żyłach.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212624

Dobrze było sobie przypomnieć, jak autentyczny i przerażający bywa King. Chyba już nigdy nie spojrzę na bernardyna bez odrobiny strachu.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212624
z 36