Czas Żniw

The Bone Season

Wydanie
Sine Qua Non, Kraków, .
Liczba stron
520
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788379240821
Waga
0,55 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Kołek Regina
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Sajon. Nie ma bezpieczniejszego miejsca. „Może nie wiesz, ale Żniwa nazywane są też dobrymi zbiorami. Wciąż mówią tak na ulicach: Dobre Żniwa, Zbiory Obfitości. Rozumieją to jako odbieranie nagrody, podstawowy warunek ich negocjacji z Sajonem. Ludzie oczywiście postrzegają je inaczej. Dla nich są symbolem nieszczęścia. Oznaczają głód. Śmierć. Dlatego nazywają nas kosiarzami. Ponieważ pomagamy prowadzić ludzi na śmierć”. Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha. Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć. Czas Żniw jest dziełem wyjątkowym. Samantha Shannon to młoda pisarka o ogromnych ambicjach i imponującej wyobraźni, która w swej debiutanckiej powieści stworzyła niezwykle sugestywną i inteligentnie skonstruowaną wizję świata. Samantha Shannon urodziła się w zachodnim Londynie w 1991 roku. Zaczęła pisać już w wieku piętnastu lat. W 2013 roku ukończyła literaturę na uniwersytecie w Oksfordzie. W 2012 roku została zakwalifikowana do nagrody The Young Star. Czas Żniw, jej debiutancka powieść, a jednocześnie pierwsza część siedmiotomowego cyklu, został sprzedany do 21 krajów. The Imaginarium Studios zakupiło prawa filmowe jeszcze przed premierą książki.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Rok 2059. Paige jest sennym wędrowcem. Na polecenie Jaxa, swojego szefa, pozyskuje informacje wnikając w ludzkie umysły. W świecie w jakim żyje, umiejętności jakie posiada sprawiają, że samo jej istnienie jest zdradą. Wszystko zaczyna się komplikować gdy w skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do kolonii karnej. Miejsca, którego istnienie od prawe dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Tutaj władze sprawuje tajemnicza rasa Refaitów. Opiekunem Paige staje się tajemniczy Naczelnik. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom tego miejsca. Miejsca w którym powinna zginąć. Zawsze podkreślam, że młodzieżówki nie są moją mocną stroną. Z reguły mają w sobie więcej irytującej treści niż tej wartej (moim zdaniem) uwagi. Z zamiarem przeczytania "Czasu żniw" nosiłam się naprawdę długo. Ogólny zachwyt jaki panuje nad tą serią tylko wzbudzał moje zaciekawienie, które skrawek zdrowego rozsądku tłumił. W końcu ciekawość wygrała, niemal jak zawsze. To będzie naprawdę trudny tekst do stworzenia. Nie dlatego, że książka zupełnie nie przypadła mi do gustu. Wręcz odwrotnie - polubiłam ją, jednak chyba nie w takim stopniu jak wszyscy wokoło. I najgorsze jest to, że nie do końca umiem określić dlaczego właśnie takie odczucie mam po lekturze. Nie obyło się bez typowych motywów z młodzieżówki - uzdolnionej i "napiętnowanej" bohaterki czy systemu, któremu wypada się buntować. Powiedzmy sobie szczerze, obecnie jest to podstawa książki dla młodzieży. Zabrakło jednak (dzięki Ci siło wyższa) bardzo popularnego wątku - zakazanej miłości/miłosnego trójkąta. Schematyczne motywy nie rażą, są bardzo zgrabnie skonstruowane, a brak wątku zakochanych, pozwala odpocząć czytelnikowi, a bohaterom skupić się na akcji. Paige mnie intryguje. Niby taki z niej buntownik, a jednak nie do końca sobie z tym radzi. Moim zdaniem wynika to z świata w jakim żyje. Bunt jest tutaj nieopłacalny i ona zdaje się to rozumieć. Nie jest typową dla młodzieżówek, głupiutką damą w opresji, którą trzeba nieustannie ratować. Sama potrafi o siebie zadbać. Dzięki temu staje się autentyczna, a czytelnik z każdą stroną pała do niej większą sympatią. Poza nią, niewielu bohaterów poznajemy bliżej. Dowiadujemy się jedynie tego co ważne dla fabuły, nic poza tym. Dzięki temu Paige i kilka osób z jej najbliższego otoczenia (policzę ich na palcach jednaj ręki) stają się najważniejszymi bohaterami. Wszystko jest skoncentrowane na niej. Ogromnie podobała mi się twardość (?) systemu rządzącego światem Paige. Jego bezkompromisowość i nieustępliwość. Choć przez wielu przeklinany, wpłynął tak mocno na ich umysły, że obawa przed konsekwencjami nie pozwala na bunt. To nie jest różowy świat w którym jest miejsce na dyskusje. Tutaj liczy się przetrwanie na jak najwyższej z dostępnych pozycji społecznych. Od strony wydania - słowniczek, klasyfikacja jasnowidzów i mapa są strzałem w dziesiątkę. Ogromnie pomagają w lekturze. Zwłaszcza na samym jej początku, gdy świat dopiero powstaje w głowach czytelników. Wydanie ma jednak mankamenty - braki w interpunkcji najbardziej mnie uderzyły. Brak myślników przez, które wypowiedzi bohaterów stawały się zlepkiem niezrozumiałych słów, raziły po oczach. Aż sama byłam w szoku na ich ilość. Wydaje się cały czas chwalić, a na samym początku wspomniałam, że nie przepadłam w tej historii. Końcówka nieco mi się dłużyła, gdzieś tam zabrakło mi w niej efektu "wow". Owszem, książka zaintrygowała mnie na tyle, że sięgnę po kolejny tom. Ciekawi mnie, czy kolejny tom utrzyma poziom, choć dochodzą do mnie głosy, że jest jeszcze lepszy. Mam zamiar się o tym przekonać! Tekst z http://smieszna-nazwa.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Znalazłem tę książkę w ostatnim bookrage'u, wcześniej o niej nie słyszałem. Oceny ma wysokie, w internetach pełno pochlebnych opinii, więc czym prędzej się za nią zabrałem. Tak w dwóch zdaniach wygląda historia tego, jak zostałem zrobiony w balona.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Wyjątkowo dobra fantastyka. Trochę młodzieżówka, a jednak dojrzała. Niesamowity świat stworzony przez Shannon. Na początku trochę ciężko się połapać w tych wszystkich kategoriach jasnowidzów, ale jak już się wciągnie, to ciężko się oderwać. Na prawdę doskonały debiut. No i ta tematyka - Londyn w przyszłość + duchy niczym z epoki wiktoriańskiej + jasnowidze i na deser prawie kosmici. Niezły misz-masz, ale wcale nie razi. Wszystko ze sobą pięknie współgra. Brawo!

Przeczytaj całą opinię
2017-04-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Książka jest cudowna! Okładka jest cudowna! Wnętrze jest cudowne. Bohateriowie świetnie wykreowani, świat cudny. Pod tym względem nie ma co się przyczepić. Czas Żniw jest tak cudowny, że aktualnie mam galaretę zamiast mózgu i jedyne co mogę powiedzieć to przeczytajcie! Wszystko jest owiane taką nutką tajemnicy. Czas Żniw czyta się bardzo dobrze i przyznam, że zazwyczaj po bardzo dobrych książkach boli mnie głowa, ale cóż... Tak, tym razem boli bardzo. Jeśli chcecie przeczytać bardziej składną opinie to zapraszam tu: http://zaczytanarozalia.blogspot.com/2017/04/samantha-shannon-czas-zniw.html

Przeczytaj całą opinię
2017-04-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Na pewno każdy z Was miał taką sytuację, kiedy czytając książkę, która budzi powszechny entuzjazm, zadawaliście sobie pytanie, czy na pewno czytacie to samo i powtarzaliście za gombrowiczowskim Gałkiewiczem: Jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?” - w moim przypadku taką książką był uwielbiany przez większość czytelników “Czas Żniw” Samanthy Shannon. Autorka przenosi nas do roku 2059, do świata, który tylko w niewielkim stopniu przypomina nasz. Wśród zwykłych ludzi żyją jasnowidze, czyli osoby, które potrafią porozumiewać się z zaświatami - muszą jednak ukrywać swoje dary, ponieważ przez rząd i współmieszkańców uznawani są za odmieńców, zasługujących na śmierć przez sam fakt swojego istnienia. Kwitnie więc kryminalne podziemie, którego członkiem jest 19-letnia Paige Mahoney, obdarzona rzadko spotykanym darem. Pewnego dnia jednak popełnia błąd, który kosztuje ją utratę prowizorycznej wolności - zostaje przeniesiona do karnej kolonii w Oksfordzie, władanej przez tajemniczą i potężną rasę Refaitów. Paige trafia pod opiekę Naczelnika, wysoko postawionego Refaity, nie godzi się jednak na los niewolnicy. Czy zdoła uciec swoim oprawcom i powrócić do dawnego życia? To, komu zaufa, stanie się kwestią życia i śmierci. Żeby nie pisać tylko źle, to chylę czoło przed wyobraźnią pani Shannon, która stworzyła naprawdę rozbudowany i dopracowany w najdrobniejszych szczegółach świat. Problem w tym, że jak dla mnie tych szczegółów było zwyczajnie za dużo. Pierwsza połowa książki to informacje, informacje i jeszcze raz informacje. Poznajemy mnóstwo nowych nazw, miejsc, postaci i ciężko się w tym wszystkim połapać - już samo przeczytanie kategorii jasnowidzów, zamieszczonych na początku książki, przyprawia o zawrót głowy. Rozbudowany świat przedstawiony jest więc dla mnie zarazem plusem, jak i minusem tej powieści. Co jeszcze nie przypadło mi do gustu? Bohaterowie: Nikt, absolutnie nikt z bohaterów nie wzbudził we mnie cienia sympatii (może tylko trochę Nick), a już najmniej nasza cudowna, jedyna i niepowtarzalna główna bohaterka - Paige. Jest dumna, uparta, lekkomyślna, nie myśli o konsekwencjach swoich działań, co czyni ją jedną z najbardziej irytujących postaci książkowych, z jakimi miałam okazję się zetknąć. Naczelnik irytował mnie trochę mniej, ale i tak nie mogę powiedzieć, żebym się do niego przywiązała. Przemoc: Wiem, że wielu osobom brutalność w książkach ani trochę nie przeszkadza, a czasem wręcz zachęca, ale to chyba jednak nie moja para kaloszy, przynajmniej nie w książkach młodzieżowych. Na mój gust za dużo trupów, walk, bijatyk i okrucieństwa. Tempo akcji: Teoretycznie przez całą książkę coś się dzieje, a mimo to akcja ciągnie się jak flaki z olejem. Aż do końcówki, gdzie dzieje się aż za dużo i panuje totalny chaos. Już dawno żadnej książki nie czytało mi się aż tak wolno i tak bardzo nie marzyłam, żeby ją już skończyć. Romans: Co to w ogóle było? Nic, nic, nic i nagle bach - romans! Nie lubię motywu ofiary zakochującej się w prześladowcy, więc ani trochę nie spodobał mi się ten wątek w “Czasie Żniw”. Niby mówi się, że od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok, ale w przypadku Paige ten kroczek był bardzo malutki i zrobiła go błyskawicznie, jakby ktoś jej pstryknął w przełącznik w głowie. Bardzo żałuję, że ta powieść mi się nie spodobała, bo wiele osób, których opinię cenię, wręcz szaleje na jej punkcie. Niestety kompletnie nie trafiła w mój gust czytelniczy i moją przygodę z tą serią zakończę na pierwszym tomie. http://zherbatawsrodksiazek.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2017-04-12
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Na razie, po przeczytanych 150 stronach odkładam na półkę. Historia mnie nie wciągnęła, nie zaintrygował mnie wykreowany świat, nie porwali bohaterowie. Widocznie to kwestia gustu. Przyznam, że po wielu bardzo dobrych opiniach nastawiłam się na wielkie WOW. I być może dlatego jestem rozczarowana.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-12
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Rok 2059. Londyn nie jest bezpiecznym miejscem dla ludzi takich jak Paige. Powstała tam przed dwustu laty Republika Sajonu stanowi zagrożenie dla jasnowidzów i nikt posiadający ten dar nie może spać spokojnie. Do tej pory Paige, zwana również Bladą Śniącą, starannie ukrywała swoje zdolności prowadząc podwójne życie, jednak wystarczyła chwila nieuwagi, by wszystko wywróciło się do góry nogami. Zostaje ona wysłana do tajemnej kolonii karnej dla odmieńców, zarządzanej przez pozaziemską rasę Rafaitów. Śniąca trafia pod skrzydła Naczelnika, który ma sprawować nad nią nadzór oraz ją trenować. Dziewczyna dowiaduje się tam więcej o świecie, w którym przyszło jej żyć oraz odkrywa spisek powstały za plecami jasnowidzów. Paige musi walczyć, aby odzyskać wolność, przeciwstawić się tyrani i przeżyć. "Nadzieja to fundament rewolucji. Bez niej jesteśmy tylko prochem, który czeka, aż porwie go wiatr." Gdybym miała podać powody, które sprawiają, że sięgamy po kolejne książki, powiedziałabym, że to nas szczerze fascynuje. Szalenie ekscytujący jest brak granic, zapewniany nam przez historie spotykane na kartach przeróżnych powieści. Bezmiar możliwości, brak limitu, jakichkolwiek ograniczeń. To porywające, wręcz uzależniające, bo gdy tylko zapragniemy, możemy udać się gdzie tylko chcemy. Odbyć podróż w przeszłość lub przyszłość, przenieść się do Hogwartu lub Londynu, a nawet w kosmos. Możemy podróżować pomiędzy światami, przekraczać granicę życia i śmierci, bo gdy czytamy przestaje ona istnieć. „Czas żniw” to właśnie jedna z tych książek, dla której wszelkie ograniczenia nie istnieją, a Samantha Shannon, niczym najlepsze biuro podróży, oferuje czytelnikowi niezapomnianą podróż w nieznane. Zapewnia wiele godzin pełnych atrakcji, tworząc niezwykle zajmujący plan wycieczki. Zabiera nas do krainy przesiąkniętej magią, oferując w programie podróży poznanie historii tego miejsca. I nie przypomina to ani trochę smętnych opowieści przewodnika oprowadzającego po muzeum, a budzi poczucie mile spędzonego wieczoru przy ognisku, gdy rozbrzmiewającym legendom towarzyszy akompaniament trzaskającego ognia. Tak tajemniczy klimat, z lekka usiany grozą, gwarantuje Pani Shannon, przenosząc swojego czytelnika do Londynu w 2059 roku. „Czas żniw” opiera się na motywie magii, a czytelnik rozpoczynając tę podróż wkracza do świata podzielonego na dwie konkurujące sfery, gdzie bycie odmieńcem traktowane jest za przestępstwo. "Rzeczywistość została wypaczona. Byłam blisko świecy, ale płomień rozrastał się do piekielnych rozmiarów. Uwięziono mnie w piekarniku. Pot kapał z mojej skóry jak wosk. Ja byłam ogniem. Paliłam się. Przypiekałam i smażyłam - i nagle było mi zimno, rozpaczliwie pragnęłam ciepła, czułam, że umieram. Nie było niczego pomiędzy. Tylko nieograniczony, niekończący się ból." Autorka stworzyła efektowną powieść, która otwiera wyobraźnię na abstrakcyjną rzeczywistość. Historia Sajonu, w którym żyją jasnowidze jest doskonale przemyślana i dopracowana. Samantha Shannon dopieszcza każdy szczegół, tworząc przy tym kapitalną całość. Koncepcja wykreowanego świata jasnowidzów jest zdumiewająca, ale przede wszystkim bardzo imponująca. Złożona rzeczywistość sprawia, że poznanie jej nie przychodzi łatwo, a wejście w tę krainę magii jest dość skomplikowane. Zdawać by się mogło, że Pani Shannon oszalała próbując przedstawić tak wielowymiarową ideę, bo tego nie da zrobić się dobrze. Ale autorka nie zrobiła tego dobrze, a wręcz bezbłędnie. Wielu autorów nie sprostałoby temu zadaniu, które jest niczym misja samobójcza, skazująca na potępienie ogromnej części czytelników, ale nie tym razem. Samantha Szannon zbudowała od podstaw nowy świat, złożony, ale prezentujący się spektakularnie i fascynujący już od początku. Jednak bez zmartwień, czytelnik zostaje umiejętnie oprowadzony, do książki dołączona jest mapa oraz słowniczek, gdzie na początek zagląda się bardzo często, ale z czasem wszystko staje się jasne, więc czyta się już znacznie łatwiej, przez co „Czas żniw” pochłania już całkowicie. Tak jak wszystko inne, bohaterzy również zasługują na kilka ciepłych słów uznania. Nie mamy tu do czynienia z kolejną bezmyślną dziewczyną, Paige jest odważna, usilnie zwalcza wszelkie trudności, spiskuje i ciekawie rozkręca akcję. Nasza główna bohaterka odkrywa tajemnice Sajonu, obnażając intrygi władzy. Dziewczyna ceni sobie wolność oraz niezależność, choć pod tym względem bywa nieco naiwna, ślepo podążając za Jaxonem Hallem – szefem swojego gangu. Ale to kolejny bardzo ciekawy wątek, który zostaje pogłębiony z „Zakonie mimów”. Paige walczy o swoje wartości i niejednokrotnie poświęca jedno, by odzyskać coś innego. Autorka wyśmienicie nakreśliła postać naszej Bladej Śniącej, ale nie zapomniała przy tym o pozostałych bohaterach, jak Naczelnik, jej przyjaciel - Nick, czy Jaxon. Znakomicie nakreśliła relację, która łączyły ją z każdym z nich, niejednokrotnie nadmieniając zdarzenia z przeszłości, by dojść do obecnych stosunków. Kapitalnie wymodelowana została więź pomiędzy Paige, a Naczelnikiem – Samantha Shannon subtelnie tworzy między nimi bliską znajomość, nie śpiesząc się przy tym, a jedynie nakreślając, że coś jest na rzeczy. Wątek ten nie wybiega na przód, zostaje dyskretnie wplatany w fabułę na tyle, iż czytelnik może czuć niedosyt, gdyż ten duet fascynuje, a ich losy zapowiadają się obiecująco. "- Teraz mi ufasz? - zapytał. - A powinnam? - Nie mogę ci tego powiedzieć. To jest zaufanie, Paige. Nie powiem ci, co powinnaś czuć." Fabuła powieści intryguje, zachęca do dalszego czytania i niejednokrotnie zaskakuje (szczególnie w drugim tomie z serii). Jest tajemniczo, odrobinę mrocznie i niebywale walecznie, a czasem nawet czule. Wyborna mieszanka. Dodając do tego kunszt autorki, inteligentną narrację oraz bohaterów „pierwsza klasa”, powstaje kombinacja doskonała. Arcydzieło, które zasługuje na swoją chwilę sławy. Chwilę, która utrzyma się przez najbliższe pokolenia, a może i dłużej. ---------------------------------------- http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2017-04-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Tak się pisze niezwykle klimatyczne książki. Naprawdę. Wielkie brawa dla tej młodej autorki, wykreowała szalenie wciągający, ciekawy świat pełen zagadek i tajemnic. Jest to opowieść, której może zazdrościć jej wielu współczesnych bardziej doświadczonych pisarzy. Początek jest trudny, ale czy Paige ma łatwiej? Główna bohaterka, z dnia na dzień dowiaduje się, że rzeczywistość, w której żyła przez ostatnie 19 lat, rządzi się zupełnie innymi prawami. Silna, zdecydowana dziewczyna. Dobrze napisana, wiarygodna postać. To po prostu czuć w trakcie lektury. Jedyne co tutaj kuleje to tempo akcji. Aura, którą roztacza książka na czytelniku, sprawia jednak, że prawie w ogóle nie czułem znużenia w trakcie lektury. Zostałem pozytywnie przytłoczony fantazją autorki. Zachwycają takie pojęcia jak mim-lord, senny krajobraz, szpula itp. Do jakiej książki jej najbliżej? Myślę, że do ostatnich tomów Harrego Pottera. Tu też jest magia, ale zupełnie innego rodzaju. Dojrzała, czasem brutalna opowieść, o jasnowidzach w obozie koncentracyjnym. Potrzebuję odpocząć, ale na pewno sięgnę po kontynuację.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

Jestem pod ogromnym wrażeniem świata, jaki wykreowała autorka, ponieważ przedstawiono go w tak dokładny, pełen detali sposób, że nie ma tutaj miejsca na żadne domysły w celu wypełnienia jakichkolwiek możliwych luk. Już od pierwszych stron nie sposób zauważyć, jak doskonale Samantha Shannon przemyślała sobie wszelkie drobiazgi mające umożliwić czytelnikowi dokładne wyobrażenie sobie świata, w jakim przyszło żyć głównej bohaterce i rządzącymi się nim praw. Mix nieco steampunkowego klimatu, totalitaryzmu, państwa policyjnego i obozów pracy sprawia, że otrzymujemy mieszankę niemalże wybuchową, która hipnotyzuje czytelnika już od pierwszej strony. O ile kreacja tego świata zaparła mi dech w piersi, to jednak nadmiar informacji, którymi zostałam praktycznie zbombardowana przez pierwsze strony sprawił, że poczułam pewnego rodzaju irytytację. Irytację na chaos, który zapanował na samym początku, irytację na małą przystępność tych informacji, co było powodem czytania tej powieści w bardzo wolnym tempie (przynajmniej właśnie przez te pierwsze strony) oraz przede wszystkim irytację na samą siebie, że nie potrafiłam błyskawicznie tego wszystkiego pojąć, przez co do pewnego momentu jedynie 3/4 książki było dla mnie w stu procentach zrozumiałe. Chociaż... może to nie jest moja wina, tylko wina autorki? „Czas żniw” liczy sobie prawie 500 stron i jak na tak bogatą objętościowo książkę jej akcja toczy się w zaskakująco powolnym tempie. Zabrakło mi w niej pewnego dynamizmu, który sprawiłby, że podczas czytania podskiwałabym w podekscytowaniu, oczekując na to, co dopiero miałoby nadejść. Zdecydowanie również zabrakło mi napięcia towarzyszącego akcji, a także tej cudownej niepewności, dzięki której mogłabym dosłownie pożreć tę książkę bez połykania. Spodziewałam się po prostu, że akcja w tej powieści będzie trochę bardziej intensywna i ekscytująca, nic takiego niestety nie otrzymałam i jest to największy powód mojego rozczarowania w przypadku tej lektury. Co nie znaczy wcale, że nudziłam się podczas jej czytania! Pojawił się bowiem taki moment, który naprawdę przykuł moją uwagę, który sprawił, że zaczęłam mieć nadzieję na to, iż mnie również dosięgnie zachwyt panujący wokół tej powieści. Bardzo polubiłam główną bohaterkę tej książki, zaimponował mi jej charakter, samodzielność, świadomość podejmowanych decyzji i godzenie się z ich konsekwencjami oraz przede wszystkim lojalność wobec najbliższych. Spodobało mi się również jej częste powracanie do wspomnień z przeszłości, dzięki czemu mogłam poznać początki jej jasnowidztwa oraz pracę w kryminalnym światku. W pewnym momencie jednak cała moja ciekawość zdawała się powoli ulatywać, przez co czytanie tej książki z prawdziwym pragnieniem poznania dalszych losów Paige i jej walki o wolność stało się po prostu biernym, uprzejmym zainteresowaniem, niczym więcej. Doskonale wiedziałam, że w tej książce pojawia się jakiś wątek romantyczny, jednak nie miałam pojęcia kiedy dokładnie i między kim będzie on się rozwijał. Dlatego też byłam szczerze zachwycona tym, że zdecydowana większość tej powieści pozbawiona jest tego romantycznego aspektu oraz skupia się tylko i wyłącznie na przeżyciach głównej postaci. Romans pojawia się dopiero tak naprawdę pod sam koniec powieści i szczerze mówiąc to ostatnie 50 stron czytałam już bardzo sfrustrowana, nie mogąc się doczekać, aż będę mogła wreszcie odłożyć tę książkę na półkę. Powodem mojego zirytowania (delikatnie mówiąc) jest właśnie ten nieszczęsny romans, z dwóch głównych względów. Po pierwsze, miałam wrażenie, jakby pojawił się on ni stąd, ni zowąd. Wcześniejsze relacje między Paige a Naczelnikiem w ani jednym momencie nie zwiastowały możliwego między nimi uczucia (ciężko się dziwić, biorąc pod uwagę okoliczności znalezienia się Paige pod władzą Naczelnika), a sama główna bohaterka nigdy wcześniej nie wspomniała chociażby drobną sugestią, że mogłaby darzyć tę postać jakimikolwiek cieplejszymi uczuciami poza nienawiścią, niechęcią i pogardą. Po drugie, jestem bardzo zniesmaczona tym, że autorka postanowiła wepchnąć bohaterkę w związek z jej oprawcą, który ją więził, zniewolił, nadużywał wobec niej swojej władzy oraz odurzał, aby wykorzystać ją do swoich własnych celów (i na całe szczęście nie mam tutaj na myśli gwałtu, chociaż i te elementy w jakimś stopniu pojawiają się niestety w tej książce), a na dodatek usprawiedliwiał swoje działania pobudkami, które na dobrą sprawę nie mają w tej sytuacji żadnego znaczenia. Faktem jest, że kreowanie tak niezdrowego, odpychającego wręcz związku w książce, po którą sięgają głównie nastoletni czytelnicy jest czymś, czemu absolutnie zawsze będę przeciwna. Przyznaję otwarcie, że oczekiwałam po tej powieści czegoś znacznie więcej. Może nie liczyłam na nie wiadomo jakie zachwyty skutkujące ocenieniem tej książki na pięć gwiazdek, ale chciałam otrzymać chociażby tak dobrą lekturę, abym nie wahała się przed sięgnięciem po jej kontynuację. Niestety jednak mało interesujące wydarzenia, niezbyt wartka akcja i utrata szacunku wobec tej powieści, spowodowana tego rodzaju wątkiem romantycznym sprawiają, że obok „Zakonu mimów” przejdę raczej obojętnie.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128

"Czas żniw" to niezwykła opowieść.Choć z początku przytłaczająca terminologią,jest absolutnie rewelacyjna.Cała fabuła jest dokładnie przemyślana.Nie ma w tej książce nudnych momentów.Akcja cały czas idzie do przodu.Główna bohaterka jest barwną postacią.Paige nie jest słabą dziewczynką,jest silną kobietą,która ma niezwykły dar i wie,w jaki sposób go wykorzystać. Jestem absolutnie zachwycona tą historią.Choć z początku nie byłam przekonana,to moje obawy szybko się rozwiały.Nie mogłam się oderwać od tej książki.Zostałam całkowicie przez nią pochłonięta.Pewni bohaterowie absolutnie mną zawładnęli.Jestem pewna,że "Czas żniw" na bardzo długo zostanie w mojej pamięci.Przy okazji kac książkowy gwarantowany.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195128
z 21