Dwór mgieł i furii

Wydanie
Uroboros, .
Liczba stron
656
Wymiary
13,5 × 20,2 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788328021754
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Między światłem a ciemnością Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie. Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że… to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie. Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!

Opinie czytelników

(4.5)
1440 ocen, w tym
181 opinii
5
140
4
32
3
7
2
2
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Szczęście w nieszczęściu. Co to jest? Zobrazuje to tak: Pierwszy tom trylogii dostaje od Ciebie 10/10 gwiazdek. Czytasz drugi tom... I nie masz skali ocen, właściwej swoim oczekiwaniom. Tak, właśnie tak jest z "Dworem cierni i róż". Tak właśnie jest z Sarah J. Maas. Kiedyś może się przyzwyczaję. "Dwór mgieł i furii" co najmniej spełnił moje oczekiwania, a właściwie je przeskoczył. Spodziewałam się tego co zawsze od Sarah dostaje - szybkiej i rozbudowanej fabuły i genialnych postaci pierwszego i drugiego planu, które zapełnią mi rozrywkę i masę emocji na kilka zbyt krótkich godzin. I tak było. Ale bohaterów tego drugiego planu naprawdę pokochałam. Jeśli kogoś tu w ogóle mogę nazwać drugoplanowym bohaterem. Bowiem widzicie, moim zdaniem najodpowiedniejsza wizytówką dla twórczości Sarah J. Maas są pewne pamiętne dwie strony drugiego tomu "Szklanego tronu", na których poznajemy bohaterkę, która nigdy wcześniej ani nigdy później się w serii nie pojawia, nie znamy nawet jej imienia... a jednak ona tam jest i to czujemy i... Każdy z bohaterów tej pisarki żyje i boli nazywanie go drugoplanowym. Postać drugiego planu to znajomy, postać pierwszego planu to przyjaciel(nawet gdy go nie lubimy), którego znamy jak własną kieszeń. Aby wytłumaczyć mojej mamie, dlaczego jej córka od grudnia tacha za sobą grube tomiska serii "Szklany tron" choć już przecież je czytała, a następnie zabija na miejscu wzrokiem, za jakąkolwiek przeszkodę w czytaniu "Dworu mgieł i furii" i wyrazić swój zachwyt, powiedziałam tak: "Mamo ona pisze jak Sienkiewicz!" (co w języku tak jednej, jak i drugiej z nas jest największym możliwym komplementem dla pisarza, jaki można wyrazić słowami). Właściwie, to muszę się przyznać, że każdy pisarz jest przeze mnie oceniany za pomocą porównania do Sienkiewicza, a każdy bohater przyrównywany do bohaterów jego trylogii. Tak więc Feyra w pierwszym tomie odgrywała wedle zamysłu pisarki rolę Belle, ale w mojej głowie została Skrzetuskim, a Tamlin został Heleną(co nie jest chyba zbyt dobrą wróżbą). Ale tak naprawdę to liczy się w książce pojawienie postaci takiej jak Zagłoba. I w "Dworze(...)" on jest(w dodatku w liczbie mnogiej(a i nie chodzi o podobieństwo w kwestii braku jednego oka)). Chyba czas na recenzję właściwą: Feyra walczy ze stresem pourazowym, swoim nowym ciałem i niechęcią do wszystkiego, co wiąże się z jej nadchodzącym ślubem z Tamlinem(którego nadal nie cierpię, zresztą wiedziałam, że coś z nim nie tak). Nadchodzi ślub, ona wygląda jak beza i... w odwiedziny wpada Rhys(którego dla odmiany uwielbiam, jak chyba wszystkie czytelniczki). Z Tamlina wyszła świnia, zresztą już wcześniej pokazywał tego zaczątki. Nie wiem jak Feyra(to znaczy wiem, bo już przeczytałam, ale Wam nie powiem), ale ja wyznaję zasadę: jak mnie nie chcesz jaką masz, to nie będziesz mieć wcale. Koniec i kropka Szkoda, że nad Tamlinem nie taka kropka(ale cicho sza!) Dwór Nocy niestety już mnie tak opisami nie zachwycał, jak w poprzednim tomie Dwór Wiosny i okolice, ale opisy w końcu musiały mi się znudzić(poprzednio za ten element przydzieliłam 10 gwiazdek). Fabuła, fabułą. Nic ponad powyższe nie powiem, bo widzicie: za często autorka zmienia sytuację, aby nie spoilerować. Ważne, że siostrzyczki wróciły do gry! i to na dobre... Muszę Wam powiedzieć, że TO TRZEBA PRZECZYTAĆ Tak na marginesie, nowi bohaterowie to moi nowi ulubieńcy(co nie zmienia faktu, że 1. Rhysand; 2. siostrzyczki; 3. Lucien pozostało na swych miejscach), kocham Dwór Snów, a Amrena w mojej głowie ma twarz i sylwetkę pewnej projektantki mody z filmu "Iniemamocni" - kto oglądał, ten zrozumie. Nadal nie przepadam za Feyrą choć jest świetnie poprowadzoną bohaterką, która ma swoje wzloty i upadki, wady i zalety, mocne i słabe strony, a jej odczucia i reakcje są tak autentyczne. Nie przepadam, ale parę razy oklaski dostała(zwłaszcza jak coś sobie w głowie zaczęła układać). Jej zmiana jest bardzo widoczna i trzymam kciuki na przyszłość. "Dwór cierni i mgieł" jest drugim tomem trylogii, co ponoć nadal aktualne pozostaje i w co trudno mi uwierzyć. To oznacza, że następny tom będzie ostatni, ale przepraszam niby jakim prawem? Wiem, że autorka wydaje grube tomy, ale trzeci będzie musiał być chyba grubości "Don Kichota"(którego nie czytałam, ale widziałam te jakże "małe" tomiszcze w Empiku), aby to wszystko, co się zaczęło, sensownie, klarownie i zgodnie z oczekiwaniami na odpowiednim(czytać: najwyższym) poziomie zakończyć. Nie mogę się doczekać. Polecam(tak Sarah J. Maas, jak i Sienkiewicza, po jej zakończeniu do powtórzenia)

Przeczytaj całą opinię
2017-05-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

No i wylazło szydło z worka, nie chcę spoilerować zatem napiszę tylko, że Pani Maas stworzyła mężczyznę idealnego. Takiego, o którym marzy prawie każda z nas (bo znam takie, które nie... :) ) historia z bajki, a jakże chciałoby się ją przeżyć choć raz... Wołać Rhys, Rhys, Rhys gdzież ty ach gdzież! szkoda że to tylko bajka...

Przeczytaj całą opinię
2017-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

Gdy dowiedziałam się, że ta seria ma być wydana w Polsce, nie miałam ochoty po nią sięgać stwierdziłam, że seria "Szklanego tronu" w zupełności mi wystarczy, jakże się myliłam! Po wielu pozytywnych opiniach i ogromnego boomu na tę historię stwierdziłam, że sprawdzę co inni w niej widzą, no i... przepadłam. O ile pierwsza część była dobra to dopiero druga skradła moje serce. Mimo, że były momenty do przewidzenia to jednak, te które były naprawdę zaskakujące sprawiały, że czytelnik praktycznie leżał na kolanach. Sarah J. Maas ma zdolność do bawienia się sercami czytelników, czytając tę część były momenty, że zapominałam o oddychaniu, a to jest chyba najlepsza rekomendacja książki. Jeśli lubicie jak podczas czytania rozrywają Was emocje powinniście sięgnąć po tę serię. No i jeszcze jedno... macie książkowych mężów? Szybko o nich zapomnicie, gdy poznacie Rhysanda:D

Przeczytaj całą opinię
2017-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

http://www.wachajac-ksiazki.pl/2017/05/dwor-mgie-i-furii-sarah-j-maas.html Po „Dworze cierni i róż” chciałam jak najszybciej zabrać się za drugi tom, ale jeśli mam być szczera, to odrobinę się tego obawiałam. Między czasie, wszystko w moim czytelniczym życiu i blogu zawisło w próżni w oczekiwaniu na werdykt, jak może zostać przeprowadzona historia Feyry. Do tego sprawy nie poprawiał fakt, że po premierze pierwszego tomu, z kilku opinii dowiedziałam się, że nie ma sensu ciągnąć tej historii. Nie znam wcześniejszych książek Maas, więc tym trudniej jest mi określić, czy autorka ma talent do historii ciągnących się przez wiele tomów. Tak więc uzbroiłam się w cierpliwość, głównie dla głównej bohaterki, i ruszyłam w nieznane, żeby poznać bliżej mrocznego księcia Dworu Nocy. I to było prawdziwe szaleństwo! Zakochałam się: permanentnie i szybko. Już pierwszemu tomowi nie mogłam nic zarzucić, oprócz tego niedostatku w uczuciach głównej bohaterki. Proszę Was, tam nie było tego momentu zaprzyjaźniania się i zakochiwania w Tamlinie, ale dopiero teraz okazało się, że Maas odsłoniła część swoich kart i... no po prostu mnie zabiła. „Dwór cierni i róż” posiadał wiele braków, za które dostał taką stosunkowo niską ocenę, a dopiero uzupełniony o „Dwór mgieł i furii” tworzy pełną całość, więc jeśli poddaliście się po początku historii, to musicie przeczytać również drugi i wtedy zobaczyć, co o tym sądzicie. Wszystko co działo się w na początku było zabiegiem celowym i przemyślanym, żeby przygotować czekającego z bijącym sercem czytelnika, który nie jest w stanie myśleć o niczym innym niż o bohatera, Prythianie i magii - prawdziwej i obezwładniającej. Kto wie, może to właśnie Maas posiada jakiś magiczny dar. Będzie to wielkim zaskoczeniem dla wielu, wielu osób, ale Feyra została przeze mnie okrzyknięta jedną z najlepszych żeńskich postaci, które miałam okazję poznać (jak nie najlepszych). Po pierwszym spotkaniu miałam o niej dobre zdanie, ale jednak jej jojczenie o rodzinie działało mi na nerwy. Na początku tej części również nie potrafiłam się pozbyć lekkiej irytacji, ale później... To co się później stało, po prostu mnie przerosło. To jakim zachwytem, miłością i oddaniem do niej zapałałam, mogłabym dla mniej wznieść pomnik. Wreszcie pokazała się prawdziwa Feyra, bohaterka, którą chciałabym w każdej książce i życzyłabym każdemu takiej przyjaciółki. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o moim cudownym Rhysandzie (mogę Was zapewnić, że moja miłość do niego przewyższa wszystko inne), który został najlepszą postacią EVER. Wybacz Percy, jesteś zaraz na drugim miejscu. Wracając do tematu, to wiele osób źle myślało o Rhysie po „Dworze cierni i róż”, czego w sumie nie jestem w stanie pojąć, ale nie będę nikogo nawracać. A jednak ja wiedziałam, już od samego początku go pokochałam. A to czego dowiedziałam się teraz: idealny zły, mroczny buntownik! Jestem bardziej niż zachwycona, a do tego siedzę z wydartym sercem. Nie wiem, czy mam się złościć, czy dziękować autorce za to, że zburzyła szereg zasad, które obowiązywały w moim czytelniczym świecie. „Dwór mgieł i furii” to nie tylko historia o miłości, ale również o przetrwaniu, przyjaźni i rodzinie. Moje serce rosło za każdym razem, kiedy autorka poruszała te ważne w życiu każdego człowieka tematy. Teraz widzę, jestem świadoma, że wszystkie zabiegi w pierwszym tomie były celowe. Te irytujące wybuchy uczyć wziętych z kosmosu, brak przyjaźni między Feyrą i Tamlinem, to wszystko było przeznaczone ku większemu celowi. Jeszcze lepsze jest to, że będzie sześć tomów serii, czyli jeszcze cztery przed nami! Chyba nie muszę pisać, że polecam?

Przeczytaj całą opinię
2017-05-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

AAAAAAAAAAAA zwariuje czekając na kolejna część ;)

Przeczytaj całą opinię
2017-05-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

To że książka jest bardzo dobra to mało powiedziane Ona jest po prostu fantastyczna. Dużo lepsza od pierwszej części, co zdarza się rzadko bo z reguły kontynuację są gorsze od pierwszej części. Rysander jest super, wiedziałam o tym już w pierwszej części, a Tamlin to kupa kretyna. Nie bez powodu Już pierwszej części nie za bardzo mi się spodobał. Uwielbiam tę książkę nie mogę doczekać się w trzeciej części. polecam polecam polecam

Przeczytaj całą opinię
2017-05-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

Nie tego się spodziewałam, ale to co dostałam sprawiło że pokochałam całym sercem. Zaskoczenie, szok, prawdziwi przyjaciele i ON /tak, tak wiem, że walne teraz tendencyjnością, ale właśnie się zakochałam w pewnym księciu ;p/ Za tych którzy ośmielają się marzyć! PS. Kolejny tomie czekam na Ciebie z nieskrywaną niecierpliwością!!!

Przeczytaj całą opinię
2017-05-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

BARDZO POZYTYWNE ZASKOCZENIE!!! Po lekturze 1 tomu stwierdziłam, że daruje sobie tę trylogię jak i kolejne części bo jednak do końca nie byłam usatysfakcjonowana z lektury. A tu proszę wszędzie prawie zachwyty nad tym tomem i pewnym bohaterem więc z czystej ciekawości sięgnęłam po lekturę z biblioteki i przepadłam. Książkę wręcz pochłonęłam i aż zakupiłam własny egzemplarz. Nie spodziewałam się, że historia nakreślona w poprzedniej części aż tak się zmieni i pokaże drugą jej stronę jak i bohaterów. Autorka totalnie mnie zaskoczyła i ciesze się, że dałam tej trylogii szanse bo pewnie kiedyś żałowałabym tego, że wcześniej się za nią nie zabrałam. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

"Skrzyżował ramiona na nagim torsie. Od tego ruchu mięśnie brzucha zalśniły z słońcu~~". :D Oto drugi tom powieści S.J. Maas. Obiecywano, że lepszy od pierwszego i faktycznie Feyra nieco się ogarnia, mówi z sensem i już tak nie denerwuje. Niemniej na tym się kończą zalety. Gdyby usunąć opisy ubiorów, książka wyszczuplałaby o połowę. W tej historii poświęcono sporo miejsca na kontemplowanie cech zewnętrznych bohaterów. Przy byle okazji przypomina nam się jak to Rys ma bosko fioletowe oczy, a każda scena z fae zaczyna się od analizowania ich wymuskanego wyglądu. Dodatkowo autorka dzieli bohaterki na piękne kobiety o blond włosach i brzydkie lub przeciętne brunetki. Hymmm... Ostatecznie też dowiadujemy się jak bardzo piękna jest sama bohaterka, tu krótki spoiler -> jest piękniejsza od Mor, a jak wiadomo Mor jest cud miód i orzeszki! Zły bohater każe przyprowadzić do siebie dziewczynę, "tę ładniejszą", mówi, mając na myśli naszą poprawioną magią Feyrę. Wyjaśnione! A jak przedstawiono Rysa, Tamlina i resztę przystojniaczków? Muszę uwierzyć na słowo, kiedy w tekście pisze, że są niczym krwiożercze bestie. Bo tak naprawdę w książce bardziej przypominają pluszowe Mysie-Pysie. Jednak największą wpadką jest magia działająca światem. Bohaterowie pstrykają palcami i na zawołanie pojawiają się różne przedmioty, nie wiadomo skąd. Rys jest w stanie za pomocą tej sztuczki urządzić sobie mieszkanie. Postawić łóżko, szafę, nocnik i tak dalej. Już ja więcej się napracuję, grając w "Simsy" ;( Mamy więc tu doskonałą parodię fantasy. Magia stanowi tandetną ozdóbkę. Romans też rozczarowuje. W pierwszym tomie był piękny, szlachetny, skrzywdzony przez los Tamlin. W drugim tomie mamy bardziej szlachetnego, bardziej pięknego i bardziej skrzywdzonego przez los Rysanda. Ciężko nie odnieść wrażenia, że autorce znudził się ten pierwszy, dlatego uczyniła go czarnym charakterem i tym samym rozgrzeszyła Feyrę, z jej uczuć do Rysa. Tia. Pod koniec spoiler -> mamy scenę łóżkową, jeszcze zabawniejszą od tej z pierwszego tomu (pięta achillesa Sary.J Maas) Dosłownie Rys ryczy warczy i charczy, góry drżą i śnieg z nich spada - swoją drogą, dobrze, że zwierzyna z lasu nie pouciekała. Nad stylem nie będę się rozwodzić, jest poprawny przez większość książki, a reszta to nadmuchane, ociekające patosem, górnolotne frazesy, tudzież kilka prostackich dialogów na temat długości penisa. Książkę polecam. Wielu czerpie przyjemność z czytania "50 twarzy Greya", ja mam swoje "Dwór mgieł i furii":)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467

Czy to możliwe żeby druga część była nawet lepsza od pierwszej? Oczywiście! Musi ją tylko napisać Sarah J. Maas. Historia jest niebanalna, wciągająca, ciągła akcja, niepewność...tyle emocji. Trzeba mieć prawdziwy talent żeby tak pisać. Uwielbiam wykreowane postacie. One mają charakter. Feyra ma charakter. Jest taką samą silną kobietą jak Aelin. Doceniam to! Czekam z niecierpliwością na ACOWAR.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467
z 19