Hel 3

Wydanie
Fabryka Słów, Lublin, .
Liczba stron
512
Wymiary
12,5 × 20,0 cm
Oprawa
Kartonowa Foliowana
ISBN
9788379642045
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Wyobraź sobie, że jest pierwiastek, który stanowi niewyczerpane źródło energii. Dwa tiry tego surowca starczą, by zapewnić energię elektryczną dla USA na cały rok. Jest tylko jeden problem… Złoża znajdują się na Księżycu. Rok 2058. Zdehumanizowany świat, gdzie omnifony zastąpiły więzi społeczne, filmiki z MegaNetu wyparły media i kulturę, a iwenciarze stali się bogami informacji. Świat, gdzie koncerny i rządy podzieliły się władzą w hodowaniu miliardów bezrefleksyjnych konsumentów, staje na krawędzi konfliktu. Norbert, iwenciarz z zasadami, wierzy, że mocna i odpowiednio podana informacja może wstrząsnąć i obudzić społeczeństwo. Tylko czy jednostka rzucona między stalowe walce systemów jest w stanie przeżyć dostatecznie długo, by coś zmienić?

Opinie czytelników

(3.32)
980 ocen, w tym
116 opinii
5
23
4
37
3
41
2
11
1
4
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Mam mieszane uczucia. Wielbię Grzędowicza przeogromnie od Koboldów. Ale HEL3 jest... Dziwny. Książkę, co prawda, przeczytałam migusiem - dzieje się tam coś na każdej stronie, a mimo to mam jakiś taki... Niesmak? Przede wszystkim rozczarował mnie brak pociągnięcia / wyjaśnienia wątku Lizbony, a dodatkowo wszystkie zdarzenia prowadzą bohatera jakoś tak pilnie i nieuchronnie do jednego. Ach i to słownictwo. Męczące. Ale takie czasy - elektronika i spolszczone angielszczyzmy. I choć wielce uśmiałam się z serialu satyrycznego, bo jako i główny bohater, rozstać się z nim nie umiem, to jakoś za mało to dla mnie, by ocenić tę ksiązkę na "rewelacyjna"...

Przeczytaj całą opinię
2017-05-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3787712

słaba

Do połowy jeszcze ujdzie, dalej ledwo zmogłam. Duże oczekiwania i duże rozczarowanie.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-10
źródło: http://www.empik.com/p1135951818,ksiazka-p

"Wyobraź sobie, że jest pierwiastek, który stanowi niewyczerpane źródło energii" - to chyba najbardziej mnie zachęciło do sięgnięcia po tą książkę. Jakież było moje rozczarowanie, gdyż akurat ten pomysł bym zbyt mało wykorzystany. Książka jest ciekawa, nie nudzi, akcja zdecydowanie jest dynamiczna, ale zdecydowanie brakuje iskry, która rozpali czytelniczy zapł pożarcia całej książki w klika dni.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3787712

Hel 3

Jarosław Grzędowicz, w końcu po długiej przerwie postanowił uraczyć swoich czytelników, czymś co spowodowało powiew świeżości w twórczości autora ale i nie tylko. Książka, która pokazuje nam bardzo przerażającą przyszłość, gdzie, jeśli chcesz zjeść tabliczkę czekolady to musisz wpierw zapytać się komputera czy możesz, bo a nuż zjadłeś już swój dzienny przydział cukru. Hel 3 bo taki tytuł nosi najnowsza powieść Grzędowicza, to niewątpliwie jedna z jego najlepszych książek. Poznajemy świat, gdzie technologia wyprzedziła swoją epokę, gdzie wszystko – i wszyscy, są monitorowani. Świat, w którym dostęp do informacji jest powszechny a nawet pożądany, gdzie diabeł nie może… tam Norberta pośle. Tak mianowicie nazywa się główny bohater powieści. Młody mężczyzna, który żyje z tak zwanych „eventów” pokazujących prawdziwy obraz rzeczywistości, za którą bohater otrzymuje pieniądze. Jednak, w pewnym momencie układ kart powoduje, że Norbert wciągnięty w wielką grę, gdzie każdy może mieć asa w rękawie. Bardzo przyjemna, kosmiczna rzeczywistość. Książkę czyta się przyjemnie, bardzo dobrze również skonstruowany jest główny bohater – można utożsamić się z nim. Polecam tę książkę mocno wszystkim, którzy lubią klimat science fiction z domieszką klimatu post-apo.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-08
źródło: http://www.empik.com/p1135951818,ksiazka-p

Z całą pewnością od czasu Pana Lodowego Ogrodu Jarosław Grzędowicz nie zapomniał jak się pisze. W dalszym ciągu autor ma dobry, sugestywny styl, który sprawia, że od książki trudno się oderwać a jej lekturze towarzyszą emocje. Bardzo spodobał mi się pomysł na zawód głównego bohatera. Jest on "iwenciarzem", czyli rodzajem niezależnego dziennikarza, który utrzymuje się z wrzucania filmików do internetu. Ze względu na bezrefleksyjny charakter odbiorcy, filmy te muszą być krótkie, intensywne, przystępne w odbiorze i budzące emocje. Koncept "inwenciarzy", jak również niewesoła prognoza dotycząca przyszłości mediów wydają się niestety przekonujące i stanowią istotny atut książki. Nieco mniej spodobał mi się sposób poprowadzenia fabuły. Miałem wrażenie, jakby pierwsza połowa książki stanowiła zbiór opowiadań o przygodach głównego bohatera, dodajmy dobrych opowiadań, w których dużo się dzieje, stanowiących wstęp do mikropowieści zawartej w drugiej części utworu. Druga połowa Helu-3 oferuje wolniejsze tempo wydarzeń i stopniowe budowanie napięcia. Być może zastosowana konstrukcja przypadnie komuś do gustu, mnie jednak pierwsza, "rozpędzona" część fabuły spodobała się na tyle, że poczułem rozczarowanie. Trzeba też zwrócić uwagę, że dla niektórych czytelników (w tym dla mnie) męczący może okazać się skrajny indywidualizm przejawiający z kart utworu. Rozumiem, że obrona integralności i wolności jednostki jest bardzo istotna w czasach, w których technologia oferuje niespotykane wcześniej możliwości inwigilacji, ale Grzędowicz każde ograniczenie postrzega niemalże w kategorii zbrodni. Według mnie ten wątek jest przesadzony, wpisuje się jednak dobrze w dotychczasową twórczość autora. Podsumowując, jest to bardzo dobra i przystępna w odbiorze książka, którą z czystym sumieniem polecam wszystkim miłośnikom science-fiction, niepozbawiona jednak pewnych mankamentów. Dla fanów autora jest to z pewnością obowiązkowa pozycja na półce.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3787712

Iwent inny niż wszystkie

Jarosław Grzędowicz to klasa sama w sobie. Jego czterotomowy Pan Lodowego Ogrodu to moje zeszłoroczne odkrycie i zarazem jedna z najlepszych książkowych serii, jaką kiedykolwiek czytałam. Nikogo nie powinno więc zdziwić, że gdy dowiedziałam się o kolejnej powieści autora, po prostu musiałam ją przeczytać. W ten sposób w moje ręce trafił Hel³. Norbert jest iwenciarzem: na życie zarabia kręceniem filmików obrazujących skandale i atrakcyjne wydarzenia, a następnie publikuje je w sieci ku uciesze widzów. Im więcej wyświetleń ma dany materiał, tym więcej pieniędzy spływa na jego konto. A tych w świecie Norberta potrzeba niemało, bowiem życie w mieście jest drogie, zwłaszcza gdy oprócz zdrowej, akceptowanej przez rząd żywności kupuje się też nielegalne jedzenie lub przedmioty, których posiadanie jest niezgodne z prawem. Pewnego dnia mężczyzna nagrywa iwent, po którym jego życie diametralnie się zmienia. Adrenalina i chęć ukazywania tylko prawdy, także tej niewygodnej i niekiedy brutalnej, zachęcają go do tego, by coraz śmielej pogrywał sobie z politykami. Aż wreszcie podpada wysoko postawionym urzędnikom - i tylko radykalna zmiana tożsamości oraz ucieczka z kraju mogą uratować mu życie. Wkrótce Norbert otrzymuje propozycję nie do odrzucenia: ma być pierwszym iwenciarzem, który poleci w kosmos i nakręci o tym relację... Akcja Hel³ dzieje się w niedalekiej przyszłości, a zatem zupełnie inaczej niż miało to miejsce w osławionym Panie Lodowego Ogrodu. Niby nic nadzwyczajnego, ale jeśli przyjrzeć się temu, co dzieje się w fabule, to można tylko zbierać szczękę z podłogi. W wizji Grzędowicza wszystko to, co teraz jest modne, zostało wyolbrzymione i niejako wyśmiane. Przykładowo, aktualny trend zdrowego odżywiania stał się wręcz obowiązującym w kraju prawem. Nie wolno jeść tłustych rzeczy, można jedynie odżywiać się niesmacznym, ekologicznym jedzeniem. Nakazy i zakazy są na porządku dziennym. Związki międzyludzkie istnieją wyłącznie w sieci - poza nią spotkania towarzyskie nie występują niemal wcale. To smutny, a dla mnie osobiście także i niezwykle przerażający obraz przyszłości. Autor dobitnie pokazuje do czego może doprowadzić wszechobecny przesadyzm oraz stale rozwijająca się technika. Hel³ od Pana Lodowego Ogrodu różni się również kreacją bohaterów. W tym drugim można było przebierać w charakternych postaciach jak w ulęgałkach, tymczasem w najnowszej powieści Grzędowicza centralnym i jedynym dobrze wykreowanym bohaterem jest Norbert. Inni bohaterowie, jeśli już się pojawiają w fabule, są dla niego raczej tłem i częściej występują w czyichś rozważaniach, aniżeli biorą udział w wydarzeniach. Mi to osobiście nie przeszkadza, ale czytelnicy przyzwyczajeni do mistrzowskiej kreacji autora mogą poczuć się zawiedzeni. Podobnie ma się sprawa z warstwą językową powieści. Prezentuje się inaczej niż w historii Vuko Drakkainena. W Hel³ aż roi się od skrótowców, współczesnej nowomowy, słownictwa kojarzącego się z mediami. Brakuje w tekście wspaniałej zabawy językiem, którą Grzędowicz uprawiał w Panie Lodowego Ogrodu, co nie wszystkim się spodoba. Najbardziej w powieści zaskakuje jej zakończenie. Przyznaję, że Grzędowicz to dla mnie pisarz, który przez trzy czwarte swoich książek pisze o wszystkim, nie popychając fabuły do przodu, a nawet troszeczkę przynudzając, by skończyć z przytupem i doprowadzić czytelnika na skraj literackiej ekstazy. Do takich wniosków doszłam, czytając poprzednie jego dzieła, a przy lekturze Hel³ jedynie się przy tej konkluzji utwierdziłam. Dopóki nie przeczytałam zakończenia i nie zrozumiałam w pełni zamysłu autora na jego fabułę, nie widziałam zbytnio sensu, dla którego w ogóle powstał. Cieszę się, że jak zwykle Grzędowicz pozytywnie mnie zaskoczył i udowodnił, że praktycznie nie ma sobie równych, odkąd Sapkowski spoczął na laurach i nie robi nic ze stworzonym przez siebie uniwersum. Podsumowując, Hel³ to dobrze napisana, wciągająca i naprawdę świetna powieść science fiction, która posiada parę błahych niedociągnięć, ani trochę nie wpływających na jakość lektury. Jarosław Grzędowicz stworzył kolejną niezwykle klimatyczną historię, która skłania czytelnika do refleksji nad tym, do czego dąży nasz świat. Gorąco Wam polecam tę książkę, ponieważ spodoba się nie tylko fanom autora, ale i miłośnikom niebanalnych opowieści, których akcja dzieje się w kosmosie - jednym z najbardziej fascynujących nas miejsc we Wszechświecie.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-05
źródło: http://www.empik.com/p1135951818,ksiazka-p

Bardzo lubię sposób pisania Grzędowicza, dlatego spodziewałem się po niej nieco więcej....

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3787712

Ivenciarz z MegaNetu

2058 rok. Internet zmienił się w MegaNet, dziennikarstwo upadło, a świat dalej boryka się z takimi samymi problemami jak w 2017. Tyle, że jest mocniej, więcej i... gorzej. Norbert jest iwenciarzem: nagrywa krótkie filmiki, po to, by wrzucić je do MegaNetu i zarobić na nich ile się da. W poszukiwaniu wydarzenia, które mu do zapewni wybrał się na Bliski Wschód i przypadkiem był świadkiem czegoś istotnego, omal przy tym nie ginąc. Zostaje uratowany przez ludzi, których ma nadzieję już nigdy nie spotkać. Nie wie jednak, jak bardzo te są płonne. Na wstępie wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: lubię Jarosława Grzędowicza. Odpowiada mi sposób w jaki mówi, sposób, w jaki odpowiada oraz rozumiem i nie raz zgadzam się z jego światopoglądem. To wszystko sprawia, że właściwie nie było możliwości, bym nie polubiła „Hell 3”, mimo, że w takiej tematyce nie zawsze się odnajduje :) Choć lektura ma kilka problemów czytanie sprawiło mi sporo przyjemności i w żadnym razie się przy niej nie nudziłam. Po czterotomowym „Panie Lodowego Ogrodu” autor funduje nam zwartą, pięćsetstronicową powieść science-fiction, która mi osobiście kojarzy się z „Futu.re” Glukhovsky’ego, tyle, że w formie mniej rozbudowanej i bardziej sensacyjnej. Klimat historii wydaje mi się dość zbliżony, mają też przynajmniej jeden podobny problem: dłużyzny, które mi szczególnie nie przeszkadzały ani w jednej, ani w drugiej, ale nie mogę zaprzeczyć, że występują. Czytając „Hell 3” zaczynamy od szybkiej akcji, szybkich zdarzeń; wszystko dzieje się na już, na teraz... Autor jednak co jakiś czas przeplata te wydarzenia dłuższymi, spokojniejszymi opisami, które mają zaprezentować nam świat i pokazać, jak to wszystko działa. Nie powiem, bym wcale nie nudziła się na tych fragmentach, ale mi osobiście nie przeszkadzały jakoś szczególnie. Niemniej, występują i temu zaprzeczyć nie mogę. Skoro już rozpisałam się na temat pierwszego problemu powieści pozwólcie, że opisze także kolejne dwa i zacznę od mniejszego. Nazwy. Nazwy są – w moim odczuciu – sporą wadą „Hell 3”. No błagam, po co ludzie zmienili nazwę Internetu na MegaNet? Rozumiem, że chodziło o podkreślenie jak wiele sfer życia zajmuje ludziom sieć, ale... to brzmi po prostu komicznie. Tak samo jak supersamochody, wejścia liczone w jakiś niezrozumiałych liczbach i inne takie rzeczy, które mogłyby nazywać się normalnie. Niby to nic takiego, a jednak wytrąca z czytania i zmusza do zastanowienia się po co to? Nieco większym problemem są bohaterowie drugoplanowi, a właściwie... ich brak. Owszem, samego Norberta z nikim nie pomylicie, ale poza nim trudno kogokolwiek na dłużej zapamiętać. Postacie nie mają właściwie żadnych konkretnych cech charakteru i zlewają się w jedną masę. Biorąc pod uwagę, że jest to bardziej powieść sensacyjna, niż cokolwiek innego nie jest to aż tak wyczuwalne, ale jednak jest; jakaś inna, wyraźna postać poza Norbertem zdecydowanie by się tu przydała. Poza tymi właściwie trzema rzeczami wszystko naprawdę ładnie gra. Świat wykreowany jest naprawdę wiarygodnie i trudno chyba w niego nie wsiąknąć. Nawiązuje do współczesności, a przy tym bawi się możliwościami, jakie daje science-fiction, a o to przecież chodzi. Sam klimat powieści bardzo mi odpowiadał, zwłaszcza, że naprawdę cały czas miałam wrażenie, że to jakaś wersja „Futu.re”, mimo, że uniwersa znacznie się od siebie różnią, a tą powieść naprawdę uwielbiam. Nie wiem, czy to sprawka stylu autora, czy wydań Fabryki Słów, ale „Hell 3” czyta się tak szybko, że byłabym w stanie pochłonąć je w jeden dzień. Na dodatek Grzędowicz pisze w sposób dość bezpieczny: niby mamy jakieś makabryczne opisy, ale wszystko jest zachowane w odpowiednim umiarze, tak, że nie jest to typowa książka +18, po którą nikt młodszy nie powinien sięgać. Niestety, chce zwrócić uwagę na mały spoiler, którym raczy nas wydawca. Wystarczy przeczytać opis z tyłu książki, by wiedzieć, gdzie ostatecznie wyląduje Norbert, a szczerze mówiąc ta akcja dzieje się dopiero po jej połowie. Nie do końca podoba mi się promowanie książki w ten sposób; wiele zdradza czytelnikowi, a ja osobiście wolałabym dowiedzieć się o tym w trakcie, a nie przed czytaniem. Ostatecznie „Hell 3” okazało się być dla mnie miłą lekturą na parę dni, która miała kilka mocniejszych scen i generalnie – sprawiła mi trochę radości, ale przy tym nie była książką wybitną. Niemniej, w żadnym razie nie żałuje przeczytania jej, cieszę się, że Grzędowicz znów coś wydał i definitywnie czekam na więcej.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-05
źródło: http://www.empik.com/p1135951818,ksiazka-p

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Liczyłem na dobre hard-scifi z elementami społeczno-politycznymi, a dostałem kiepską, absurdalnie dystopiczną i nasączoną eurosceptycznymi poglądami autora w taki sposób, że musiałbym czytać z zamkniętymi oczami, aby tego nie zauważać, powieść, w której 3/4 książki nie ma żadnego związku z okładką. Czarę goryczy dopełnia skrajnie archaiczna i nierealistyczna koncepcja samego Meganetu - miejsca, w którym publikowane są maksymalnie 15-minutowe "iventy". Według autora to bardzo krótko, a same materiały są tworzone w sposób mający tylko i wyłącznie przyciągnąć uwagę widza, co jest według niego miarą upadku społeczeństwa (o czym nie omieszka się z czytelnikiem podzielić co mniej więcej kilkanaście stron). Podczas lektury wielokrotnie zastanawiałem się gdzie był autor podczas gdy popularność zdobywał oferujący możliwość udostępnienia 6 sekundowych (sic!) filmików Vine, fail compilations na YT lub chociażby Periscope - jest 2056 i nikt nie wpadł na to, aby streamować eventy na żywo...? To żart, prawda? Przykładów skrajnego niepomyślunku autora można znaleźć wiele ale dziwnym trafem zapamiętałem jeden, szczególny, o którym jeszcze nikt nie wspomniał (a naprawdę nie chcę wracać do tej książki, tak więc musi wystarczyć). Gdy główny bohater - Pan Fokus - wrócił do swojego mieszkania po tym, jak jego osobisty omnifon został zniszczony, dziękował sobie w duchu, że nie wybrał go, jako sposobu otwierania drzwi - przecież wtedy nie dostałby się do mieszkania! Tak, poważnie. Nie wiem czy autor celowo starał się kreować głównego bohatera - a przez to i czytelnika, który ma się z nim utożsamiać - za idiotę, lub też w swoich anty-liberalnych urojeniach zapomniał, że twórcy systemów bezpieczeństwa idiotami nie są, tak czy inaczej taki szczegół skutecznie zniszczył moją immersję... Tak, drogi Panie autorze, jeśli na pańskim smartphonie 5 razy narysuje Pan kwadracik zamiast trójkącika to zawsze może Pan jeszcze zalogować się on-line. No chyba, że zapomniał Pan również hasła do maila oraz imienia swojego pierwszego zwierzątka. Wtedy to Pana wina. Końcówki nawet nie skomentuję, bo została dopisana po tym, jak wydawca poinformował Pana Grzędowicza, że powieść jest na tyle słaba, iż nie wyda sequela.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3787712

Hel 3

„Hel 3” jest nowym dzieckiem Jarosława Grzędowicza, pisarza cenionego chociażby za rewelacyjnego „Pana Lodowego Ogrodu”. Jego nowa książka również zalicza się do science fiction, ale nieco innego. W „Hel 3” autor prezentuje czytelnikom niezbyt sympatyczną wizję przyszłości – ludzie przyklejeni do bardziej zaawansowanych wersji smartfona, niemal żyjący w świecie wirtualnym, poza szarą rzeczywistością, jednocześnie krępowani milionem zasad ograniczających wolność, hołdującym regułom dobrowolnego ubóstwa i zrównoważonego rozwoju. Grzędowicz rysuje tu nam dość pesymistyczną wizję świata, a jednocześnie każe nam się zastanowić, w jakim kierunku zmierza ludzkość. Myślę, że po przeczytaniu tej książki nie tylko mnie naszły różne przemyślenia na ten temat. W „Hel 3” śledzimy losy Norberta, który pracuje jako dziennikarz, aczkolwiek nie taki, jakich znamy dziś – zawód ten został bowiem sprowadzony do pogoni za szokującymi czy też zabawnymi zdarzeniami, które może wpuścić do sieci w formie krótkiego filmiku, by wykarmić żądną sensacji wirtualną masę. Bardzo podobał mi się pomysł autora na przedstawienie zarówno świata, jak bohaterów. Cała fabuła jest szczodrze uzupełniona komentarzami do przedstawionej rzeczywistości. Nie da się ukryć, że największą zaletą tej książki jest właśnie pomysł. Dodając do tego świetne wykonanie, otrzymujemy książkę, którą naprawdę warto przeczytać. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-02
źródło: http://www.empik.com/p1135951818,ksiazka-p
z 12