Japonia oczami fana

Wydanie
Finna, Gdańsk, .
Liczba stron
458
Wymiary
14,0 × 20,0 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788362913954
Waga
0,54 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Każdy podróżnik, którego koleje losu zawiodą do Japonii, bardzo szybko odkrywa, że kraj ten nie ma jednego oblicza. Japonia pełna świątyń i wielkich marketów, zielonych lasów i fabryk, teatru kabuki i topiąca się w podniesionych do rangi sztuki kiczu, szalonych programach telewizyjnych, Japonia pełna sushi i hamburgerów, kimon i ociekających koronkami gotyckich strojów, jedną nogą stojąca w tradycji, a drugą w szaleństwie dynamicznych zmian. Czy ktoś naprawdę potrafi określić, jaka jest Japonia?

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

"Japonię oczami fana" oceniam dobrze, jako że jestem laikiem, jeśli chodzi o Japonię porcja informacji oraz forma jej podania są dla mnie satysfakcjonujące.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Kolejna książka opisująca Kraj Kwitnącej Wiśni tym razem widziany okiem gajdzina pochodzącego z Polski. Z powodu wykonywanego przez autora zawodu dziennikarza (komputerowego) lubującego się w mandze czy anime widać często i to bardzo często, że jego wspomnienia czy anegdoty są ściśle i mocno związane z tym tematem szczególnie na początku tejże książki, kiedy opisuje kultury występujące w dzielnicach Shibuya czy Akihabara. Autor wydaje się wciąż powtarzać ciekawostki dotyczące japońskiej pop kultury co może trochę zmęczyć czy zdenerwować osoby niezainteresowane akurat tym tematem, jeśli nie jest się ogromnym pasjonatem tych zjawisk takim jak autor. Ogólnie jest to ciekawa pozycja sporych rozmiarów na końcu, której znajdziemy też nawet dużą ilość zdjęć pochodzących z prywatnego archiwum naszego autora. Książka zawiera mnóstwo anegdot jedne ciekawe i śmieszne, inne nieco mniej. Pewne historie rozbawiły mnie do łez m.in. wzmianka o nieśmiałym japońskim ginekologu czy mocno pijanej Japonce idącej na szpilkach bokiem i to bez uszczerbku na jej zdrowiu. ;)Takiego typu smaczki można znaleźć w całym tytule i dobrze się przy nich pośmiać, gdyż są świetnie i z przymrużeniem oka opisane. Dla osób, które posługują się smartfonem i są obeznane w różnych aplikacjach będzie też gratka w postaci obrazka do zeskanowania, za którym prawdopodobnie kryje się filmik autora. Piszę prawdopodobnie, ponieważ nie korzystałam z tego gadżetu ;). Szkoda tylko, że książka chociaż została wydana w 2012 roku to jest na nieładnym, byle jakiej jakości szarym papierze,(jedynie dodatek w postaci zdjęć jest na lepszym papierze), niestety czasem papier toaletowy lepiej wygląda i jest przyjemniejszy w dotyku. No cóż jako czytelnik jestem chyba wybredna, wymagająca i to obniża dodatkowo moją ocenę. Z tego tytułu dowiemy się m.in. po co zakochanym w Japonii potrzebny... parasol? Ile świąt w roku obchodzą Japończycy? Jak podchodzą do kwestii duchów i picia alkoholu szczególnie piwa i sake? Ile obywatel kraju Kwitnącej Wiśni potrafią wcisnąć w swój żołądek jedzenia? Jak pracują dentyści? Czym zasłynął pies o imieniu Hachiko? Jaka cyfra jest pechowa według Japończyków? Jak to jest z jedzeniem w tym kraju, byciem klientem i korzystaniem z różnego rodzaju usług włączając w to love hotele, hotele kapsułowe oraz komunikację miejską. Jedna dodatkowa rzecz, która irytowała mnie najbardziej w całej książce to rozdział, w którym nasz autor i bohater zarazem myślał, rozważał, filozofował itp. itd. nt. jakuzy po pijaku. No ileż można. Dla mnie akurat ten temat nie był taki ogromnie ciekawy. Ale widać autor jest strasznym pasjonatem nie tylko mangi i anime, ale również jakuzy. Myślę, że mogę polecić tę pozycję osobom ciekawym Japonii. Przypuszczam, że nie powinniście czuć się zawiedzeni, a spora ilość informacji podana przystępnym i niekiedy zabawnym językiem naszego krajana zaspokoi Waszą chęć na poznanie tego jakże interesującego i nieprzewidywalnego, a często i pełnego absurdów kraju. Polecam również bloga autora na którym oprócz tekstów znajdziemy filmiki z jego podróży, to co widział, jadał itp oraz jego kanały na Youtube.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

mam wrażenie, że autor uważa się za speca od Japonii, a w książce przedstawia liczne informacje, które można zdobyć po tygodniowym pobycie w Tokio

Przeczytaj całą opinię
2016-11-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Oczekiwałam czegoś innego. Swego czasu śledziłam bloga autora i bardzo mi się podobał. Stąd do książki podchodziłam z wielkim entuzjazmem, który szybko opadł. Książka jest bardzo dobry zbiorem informacji przedstawionym łatwym przystępnym językiem. Na pewno będzie nieoceniona dla laika i osoby, która dopiero zaczyna zagłębiać się w szeroko rozumianą tematykę, jaką jest Japonia. Niestety, dla osób które posiadają już jakąś szerszą (podstawową) wiedzę o Japonii, książka nie będzie odkrywcza, a wręcz miejscami będzie nudziła. Styl jakim autor się posłużył w przekazywaniu treści przypomina wpisy na blogu. Jest łatwy, przyjemny, zrozumiały. Jednak jest pewien jeden rozdział (dość długi) o tytule "Tokio nocą: Duchy, sake i jakuza". Z początku jest bardzo przyjemny i miły w odbiorze, później jednak jest ciężki do ogarnięcia. Autor używa opisu teraźniejszego, opisując to co się dzieje w czasie rzeczywistym, swoje przemyślenia, rozmowę z kolegą, wszelkie dodatkowe informację co się w tym czasie dzieje. Dobry zabieg, lecz... Ostatecznie w pewnym momencie wygląda to na mało zrozumiały i wyjątkowo dziwny bełkot pijanego. I niestety ten fragment pozostawia trochę mało przyjemny posmak po lekturze, zwłaszcza, że usytuowany jest pod koniec książki. Ogólna ocena: książkę można polecić dla osoby niewtajemniczonej, która dopiero wchodzi w ten temat. Pozycja całkowicie zbyteczna dla osoby, która w tym temacie chociażby odrobinę siedzi i wie o co chodzi.

Przeczytaj całą opinię
2016-07-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Lubię Japonię. Lubię o niej czytać. Nie jestem żadną wielką znawczynią ani wielką fanką - po prostu lubię ten kraj ;) to nie była moja pierwsza książka o Japonii, mam również nadzieję, że nie ostatnia, ale... Nie tego się spodziewałam. Książka do czytania ciężka, napisana chaotycznie, momentami niezrozumiale i zawierająca mało ciekawych i absorbujących opisów. Niestety tą pozycję dosłownie męczyłam, po kilka stron dziennie, czasami kilkanaście, ale nie potrafiłam spędzić nad nią dłuższej ilości czasu. Jedna z nielicznych pozycji, kiedy jestem zmuszona powiedzieć, że była ona po prostu nudna, monotonna i pozbawiona tej.. hm... iskry, która sprawia, że książkę czyta się z zapałem, może nie wypiekami na twarzy, ale z chęcią i radością.

Przeczytaj całą opinię
2016-03-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Książka jest niewątpliwie niepozbawiona interesujących faktów o Japonii, jej mieszkańcach i szeroko rozumianej popkulturze charakterystycznej dla tego kraju. Nie zmienia to jednak faktu, że moim zdaniem nie sposób zapałać sympatią do jej autora, który celuje w niejednokrotnie po prostu mało śmiesznych żartach i zrozumiałych chyba tylko dla siebie pseudointelektualnych dygresjach śmierdzących na kilometr megalomanią. Rozdział o jakuzie jest wybitnie grafomański i trudny do zniesienia, jak co najmniej kilka osób już tu wspomniało. Przypuszczam, że po oczyszczeniu treści z wszędobylskich "naddatków romantycznych" książka spokojnie zamknęłaby się w jakichś stu stronach. W takiej postaci przeczytałabym ją z prawdziwą przyjemnością. W obecnym stanie mojej ciekawości tylko z wielkim trudem udało się pokonać zniechęcenie wywołane formą podania.

Przeczytaj całą opinię
2015-07-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

To nie tak, że ja się czepiam, krytykuję, jestem uprzedzona i nie doceniam na przykład lekkości formy tej książki. Na przykład jestem skłonna uznać, że "Japonia oczami fana" świetnie nadawałaby się na temat maturalnej rozprawki o dobrych i złych stronach reglamentacji papieru, bo gdyby wyznacznikiem dostępu do papieru była jakoś książki, 400 stron wtórnych wynurzeń autora nigdy nie ujrzałoby światła dziennego i kilka drzew dalej spokojnie by sobie fotosyntetyzowało. Z drugiej strony - nie ma tego złego etc. Przede wszystkim - nie, to nie jest "Japonia", tylko konkretnie i ściśle Tokio. Jeśli chodzi o tytułowe oczy fana, to trudno powiedzieć, czego dokładnie był to fan: jeśli popkultury w ogóle, to ograniczyło się to jedynie do opisu sklepów spożywczych i automatów wszelkiej maści. Jeśli chodziło konkretnie fana popkultury japońskiej, to co najwyżej autor podzieli się z czytelnikiem bardzo odkrywczym spostrzeżeniem, że u źródła mangi, anime, cosplayu, jrocka i pokrewnych można zrobić lepsze zakupy niż w innych częściach świata, na co nikt by oczywiście sam nie wpadł. Cała reszta to oczywiście tak nietypowe aspekty życia w stolicy Japonii jak chaotyczna numeracja domów, ciasnota i ścisk, płynny ruch pieszych, doskonała komunikacja miejska, kuchnia, kuchnia i jeszcze raz kuchnia, zwyczaj wspólnego picia praktykowany przez pracowników korporacji i oczywiście narodowe święto związane z piciem pod kwitnącymi wiśniami. Wracając zatem do reglamentacji papieru: jestem zachwycona, że mamy w zasadzie niczym nieograniczoną wolność druku i możliwość podróżowania, cieszę się, że absolutnie każdy, kto pojedzie do Japonii, może sobie o tym napisać i wydać książkę, ale jednak wolałabym, żeby autorzy mieli trochę pokory i zastanowili się dwa razy, czy naprawdę trzeba, jeśli do tematu nie wnosi się absolutnie nic nowego. No, a jeśli już koniecznie trzeba, jeśli muza nie daje spać po nocach - to niech chociaż się trafi dobry redaktor, który wywali niepotrzebną watę słów i okroi przegadaną książkę z obłędnych 400 do 200 stron, które na wynurzenia Musiałowskiego absolutnie by wystarczyły. Jak zauważyły osoby recenzujące tę książkę wcześniej - jest bardzo podobnie do Bruczkowskiego, przy czym jednak "Bezsenność w Tokio" ujęła mnie znacznie bardziej niż ten przegadany katalog skonsumowanych ramenów, wypitego piwa, rozczarowań love hotelami i zrobionych zakupów. I podpiszę się również pod stwierdzeniem, że najdłuższy rozdział całej książki, traktujący o nocnym łażeniu po mieście, piciu i gadaniu o jakuzie, które okazuje się niczym więcej jak tylko pijackim solilokwium autora, jest na poziomie żenującym. Autentycznie po raz pierwszy w życiu spotykam się z książką, która bardzo by zyskała tylko przez wywalenie jednego jedynego rozdziału! W rogu okładki zauważyłam złowieszczą zapowiedź, że jest to dopiero pierwszy tom z zaplanowanych wielu. Naprawdę nie życzę autorowi źle, ale dla dobra lasów postuluję, żeby kolejne tomy swoich światłych spostrzeżeń i barwnych przygód z procentami w roli głównej publikował w formacie .mobi albo zgoła .mp3, żeby oszczędzać oczy łaskawych czytelników. Papier oczywiście wszystko zniesie, ale las niekoniecznie.

Przeczytaj całą opinię
2015-05-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Ciekawa, ale rozdział "Duchy, sake i jakuza" był skrajnie idiotyczny. Irytował bezsensem i żenował przesadną ilością nudnych już żartów o jakuzie. Podejrzewam, że autor napisał ten fragment pod wpływem alkoholu i ani razu nie przejrzał go na trzeźwo. Korekta również musiała go przeoczyć, bo nie rozumiem, jak mogli dopuścić to do druku.

Przeczytaj całą opinię
2014-08-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Wreszcie udało mi się ją dokończyć - wakacyjne, ciepłe dni nie sprzyjają liczbie stron do przeczytania:) Ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne - wnikliwe obserwacje, mnóstwo ciekawostek i lekka, przyjemna narracja. Dodatkową atrakcję stanowią filmiki z odwiedzonych miejsc,które można obejrzeć na youtube. Na końcu książki znajdziemy także kilka stron ze zdjęciami stanowiącymi pigułkę z miejsc opisywanych w kolejnych rozdziałach. Jedyne co mnie denerwowało w tej książce to słowo ,,fan" pojawiające się na prawie każdej stronie (niekiedy kilkakrotnie) odmienione przez wszystkie możliwe przypadki - kiedy odwiedzający nie był nazwany ,,fanem" to przynajmniej coś musiało być opisane jako ,,fanowskie". Strasznie to było denerwujące mimo iż współgrało z tytułem. Trzeba też autorowi wybaczyć przechwałki na temat chęci poznania jakuzy i ilości wypitego alkoholu w drodze przez miasto, ale ogólnie warto było zajrzeć do tej książki i każdemu miłośnikowi Japonii mogę ją szczerze polecić. Zaletą zasługującą na szczególną pochwałę jest spojrzenie na japońskie społeczeństwo i popkulturę z dużą dawką tolerancji i szacunku. Autora trzeba także pochwalić za wnikliwość w dociekaniu szczegółów, ponieważ ciekawostki były interesujące i nieoklepane, a refleksje bardzo osobiste i nieoparte na podpieraniu się na tym co inni podróżnicy uważają za interesujące.

Przeczytaj całą opinię
2014-07-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339

Zamykając książkę przeszło mi przez myśl: Musiałowski stworzył swoistą sinusoidę. Książka ma swoje momenty wzlotów i upadków, te lepsze i te gorsze. Nie można odmówić ogromu ciekawostek jakie autor przytacza w trakcie lektury, wplatając je w treść. Myślę że nawet zagorzali fani Japonii mogą znaleźć coś nowego. Nie jest to jednak spis danych i informacji, a trafnie wplecione w treść wiadomości, zarówno od tych podstawowych, szerzej znanych, do tych zapomnianych, zupełnie niespodziewanych i nieoczekiwanych. Musiałowski przytacza szereg historii, które mogą przytrafić się przy odrobinie szczęścia – czy też nieszczęścia – każdemu gaijinowi. Nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że autor pisząc książkę niekiedy przesadził z ilością wypitego sake. Rozmyślania, mówiąc dosadnie, o głupotach na początku były całkiem zabawne, ale na dłuższą metę stawały się irytujące. Na książkę składa się nie tylko sama treść ale i wzbogacenia takie jak filmiki kręcone przez Musiałowskiego (które możemy odnaleźć za pomocą kodów 2D) oraz fotografie dodane do książki. Pod tym względem wydanie zdecydowanie mnie zawiodło. Zamieszczone zdjęcia choć miłe dla oka okazały się zdecydowanie nietrwałe. Umieszczone zostały na samym końcu książki tak, że czytając specyficzne strony z obrazkami zaczęły wypadać zanim zdążyłam jeszcze do nich dobrnąć. A dalej łatwo już o pogubienie czy pomieszanie które zdjęcie odnosiło się do którego z rozdziałów. Więcej na moim blogu: http://z-nosem-w-ksiazce.blogspot.com/2014/01/japonia-oczami-fana-pawe-musiaowski.html

Przeczytaj całą opinię
2014-03-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165339
z 2