Kalinka

Wydanie
Dobra Literatura, Słupsk, .
Liczba stron
239
Wymiary
14,5 × 20,5 cm
Cykl
BLIŻEJ SIEBIE
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788393055920
Waga
0,28 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

To opowieść ojca, który próbuje zrozumieć sens nieuleczalnej choroby swojego dziecka. Przez sześć lat życia Kalinki nieustannie poszukuje kontaktu z córką. Każdego dnia spogląda w oczy swojej małej Roślinki, by wyczytać z nich to, czego nie może usłyszeć. Nie chcąc pogodzić się z diagnozą lekarzy, Barka i Andrzej uczyli się obsługiwać prywatny oddział intensywnej terapii, szukali ratunku u energoterapeutów, uzdrowicieli i indyjskiego guru. Wbrew wszystkim ograniczeniom narzuconym przez chorobę - codziennemu wnoszeniu wózka po schodach, obsłudze respiratora, podłączeniu sondy - odważnie kształtowali swoją rodzinną przestrzeń. Przemierzyli pół Europy, wspięli się na szczyt dwutysięcznika, zwiedzili kopalnię srebra, pływali w morzu, aby na końcu wspólnej drogi odnaleźć odpowiedź...

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Bardzo wzruszająca i smutna historia dziewczynki o imieniu Kalinka, która choruje na nieuleczalną chorobę rdzenny zanik mięśni nie może chodzić, przykuta do wózka jest małą roślinką. Rodzice bardzo cierpią, bezradni są wobec choroby swojej ukochanej córeczki nie mogą nic zrobić, jeżdżą do uzdrowicieli prosić o pomoc,ratunek dla swojego chorego, ciężko dziecka. Poruszająca, prawdziwa historia Kalinki łzy miałam w oczach gdy czytałam książkę.

Przeczytaj całą opinię
2015-08-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

"Ile razy można godzić się ze śmiercią własnego dziecka i odprowadzać je w duchu do bramy, za którą nie widać drogi?" Wzruszająca, wyjątkowa i bardzo budująca, mimo swej tragedii, książka. W życiu nie zawsze jest tak, jak pragniemy, niekiedy los potrafi skierować nasze plany i oczekiwania na boczne tory, poza normalność, zwykłą codzienność. Trzeba mieć dużo hartu ducha, wiary, miłości i nadziei, aby z tym się pogodzić, aby nie dopatrywać się w tym kary za coś, winy kogoś czy boskiej niesprawiedliwości. Autor w swojej książce, która jest swego rodzaju pamiętnikiem, opowiada o swoim życiu od chwili narodzin upragnionej córeczki Kalinki do dnia jej śmierci. Dziewczynka urodziła się z rdzeniowym zanikiem mięśni, nie potrafiła samodzielnie oddychać, poruszać się, jeść. Tylko oczy Kalinki potrafiły wyrazić wszystko - ciekawość świata, uczucia, ból i cierpienie. Przez sześć lat jej życie trwało dzięki ogromnej determinacji i miłości rodziców oraz specjalistycznej aparaturze. Tej książki się nie da streścić, trzeba ją przeczytać, aby poznać głębię przeżyć rodziców, ich niewiarygodne oddanie i determinację w walce o tak kruche życie dziecka, dramat codziennego dnia, niepewność i oczekiwanie na dzień, kiedy ich ukochana córeczka odejdzie, pozostawiając ich w pustce życia. Mnie książka poruszyła do głębi i uzmysłowiła, jak często nie doceniamy tego co mamy.

Przeczytaj całą opinię
2015-06-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

W zasadzie to nie przeczytałam. Przemęczyłam się do połowy. Jest to pierwsza książka, którą zacząwszy czytać nie dokończyłam. Nie lubię nie kończyć zaczętych książek nawet jeśli nie przypadną mi do gustu, ale przez tę zdecydowanie nie mogłam przebrnąć. Być może zaczęłam ją czytać w nieodpowiednim momencie, być może kiedyś do niej wrócę. Na pewno jest wartościowa, na pewno godna uwagi, ale przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego- emocji, miłości, ciepła, wzruszeń, natomiast w moim odczuciu wyczuwalny jest tam cynizm, roszczeniowość- nie wiem, może opinia jest krzywdząca dlatego, że nie doczytałam do końca.

Przeczytaj całą opinię
2014-11-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

Książka napisana przez autora dla autora. Bardziej terapia, niż literatura. Mimo szacunku, książki nie polecam.

Przeczytaj całą opinię
2012-12-14
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

Mega poruszająca i wzruszająca ojca który chce aby jego dziecko było zdrowe.

Przeczytaj całą opinię
2012-09-13
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

Nie wiem jak w ogóle można by oceniać tą książkę.... Dawno (o ile kiedykolwiek) nie czytałam tak głębokiej, wzruszającej historii - nic dodać... nic ująć...

Przeczytaj całą opinię
2012-05-08
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

Tę książkę, będącą zapisem dramatycznej walki z chorobą dziecka, każdy czytelnik odbierze inaczej, zinterpretuje w inny sposób. Bo tego typu wspomnień cierpiącego ojca nie da się oceniać, a nasz odbiór zależy w tym wypadku w dużej mierze od momentu życia, w jakim po nią sięgnęliśmy oraz od tego, co nas w życiu spotkało, czym nas los doświadczył. Dla mnie jest to pozycja ważna ze względu na poruszaną problematykę, min. walki z chorobą, walki z góry skazanej na przegraną, pogodzenia się z losem, przygotowania na odejście kogoś, kogo się kocha i jednocześnie ślepej wiary w cud i odmiennego pojmowania śmierci. Los chciał, że mała Kalinka, ukochana córeczka Andrzeja i Barki urodziła się z uszkodzonym genem, co wywołało u niej rdzeniowy zanik mięśni. Los rzucił wyzwanie, spośród 1 na 50 dzieci wylosował właśnie Kalinkę. Od pierwszych dni jej życia rodzice muszą podjąć walkę o nią i o każdy ich wspólny dzień,. Lekarze nie pozostawili złudzeń dając dziewczynce maxymalnie 6 lat życia. I oto rodzice, tak pragnący dziecka stają w obliczu nieuchronnej jego śmierci, pewnej, nieodwołalnej, a tylko odsuniętej w czasie. Bez względu na diagnozę i wyrok, mimo iż pogodzeni z losem i śmiercią, nie rezygnują, podejmują wyzwanie. Rozpoczynają trwająca ponad sześć lat walkę o każdy dzień małej Kalinki, o jej spokojny oddech. Stopniowo oswajają nową rzeczywistość, tworzą nowy świat intensywnej terapii we własnym domu, samochodzie i właściwie wszędzie, gdzie się pojawią. Starają się na wszystkie sposoby poprawić komfort życia małej. Uczą się obsługi urządzeń, szybkiego działania w chwilach kryzysu, uczą się wspinaczki: tej fizycznej po schodach z wózkiem ale przede wszystkim wspinaczki metaforycznej… w życiu. Ich codzienność to z góry ustalony tryb zajęć skoncentrowany wokół dbania o zdrowie i komfort córki. Każdy dzień to dla nich huśtawka nastrojów od nadziei i euforii, że coś się udało, że uratowało się małej życie, że lepiej oddycha po zniechęcenie i bezradność, w obliczu niemocy i niemożności uratowania własnej córki Podziwiam ich za ten zapał i chęć działania, nieustanne poszukiwania ratunku wszędzie, byle by tylko działać i mieć poczucie celowości. Trzeba wykazać się dużą odwagą, by podzielić się ze światem swoim cierpieniem i bólem. Trzeba mieć siłę i wytrwałość, konieczne do przechodzenia przez całą traumę dwukrotnie, wszak pisanie i wspominanie tego również boli. Może dla Pana Lipińskiego była to forma terapii, mająca przywrócić normalność? Autor bardzo obrazowo i dobitnie pokazuje nam jak różne pojęcie normalności istnieje w świadomości ludzi zdrowych i tych, którzy zmagają się z chorobą bliskich. Normalność to pojęcie wyjątkowo elastyczne i czasem sami możemy ją kreować. Wiele tu miłości, miłości czystej, niewinnej, nieskalanej miłości do dziecka. Wiele piękna, nadziei, wiary, szczerości i prawdy ale i bólu. Zycie pokazało mi jak błahe potrafią być problemy, które zaprzątają nam głowę na co dzień, pokazało jak niewiele w życiu zależy od nas, dlatego gdy naprawdę mamy możliwość decydować i zmieniać swoje życie to należy z tej szansy korzystać. To samo o życiu wie Andrzej Lipiński wraz z żoną, przeszli przez to, co najtrudniejsze. Człowiek, który nie doświadczył tego, nie wie co to znaczy. Może jednak wyciągnąć bardzo ważną dla siebie naukę, by walczyć do ostatniego oddechu, ostatniego spojrzenia, by się nie poddawać do samego końca. Lipiński zadaje wiele pytań, min tych najtrudniejszych o sens cierpienia w kontekście braku winy. Jakie są odpowiedzi? Zapraszam do lektury.

Przeczytaj całą opinię
2012-02-15
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

Bardzo ciężko jest zrecenzować pozycję, która jest zapisem autentycznych przeżyć. Przeżyć tak bolesnych, okrutnie prawdziwych i dla większej części społeczeństwa po prostu niezrozumiałych. Pan Andrzej Lipiński zawarł w swojej książce bardzo intymne zwierzenie na temat swej córki – Kalinki. Dziewczynka przychodzi na świat jako nieuleczanie chory noworodek, któremu lekarze nie dają więcej niż sześć lat życia. Roślinka (bo tak nazywa ją sam autor) staje się najistotniejszą częścią ich życia. Kalinka nie mówi, nie chodzi, nie wykonuje żadnych innych ruchów poza ruchami gałek ocznych. Odtąd ich każdy dzień jest walką o jej życie, o zrozumienie sensu jej egzystencji i wiarą w lepsze jutro. „To nasza największa choroba – strach przed czymś trudnym, innym czy nieznanym, niewyobrażalność zjawisk, z którymi nie zetknęliśmy się nigdy wcześniej. Każdy ledwie coś o nich słyszał, a wszyscy są ekspertami i nawzajem straszą się tą ubogą wiedzą.” To co zdumiewa to ogromna i wręcz niewyobrażalna, nadludzka siła psychiczna jaką obdarzeni są rodzice Kalinki. Są gotowi na wszystko, żeby tylko zapewnić komfort córeczce. A należy mieć świadomość, że nie jest to proste, bowiem za dziewczynkę oddycha respirator, specjalne urządzenia stale kontrolują poziom tlenu w płucach oraz ilość flegmy w nich zalegającej. Każde odchylenie od normy sygnalizowane jest za pomocą dźwięku. Zdarzają się noce podczas których, paniczny ryk urządzeń budzi rodziców, którzy zmuszeni są walczyć o życie Kalinki zachowując przy tym zimną krew. Wzruszającymi fragmentami książki są zapisy podróży małej dziewczynki. Ojciec stara się aby Roślinka miała życie pełne miłości, niesamowitych wrażeń i niecodziennych przygód. Specjalnie do tego przygotowanym samochodem zwiedzają Europę, wspinają się na górskie szczyty czy też oddają morskim kąpielom. Wszystko po to, by zapewnić córeczce pozory normalnego życia. Czytelnika zastanawia jedno. Skąd rodzice Kalinki mieli tyle siły? Zapoznając się z książką można zauważyć jak ogromnie trudne bywa życie z niepełnosprawnym dzieckiem, którego największym osiągnięciem jest lekki ruch warg. Jak niesprawiedliwe wydaje się fakt, iż akurat w tym przypadku doszło do niespodziewanej mutacji w jednym genie, która doprowadziła do takiej tragedii. „Wystarczy przetrwać, rezultat może być ujemny, strata przeogromna, a życie może się potem stać innym życiem. Najważniejsze, żeby nadal próbować. Niestety iskierka to tylko namiastka światła i nie jest ona w stanie rozjaśnić ciemności. Gaśnie równie szybko, jak się pojawia...” Przyznam szczerze, że książkę czytałam z przerażeniem. Prywatnie nie znam nikogo, kto borykał by się z problem nieuleczalnej i tak tragicznej w skutkach choroby swojego dziecka. Zdałam sobie sprawę co muszą czuć rodzice tak okrutnie potraktowani przez los. Ich życie trwa tylko dla tej małej kruszynki, dla której przecież już nie ma ratunku. Do łez doprowadziły mnie fragmenty, gdzie pan Andrzej opisuje swój ból, nadzieję i odwieczne pytanie „dlaczego?”. Jak patrzy na inne zdrowe dzieci i wie, że dałby wszystko, aby móc żyć normalnie. To co dla innych jest chlebem powszednim, dla niego jest nierealnym marzeniem. To niesłychane ile człowiek jest w stanie znieść dla dobra swojego dziecka, nawet kiedy wie, że jest to tylko poprawieniem jakości jego życia i na wyleczenie nie ma, niestety, szans. Nie chce, żeby zabrzmiało to okrutnie, ale kiedy Kalinka umarła, poczułam ulgę. Głównie dlatego, że jej rodzice dostali kolejną szansę na wychowanie w pełni zdrowej córeczki Amelki, że ich cierpienie i trudy dnia codziennego dobiegły kresu i Kalinka zmarła w pełni świadoma miłości, jaką została obdarzona. Podziwiam autora za to, że zechciał podzielić się z czytelnikami swoimi przeżyciami. To odważna decyzja. Książka jest wspaniała, smutna, nostalgiczna a zarazem pełna miłości i wiary.

Przeczytaj całą opinię
2011-11-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

To jedna z tych książek, które ciężko się czyta i ocenia. Mimo, że jest to opowieść autentyczna, to nie czuję, aby faktycznie zasługiwała na tyle gwiazdek, ile jej dałam. Choć z drugiej strony, czy da się ocenić prozę tego rodzaju? Opowieść bez wątpienia poruszająca, interesująca, gorzka i ponura, bo to tak, jakby wyjęto środek, choć znamy wstęp i zakończenie toczącej się historii. Każdy będzie mógł postawić się na miejscu wybranego bohatera, poznać psychikę ludzi z otoczenia chorego dziecka, poczuć, ile jest warte życie i co jest najważniejsze - czasem jest to tylko lekkie drgnięcie powiek, ruch gałek ocznych, niewyraźny dźwięk. Powieść, która zdecydowanie zapada w pamięć i paradoksalnie jeszcze bardziej komplikuje naszą wizję świata.

Przeczytaj całą opinię
2011-10-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027

Na początku chciałabym zwrócić uwagę, na bardzo istotny fakt, że upośledzeni fizycznie czy psychicznie nie są tylko ‘roślinkami”. To, że się nie ruszam, czy nie mówię – nie oznacza, że nie myślę i nie czuję. Pisząc tą recenzję chciałabym podzielić się swoimi wrażeniami po przeczytaniu tej książki. Zostanie rodzicem dziecka „czującego inaczej” to ciężka próba, która może przytrafić się każdemu z nas. Ci, którzy biorą w swoje ręce odpowiedzialność ich wychowania, podejmują decyzję, która diametralnie odmienia ich życie. Andrzej Lipiński jest autorem książki „Kalinka”, a zarazem ojcem córeczki o tym samym imieniu, co tytuł książki. Opisuje własną, prawdziwą historię, jaka zaistniała w jego rodzinie. Od samego początku widać poetycką opowieścią zrozpaczonego ojca. O utraconych marzeniach, wierze i nadziei. Bardzo wyraźnie mamy tu pokazane myśli, emocje cierpiącego człowieka, który nie może pogodzić się z tak bolesną prawdą. Nie może zrozumieć „dlaczego’, to spotkało właśnie jego ukochaną Kalinkę. Dlaczego, nie może tak, jak inne dzieci śmiać się, płakać, a następnie rosnąć i dojrzewać, tylko musi być podłączona cały czas do bezdusznej maszyny, jaką jest respirator. Pokazuje siłę miłości rodzicielskiej do nieuleczalnie chorego dziecka, bez względu na wszystko. Opisuje mozolną walkę o normalne życie swojej rodziny, która toczy się w schemacie szpital - dom-szpital. Dziewczynka cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. Rodzice kontaktują się z nią za pomocą wzroku i malutkiej dłoni Kalinki. Widzimy tu walkę o każdy dzień, godzinę, minutę – gdzie pojawiają się wzloty i upadki natury psychicznej. Próba godzenia się i przede wszystkim zrozumienia, że nie ma żadnego odwrotu. Tak jest i musi być. Bolesna, ciężka prawda, która dotyka rodziców nieuleczalnie chorego dziecka. „To nasza największa choroba – strach przed czymś trudnym, innym czy nieznanym, niewyobrażalność zjawisk, z którymi nie zetknęliśmy się nigdy wcześniej. Każdy ledwie coś o nich słyszał, a wszyscy są ekspertami i nawzajem straszą się tą ubogą wiedzą.” Czytając widzimy, że nie jest to tylko relacja z kilkuletnich zmagań z chorobą dziecka. Barka i Andrzej uczyli się obsługiwać prywatny oddział intensywnej terapii, szukali pomocy gdzie tylko się da, nawet za wszelką cenę – u energoterapeutów, uzdrowicieli i indyjskiego guru. Mimo wielu ograniczeń narzuconych przez chorobę: odsysanie flegmy, obsługa respiratorów, sondy czy też wnoszenie wózka - potrafili się cieszyć życiem i nawet podróżowali po Europie. Wspięli się na szczyt dwutysięcznika, zwiedzili kopalnię srebra, pływali w morzu. Dzięki tej książce możemy lepiej poznać chorobę oraz życie ludzi, którzy się z nią zetknęli. Autor pokazuje świat, który dla ludzi bez takich problemów jest zupełnie obcy. Jest to książka o pięknie, o tak różnym szczęściu, o cudzie ludzkiej brzydoty. Skierowana do czytelnika, który czuje mocniej i głębiej. Pokazuje, że niepełnosprawność to między innymi dar, lekcja dla człowieka sprawnego. To niepełnosprawni pokazują nam te cuda, których nie widzimy – miłość, optymizm, siłę oraz wiarę w lepszy, piękniejszy świat. Opowieść tak szczera i prawdziwa, obok której nie należy przechodzić obojętnie. Zdecydowanie powinno się ją dawkować. Autor niesamowicie ukazuje relacje jakie wynikają z miłości między ojcem –matką - dzieckiem. Prawdziwe uczucie miłości, które musi się zakończyć odejściem ukochanego dziecka. Mam nadzieję, że po przeczytaniu też książki, chociaż w małym stopniu przyczyni się ona do zrozumienia, że nawet w najgorszej, najtrudniejszej sytuacji - zawsze jednak jest w nas wystarczająco dużo siły i energii, by nie poddawać się do końca.

Przeczytaj całą opinię
2011-07-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/93027
z 2