Mój Madagaskar

Wydanie
Świat Książki, Warszawa, .
Liczba stron
238
Wymiary
14,5 × 20,5 cm
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788379434411
Waga
0,35 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Popularny dziennikarz i podróżnik zabiera nas, po Indiach i Egipcie, w podróż po dużo mniej znanym zakątku świata. Madagaskar – czwarta co do wielkości wyspa na naszej planecie, niezwykły ląd między Azją i Afryką oraz jedyna w swoim rodzaju azjatycko-afrykańsko-polinezyjska mieszanka etniczna. Wyjątkowe miejsce, zaskakujące specyficzną florą i ogromną liczbą endemicznych gatunków zwierząt. Eksplorowana przez badaczy i turystów wyspa nadal ma swoje mroczne sekrety. Książka „Mój Madagaskar” pozwoli odkryć wiele z nich, bowiem autor słynie nie tylko z gawędziarskiego, potoczystego stylu, ale też z ciekawości ludzi, ich obyczajów i kultury, wnikliwych obserwacji i antropologicznej pasji. Po lekturze tej książki (i obejrzeniu zawartych w niej zdjęć) zupełnie inaczej będziesz myślał o owianym aurą tajemnicy Madagaskarze.

Opinie czytelników

(3.21)
36 ocen, w tym
11 opinii
5
1
4
3
3
7
2
0
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Książkę tę podsunął mi do przeczytania mój syn, interesujący się polskimi XIX i XX wiecznymi podróżnikami. Spodziewałam się lektury lekkiej i przyjemnej, tym bardziej, że autor kojarzył mi się li tylko z sympatycznym prezentowaniem prognoz pogody. Już od pierwszych stron lektury zaskoczenie było duże. Autor jest spostrzegawczym i wytrwałym globtroterem, mimo obcobrzmiących, trudnych do wymówienia i długich nazw miejscowości, czy rezerwatów książkę czyta się ... nie wiem jakiego użyć słowa, gdyż przekaz jest gorzki. Nie zdawałam sobie sprawy, że ta rajska i nie poznana jeszcze do końca wyspa stoi na krawędzi katastrofy ekologicznej. Cóż z tego, że są tam parki narodowe, czy rezerwaty - zajmują tylko 10% powierzchni, a najmniejszy liczy sobie 0,6 km/kw. - i na takim skrawku żyją m.in. lemury. Przeczytajcie, a potem zastanówcie się co każdy z nas może zrobić by ocalić żółwia promienistego, lemura aj-aj i inne endemiczne gatunki. Ja zaczynam napełniać skarbonkę, może zdążę tam dolecieć zanim ostatni indris odejdzie.

Przeczytaj całą opinię
2016-03-18
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

Czytelniczym sprintem przez Madagaskar.

W lipcu miałam przyjemność wybrać się na pasjonującą podróż po Afryce. Sponsorem rzeczonej wycieczki było wydawnictwo Świat Książki.Jakoś się złożyło, że w mojej biblioteczce niewiele jest książek o podróżach. Właściwie to "Mój Madagaskar" Jarosława Kreta, kupiony spontanicznie w Biedronce jest pierwszy. Dziwne, bo temat podróży w odległe zakątki świata jest dla mnie szalenie inspirujący i interesujący. Myślę, że głównym powodem, dla którego omijałam podobne publikacje jest strach przed celebryckim stylem władania piórem, nierzadko kulawym i nieskładnym. Uprzytomniłam sobie jednak w porę, że Jarosław Kret jest dziennikarzem i podróżnikiem w jednej osobie. Na jego korzyść przemawiają liczne publikacje oraz uczestnictwo w wielu zagranicznych wojażach. Postanowiłam zaryzykować, bo w końcu kiedy czytać o Madagaskarze, jak nie w wakacje, gdy słupek rtęci pni się na szczyt podziałki. I tak książka trafiła do koszyka, a zaraz potem przed moje oczy.Treść książki "Mój Madagaskar" kryje w sobie sporo ciekawostek, szczególnie dla osoby, która z tym krajem styka się po raz pierwszy. Wolumin, który promuje sugestywny podtytuł "Przygoda nie pyta o adres" liczy sobie 240 stron i jest naszpikowany kolorowymi, interesującymi zdjęciami. Okładka, mimo że miękka, jest porządna i posiada praktyczne skrzydełka. Jarosław Kret lwią część publikacji poświęca malgaskiej naturze. Szczerze ubolewa nad jej postępującą degradacją oraz zachwyca się tym, co jeszcze można w krajobrazie tego państwa podziwiać, a lemurom dedykuje nawet oddzielny rozdział."Widzę katastrofę. Erozja toczy wyspę jak rak. Nieodwracalna, nieuleczalna choroba."Swoją drogą lemury towarzyszą czytelnikowi przez cały czas trwania lektury, ponieważ postanowiono ozdobić ich podobizną każdy róg strony. Takie właśnie smaczki tworzą książkę. :) Oprócz spotkania się z fauną i florą wyspy, poznamy wiele lokalnych przysłów, niespotykanych nigdzie indziej obyczajów (famadihana!) oraz zaznajomimy się zasadami działania tamtejszego handlu. Poza tym, widać, że Jarosław Kret odrobił lekcje, ponieważ wielokrotnie odwołuje się do twórczości naszego wielkiego podróżnika- Arkadego Fiedlera.Niestety minusem książki są zbyt częste i niepotrzebnie stawiane pytania retoryczne, a także egzaltowane opowiastki z życia prywatnego Autora. Poza tymi niuansami, książka jest naprawdę przystępna i lekka. Dla początkujących poszukiwaczy przygód pierwszorzędna! www.lavendovaa.blogspot.com

Przeczytaj całą opinię
2015-09-22
źródło: http://www.empik.com/p1095580875,ksiazka-p

"Moje Indie" i "Mój Egipt" były dla mnie mało ciekawe i nie zaskoczyły mnie niczym, o czym bym już nie wiedziała. Natomiast "Mój Madagaskar" powalił mnie na kolana i śni mi się po nocach. Panie Jarku! Nareszcie, nareszcie stworzył pan książkę, która wbija w fotel, książkę, na którą czekałam! Żeby nie lukrować za bardzo dodam, że zaskoczenie wzięło się również z faktu, iż moja wiedza o Madagaskarze była wzięta z księżyca. Z góry założyłam, że skoro jest to wyspa u wybrzeży Afryki, to musi być tam dużo czarnoskórych ludzi, oczywiście w większości muzułmanów. teraz widzę, że moja ignorancja wspięła się na wyżyny. W książce zachwyciły mnie baobaby, rozśmieszyły higieniczne dyskusje z misjonarzami, ale totalnym hitem okazały się obrządki związane ze śmiercią i umarłymi. Fakt, że udało się Panu Jarkowi w nich uczestniczyć, ba! nawet je sfotografować, wzbudza mój szacunek. Wiem doskonale, jak ciężko jest wedrzeć się między miejscowych i uczestniczyć w tak intymnych chwilach. Wspomniane obrządki śnią mi się po nocach, ale jednocześnie sprawiły, że nie zapomnę tej książki do końca życia. A gdy już umrę, to będę szczęśliwa, że nie urodziłam się na Madagaskarze ;)

Przeczytaj całą opinię
2015-12-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

Mój Madagaskar

Jarosław Kret zawsze budził moją sympatię podczas prezentowania pogody w telewizji. Wiedziałam również, że jego pasją są podróże, oraz, że wydał już kilka książek z tych wypraw, jednak nie sięgnęłam po nie do tej pory. „Mój Madagaskar” to pierwsza moja pozycja autorstwa Jarosława Kreta i na dodatek pierwsza moja książka podróżnicza, którą czytałam. Dlatego też pisząc recenzję, nie mam żadnego porównania z innymi autorami ani książkami.Czym był dla mnie do tej pory Madagaskar? Odległy ląd, gdzieś na oceanie. Kojarzył mi się z buszem, dziką przyrodą, mnóstwem zwierząt i niesamowitą roślinnością. Do tego jeszcze film animowany „Madagaskar” pozostawił w moim umyśle dodatkowe wyobrażenie o tej wyspie.Dlatego czytając już pierwszy rozdział przeraziłam się, że jest to kolejny kraj, który wyniszcza człowiek. Wycięte tropikalne lasy, które kiedyś porastały góry, teraz odsłoniły cienką warstwę ziemi, która spływa rzekami do oceanu. Pozostawia tylko nagie, spękane wzgórza. Na niegdyś zielonych górach nic już nie rośnie. A co za tym idzie, wyginęły już tysiące nieznanych nam gatunków flory i fauny.Tym, co utkwiło głęboko w mej pamięci było porównanie rzek do tętnic, którymi odpływa życie z wyspy do oceanu. A to dlatego, że płynące tam rzeki niosą ze sobą tony gleby laterytowej, wypłukiwanej z gór, która ma kolor czerwony. To jakby ziemia krwawiła, ulegając zniszczeniu.Kolejną rzeczą, która mnie zaciekawiła, a jednocześnie przeraziła, było opisanie przez autora święta, które mieszkańcy obchodzą bardzo hucznie. Jest to famadihana, czyli przewijanie zwłok.Brzmi to strasznie i wygląda również. A na czym polega ten rytuał? Otóż odkopuje się ciała zmarłych, czyści się je (to znaczy już same kości), myje i zawija w nową szatę, po czym umieszcza się ciało ponownie w grobie. Dlaczego tak się robi? Mieszkańcy wierzą, że to zmarli czuwają nad ich losem, nad losem całej wioski, dlatego w ten sposób oddają im cześć i proszą o dalszą opiekę. Po tym wszystkim bawią się i ucztują, gra muzyka, alkohol leje się litrami, aż do zmierzchu. Następnie mieszkańcy udają się do swoich domów i życie toczy się dalej.Autor w ciekawy sposób opisał nam także głównych przedstawicieli madagarskiej flory i fauny, czyli baobaby i lemury.Czy książka mi się podobała?Raczej tak, choć w niektórych momentach była trochę nudna. Informacje, które możemy wyczytać w encyklopedii lub w internetowej Wikipedii autor mógł sobie, według mnie, darować, a skupić się jedynie na własnych przemyśleniach i opisach tego, czego sam był świadkiem.Jednak doskonale przybliżyła mi wyobrażenie o Madagaskarze. I tak jak do tej pory myślałam, że jest to wręcz bajkowy świat, tak teraz wiem, że nie chciałabym tam mieszkać, choćby ze względu na opisaną famadihanę. Szanuję wierzenia innych ludzi, ale to mnie niestety przeraża.Po tej lekturze wiem, że warto sięgać po książki podróżnicze.

Przeczytaj całą opinię
2014-09-16
źródło: http://www.empik.com/p1095580875,ksiazka-p

Dobrze napisana, lekko się czyta. Idealna nie tylko na wakacje.

Przeczytaj całą opinię
2015-11-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

Przeciętna. Po raz kolejny potwierdziło się, że nie wystarczy być telewizyjnym celebrytą, żeby ciekawie pisać. Po książkę sięgnąłem, żeby skonfrontować swoje wrażenia z podróży na Madagaskar sprzed kilku lat. "Mój Madagaskar" zawiera mnóstwo fotografii, które przy bardzo przeciętnej treści stanowią duży atut. Na treść składają się np. rozdziały, w których autor wylicza parki narodowe z ich powierzchniami, plemiona zamieszkujące Madagaskar, czy przysłowia malgaskie. Szczegółowo wymienione są wszystkie gatunki lemurów, czy baobabów, z podaniem nawet ich łacińskich nazw! Jeśli pan Kret chciał stworzyć leksykon, to tak powinien zatytułować książkę. "Mój Madagaskar" sugeruje osobiste doświadczenia. Na szczęście jest ich trochę, ale jak na kilka wizyt w ciągu kilkunastu lat, to jednak niezbyt wiele. Tym niemniej, jeśli ktoś poszukuje podstawowych informacji o tej pięknej, choć niszczejącej wyspie (tu zgoda z autorem), to można tę książkę polecić. Dla tych zaś, co chcą dowiedzieć się czegoś więcej o życiu Malgaszów, polecam raczej programy Wojciecha Cejrowskiego o Madagaskarze z Serii "Boso przez świat" lub książki Arkadego Fiedlera.

Przeczytaj całą opinię
2015-10-25
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

W lipcu miałam przyjemność wybrać się na pasjonującą podróż po Afryce. Sponsorem rzeczonej wycieczki było wydawnictwo Świat Książki. Jakoś się złożyło, że w mojej biblioteczce niewiele jest książek o podróżach. Właściwie to "Mój Madagaskar" Jarosława Kreta, kupiony spontanicznie w Biedronce jest pierwszy. Dziwne, bo temat podróży w odległe zakątki świata jest dla mnie szalenie inspirujący i interesujący. Myślę, że głównym powodem, dla którego omijałam podobne publikacje jest strach przed celebryckim stylem władania piórem, nierzadko kulawym i nieskładnym. Uprzytomniłam sobie jednak w porę, że Jarosław Kret jest dziennikarzem i podróżnikiem w jednej osobie. Na jego korzyść przemawiają liczne publikacje oraz uczestnictwo w wielu zagranicznych wojażach. Postanowiłam zaryzykować, bo w końcu kiedy czytać o Madagaskarze, jak nie w wakacje, gdy słupek rtęci pni się na szczyt podziałki. I tak książka trafiła do koszyka, a zaraz potem przed moje oczy. Treść książki "Mój Madagaskar" kryje w sobie sporo ciekawostek, szczególnie dla osoby, która z tym krajem styka się po raz pierwszy. Wolumin, który promuje sugestywny podtytuł "Przygoda nie pyta o adres" liczy sobie 240 stron i jest naszpikowany kolorowymi, interesującymi zdjęciami. Okładka, mimo że miękka, jest porządna i posiada praktyczne skrzydełka. Jarosław Kret lwią część publikacji poświęca malgaskiej naturze. Szczerze ubolewa nad jej postępującą degradacją oraz zachwyca się tym, co jeszcze można w krajobrazie tego państwa podziwiać, a lemurom dedykuje nawet oddzielny rozdział. "Widzę katastrofę. Erozja toczy wyspę jak rak. Nieodwracalna, nieuleczalna choroba." Swoją drogą lemury towarzyszą czytelnikowi przez cały czas trwania lektury, ponieważ postanowiono ozdobić ich podobizną każdy róg strony. Takie właśnie smaczki tworzą książkę. :) Oprócz spotkania się z fauną i florą wyspy, poznamy wiele lokalnych przysłów, niespotykanych nigdzie indziej obyczajów (famadihana!) oraz zaznajomimy się zasadami działania tamtejszego handlu. Poza tym, widać, że Jarosław Kret odrobił lekcje, ponieważ wielokrotnie odwołuje się do twórczości naszego wielkiego podróżnika- Arkadego Fiedlera. Niestety minusem książki są zbyt częste i niepotrzebnie stawiane pytania retoryczne, a także egzaltowane opowiastki z życia prywatnego Autora. Poza tymi niuansami, książka jest naprawdę przystępna i lekka. Dla początkujących poszukiwaczy przygód pierwszorzędna! www.lavendovaa.blogspot.com

Przeczytaj całą opinię
2015-09-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

Zakupiłaem te książkę przy okazji jakiejś obniżki cen, gł dlatego że jestem ogromnym fanem Pana Kreta; jego pogodny sposób prowadzenia prognozy pogody zawsze poprawia mi humor. I książka jest dokładnie jak Pan Kret; napisana lekko, ale z perspektywy podróżnika- dziennikarza, więc nie stroniąca też od opisu problemów tego fascynującego kraju.

Przeczytaj całą opinię
2015-07-15
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

Za dużo encyklopedii, za mało ciekawych rzeczy.

Przeczytaj całą opinię
2014-09-21
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912

Jarosław Kret zawsze budził moją sympatię podczas prezentowania pogody w telewizji. Wiedziałam również, że jego pasją są podróże, oraz, że wydał już kilka książek z tych wypraw, jednak nie sięgnęłam po nie do tej pory. „Mój Madagaskar” to pierwsza moja pozycja autorstwa Jarosława Kreta i na dodatek pierwsza moja książka podróżnicza, którą czytałam. Dlatego też pisząc recenzję, nie mam żadnego porównania z innymi autorami ani książkami. Czym był dla mnie do tej pory Madagaskar? Odległy ląd, gdzieś na oceanie. Kojarzył mi się z buszem, dziką przyrodą, mnóstwem zwierząt i niesamowitą roślinnością. Do tego jeszcze film animowany „Madagaskar” pozostawił w moim umyśle dodatkowe wyobrażenie o tej wyspie. Dlatego czytając już pierwszy rozdział przeraziłam się, że jest to kolejny kraj, który wyniszcza człowiek. Wycięte tropikalne lasy, które kiedyś porastały góry, teraz odsłoniły cienką warstwę ziemi, która spływa rzekami do oceanu. Pozostawia tylko nagie, spękane wzgórza. Na niegdyś zielonych górach nic już nie rośnie. A co za tym idzie, wyginęły już tysiące nieznanych nam gatunków flory i fauny. Tym, co utkwiło głęboko w mej pamięci było porównanie rzek do tętnic, którymi odpływa życie z wyspy do oceanu. A to dlatego, że płynące tam rzeki niosą ze sobą tony gleby laterytowej, wypłukiwanej z gór, która ma kolor czerwony. To jakby ziemia krwawiła, ulegając zniszczeniu. Kolejną rzeczą, która mnie zaciekawiła, a jednocześnie przeraziła, było opisanie przez autora święta, które mieszkańcy obchodzą bardzo hucznie. Jest to famadihana, czyli przewijanie zwłok. Brzmi to strasznie i wygląda również. A na czym polega ten rytuał? Otóż odkopuje się ciała zmarłych, czyści się je (to znaczy już same kości), myje i zawija w nową szatę, po czym umieszcza się ciało ponownie w grobie. Dlaczego tak się robi? Mieszkańcy wierzą, że to zmarli czuwają nad ich losem, nad losem całej wioski, dlatego w ten sposób oddają im cześć i proszą o dalszą opiekę. Po tym wszystkim bawią się i ucztują, gra muzyka, alkohol leje się litrami, aż do zmierzchu. Następnie mieszkańcy udają się do swoich domów i życie toczy się dalej. Autor w ciekawy sposób opisał nam także głównych przedstawicieli madagarskiej flory i fauny, czyli baobaby i lemury. Czy książka mi się podobała? Raczej tak, choć w niektórych momentach była trochę nudna. Informacje, które możemy wyczytać w encyklopedii lub w internetowej Wikipedii autor mógł sobie, według mnie, darować, a skupić się jedynie na własnych przemyśleniach i opisach tego, czego sam był świadkiem. Jednak doskonale przybliżyła mi wyobrażenie o Madagaskarze. I tak jak do tej pory myślałam, że jest to wręcz bajkowy świat, tak teraz wiem, że nie chciałabym tam mieszkać, choćby ze względu na opisaną famadihanę. Szanuję wierzenia innych ludzi, ale to mnie niestety przeraża. Po tej lekturze wiem, że warto sięgać po książki podróżnicze. Na pewno jeszcze nie jedna trafi na moją półkę zatytułowaną: Przeczytane. Za egzemplarz do zrecenzowania dziękuję portalowi Zaczytajsie.pl i Wydawnictwu Świat Książki. http://ksiazkimoimswiatem.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2014-09-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225912
z 2