Na ostrzu noża

Wydanie
Papierowy Księżyc, Słupsk, .
Liczba stron
512
Wymiary
14,5 × 20,5 cm
Tom / Cykl
1 / TRYLOGIA RUCHOMY CHAOS
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788361386506
Waga
0,48 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Hałas Agnieszka
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Na ostrzu noża to pierwszy tom bestsellerowej i wielokrotnie nagradzanej trylogii Ruchomy Chaos, autorstwa Patricka Nessa, znanego polskim czytelnikom z wyjątkowej powieści Siedem minut po północy. Poruszone w serii zagadnienia i literacki kunszt autora sprawiają, że jest idealną lekturą dla dorosłego czytelnika. Prawa do jej sfilmowania zostały nabyte przez wytwórnię Lionsgate, która przeniosła na ekran filmowy między innymi "Igrzyska Śmierci". Tood Hewitt jest jedynym chłopcem w osadzie pełnej mężczyzn. Odkąd osadnicy zostali zarażeni Szumem, Todd słyszy wszystko, co mężczyźni myślą, a oni słyszą wszystko, co myśli on. Za miesiąc Todd ma stać się mężczyzną, ale wśród otaczającej go kakofonii orientuje się, że mieszkańcy osady coś przed nim ukrywa – coś tak strasznego, że Todd zmuszony jest uciec wraz ze swoim psem, którego prosty, lojalny głos również słyszy. Ścigani przez wrogo nastawionych osadników, natrafiają na dziwną, milczącą istotę: dziewczynę. Kim ona jest? Dlaczego nie została zabita przez chorobę, tak jak wszystkie inne kobiety w Nowym Świecie? Chropowata narracja Todda wciąga czytelników w zapierającą dech podróż, w toku której chłopiec stojący u progu dorosłości musi się oduczyć wszystkiego, co zna, aby pojąć, kim naprawdę jest.

Opinie czytelników

(3.72)
136 ocen, w tym
21 opinii
5
5
4
10
3
5
2
0
1
1
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Jak ja się bałam, że to będzie nieznośna młodzieżówka! A jak bardzo się ucieszyłam, że pomimo tego iż bohaterowie mają naście lat, to nie zachowują się i nie wypowiadają jak przedszkolaki. Jednak się da napisać tego typu historię, która z przyjemnością przeczyta również dorosły :) Wciągnęłam się jak rzadko kiedy, książka trzymała cały czas w napięciu i można się było niesamowicie wczuć w bohaterów i ich losy. Sama fabuła jest wg mnie dość specyficzna i trochę naciągana, ale da się na to przymknąć oko. Odrobinę rozczarowało mnie zakończenie. Pomimo tylu zaskakujących momentów w trakcie lektury, zakończenie było jakieś takie mało intrygujące i do przewidzenia (za to odejmuje gwiazdkę). Niemniej z przyjemnością przeczytałabym kontynuacje tej książki.

Przeczytaj całą opinię
2016-12-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

„Na ostrzu noża” skusiło Mnie swoim bardzo intrygującym i obiecującym opisem. Ciekawiło Mnie, jak wygląda ta cała sprawa z tym Szumem i słyszeniem myśli, a najbardziej nurtującą kwestią było oczywiście to, jak wypadnie spotkanie Todda i dziewczyny, której istnienie nie powinno być w ogóle możliwe, oraz jak potoczą się ich losy. Realia Todda nie są kolorowe, bo bycie jedynym chłopcem w osadzie pełnej mężczyzn niesie ze sobą obowiązki, którymi śmiało można obarczać najmłodszą osobę. Temu wszystkiemu towarzyszy też skrajne wyobcowanie, które pewnie byłoby nie do zniesienia, gdyby nie towarzystwo jego psa, Mancziego, który może nie wydaje się najbardziej pożądanym druhem, ale lepsze to niż nic. Nagła i przymusowa ucieczka z osady odsłania przed chłopakiem nieznany mu dotąd świat, a spotkanie na swojej drodze istotny zwanej dziewczyną tylko potęguje jego zaskoczenie. Wraz z nową, milczącą towarzyszką rozpoczynają we trójkę wielką tułaczkę przez nieznane. „Nikt nic dla ciebie nie zrobi. Jeśli sam czegoś nie zmienisz, nie będzie zmienione”. Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę w tej książce, jest język. Todd specyficznie operuje słowami, często powtarzając ten sam wyraz czy wyrażenie jak echo. Jest to najbardziej odczuwalne na samym początku książki, gdzie jeszcze dochodzi to tego swoisty chaos i natłok myśli, później staje się to łagodniejsze. Mamy też do czynienia ze specyficznym językiem, którym posługuje się zarówno Todd, jak i poszczególne postacie. Z jednej strony umniejsza to trochę pozytywny odbiór tej książki, a z drugiej, o dziwo, potęguje inność, co jest na plus. Z kolei irytującą rzeczą były zapytania w stylu: „co nie?”, szczególnie w momentach, gdy Todd oznajmiał, że niby nie miał innego wyboru, oraz wykrzyknienia „zamknij się, zamknij się, zamknij się ”, które były zupełnie nieadekwatne do Moich myśli, bo nie widziałam w jego zachowaniu niczego haniebnego czy uwłaczającego godności, czegoś co podlega pogardzie czy wyśmianiu w głos, nawet jeśli sam główny bohater źle się z tym czuł. Następną sprawą, która budzi uznanie dla autora, jest świat przedstawiony. Patrick Ness stworzył zupełnie nowe realia dla swoich bohaterów, osadzając ich w miejscu, gdzie istnieje Szum, czyli myśli wszystkich osobników płci męskiej, zlewające się ze sobą i tworzące istną plątaninę. Nie ma na to żadnego przycisku wyłączającego i nawet najmniej istotna czy najbardziej krępująca myśl znana jest wszystkim osobom w pobliżu – coś strasznego. Zerowa prywatność. Na planecie, na której żyje Todd, występują też różne stworzenia takie jak: kroksy, kassory czy Szpakle, a kto wie, co się tam kryje? Ciekawą sprawą były też odmienne sposoby radzenia sobie z Szumem: muzyka, szklane domy, maski i jeszcze sposób z Prentisstown. Inną kwestią, która od razu zwróciła Moją uwagę, był wiek Todda, który od razu przeliczyłam sobie w myślach na ziemskie standardy - cóż, autor sprytnie to sobie obmyślił. „Teraz, gdy ją zobaczyłem, nie umiem przestać jej widzieć”. Spotkanie Violi było momentem, na który najbardziej czekałam, i nie zawiodłam się. Autor stopniowo rozwijał relację między nią a Toddem, przez co wątek romantyczny był bardzo subtelny, delikatny jak muśnięcie skrzydełkami motyla. Rzeczą, która trochę Mnie nudziła, było nieustanne pojawianie się Aarona i pana Prentissa juniora. Aż samo cisnęło się na usta, czy ten Aaron nie chce przypadkiem… no właśnie. Czasami fabuła była trochę przewidywalna, np. wiadomo było, kto chwyci za nóż w walce z Aaronem w kościele albo co się działo z niektórymi mężczyznami z Prentisstown czy co się stało z ich kobietami. Książka ta obfitowała też w wiele zaskakujących momentów, szczególnie zakończenia rozdziałów bezlitośnie trzymały w napięciu, nie pozwalając oderwać się od tej lektury, aż do samego końca, który prosił o natychmiastowy ciąg dalszy. „Na ostrzu noża” jest książką inną i specyficzną. Dla niektórych może okazać się ciężka i zawiła ze względu na innowatorski i odbiegający od normy styl pisania (tudzież język), który rzutuje trochę niekorzystnie na początkowy odbiór tej powieści (lub nawet jej całokształt). W każdym razie, Patrick Ness stworzył genialny świat przedstawiony na pograniczu antyutopii, post-apocalipsy i science-fiction, który intryguje i zaskakuje. Wątek romantyczny nie przygniata Czytelnika, jest wręcz idealnie odmierzony. Całość dopełnia trzymające w napięciu zakończenie, które nie pozwala zapomnieć o tej historii. „Wojna to potwór. Wojna to diabeł. Wybucha i pożera, a sama rośnie i rośnie i rośnie. A ludzie, którzy wcześniej byli normalni, też zmieniają się w potwory”.

Przeczytaj całą opinię
2016-05-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

W pogoni za nadzieją W dobie współczesnych powieści młodzieżowych traktujących o utopijnych czy wręcz postapokaliptycznych społecznościach można zadać sobie pytanie czy ktoś potrafi jeszcze nas mile zaskoczyć ?. Powieść Patricka Nessa mimo, że bazuje na tym współczesnym nurcie to stanowi świetne połączenie znanych i lubianych schematów z naręczem dobrych i oryginalnych pomysłów i rozwiązań. W uproszczeniu można by stwierdzić, że pierwszy tom trylogii Ruchomy Chaos jest powieścią drogi, ale byłoby to dużym niedopowiedzeniem. Owszem posiada ona wszelkie znamiona powieści drogi, lecz cechuje się również kilkoma nietypowymi rozwiązaniami. Być może „Na ostrzu noża” nie jest jakąś epicką pozycją pozbawioną błędów, lecz zmusza do myślenia, a jej lektura sprawia przyjemność, a chyba to w świecie literackim jest najważniejsze. Todd Hewitt jest jedynym chłopcem w osadzie pełnej mężczyzn. Odkąd osadnicy zostali zarażeni Szumem, Todd słyszy wszystko, co mężczyźni myślą, a oni słyszą wszystko, co on myśli. Za miesiąc Todd ma stać się mężczyzną, lecz orientuje się, z mieszkańcy osady cos przed nim ukrywają. Zmuszony jest uciec wraz ze swym psem. Ścigani przez wrogo nastawionych osadników, natrafiają na dziwną, milczącą istotę: dziewczynę. Kim ona jest? Dlaczego nie została zabita przez chorobę, tak jak wszystkie inne kobiety w Nowym Świecie? Wydarzenia opisane w „Na ostrzu noża” poznajemy z punktu widzenia Todda, który pełni rolę narratora książki. Pełna dynamizmu i nieco chaotyczna narracja sprawia, że kolejne strony niemal same się odwracają. Już od samego początku jesteśmy wessani w ciąg wydarzeń, które zmuszają głównego bohatera, który nigdy nie opuścił granicy swojej osady, do ucieczki przez świat, którego praktycznie nie zna, ponieważ jego wiedza opiera się jedynie na kłamstwach. A jest to bardzo malowniczy świat, pełen dyskretnego uroku, ale i kontrastów. Można odczuć, że autor nakreślił miejsce akcji w subtelny i niewymuszony sposób, chociaż roi się tam od fantastycznych i nierealnych stworzeń, wyjętych niby ze snu. Zdecydowanym plusem narracji pierwszoosobowej jest fakt, że wszystkie szczegóły tajemnicy kolonii poznajemy równocześnie z głównymi bohaterami. Inna sprawa trochę obniżająca poziom książki , że niektórzy z nich nie są zbyt bystrzy i czytelnik szybciej od nich przewiduje następstwa wypadków. Zwłaszcza można odnieść wrażenie, że główny bohater nie jest rozgarnięty intelektualnie. Sam Todd zachowuje się jak klasyczny nastolatek przeplatający mądre i dorosłe decyzje z dziecięcymi fochami. W efekcie w kilku miejscach czytelnik może być zirytowany zachowaniem chłopca. Jeśli był to zamierzony efekt, udał on się autorowi w stu procentach. Jeśli miałbym wybrać jedno słowo opisujące tempo akcji, byłby to dynamizm. W powieści cały czas coś się dzieje, czytelnik dosłownie do ostatnich stron nie uświadczy znużenia. Wędrówka z jednego miejsca na mapie na drugie, walka zarówno z ludźmi, jak i siłami przyrody, a nawet namiastka zbierania drużyny. Jednakże już pod koniec większość czytelników będzie chciało, aby bohaterowie dotarli wreszcie do upragnionego miejsca. Główny motyw powieści czyli Szum niesie w sobie najwięcej możliwości do przemyśleń. Czym jest Szum? Otóż, występująca na planecie naturalna zdolność odczytywania, a może raczej słuchania, myśli innych istot. Jeden wyjątek w regule, mężczyźni nie słyszą myśli kobiet. Rzecz na pewno przydatna, niestety, dla ludzi doń nieprzywykłych na dłuższą metę stanowiąca źródło konfliktów ¬– w końcu każdy z nas ma tajemnice, które wolałby zachować wyłącznie dla siebie. Czy dałoby się żyć w świecie, w którym znamy myśli innych? Sądzę, że społeczeństwo szybko by upadło, a ludzie poszukiwaliby alienacji. Autor nie pozostawia złudzeń: wolelibyśmy żyć tak, jak żyjemy teraz niż słyszeć się nawzajem. Nie bez powodu nazywa to chorobą: czy gdybyśmy mogli słyszeć dosłownie wszystko, słyszelibyśmy siebie? Może zabrzmi to brutalnie, ale każda istota żywa aby przetrwać musi mieć w sobie „ziarno” egoizmu. Człowiek również. Musi posiadać swoje wewnętrzne ja, ukrywające jego najgłębsze sekrety, chęć posiadania czegoś (choćby sekretów) definiujących jego samego. W świecie, w którym znalibyśmy sekrety innych sami tracilibyśmy cząstkę samego siebie. Można zadać sobie pytanie, czy w takim świecie można ostać się o zdrowych zmysłach? Dobra koniec przemyśleń ;), idźmy w opinii dalej. Troszkę o głównych wadach powieści. Czytelnika może drażnić sposób ujawnienia głównej zagadki książki. Rozumiem, że autor celowo z tym zwlekał, ale kilkakrotne powtarzanie sceny nagłego przerywania wyjawiania tajemnicy na dłuższą metę jest męczące. W efekcie, kiedy dochodzi do wielkiego finału, czytelnik posiada już wystarczająco dużo danych, żeby samemu wszystkiego się domyślić. Znów uwidacznia się „niemoc” intelektualna głównego bohatera. I bez Szumu można było wszystkiego się domyślić. Irytują także błędy logiczne – jakoś nie chce się wierzyć, aby przez prawie trzynaście lat życia Todd nie zdołał zdobyć za pomocą Szumu żadnej wskazówki dotyczącej prawdy o historii kolonii. Jednakże częściowo owe błędy rekompensuje zakończenie, które przybiera nieoczekiwany obrót. Jak to w trylogiach bywa, wręcz zmusza do sięgnięcia po kolejny tom. Podsumowując, owszem nie jest to pozycja pozbawiona błędów, lecz niezależnie od preferencji czytelniczych „Na ostrzu noża" będzie idealną lekturą, niejednokrotnie skłaniającą do pewnych refleksji nad naturą ludzką. Może i nie jest to książka, która zmienia życie, ale z pewnością ubarwi chwilę, a przecież tak ważne jest, by w życiu chwytać każdy moment.

Przeczytaj całą opinię
2016-05-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

"Gdy upada jeden, wszyscy upadamy." Sięgając po tę książkę nie miałam wygórowanych oczekiwań. Dystopie, antyutopie i im podobne to dziś już oklepany i wszechobecny temat. Co więc w tej książce może być wyjątkowego? Innego? Nie oczekiwałam wiele bo przecież większość twierdzi "to już było". Otóż niekoniecznie. Przekonałam się, że nawet oklepany temat może być źródłem niepowtarzalnej historii. Gdy zaczęłam poznawać historię Todda Hewitta moje uprzedzenia w mgnieniu oka zniknęły. "Jestem Todd Hewitt... Mam dwanaście lat i dwanaście miesięcy. Mieszkam w Prentisstown na Nowym Świecie. Dokładnie za miesiąc stanę się mężczyzną." Głównym bohaterem jak i narratorem jest wyżej przedstawiony Todd, któremu wiernie towarzyszy jego pies Manczi. Trzynastoletni "prawie" mężczyzna mieszka w jedynej na Nowym Świecie osadzie pełnej mężczyzn. Szum -zarazek- wykorzystany przez Szpakli -wrogo nastawione stwory- zabił połowę mężczyzn i wszystkie kobiety w osadzie Prentisstown. Ci mężczyźni, którzy przetrwali odkryli, że potrafią czytać w myślach sobie nawzajem jak i zwierzętom. Ale czy na pewno w to co wierzy Todd jest prawdą? Chłopcu nie żyje się w osadzie najlepiej. Jak może być dobrze skoro wszyscy o Toddzie wszystko wiedzą? Znają jego słabości oraz sekretne myśli. Więc skoro nie ma już przed nikim tajemnic to kim właściwie jest? Tak... życie Todda naprawdę nie należy do najprzyjemniejszych. Jednak wszystko się zmienia gdy chłopak wraz z Manczim odwiedza bagna i spotyka tam dziewczynę - wymarły gatunek. Jeśli zobaczył "coś" co uważał za wymarłe to co tu nie gra? Czy ktoś celowo nie powiedział mu całej prawdy? Bo chociaż nigdy nie widział na własne oczy dziewczyny to wie. Wie, że się nie pomylił. Od tej chwili życie Todda zmienia się całkowicie. Uzbrojony w nóż, o którym zawsze marzył z wiernym przyjacielem Manczim i milczącą dziewczyną musi uciekać z Prentisstown. Przygoda wypełniona jest po brzegi akcją. Wciąga tak, że człowiek zapomina o wszystkim w jednej chwili. Opowieść pełna wzlotów i upadków, miłości i nienawiści, o zabijaniu i darowaniu życia, ale przede wszystkim jest to historia pełna nieśmiałej nadziei jak i niestety jej braku. "- Ale zawsze jest nadzieja [...]. Zawsze trzeba mieć nadzieję." Styl w jakim zostało napisane "Na ostrzu noża" jest prosty. Z początku trochę chaotyczny, ale zarazem pełen uroku. Patrick Ness znakomicie wykreował świat, w którym przyszło żyć naszym bohaterom. Postacie stworzone przez autora są ciekawe i oryginalne. Nie są płaskie ani pozbawione emocji. Narracja Todda jest chropowata, ale przyjemna. Nie ma w niej nic co by mnie zniechęciło do dalszego czytania. Podobało mi się złamanie "czwartej ściany" przez głównego bohatera czyli bezpośrednie zwroty do nas - czytelników. Użyte przez autora powtórzenia tekstu z początku mogą wydawać się irytujące i niepotrzebne. Jednak przewracając stronę za stroną przestałam się tym denerwować i zrozumiałam, że taki właśnie jest Todd. "Na ostrzu noża" zostanie w mojej pamięci na czas nieokreślony. Młody Hewitt utorował sobie drogę do mojego serca swoim uporem, prostotą i bezgranicznym oddaniem bliskim osobom. Cieszę się, że mogłam być świadkiem tego jak młody Todd z "prawie" mężczyzny staje się mężczyzną. Długo będę wspominać dylematy i problemy bohaterów tej książki oraz to jak pomimo tych wszystkich rzucanych im kłód pod nogi tliła się w nich nadzieja do samego końca. Zakończenie nie było takie jakiego się spodziewałam. Było dla mnie zaskoczeniem. "Myślę, że może wszyscy upadamy. [...]... pytanie brzmi, czy potrafimy się później podnieść." Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2016-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

Miałam zdecydowanie większe oczekiwania. Z jednej strony przeczytałam tę książkę na dwa razy i byłam ciekawa głównego sekretu, z drugiej dużo stron po prostu skanowałam wzrokiem.

Przeczytaj całą opinię
2016-04-21
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

Obecnie na rynku wydawniczym natrafienie na pozycję nie przywodzącą na myśl żadnej innej graniczy z cudem. Jednak umysł Patricka Nessa zdaje się nie znać granic. W wakacje zadziwił mnie fenomenalną powieścią jednotomową, "More Than This", której gatunek jest wręcz nie do określenia, jako że zdaje się ewoluować wraz z postępami w fabule. O ile takie przyporządkowanie nie stanowi problemu w przypadku "Na ostrzu noża", tak po raz kolejny autor manewruje abstrakcją i metaforą w celu wykreowania książki ciekawej a jednocześnie wartościowej. Todd Hewitt mógłby uznać Prentisstown za całkiem zwyczajną kolonię Nowego Świata, gdyby nie fakt, że mieszkają w niej jedynie mężczyźni, a on jako jedyny jeszcze pozostaje chłopcem. Po wojnie z wrogo nastawionymi istotami, Szpaklami, zamieszkującymi planetę, osadnicy nie tylko stracili kobiety, ale również zostali zainfekowani Szumem. Od tego czasu wszyscy nawzajem słyszą swoje myśli i, jak łatwo się domyślić, utrzymanie istotnych informacji w sekrecie jest prawie niemożliwe. "Osada zaś wie o tobie wszystko i chce się dowiedzieć więcej i chce ci dowalić tym, co już wie, i jak w tym wszystkim zachować choćby kawalątek siebie?" Cisza stanowi tak abstrakcyjne pojęcie, że gdy Todd natyka się na jej skrawek w całym tym harmidrze nie wie, co z nią począć. Ta wiedza okazuje się być niebezpieczna, wywołuje wściekłość mieszkańców Prentisstown, a chłopiec zostaje zmuszony do ucieczki, za jedynego kompana mając gadającego psa, Mancziego. Jego świat wywraca się do góry nogami już na początku wyprawy, gdy spotyka... dziewczynę. Zaraz, czy one przypadkiem nie zginęły wszystkie podczas wojny? I dlaczego Todd nie słyszy jej myśli? Ów spotkanie doprowadzi do prawdziwej lawiny i zderzenia ze światem kompletnie nie pasującym do wizji wpajanej mu od dziecka. Gdybym miała przybliżyć Wam atmosferę panującą w książce, na myśl od razu przychodzi mi "Krwawy szlak" Moiry Young. Obydwie pozycje diametralnie różnią się od siebie pod względem fabuły, jednak w obu przypadkach mamy do czynienia z powieścią drogi w nie tak znowu odmiennych uniwersach. Tam główna bohaterka przemierza zacofany świat zbudowany na zgliszczach dawnej cywilizacji, natomiast tutaj Ness celuje w science-fiction, choć robi to w niekonwencjonalny sposób. Społeczeństwo Nowego Świata nie ma łączności ze Starym, co stopniowo doprowadziło do jego degradacji - ludzie zmuszeni są do życia bez nowoczesnej technologii, do budowania wszystkiego od podstaw. Brak tu futurystycznych wizji, miast przyszłości znanych z wysokobudżetowych filmów tego gatunku; mamy natomiast naturę, ciężką pracę rąk ludzkich i surową etykę moralną. Powieści drogi nigdy szczególnie nie przypadły mi do gustu, lecz autor tworzy z taką lekkością i wyczuciem, że nuda czy niezadowolenie całkowicie wyparowały z mojego umysłu. Ness uzyskał dynamiczną i absorbującą akcję poprzez krótkie rozdziały, kończąc je akurat w kulminacyjnym momencie, po których "jeszcze tylko jeden rozdział" zmienia się w znane dobrze "przypadkowo przeczytałam właśnie całą książę". Nowy Świat ma w sobie tyle niewiadomych, tyle do eksplorowania, tyle pytań bez odpowiedzi, że nie potrafiłam, nie chciałam się oderwać. Do fabuły wkrada się motyw uciekającego czasu, depczącego bohaterom po piętach, ciągłej ucieczki, codzienności podszytej strachem, niepewnej przyszłości. Postacie nie mają chwili wytchnienia, nigdzie nie mogą czuć się bezpiecznie, są ciągle w ruchu. Sam styl pisania Nessa w pewien sposób napędza akcję, składają się na niego zdania wielokrotnie złożone, czytane jednym tchem, celowe powtórzenia, jak w "Dotyku Julii" Tahereh Mafi akcentujące przeżycia wewnętrzne, silne emocje. "Nic mi nie mówili o żadnej dziewczynie, nic nie powiedzieli o tym, dlaczego cisza wywołuje we mnie taki ból, że ledwo mogę się, kurna, powstrzymać od płaczu, jakbym za czymś tęsknił tak strasznie, że nie jestem nawet w stanie jasno myśleć, jakby ta pustka nie była w niej, tylko we mnie i nie istniało nic, co kiedykolwiek zdoła ją wypełnić." Cały Nowy Świat, który nie ogranicza się już tylko do Prentisstown, bardzo silnie oddziałuje na Todda, dlatego dużo w tej książce uczuciowości, co sprawia, że łatwiej ustosunkować się do lektury na poziomie emocjonalnym. Głównego bohatera nie tyle co trudno polubić, ile nie ma być on ideałem, wielbionym przez czytelników. "Na ostrzu noża" to powieść drogi dosłownie i w przenośni - chłopak w czasie ucieczki stara się odkryć, co kształtuje go jako mężczyznę, czy odpowiedzi rzeczywiście należy szukać w brutalności i zabijaniu. Todd nie jest waleczny, lecz uczy się odwagi i czynienia dobra, choć na drodze spotyka niezliczoną ilość przeszkód. Niestety, jak w kiepskim filmie, nemezis głównego bohatera pojawia się tyle razy, że robi się to męczące, jakby autor na siłę starał się wprowadzić coś niebezpiecznego i nieprzewidywalnego, ale za bardzo nie miał ku temu środków. Udało mu się z elementem zaskoczenia, jednak w moim przypadku był on podszyty uczuciem irytacji. Szum zainfekował również zwierzęta, dlatego ich myśli stały się słyszalne dla innych, w tym dla ludzi. Na samym początku nie potrafiłam zdzierżyć komentarzy Mancziego, dotyczących psich spraw (bez wdawania się w szczegóły), zapewne mające odgrywać rolę elementu humorystycznego, jednak mnie okropnie drażniły. Chyba istnieje jakaś zasada, że na psy nie można się zbyt długo gniewać, bo kompan Todda zaczął w końcu wzbudzać we mnie ciepłe uczucia zamiast tych nacechowanych pejoratywnie, a jego losy stały się dla mnie równie ważne, o ile nie ważniejsze, co postaci ludzkich. "A ona patrzy na mnie. Patrzy na moją twarz, w moje oczy. Patrzy i patrzy. I nie słyszę nic. O ludzie. Moja pierś. Tak, jakbym leciał w przepaść." Patricka Nessa cenię w szczególności za jego zdolność do łączenia dynamicznej akcji ze znaczącym przesłaniem. "Na ostrzu noża" to w istocie jedna wielka metafora dotycząca roli kobiety i mężczyzny w społeczeństwie oraz relacji między nimi. Autor piętnuje cechy cywilizacji XXI wieku, zręcznie wplatając je do Nowego Świata, wyolbrzymiając je, niekiedy skrywając pod symboliką aż proszącą się o interpretację. Lekturę można odebrać na poziomie sci-fi, z Szumem i Ciszą, z wciągającą i nieprzewidywalną fabułą, albo też doszukiwać się w tym wszystkim klucza do zrozumienia naszej własnej rzeczywistości, zrozumienia człowieka. Nie ważne, w jakim kontekście jesteś zainteresowany powieścią drogi, czy pod względem akcji czy też portretu psychologicznego głównego bohatera i jego ewolucji, Ness w pełni zaspokoi Twoje oczekiwania. "Na ostrzu noża" warto przeczytać dla wszystkich jego elementów, a w szczególności żeby poznać warsztat pisarza, po którego pozycje sięgam bez wahania, którego nazwisko jest marką samą w sobie. http://cmentarzysko-ksiazek.blogspot.com/

Przeczytaj całą opinię
2016-02-14
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

Styl Patricka Nessa pokochałam w momencie, kiedy kończyłam mocno poruszającą serce podróż po Siedmiu minutach po północy – pierwszej jego książce wydanej w Polsce, którą napisał na podstawie pomysłu Siobhan Dowd. Sięgnięcie po następne jego dzieła (podobnie jak w przypadku Robeta McCammona oraz Maureen Lee) było tylko kwestią czasu. W zeszłym roku na rynku wydawniczym pojawiła się druga książka Nessa, tym razem autorskiego pomysłu, która otwiera trylogię Ruchomy Chaos, a mianowicie Na ostrzu noża. Autor przenosi czytelników do przyszłości, a konkretniej w czasy kolonizacji nowej planety. Jednak Nowy Świat okazał się inny, niż dobrze znana nam Ziemia. Koloniści zostali zmuszeni do zaakceptowania wad „nowej Ziemi”, w tym szumu, którego nie da się „wyłączyć”. Każdy słyszy każdego i trudno w nim ukryć prawdę oraz targające duszą emocje. Właśnie w takim świecie urodził się Todd, chłopiec dla którego szum nie był niczym nowym – szokującym – ale równie jak dla pozostałych mieszkańców tejże planety trudnym do zaakceptowania. Chłopiec wkrótce ma się stać mężczyzną, a jednym z elementów wprowadzenia go w świat dorosłych ma być prawda (oczywiście nie cała), którą skrywają mieszkańcy osady Prentisstown. Niestety Todd odkrywa na okolicznych bagnach coś, co zmusza go do ucieczki z miejsca, który nazywał domem. Jedynym jego kompanem zostaje irytujący go pies – Manczi, a drogowskazem mapa. Tak właśnie rozpoczyna się ucieczka: nie tylko przed społeczeństwem, do którego nie pasuje sercem, ale także wieloma innymi rzeczami, w tym… prawdą. Na ostrzu noża okazało się zupełnie czymś innym, niż wcześniej wspomniane przeze mnie Siedem minut... I szczerze powiedziawszy nie do końca spodziewałam się tego, co tym razem autor przygotował dla swoich czytelników. Liczyłam na równie mocno poruszającą historię, po której nie będę mogła długo się pozbierać. Niestety nic takiego nie miało miejsca, choć autor stworzył naprawdę ciekawą fabułę, która na pewno pozostanie ze mną na długo. Autor rzuca nas na głęboką wodę od samego początku historii. Już na pierwszych stronach mamy do czynienia z dziwnymi słowami, których nie wyjaśnia od razu i tym samym dezorientuje czytelnika. Zaczyna on główkować: „czy akcja dzieje się na Ziemi, czy może gdzieś indziej?”. A następnie stara się odgadnąć, czy „szpakus” to obcy, zwierzę, czy może roślina. Podobnie jest z „marukiem”, „kroksem” i wieloma innymi wyrazami. Dla przykładu, dopiero po 60 stronach od pojawienia się słowa „szpakus” dowiadujemy się co to jest. Mnie osobiście nie podobał się ten sposób prowadzenia akcji i przeszkadzało mi to w delektowaniu się lekturą. Ness bardzo dobrze poradził sobie nie tylko z kreacją otoczenia, ale także z bohaterami. Każda postać jest inna, na swój sposób wyjątkowa i niepowtarzalna. To, co wyróżnia Na ostrzu noża od innych tego typu historii jest szum, który sprawia, że słyszy się myśli innych. Dla nas jest to nie do zrozumienia i zaakceptowania – kto chciałby, aby jego myśli i emocje były dostępne dla każdego? No właśnie, nikt. Jednak szum objął nie tylko ludzi, ale także… zwierzęta, przez co książka nabiera jakoby rumieńców. Również Manczi, pies Todda potrafi „mówić” i … jest chyba najlepszą „postacią” Na ostrzu noża. Po prostu podbił moje serce, był przeuroczy, pocieszny – zresztą jak każdy pies, ale… ta jego możliwość „mówienia” rozwaliła mnie. Ze złami w oczach się z nim rozstawałam, Ness pięknie ukazał bezwarunkową miłość i oddanie psa do swojego właściciela, zresztą kapitalnie oddał charakter wszystkich występujących w książce zwierząt. Momentami śmiałam się do rozpuku, a niekiedy, jak bohaterowie ze zdziwienia otwierałam usta. Jak wspomniałam bohaterowie są bardzo realistyczni, ich zachowanie nie jest ani wymuszone, ani sztuczne. Bije od nich naturalność, a chyba największa od Todda, który jest także narratorem tejże historii. Czasami wtrąca swoje komentarze, przez co staje się ona prawdziwsza, a to z kolei jest nie lada wyczynem. Nie wszystkim autorom udaje się sprawić, aby czytelnik uwierzył w spisaną przez nich fabułę. No i owe wtrącenia czasami wywołują na naszych twarzach uśmiech, a nawet wzruszenie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to do fabuły, która mnie trochę nużyła, ale Manczi te trudne chwile zawsze mi osładzał. Jeśli chodzi o styl Nessa, to jest on podobny do tego z Siedmiu minut…, czyli prosty – jak wspomniałam wcześniej – narratorem jest Todd, więc świat przedstawiony poznajemy oczami chłopca, który powoli zaczyna dojrzewać. Jedynym mankamentem jest słownictwo wymyślone przez autora, które niewyjaśnione nurtuje i nie pozwala w pełni cieszyć się czytaniem. Na ostrzu noża nie mogę uznać za złą lekturę. Mimo tego, że mnie momentami nudziła, to okazała się kolejną niezapomnianą przygodą, którą będę długo wspominać. Na początku pomyślałam, że to fajna lektura nie tylko dla starszych, ale także i młodszych czytelników, ale gdy dotarłam do brutalniejszych scen to już nie byłam taka pewna, czy Na ostrzu noża nadaje się dla dzieci (powiedzmy poniżej 13-14 lat). Autor zostawił nas z wieloma pytaniami, ponieważ fabułę zatrzymał w kulminującym momencie. Gdy zobaczyłam napis „koniec” to dosłownie miałam w oczach mord. A znając wydawnictwo na kontynuację będę musiała sobie trochę poczekać… ~*~ Kiedy nie masz szczęścia, to go nie masz za cholerę. [1] Czas płynie, nawet gdy tego nie śledzisz. [2] - Drogi nigdy nie som najszybszym sposobem, żeby dokundś dojść. [3] - Ale zawsze jest nadzieja […]. Zawsze trzeba mieć nadzieję. [4] […] tyle jest cudów na świecie. Nie pozwól, aby ktokolwiek ci wmawiał, że jest inaczej. [5] […] myślę sobie, że nadzieja może być tym, co cię pcha do przodu, może być tym, co pozwala ci wytrwać, ale że jest też niebezpieczna, że jest bolesna i ryzykowna, że to jak rzucenie wyzwania światu, a czy świat kiedykolwiek pozwala nam wygrać? [6] ___ [1] Patrick Ness, Na ostrzu noża, Słupsk 2014, s. 102. [2] Tamże, s. 147. [3] Tamże, s. 161. [4] Tamże, s. 401. [5] Tamże, s. 445. [6] Tamże, s. 453. [http://dzosefinn.blogspot.com/2016/01/ness-patrick-na-ostrzu-noza.html]

Przeczytaj całą opinię
2016-01-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

Wyobrażacie sobie słyszeć czyjeś myśli? A co jeżeli napływają do nas myśli paru lub nawet parunastu ludzi na raz? Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak uciążliwe mogłoby to być. Todd umiejętnie wprowadza nas w świat pełen chaosu i tego co za sobą niesie. Już pomijając fakt, że słyszymy myśli innych, gorsze jest to, że oni mogą słyszeć nasze. To jest dopiero brak prywatności! Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Todda, on wprowadza nas w ten obcy świat. Właściwie można by powiedzieć, że siedzimy mu w głowie. Niewiele dowiadujemy się o samej przeszłości i co skłoniło ludzkość do osiedlenia się na Nowym Świecie. Poza tym nawet nie ma na to czasu. Akcja pędzi i ciągle coś się dzieje. Jest to opowieść drogi, bohaterowie są w ciągłym ruchu. Jeszcze jeden plus za Mancziego, psa chłopaka. Uwielbiam tego zwierzaka! Pozostała część na blogu: http://ich-perspektywy.blogspot.com/2015/12/noz-jest-wart-tylko-tyle-co-ten-kto-go.html

Przeczytaj całą opinię
2015-12-13
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

Fajnie sie czyta, trzyma w napięciu

Przeczytaj całą opinię
2015-10-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107

Gdyby wszyscy pisali tak jak Patrick Ness, świat byłby piękny, a czytanie pożerałoby większą ilość naszego wolnego (lub nie) czasu. Platoniczna wizja? Możliwe, jednak czytając Na ostrzu noża, nie mogłam się nadziwić, jak genialne i zróżnicowane może być ponad 500 stron książki, której ocenić łatwo się nie da. Pomysł Patricka Nessa był fantastyczny i niebanalny, jednak zazwyczaj pomysł stanowi jedynie połowę powieści: wykonanie jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze. A że i pomysł, i wykonanie wyszło jak najlepiej, z czystym sercem mogę uznać Patricka Nessa za mistrza. Trzynastoletni Todd Hewitt jest ostatnim chłopcem w Szumiącej osadzie pełniej Szumiących mężczyzn. Około trzydzieści dni zostało mu do wejścia w dorosłość. Odkąd do życia osadników wkradła się choroba zwana Szumem, posiedli oni umiejętność słyszenia swoich myśli nawzajem. Dar lub przekleństwo, nazywajcie to jak chcecie. („Szum to nieprzefiltrowany człowiek, a bez filtra człowiek to tylko ruchomy chaos”). Jako ostatni chłopiec osamotniony Todd włóczy się po okolicy, próbując znaleźć sobie zajęcie i jednocześnie nie zgubić się wśród otaczającego go hałasu, lecz kiedy pewnego popołudnia wybiera się na bagna, na które z pewnością nie powinien chodzić, dopada go Cisza. Co było jej źródłem? Kiedy mężczyźni osady dowiadują się o tym zdarzeniu, wpadają we wściekłość, a Todd – okłamywany od zawsze – musi uciekać, żeby ratować swoje życie. („Wiedza jest niebezpieczna, mężczyźni kłamią, a świat wciąż się zmienia, czy tego chcę, czy nie”). Przede wszystkim: ta książka jest uzależniająca. Pełna dynamizmu i nieco chaotyczna („chropowata” to bardzo trafne określenie) narracja sprawia, że kolejne strony niemal same się odwracają. Już od samego początku jesteśmy wessani w ciąg wydarzeń, które zmuszają głównego bohatera, który nigdy nie opuścił granicy swojej osady, do ucieczki przez świat, którego praktycznie nie zna, ponieważ jego wiedza opiera się jedynie na kłamstwach. A jest to bardzo malowniczy świat, pełen dyskretnego uroku, ale i kontrastów. Można odczuć, że autor nakreślił miejsce akcji w subtelny i niewymuszony sposób, chociaż roi się tam od fantastycznych i nierealnych stworzeń, wyjętych niby ze snu. Ciężko sklasyfikować powieść Na ostrzu noża do jakiegoś gatunku, ponieważ jest to połączenie fantasy i science-fiction, jednak połączenie to jest bardzo udane. Główny motyw powieści – czyli myśli, które bohaterowie są w stanie słyszeć – jest bardzo intrygujący, ale autor nie pozostawia złudzeń: wolelibyśmy żyć tak, jak żyjemy teraz niż słyszeć się nawzajem. Nie bez powodu nazywa to chorobą: czy gdybyśmy mogli słyszeć dosłownie wszystko, słyszelibyśmy siebie? Dodatkowo Ness ciekawie rozwinął temat, no bo w końcu, skoro słyszeć ludzi, to dlaczego nie zwierzęta? Jak dotąd nie wiedziałam, co powiedziałby mój pies, gdybym go miała („Pierwsze, co odkrywasz, jak twój pies się nauczy mówić, to że psy nie mają za wiele do powiedzenia. O niczym.”), ani owce, lecz teraz już wiem i, szczerze mówiąc, gdyby te zwierzęta mogły mówić, zapewne powiedziałyby właśnie to. Wobec sceny z antafantami i ich rodzinną pieśnią – to chyba najlepsza scena książki, chociaż wybór był trudny - brak mi słów. Jestem w całkowitym zachwycie. Na ostrzu noża opiera się na kontrastach. Z jednej strony mamy zaawansowany technologicznie nowy świat, z drugiej natomiast – osadę pełną mężczyzn, którzy żyją na wpół dziko. Chociaż mają zaawansowane maszyny rolne i uregulowany system prawny, to trudno nie zauważyć, że ich życie jest ciężkie i opiera się na ciągłej walce z naturą. Następnie z jednej strony, znowu: bohaterowie, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy, żyją w znacznie udoskonalonym technologicznie świecie, natomiast język, którym mówią, przypomina dialekt wiejski bądź góralski. Bardzo się cieszę, że tłumacz zdecydował się na właśnie taki krok (i zarazem bardzo żałuję, że nie przeczytałam powieści w oryginale), ponieważ jest to znacząca różnica w stosunku do innych powieści młodzieżowych. Oczywiście na plus. Świetna narracja doskonale oddaje surowy i trudny klimat powieści. Pierwsza część trylogii Ruchomy Chaos Patricka Nessa to prawdziwa perełka w swojej kategorii. Niezwykle inteligentnie wykreowana wizja brutalnego świata, która zadziwia z każdym zwrotem akcji. Bardzo emocjonalna i zapadająca w pamięć, z towarzyszącą nieustająco aurą niepokoju. Genialnie napisana, świetnie przedstawiona, z bardzo ważnym przesłaniem. Co ciekawe, cała puenta książki znajduje się w cytacie na pierwszej stronie. Tylko z jego znajomością można odkryć, jak doskonale autor rozumie zapracowany umysł dzisiejszego ciągle pędzącego dokądś człowieka. Nasz umysł jest równie chaotyczny jak umysł Todda, chociaż my siedzimy w nim sami. Powieść, po którą zdecydowanie powinniście sięgnąć.

Przeczytaj całą opinię
2015-10-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222107
z 3