Nowy wspaniały świat

Wydanie
Muza, Warszawa, .
Liczba stron
256
Wymiary
12,5 × 19,0 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788377580271
Waga
0,18 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Baran Bogdan
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Nowy wspaniały świat to jedna z najsłynniejszych antyutopii w literaturze XX wieku. Przedstawiona w powieści Huxleya wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości, jest wizją przerażającą... Nowy wspaniały świat to jedna z najsłynniejszych antyutopii w literaturze XX wieku. Przedstawiona w powieści Huxleya wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości, jest wizją przerażającą. W roku 2541 (czyli w 632 roku nowej „ery Forda”) obywatele Republiki świata powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania. Od niemowlęcia poddawani są wszechstronnemu psychologicznemu i biologicznemu warunkowaniu - po to, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z pozbawionych wyższych uczuć ludzkich automatów. Czy ten „wspaniały świat”, w którym dominuje seks, prymitywne rozrywki, narkotyk soma, jest tylko zrodzoną w wyobraźni pisarza fantasmagorią?...

Opinie czytelników

(3.86)
11543 ocen, w tym
574 opinii
5
251
4
231
3
80
2
11
1
1
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Ale tak naprawdę, co złego jest w tym świecie wykreowanym w książce? Co złego w braku emocji, w odcięciu się od uczuć, w spokoju, w konsumpcji, w seksie, w zaspokajaniu własnych potrzeb ..? Co w tym złego, skoro w zasadzie panuje pokój, spokój i pomimo warunkowania, każdy jest szczęśliwy? Ostatecznie, nawet i osoby, które wyłamywały się z tego, szukały czegoś "więcej" trafiały na wyspę gdzie mogły koegzystować z innymi, podobnymi do siebie. Tam nie jest aż tak źle. Tylko jednostki, zapatrzeni w siebie indywidualiści, roszczą sobie prawo do zmiany systemu, do "oświecenia" wszystkich. A prawem jakim? Dla tego, że niby "wiedzą coś więcej" ? Że "są inne"?

Przeczytaj całą opinię
2017-05-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Głębokie. Ta głębia mnie pogłębia i sprawia, że tonę. Skończyłam czytać książkę pt. "Nowy wspaniały świat". Jak sama nazwa wskazuje jest to przerażająca wizja świata w przyszłości, konkretniej w 2541 roku. Autentycznie przeraża. I daje do myślenia. Bardzo. Świat jest sztuczny, chory, pusty, sterylny, pozornie szczęśliwy i pozbawiony głębszych uczuć. Ludzie żyją "uwarunkowani" na to, żeby lubić to, co jest. Są zniewoleni i tego nie widzą. W tej niewoli są szczęśliwi. I jest Dzikus, John. Człowiek z innego świata, z rezerwatu, gdzie przebywają odgrodzeni od rzeczywistości "niereformowalni". To są ludzie, którzy nigdy nie przystosują się do nowego wspaniałego świata. Ludzie, którzy są ostatnimi normalnymi w tym chorym miejscu. Ludzie, którzy wyginą. I tu rodzi się pytanie; Kim ja chcę być? Chcę żyć w wygodzie, zniewoleniu, pozornym szczęściu, z płytkimi uczuciami, upojona narkotykiem soma, oddając się bezosobowym stosunkom seksualnym bez miłości, ale przy okazji nie doświadczając nigdy bólu i cierpienia, wiecznie będąc cholernie szczęśliwą częścią identycznego społeczeństwa? A może wolę zaznać smutku, bólu, trosk, cierpienia, tęsknoty, palącej miłości, rozpaczy, samotności, ale i odczuwać piękno, sztukę, radość, prawdziwą ekstazę... wolność? Być sobą? Ja znam odpowiedź, za Dzikusem powtarzam głośno: "Ja nie chcę wygody. Ja chcę Boga, poezji, prawdziwego niebezpieczeństwa, wolności, cnoty, chcę grzechu." I wiem, że tym samym skazuję się na ból, cierpienie, rozpacz, zwłaszcza, jako osoba bardzo wrażliwa, ale wolę to. Wolę to od chorego życia w pseudoidealnym, zniewolonym świecie.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Prywatna notatko-opinia, a nie recenzja przeznaczona dla ogółu, czytasz na własną odpowiedzialność (mogą pojawić się wulgaryzmy, kontrowersyjne skróty myślowe, obrażanie wszelakich mniejszości, brak poprawności politycznej itp.) 1. Klasyka gatunku antyutopii 2. Język standardowy nie trąci myszką 3. Bardzo dobry świat przedstawiony - oryginalna, przemyślana i spójna antyutopia 4. Fabuła mocno średniawa, ale w takich książkach nie to jest ważne, ważny jest świat przedstawiony 5. Świat przedstawiony: - świat przyszłości - kastowe społeczeństwo - państwo w całości tworzy (w specjalnych inkubatorach) i wychowuje nowe pokolenia - ludzie są biologicznie i psychicznie warunkowani do przynależności do konkretnych kast i zajęć, poprzez inkubację i wychowanie w specjalnych placówkach państwowych, w których jednostki wybitne są pod stała najlepszą opieką, a zwykłych robotników robi się masowo tworząc po kilkadziesiąt takich samych bliźniaków i stosując brutalne metody warunkowani biologicznego i psychicznego takie jak dolewanie alkoholu w czasie prenatalnym, aby drastycznie obniżyć iloraz inteligencji, bo robol ma przecież tylko kopać rowy, a nie myśleć - dolewając alkoholu zabezpieczmy się przed tym, że na pewno nie będzie myślał - brak jakiejkolwiek rodziny i rozmnażania po za systemem państwowym (większość ludzkości jest bezpłodna, kasty niższe w 100%) - kasty w pewien sposób brzydzą się sobą nawzajem, wyższe kasty gardzą niższymi, a niższe mówią sobie "dobrze, że nie jestem w wyższej kaście, tam trzeba za dużo myśleć" - porządek zaprowadzony jest poprzez zażywanie tzw. somy substancji wywołującej szczęśliwość - aby napędzać rozwój i konsumpcję wszyscy są uwarunkowani do ciągłego wymieniania dóbr (na nowe) i spędzania wolnego czasu na wymyślnych rozrywkach wymagających specjalistycznego sprzętu - cały świat opiera się na emocjach i to tylko tych pozytywnych, jak coś ci się nie udało to zażyj większą dawkę somy i złe uczucia zamienią się w dobre - ludzkość to dzieci o dziecięcych zachciankach i zachowaniu - w skrócie codziennie łyknąć sobie somy i poruchać się codziennie z innym partnerem - każdy należy do każdego i jakiekolwiek stałe związki są zakazane, obowiązkiem jest każdego dnia mieć innego partnera - co jakiś czas wszyscy spotykają się w grupach, aby uprawiać seks zbiorowy najwyższy "sakrament" tego porządku, jest to kwintesencja stwierdzenia każdy należy do każdego 6. Fabuła (streszczenie): Główny bohater Bernard jest ważnym urzędnikiem pomimo wszechobecnej szczęśliwości jemu ona nie udziela się w 100% chociaż został wychowania przez system na przykładnego obywatela. Bernard odczuwa, że życie w tym "wspaniałym" świecie nie ma sensu, tak samo jak Helmholtz jego jedyny przyjaciel. Pewnego razu Bernard wyjeżdża na wakacje razem z Leną tym razem do rezerwatu "dzikich" - niezwykle oryginalnego miejsca na wypoczynek. W rezerwacie Indianie żyją tak jak za czasów przedkolonialnych dla zwiedzających jest to widok przerażający, "jak oni mogą się rozmnażać", "jak oni mogą mieć rodziny", "jak oni mogą żyć w takich warunkach, w takim brudzie", "jak oni mogą wierzyć w bogów". Dość pokrętnie przedstawiona jest historia cywilizowanej kobiety Lindy, która w dziwaczny sposób została pozostawiona w wiosce razem z dzikusami i zapomniano o niej. Na dokładkę była ona w ciąży i urodziła w tej wiosce dziecko, które było wychowane częściowo przez nią, a częściowo przez miejscowych. W rezultacie wyszedł z tego człowiek nam podobny, nie dzikus, ale też nie "nowocześniak". Miał na imię John i miał około 18 lat. Linda błaga Bernarda, aby ten zabrał ją i Johna z powrotem do cywilizacji, bo w wiosce ludzie nie dają jej żyć. Tak też się stało, John w cywilizowanym świecie stał się atrakcją, lecz niestety na zasadzie małpy w cyrku, a Linda z rozpaczy nad swym losem przedawkowywała somę i w rezultacie zmarła. John będąc jeszcze we wiosce otrzymał od miejscowych dzieło Szekspira, którego próżno byłoby szukać w cywilizowanym świecie, książki takie jak ta uznawano za wywrotowe i były one całkowicie zakazane. John z tej książki poznał co to piękno i zakochał się w Lenie upatrując w niej ideału piękna i cnót. Lena natomiast była zwykłą obywatelką sypiającą z każdym kto tylko sobie tego zapragnął. Moment zderzenia jego oczekiwań z brutalną prawdą był druzgocący. To wydarzenie zbiegło się z tym, że Bernard i Helmholtz doszli do wniosku, że soma jest powodem całego zła i chcieli wszcząć bunt. Bunt został szybko zażegnany, a wywrotowcy razem z Johenm zostają przewiezieni do szefa wszystkich szefów czyli Pana Forda. Tam dowiadują się, że jest tak jak podejrzewają, że świat jest do dupy, ale dzięki takiemu podejściu jest spokój i wieczna szczęśliwość i czasami tylko wybitne jednostki takie jak oni łapią się na tym, że ten stan jest nienaturalny. Wtedy wyłapuje się takie jednostki i wysyła na odległe placówki, w których pracują tylko tacy jak oni, aby izolować ich od reszty społeczeństwa, aby nie siali fermentu. Taki właśnie los spotyka Bernarda i Helmholtza, a John wybiera życie na głębokich przedmieściach Londynu w samotności z dala od cywilizacji. John żyje tak jak został wychowany - w wierze, czystości i kontemplując spokój i piękno, biczując się nierzadko, na wspomnienia o Lenie i cywilizacji. Niestety tą jego sielankę przerywają wścibscy obywatele, którzy w ogromnej liczbie zjawiają się zaciekawieni osobliwością (przecież to ten sławny dzikus i jeszcze co on robi, on się biczuje!). W końcowej scenie wszyscy gapię oczekują od Johna-dzikusa pokazu biczowania, na co on próbuje ich wygonić ze swej posesji za pomocą owego bata, wtem zjawia się Lena, uznana wcześniej przez Johna za dziwkę, co było tym bardziej bolesne, że zniszczyła ona wyobrażenie Johna o niej jako istocie idealnej. W tym momencie John wyładowuje całą swą złość na Lenie biczując ją niemiłosiernie. Cała publika kojarzy to z orgią-porgią, czyli sakramentalnym seksem zbiorowym i to właśnie się dzieje na ogromną skalę. Następnego dnia po wszystkim John zdaje sobie sprawę coś się stało i nie mogąc tego znieść popełnia samobójstwo. 7. Podsumowanie Rozwój ludzkości, który ma doprowadzić do sytuacji gdzie będziemy kierować się tylko emocjami, przyjemnościami i wygodami nie doprowadzi do niczego dobrego, wytworzymy tym samym jakiś karykaturalny świat, w którym na pewno nie chcielibyśmy żyć.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Skłania do myślenia i potrafi sprawić, że istotnie myśli się, że świat z odwróconymi wartościami byłby światem szczęśliwszym i potrzebnym. Cnoty stają się antycnotami, a uczucia przestają być wtedy potrzebne. Polecam!

Przeczytaj całą opinię
2017-04-25
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Utopia? Antyutopia? Czasami można przyznać, że ta wizja nie jest wcale najgorsza.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-13
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Antyutopia należy do dość specyficznej kategorii literackiej. Dlaczego? Bo bardzo łatwo można się do niej zrazić, pomimo lukratywnych wręcz obietnic przyszłego zachwytu. Pech "zniechęcenia" objął więc w moim przypadku "Rok 1984" Orwell'a, czy "Nie opuszczaj mnie" Ishiguro. Niestety - tam wizja przyszłości zbyt ciążyła mi literacko, zmęczyła, skopała moje nerwy i zmusiła do porzucenia dzieł. W tym jednak wypadku było inaczej. Świat Republiki utkany z pełni szczęśliwości, z ludźmi tworzonymi (nie rodzonymi) na skutek sztucznego zapładniania i warunkowania, z przypisaniem ich przyszłej roli i programowaniem każdej ich życiowej decyzji, z narkotykiem ułudy o nazwie "soma", bez starości, chorób, cierpień, uczuć wyższych, bez prawdy, nauki - budziło wielokrotnie moje głębokie przerażenie. Literacko bywały także momenty mojej irytacji - gdy autor używał pojęć przez siebie wymyślonych w nadmiernej ilości, bądź próbując podsycić napięcie - przeskakiwał z osoby na osobę, mieszając ich dialogi i doprowadzając jedynie do wkurzenia - bo gubiło się, kto w końcu wypowiada daną kwestię. Książka absolutnie daje niezłego, umysłowego kopa. Przenika do krainy snów. Miesza rzeczywistość ze światem słów dopiero co odłożonej książki. Zaskakuje. Bulwersuje. I zmusza do postawienia sobie pytania: czy wizja książki nie jest czasem logiczną konsekwencją naszej społecznej drogi? Czy jest aby jedyną drogą do przetrwania naszego gatunku?

Przeczytaj całą opinię
2017-04-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

początek był dosyć obiecujący natomiast zakończenie nie podobało mi się

Przeczytaj całą opinię
2017-04-03
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Ostatnio chętnie sięgam po wszelkiego rodzaju antyutopie, dystopie, postapokalipsy, więc powieść należącą do klasyki gatunku też musiałam zaliczyć. I tak prawdę mówiąc (a może pisząc), trudno mi ocenić tę książkę. Niewątpliwie jest to powieść genialna i swego czasu musiała robić wrażenie na czytelnikach, lecz dziś wydaje mi się nieco przestarzała i trochę nudna. Ostatecznie zdecydowałam dać jej tyle gwiazdek ile ma w serwisie, by nie zaniżać średniej, choć dla mnie to tylko bardzo dobra lektura.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Jedna z najwybitniejszych antyutopii. Czerpało i nadal czerpie z niej wielu pisarzy nurtu.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555

Recenzja pochodzi z http://plejbekpisze.blogspot.com/ Proszę państwa do Raju Jeśli się dobrze zastanowić to "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxleya wydaje się niepokojąco trafną przepowiednią niektórych trendów rozwojowych zachodniej cywilizacji ostatnich kilkudziesięciu lat. Rozwój medycyny, który w coraz większym stopniu potrafi odejmować lat osobom starszym; ucieczka przed starzeniem się w farmakologię i chirurgię; postępująca kontrola prokreacji, odrywana często od sfery seksu i erotyki; postępująca swoboda seksualna, która nie cementuje związków międzyludzkich; coraz mniejsza rola rodziny jako najmniejszej komórki społecznej; karykaturalna poprawność polityczna, negująca fakt, że ludzie jednak różnią się między sobą i nie będą nigdy tacy sami i w końcu teoretycznie racjonalny pęd ku wzorcom humanistycznym oraz sekularyzacja jako naturalna konsekwencja dojrzewania świadomości społecznej. Dlaczego to robimy? Co nas pcha ku takiej wizji? W "Rozpustnym nasieniu" Anthony Burgess przedstawił kołowrót historii, który kręci się w nieprzerwany sposób. Jeden z etapów tego obrotu, czyli tak zwana Era Pelagiańska jest wizją idealnego świata, w który powstał jako efekt wiary ludzi w humanistyczną siłę rozumu; w świat, który powstanie jako końcowy efekt RACJONALNEGO dążenia ludzi do zaspokojenia swoich potrzeb i osiągnięcia powszechnej szczęśliwości. U Burgessa taka wizja się załamuje, u Huxleya trwa nieprzerwanie – Era Pelagiańska zostaje zatrzymana w czasie, historia już się kołem nie toczy. Jest Raj. Humanistyczny, nie boski. Jak się to udało? I czy na pewno się udało? Hasłem, które definiuje założenia nowego, wspaniałego świata Huxleya jest „wspólność, identyczność, stabilność”. Nie istnieje już pojęcie rodziny jako źródła niepotrzebnych i groźnych uczuć. Wszystko jest wspólne, każdy człowiek stanowi jednoosobowy element wielkiej wspólnoty, jest maleńkim trybikiem w potężnej machinie społecznej, pełniącym narzuconą jeszcze przed narodzeniem rolę. Społeczeństwo podzielone jest na kasty, począwszy od Alf (wysocy, mocno zbudowani, inteligentni i przywódczo uzdolnieni) skończywszy na Epsilonach (niscy, skretyniali, słabi, przeznaczeni do najprostszych, niezbędnych prac fizycznych). W obrębie kasty wszyscy ludzie są praktycznie identyczni, dwa miliardy ludzi ma tylko dziesięć tysięcy nazwisk a wszystko to dzięki tzw. procesowi Bokanowskiego, czyli możliwości kilkudziesięciokrotnego powielania zarodków. A co ze stabilnością, najważniejszą według kreatorów nowego, wspaniałego świata, cechą społeczeństwa? Za Burgessem możemy powtórzyć, że racjonalność jako podstawowy budulec powszechnej szczęśliwości, powinna spełnić swe zadanie, jeśli wyrugujemy wszelkie irracjonalne i nie podlegające logicznemu wytłumaczeniu popędy. Dodatkowo należy wytrzebić indywidualność, ludzką potrzebę do wyodrębniania się ze społeczeństwa i egoistyczne skłonności do stawiania siebie i swoich indywidualnych potrzeb i pragnień na pierwszym miejscu (na co zwrócił uwagę Michel Houellebecq w swych "Cząstkach elementarnych", które są rewelacyjną polemiką z powieścią Huxleya). Zarządcy utopijnej, huxleyowskiej społeczności znajdują sposób na zatrzymanie burgessowskiej powtarzalnej historii i próbują (tylko próbują) usuwać inne przeszkody na drodze do realizacji swojego planu, które wiele lat później widział Houellebecq. Jak się to odbywa? Ludzie już się nie rodzą, są hodowani w słojach stojących na półkach w gigantycznych laboratoriach. Każdy człowiek już od etapu zarodka podlega tzw. warunkowaniu, czyli zakodowaniu, metodą wziętą z eksperymentów Iwana Pawłowa, tego co powinien potrafić, lubić, bać się czy odczuwać. Człowieka lepi się jak z gliny, najpierw tworzy się w zarodku jego cechy fizyczne, czyli wygląd i kształt trybika w maszynerii a następnie, już po urodzeniu również cechy psychiczne. Człowiek jest zaprogramowany, lubi to na co jest uwarunkowany, umie to na co mu pozwolono, wie tylko tyle ile jest mu potrzebne do tego, aby pełnił swoją rolę. Powszechna szczęśliwość nie jest zbudowana na postępującym dobrobycie, który powinien być zawsze o krok przed rosnącymi pragnieniami. To pragnienia i pożądanie przycina się już w zarodku i formuje tak, aby środki do ich spełnienia były wystarczające. Ludzie nawet nie wiedzą o tym, że mogą chcieć czegoś innego, są przecież tylko robotami. Wmawia się im co to znaczy być szczęśliwym, a co za tym idzie z góry definiuje się poziom pragnień, które muszą być zaspokojone, aby utrzymać stabilność w społeczeństwie. Ale w programowaniu takim zdarzać się mogą błędy. Niektórzy bohaterowie "Nowego wspaniałego świata" buntują się przeciwko zastanemu porządkowi. Zauważone rysy w ich idealnym otoczeniu mogą być wytłumione somą, środkiem wyciszającym emocje (który potem Walter Tevis przemianował na sopor w "Przedrzeźniaczu"), jednak wiedza raz zdobyta, rzecz raz zobaczona nie może zostać tak do końca zapomniana. W Edenie, zaludnionym przez nieodróżnialne od siebie elementy rajskiego ideału, to właśnie wiedza staje się największym problemem. Wiedza ogólna to zło konieczne, wiedza szczegółowa i specjalistyczna to podstawa. Nie filozofowie i myśliciele tworzą zdrową tkankę społeczeństwa, lecz pracowite ludzkie mrówki. Mieszkańcy nie-boskiego Raju, którzy tutaj również sięgają po zakazany owoc muszą zostać z niego wydaleni. Na „humanistycznym” ideale racjonalnego, wyzbytego indywidualności i pożądliwości społeczeństwa pojawiają się pęknięcia, widoczne już z całą wyrazistością w zakończeniu powieści, gdzie dochodzi do ostatecznego rozwiązania losów Dzikusa - jednego z głównych bohaterów. I tu znowu powrócę do Michela Houellebecqa. To czego nie udało się w pełni dokonać budowniczym utopii Huxleya za pomocą procesu Bokanowskiego, staje się celem jego ulepszonej wersji, czyli ekstremalnie podrasowanego „procesu Dzierżyńskiego” z "Cząstek Elementarnych". Zamiast warunkowania jest modyfikacja DNA, zamiast kilku kast jest jedna wszechkasta, zamiast somy blokującej emocje jest ich usunięcie już na poziomie genetyki. A o efekcie jaki ten proces wywiera na „ludziach” i wnioskach jakie wyciąga francuski obrazoburca możemy poczytać w jego najlepszej powieści, czyli w "Możliwości wyspy". Tam „szczęście” jako brak emocji i pożądania, wdrukowane w geny sklonowanych postaci, skonfrontowane jest z typowo ludzkim, niedookreślonym pierwiastkiem. I to samo zauważamy my podczas czytania Nowego wspaniałego świata. Otóż, śledząc pomysł Huxleya na zapewnienie szczęśliwości mieszkańcom swej literackiej kreacji, oburzamy się automatycznie na środki prowadzące do jego realizacji. Aldous Huxley nie jest tak jednoznacznie krytyczny jak George Orwell, jego wizja niepokoi, ale nie przeraża jak ta z "Roku 1984". Jednak mimo wszystko budowa świata, gdzie ktoś za nas decyduje co nam się podoba, budzi sprzeciw. Sprzeciw ślepca przeciwko nabytej ślepocie. W powieści Huxleya wszyscy z wyjątkiem Dzikusa są ślepi od urodzenia i tylko czasem ktoś widzi jakieś rozmyte obrazy. W raju zatem wytrzyma tylko ten, kto będzie się trzymał z dala od Drzewa, innej rady nie ma. Znaczy, ciężko tak naprawdę, kierując się zdrowym rozsądkiem i racjonalnością poczynić jakieś spójne zarzuty wobec kreacji Huxleya. Przecież wszyscy są tam szczęśliwi, żyją w dobrobycie, nie ma pojęcia myślozbrodni ani agentów Ministerstwa Miłości. Nie ma jednak chyba też pełni człowieczeństwa i rewersu burgessowskiej monety, która symbolizuje wszystko to co powoduje, że karuzela dziejów się kręci a Św. Augustyn ma pozycję równą Pelagiuszowi. Bogdan Baran, pisarz, eseista i tłumacz, odpowiedzialny za przekład "Nowego wspaniałego świata" i twórca posłowia do niej, napisał, że nie zawsze szkoda jaką wyrządza ideologia to likwidacja porządku społecznego. Czasami jest nią jego nadmiar. Włodarze nowego, wspaniałego świata mówią, że jakiekolwiek zejście z wytyczonego przez nich szlaku sprowadzi zagładę na cywilizację. Być może, ale będzie to przynajmniej ludzka cywilizacja, choćby i na drodze w przepaść.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74555
z 58