Pani Einstein

Wydanie
Znak, Kraków, .
Liczba stron
320
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788324041770
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Czy w męskim świecie nauki jest miejsce dla kobiet? Czy miłość może w nim przetrwać? Jesień 1896 roku. Mileva ma dwadzieścia jeden lat i jako jedna z pierwszych kobiet rozpoczyna studia fizyczne na uniwersytecie w Zurychu. Uważa, że jej kalectwo przekreśla szanse na miłość. Postanawia w pełni poświęcić się nauce. Jest nieprzeciętnie inteligenta, ambitna i zamierza wiele osiągnąć. Studiujący z nią Albert zakochuje się w jej niezwykłym umyśle i niedoskonałym ciele. W ich małżeństwie jest miejsce nie tylko na miłość, ale też na wspólną pasję. Kilkanaście lat później świat zachwyca się odkryciami Einsteina. Nikt nie pyta jak ich dokonał, nikt nie wspomina o Milevie. Wciągająca i poruszająca historia żony Einsteina, genialnej fizyczki, której wkład w naukę został zapomniany. Kim była i dlaczego nic o niej nie wiemy?

Opinie czytelników

(3.53)
209 ocen, w tym
63 opinii
5
17
4
35
3
10
2
0
1
1
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

"Przez ostatnich osiemnaście miesięcy pracowaliśmy wspólnie nad trzema tekstami, choć ten dotyczący względności był przede wszystkim mojego autorstwa... Albert szkicował teorie, ja zaś zajmowałam się głównie obliczeniami, chociaż doskonale znałam każde słowo i myśl... Kartkowałam tom, póki nie dotarłam na stronę 891. Widniał na niej tytuł, nad którym tak ciężko pracowałam: "O elektrodynamice ciał w ruchu"... Przyjrzałam się całej stronie: gdzie jest moje nazwisko?... Mileva Maric Einstein nie pojawiła się nawet w przypisie. Pod tytułem widniało tylko jedno nazwisko autora: Albert Einstein... Jakby zapomniał o tym kto naprawdę stworzył artykuł nominowany dziś do Nagrody Nobla. Jakby w swojej głowie napisał całkiem inną historię: taką, w której to on był rzeczywistym autorem." - chciałoby się rzec "nieładnie panie Einstein"

Przeczytaj całą opinię
2017-05-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4069489

Bardzo wciagajaca ksiazka

Mileva Maric uważana przez wielu tylko jako żona Alberta Einsteina, jednak dzięki tej książce możemy poznać jej prawdziwa historie. Książka opisuje losy Milevy, jej życie prywatne z Albertem które nie było tak doskonale jak sie wydaje. Wciągająca biografia kobiety która to najprawdopodobniej stworzyła teorie która jest uważana za teorie jej męża. Książka jest napisana przystępnym językiem. Wciąga juz od pierwszej strony. Chce sie czytać więcej by dowiedzieć sie jakie dalsze losy Milevy były przy boku słynnego fizyka Alberta Einsteina. Gorąco polecam! Warta przeczytania :-)

Przeczytaj całą opinię
2017-03-14
źródło: http://www.empik.com/p1132388871,ksiazka-p

Debiut Marie Benedict czyta się wyśmienicie, jednak moim skromnym zdaniem, ta książka w ogóle nie powinna powstać. Albert Einstein zawsze był dla mnie ogromnym autorytetem, a autorka przez kilka godzin zdołała mi go całkowicie obrzydzić. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby treść książki była poparta faktami. Niestety, historia Milevy w Pani Einstein przez większość lektury jest grubymi nićmi szyta. Zupełnie nie przemawia do mnie fikcja literacka w odniesieniu do rzeczywistych postaci. Szczególnie jeśli chodzi o tak ważne persony, i tym bardziej jeśli już nie mogą przedstawić swojego punktu widzenia. Kiążka byłaby świetna, gdyby opierała się w całości na wiarygodnych materiałach źródłowych, a te stanowią tylko tło dla gdybania autorki. Jestem tym bardziej zniesmaczona, że Pani Einstein jest często odbierana/opisywana jako biografia, co zresztą sugeruje opis książki.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4069489

Pani Einstein

Bardzo lubię książki oparte na życiu sławnych, mniej lub bardziej. Mileva Marić to przykład z grupy mniej znanych, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie: dotychczas nie miałam o kimś takim zielonego choćby pojęcia. Inaczej sprawy mają się, kiedy dochodzi informacja, że była żoną Einsteina. Jako, że żony tych wielkich i sławnych zwykle miewały "przegwizdane", uznałam, że historia Milevy może mnie zaciekawić. Jesień roku 1896 , Mileva Marić ukochana córka swoich rodziców, o ponad przeciętnej inteligencji, jako jedna z pierwszych kobiet zaczyna studiować fizykę na Uniwersytecie w Zurychu. Mileva, czy raczej Mitza, jak nazywają ją najbliżsi pochodzi z Serbii. Od dziecka kuleje z powodu uszkodzenia biodra. W Serbii z była góry skazana w na gorsze życie, choćby niemożliwość posiadania męża, właśnie w związku z jej kalectwem. Inaczej sprawy się mają w Szwajcarii, gdzie społeczeństwo jest zdecydowanie bardziej liberalne, nie zważające na częściowe kalectwo Milevy. Właśnie z tego powodu ojciec znajduje jej szkołę, w nadziei na lepszą przyszłość. Już pierwszego dnia na wykładach poznaje Einsteina, któremu wpada w oko. Dziewczyna choć pełna oporów, uważając, że nic i nikt nie może jej przeszkodzić w osiągnięciu celu w końcu łamie się, przyjmując Einsteina do serca swego. Na Uniwersytecie traktowana jest jak dziwoląg z racji płci. Nie były to łatwe czasy dla kobiet. Mimo ogromnych ambicji Milevie nie udaje się zdać końcowych egzaminów, z powodu zajścia w ciążę. Więcej nie będę opowiadać, by nie być posądzoną o spoilerowanie. Powieść Marie Benedict oparta jest na związku Alberta Einsteina z Milevą Marić, ale ile w niej fikcji, ile prawdy, trudno jednoznacznie określić. Autorka opierała się na listach, które małżonkowie pisali do siebie oraz na książkach i artykułach. I tak właśnie tę powieść należy traktować, z lekkim przymrużeniem oka. "Pani Enstein" napisana jest lekkim piórem i jak na debiut jestem mile zaskoczona. Wydarzenia przedstawione płynnie. Chętnie brałam książkę do ręki i spędziłam z nią cztery miłe wieczory. Kim była żona genialnego noblisty? Czy przyczyniła się, a jeśli tak, to w jakim stopniu do jego geniuszu? Czujcie się zaproszeni w podróż z Milevą i Albertem w celu odkrycia teorii względności.

Przeczytaj całą opinię
2017-02-09
źródło: http://www.empik.com/p1132388871,ksiazka-p

Jest to beletrystyka, więc ciężko stwierdzić jak blisko faktów dzieją się przedstawione wydarzenia. Na prawdę inteligentna bohaterka wykazuje się totalną bezmyślnością i głupotą jeśli chodzi o podejmowanie wyborów życiowych. W pewnym momencie musiałam książkę odłożyć, bo decyzje i zachowania "Pani Einstein" były dla mnie zbyt frustrujące. Niemniej warto przeczytać.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4069489

„Einstein też była kobietą”

Jak to było w „Seksmisji” ? Aha, „Einstein też była kobietą” :-) W książce Marie Benedict, również pojawia się podobna wizja. Otóż, według Autorki twórcą teorii względności nie był bynajmniej Albert, tylko jego żona – Mileva Marić z Serbii. Poznajemy Milevę w 1896 roku, kiedy przyjeżdża na studia na Szwajcarskiej Politechnice Federalne w Zurichu. Jest wybitnie uzdolnioną matematyczką i fizyczką. Karierę naukową rozpoczęła dzięki ojcu, który bardzo obawiał się o losy swojej niepełnosprawnej córeczki. Mileva lub jak nazywają ją w domu „Mitza” (przyjaciele jej tak nie nazywają z tej prostej przyczyny, że ich... nie ma) ma uszkodzone okołoporodowo biodro, co powoduje, że kuleje. Pod koniec XIX wieku na głębokiej prowincji Austro-Węgier, jaką jest Serbia tego typu defekt praktycznie uniemożliwia znalezienie zarówno przyjaciół jak i w dalszej perspektywie męża. Dlatego pan Marić, zauważając, że już w wieku lat siedmiu „Mitza” wykazuje wielkie zainteresowanie nauką i eksperymentami z całych sił wspiera córkę w dążeniu do wiedzy. Austro-Węgry to nie jest kraj przyjazny edukacji dziewcząt i kobiet, to raczej miejsce gdzie „tradycyjne wartości” jak „Kinder, Küche, Kirche” Kaisera Wilhelma II Hohenzollerna mają się świetnie, mimo tego, że kraj niby inny, a i Serbia prawosławna. Z tego powodu ojciec Milevy podejmuje pracę w takich miejscach, gdzie są szkoły dla dziewcząt, w których córka może się kształcić. Jednak już wykształcenie wyższe jest tam dla kobiet niedostępne i Mileva musi wyjechać do zdecydowanie bardziej otwartej Szwajcarii. Mieszkając na stancji u rodziny Engelbrechtów poznaje inne trzy studentki uczelni w Zurichu. To Helena, Milana i Rużica, które tak jak ona sama chcą skończyć studia i mieć w życiu wybór inny, niż ten przypisany kobietom w tamtych czasach. Choć i tutaj, z racji płci jest traktowana jak dziwoląg przez kolegów ze studiów i profesorów. Jedynym, który traktuje ją normalnie jest jej kolega z grupy niejaki Albert Einstein, świecki Żyd z Wirtembergii na południu Niemiec. Mileva nie chce poddać się urokowi Alberta, nie przyjechała zawierać tu znajomości i przyjaźni (o szukaniu męża nawet nie myśli) tylko chłonąć wiedzę, aby zostać uczoną i móc pracować na którejś z politechnik. Jednak spotkanie z dziewczętami ze stancji oraz upór Alberta krok po kroku przełamują niechęć i obawy „Mitzy”. Dziewczęta muzykują, więc i młody Einstein, jako nie najgorszy skrzypek wprasza się na takie domowe koncerty. Mileva zaczyna powoli, acz skutecznie zakochiwać się w swoim adoratorze, który sam zakochany jest w jej intelekcie. Pracują wspólnie na uczelni i starają się ukrywać swój związek. Jednak pod koniec studiów Mileva ulega namowom Alberta i jeszcze przed planowanym ślubem udają się w podróż „przedślubną” do włoskiego Como. I jak to w takich przypadkach bywa, zachodzi w nieplanowaną ciążę. To trudny czas dla nich obojga. Albert, mimo ukończonych studiów i niekłamanego geniuszu z racji swojego charakteru, polemik z wykładowcami i częstego kwestionowania ich opinii, a także dość swobodnego stosunku do obowiązku uczestniczenia w zajęciach nie ma promotora, który zaproponowałby mu asystenturę na uczelni bądź choćby rekomendował na jakąś posadę. Mileva bardzo trudno znosi ciążę i to powoduje, że nie zdaje egzaminów końcowych. Tym samym marzenia o doktoracie się kończą. Albert w końcu dzięki protekcji ojca przyjaciela dostaje ofertę pracy w Urzędzie Patentowym w Bernie. Jednak pruderyjni Szwajcarzy mogliby pozbyć się osobnika, który posiada nieślubne dziecko. Dlatego Mitza ukrywa się w domu rodziców. Dodatkowym problemem jest stosunek matki Alberta do „osoby o podejrzanej reputacji” w dodatku nie-Żydówki. Mileva przyjeżdża do Szwajcarii bez córeczki i po jakimś czasie zostaje żoną Alberta. Mimo trudnych początków i niechęci do sprowadzenia z Serbii córki małżeństwo Einsteinów funkcjonuje poprawnie. W wersji przyjętej prze Autorkę Liserl (bo tak nazywają dziewczynkę Mileva i jej rodzina) choruje na szkarlatynę i umiera. Mileva zachodzi w kolejne ciąże, Albert robi karierę naukową. Jednak według Marie Benedict to Mileva jest twórczynią „teorii względności” a Albert przypisał sobie jaj zasługi. Prawdą jest na pewno to, że pisali prace naukowe wspólnie czego dowodami są zarówno korespondencja pomiędzy małżonkami jak i wypowiedzi Alberta, że „w tej rodzinie to żona jest matematyczką”. Kariera Einsteina odbija się na ich małżeństwie. Wyjazdy, najpierw do Zurichu, potem do Pragi oddalą ich o siebie. Po urodzeniu kolejnej dwójki dzieci – synów Hansa Alberta i Eduarda, Mileva podupada na zdrowiu. Dowiaduje się również o romansie Alberta. Jak toczyły się ich dalsze losy – przeczytajcie sami. http://niestatystycznypolak.blogspot.com

Przeczytaj całą opinię
2017-02-05
źródło: http://www.empik.com/p1132388871,ksiazka-p

http://www.taniaksiazka.pl/pani-einstein-marie-benedict-p-827605.html

Przeczytaj całą opinię
2017-05-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4069489

Kto stworzył teorię wzgledności?

Pytanie najbanalniejsze z banalnych. Zupełnie jak odpowiedź – Albert Einstein. Prawda? A może nie… Może to jednak nie Einstein. Marie Benedict swoją książką „Pani Einstein” poddaje w wątpliwość to, co wydawało się nam oczywiste. Wtrąca nas z niezachwianego poczucia pewności, że to Albert był twórcą jednej z najbardziej rewolucyjnych myśli XX wieku. Stawia tezę: teorię względności stworzył(A) Einstein. Wsadza tym samym kij w mrowisko…a może raczej oddaje (wreszcie) należne miejsce w historii tej, która co najmniej przyczyniła się do zmiany myślenia o czasie i przestrzeni. „Pani Einstein” to historia na wskroś poruszająca. Jej bohaterką jest Mileva Marić – serbska matematyczka i fizyczka. Pochodząca z bogatej rodziny, bardzo inteligentna, o analitycznym, ścisłym umyśle. O wiele mądrzejsza od wielu otaczających ją mężczyzn. Kobieta nastawiona na cel – osiągnięcie sukcesu w męskim świecie nauki. Przekonana, że ze względu na swoje fizyczne ułomności, nie może liczyć na męskie zainteresowanie czy małżeństwo. Mileva rozpoczyna studia w Zurychu i tu poznaje swojego przyszłego męża – Alberta Einsteina. Stają się jedno. Chcą razem podążać drogą nauki, ramię w ramię opracowywać teorie mogące zmienić świat. Książka Marie Benedict poświęcona jest Milevie. Jej wyborom, decyzjom, które zaważyły na przyszłości tej wybitnej osobowości. Autorka w swojej książce po mistrzowsku tworzy portret kobiety o nieprzeciętnym intelekcie, zdolnej do poświęceń i miłości. Marie Benedict sugeruje, że prawdziwe jest stwierdzenie, że za każdym wielkim mężczyzną stoi wielka kobieta. Związek Alberta i Milevy miał być tego najlepszym przykładem. On – wielki myśliciel, roztargniony i zmienny, ona – systematyczna, ułożona, intelektualistka o nieprzeciętnych zdolnościach i szerokiej wiedzy. Połączyła ich miłość do nauki i namiętność. Ta ostatnia, skutkująca ciążą Milevy, doprowadziła do zmiany całego życia serbskiej matematyczki. Ze stron powieści wyłania się postać kobiety, która musi pogodzić macierzyństwo z marzeniami o pracy naukowej. Historia Milevy okazuje się na wskroś tragiczna. Niepowodzenia w życiu prywatnym oraz niewierny mąż zmieniają bohaterkę, rzutują na całe jej życie. Jednak…są też inspiracją. Autorka powieści stawia bowiem tezę, że to pani Einstein jest prawdziwą autorką teorii względności oraz że jako współautorka pracowała nad wieloma z tekstów naukowych Alberta. Teza rewolucyjna, ale…poparta dowodami w postaci listów Milevy do Alberta, przyjaciółki czy ojca. Zatem – możliwa do założenia. I tym bardziej intersująca. Książka „Pani Einstein” to dobrze napisana, ciekawa i wciągająca lektura. Autorce należą się brawa za dobrze wykonaną pracę badawczą. Pozycja ta zmusza do przemyślenia i zrewidowania swojej wiedzy. Być może to pani a nie pan Einstein powinna otrzymać Nobla!

Przeczytaj całą opinię
2017-01-30
źródło: http://www.empik.com/p1132388871,ksiazka-p

Sięgając po "Panią Einstein" wiedziałam, że nie będzie to łatwa lektura. Stosunek Alberta do swej żony, nie był mi zupełnie obcy. Wiedziałam, że znęcał się nad nią psychicznie, a może nawet i fizycznie. Kiedyś na ten temat trochę czytałam, jednak wówczas były to dość lakoniczne informacje. Dopiero teraz, za sprawą tej książki, mogłam spojrzeć głębiej i dokładniej przyjrzeć się ich życiu i małżeństwie. "Pani Einstein" to bazująca na historycznych faktach i fikcji literackiej opowieść o niezwykle inteligentnej i utalentowanej dziewczynie, która okazała się zbyt słaba i uległa, by walczyć o swoje marzenia. O swoje miejsce w historii. Dziś mogłaby być drugą Marią Skłodowską-Curie, a tak... jest jedynie zapomnianą żoną sławnego męża. Mało kto o niej słyszał, bo zniknęła zanim Albert zyskał wielką, międzynarodową sławę. Kiedy poznajemy Milevę Marić jest ona młodą, ale bardzo samotną i zakompleksioną dziewczyną. Z powodu swojego niskiego wzrostu i charakterystycznego utykania, nie wierzy by kiedykolwiek znalazła sobie męża. Zresztą, jej rodzice są podobnego zdania i dlatego ojciec chce by całkowicie poświęciła się nauce. Zachęca ją do pójścia na uniwersytet. I tak też się dzieje, Mileva dociera tam, gdzie niewielu kobietom przed nią się to udało - na Uniwersytet w Zurychu, by studiować fizykę. Jest zdeterminowana, by pokazać wszystkim, że nie jest gorsza od innych studentów, że ma wiedzę, jest ambitna i chce się uczyć. Oczywiście, koledzy i wykładowcy, wcale jej tego nie ułatwiają: "Krytykowano obecność kobiety studentki jako nieodpowiednią, śmiano się z mojego kalectwa, komentowano złośliwie moją ciemną karnację i poważną minę." (s.71) Wyjątkiem był Albert Einstein, który otwarcie podziwiał ją za jej inteligencję i ambicję. Wkrótce też się w niej zakochał. W pierwszym odruchu Mileva próbowała odrzucić tę miłość, tłumacząc sobie, że powinna skupić się na nauce. Uczucie jednak było silniejsze, niż się spodziewała i wkrótce to nie nauka, a miłość ją uskrzydliła. Pozwoliła uwierzyć, że możliwe jest połączenie uczuć z karierą naukową. Zresztą, sam Einstein obiecał jej, że ich związek, a później także i małżeństwo, oparte będą na partnerstwie. Że będą razem pracować, pisać artykuły naukowe, tworzyć nowe teorie i zdobywać za nie nagrody i uznanie. I początkowo tak też się działo. No, może poza tymi nagrodami i uznaniem, bo te - jeśli już - to przypadały Albertowi, nie Milevie. O jej wkładzie w jego prace, nikt lub prawie nikt nie wiedział, bo wszystkie artykuły, które razem mieli stworzyć, sygnowane były wyłącznie nazwiskiem jej męża. Także i ta najsłynniejsza - ogólna teoria względności, której powstanie Mileva przypisuje sobie (w książce). Z czasem jednak w ich małżeństwie przestaje się układać. Albert nie zaprasza już żony do wspólnych projektów, nie prosi jej o pomoc i wsparcie. Nie opowiada o swoich odkryciach i planach. Mileva przestała być dla niego partnerką naukową, zamiast tego została żoną. Tylko żoną. A później już tylko służącą. Książkę czytało mi się rewelacyjnie! Wprost nie mogłam się od niej oderwać. Historia opisana przez Marie Benedict elektryzuje, wciąga, ale też... irytuje. Im dalej w las (że się tak kolokwialnie wypowiem) tym większy żal i współczucie odczuwałam do Milevy. Nie potrafiłam zrozumieć, jak kobieta, która tyle wycierpiała, aby wejść do świata nauki, tak bardzo zdominowanego przez mężczyzn, potrafiła tak łatwo z tego wszystkiego zrezygnować? Mało tego, jak ta kobieta mogła pozwolić zamknąć się w domu i sprowadzić się do roli gospodyni - poniżanej i pogardzanej gospodyni. Tak... wiem, że rola kury domowej jej nie odpowiadała. Była zazdrosna o pozycję męża. O jego rosnącą sławę. Ale co z tego, skoro nic z tym nie zrobiła? Ktoś powie, że to były inne czasy i kobiecie ciężko było sprzeciwić się mężowi i zasadom, które wówczas panowały. Ale czy takie tłumaczenie można zastosować w przypadku Milevy? Nie sądzę... przecież ona nie była, jak zwykłe kobiety. Ona wiedziała, jak walczyć o swoje plany i marzenia, co zresztą udowodniła dostając się na uniwersytet w Zurychu. Sam Albert początkowo zdobył moją sympatię. To, jak starał się o uczucie Milevy, było nawet urocze. Z czasem jednak na jego wizerunku zaczęły pojawiać się rysy. Wraz ze wzrostem popularności, jego zachowanie stawało się coraz bardziej niewiarygodne. On stawał się znanym fizykiem, a jego żona... tylko żoną. Zamknął Milevę w domu, zdradzał ją i poniżał. Traktował, jak kogoś znacznie gorszego od siebie. Często też znikał na kilka dni, a kiedy w końcu wracał, nie zamierzał się tłumaczyć. Po jednej z takich nieobecności, wręczył Milevie kartkę zawierającą warunki, jakie ona musi spełnić, jeśli chce, aby on nadal z nią mieszkał. Aż trudno uwierzyć, co on tam nabazgrolił: "Miałam przed oczami listę obowiązków wobec Alberta: miałam prać, przygotowywać posiłki i przynosić mu je do pokoju, sprzątać w jego sypialni i gabinecie z wyłączeniem biurka, którego nie wolno mi było dotykać. Jeszcze bardziej szokująca była lista wymogów wobec mnie w naszych osobistych relacjach. Żądał, bym nie wchodziła z nim w domu w żadne interakcje, zamierzał kontrolować, gdzie i kiedy będę z nim rozmawiać i co wolno mi do niego powiedzieć w obecności dzieci. Szczególnie podkreślał, bym powstrzymywała się od jakiejkolwiek cielesnej intymności." (s.348-349) ---------------- Ponoć, wiele lat po rozwodzie Albert miał wyznać, że ożenił się z Milevą tylko dlatego, że było mu jej żal. Jego zdaniem, nikt inny nie zechciałby tej brzydkiej i kulawej dziewczyny. Swoją drogą, życie Milevy po rozwodzie z Albertem również do łatwych nie należało. Miała smutne życie.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4069489

Pani Einstein

Mileva Marić, pierwsza żona Einsteina - źródło jego siły, inspiracji, a może prawdziwa autorka najsłynniejszej teorii świata? Ludzie wiedzą o niej niewiele, a tymczasem jak się okazuje, Mileva nie tylko z powodzeniem studiowała fizykę i matematykę, ale odznaczała się też umysłem wybiegającym daleko, poza ramy ówczesnego świata. Pierw walczyła o prawo do nauki, potem o możliwość studiowania, w końcu o traktowanie na równi z kolegami na roku. Żyła wizją pracy naukowej i zamierzała oddać się jej całkowicie. Zamierzała, bo plany te pokrzyżował pewien dżentelmen w niesfornej fryzurze. Pani Einstein to fabularyzowana opowieść o kobiecie z której los okrutne sobie zadrwił. Oparta na faktach, ale jednocześnie puszczająca wodzę fantazji książka o dziewczynie ze Wschodniej Europy, która w imię miłości wyrzekła się niestety siebie i swoich planów. Niezaakceptowana przez teściową, porzucona w czasie ciąży, rozczarowana postawą, jaką finalnie przyjął jej mąż. Mileva Marić to zagadka, którą Marie Benedict stara się rozwikłać i czyni to w nad wyraz interesujący sposób. Nie wszystko można brać tutaj za pewnik, jednak Albert to bez wątpienia trudny i egocentryczny człowiek, a pozycja jego żony była z góry przegrana. Pani Einstein to przyjemna forma prezentacji losów Milevy, a przede wszystkim pozycji kobiet na przełomie XIX i XX wieku. Sprawnie napisana i zachęcająca by o bohaterce wyszukać samemu jeszcze więcej informacji.

Przeczytaj całą opinię
2017-01-27
źródło: http://www.empik.com/p1132388871,ksiazka-p
z 7