Papierowe miasta

Wydanie
Bukowy Las, Wrocław, .
Liczba stron
400
Wymiary
13,5 × 20,5 cm
Oprawa
Twarda
ISBN
9788364481833
Waga
0,49 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Biniek Renata
więcej detali

Wszystkie wydania w oprawie twardej (2)

  Tytuł Wydanie Stron Cena
Papierowe miasta
2013, Bukowy Las
400
35,11
Papierowe miasta
2013, Bukowy Las
400

Pokaż też wydania niedostępne (1)

Kategorie

Opis książki

Quentin Jacobsen od zawsze zakochany jest we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo? Błyskotliwa, zabawna i poruszająca powieść drogi o dojrzewaniu, prawdziwej przyjaźni i miłości W filmie na podstawie powieści, w reżyserii Jake’a Schreiera, w rolach głównych wystąpią brytyjska modelka Cara Delevingne i amerykański aktor Nat Wolff Ekranizacja bestsellerowej powieści w polskich kinach od 31 lipca 2015

Opinie czytelników

(3.74)
12698 ocen, w tym
859 opinii
5
294
4
331
3
180
2
41
1
13
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Z perspektywy czasu "Papierowe Miasta" nie wydają mi się już takie złe. Motyw kryminalny, na który składają się naprawdę dobrze przemyślane i zaplanowane opisy poszukiwań i dochodzenia do różnych wniosków, jest całkiem niezły. Obawiam się jednak, że najzwyczajniej nie przepadam za kryminałami. Fabuła wydaje mi się wyjątkowo oryginalna, akcja jest dobrze poprowadzona; każde jej spowolnienie autor zamaskował scenkami humorystycznymi, które umilają czytelnikowi ów przestój. Myślę, że głównym moim problemem z tą książką była niechęć do głównego bohatera. Kiedy dostaliśmy na lekcji zadanie napisania charakterystyki Quentina, jednomyślnie stwierdziliśmy, iż nie ma on żadnej wyraźnej cechy, która kształtowałaby jego charakter. Podejrzewam, że zabieg ten służył ułatwieniu czytelnikom wczucia się w rolę głównego bohatera i polubienia go, co niestety w moim przypadku nie powiodło się. Z tego problemu wynika następny, mianowicie - zakończenie. Kiedy czytałam ostatni rozdział, miałam wrażenie, że powinnam płakać albo w jakikolwiek sposób odczuwać smutek, ale obawiam się, że nie wczułam się zbytnio w Quentina i przez nie poruszyła mnie jego historia. Cieszyłam się jedynie, że autor nie przesłodził końcówki. Podsumowując: Jeżeli jesteście w wieku około 15-18 lat, jesteście fanami kryminałów i stylu pisania Johna Greena, szczerze polecam powyższy tytuł. Mam nadzieję, że Wam uda się wczuć w głównego bohatera, bo w innym przypadku książka nie będzie miała dla Was większej wartości.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/259625

Polecam

Naprawdę wciągająca książka, jednak wolę inne powieści Greena Johna. Jednak polecam, jest ok!

Przeczytaj całą opinię
2016-12-16
źródło: http://www.empik.com/p1068321674,ksiazka-p

Mimo, iż nie przepadam za książkami Johna Greena, to spodobała mi się. Oczywiście jest to tylko młodzieżówka, którą można przeczytać w jeden wieczór, to i tak zaciekawiło mnie "poszukiwanie" Margo. Bardziej od głównego bohatera przypadł mi do gust jego przyjaciel Ben. Polecam raczej na wieczory, gdy chcemy sięgnąć po lekką i przyjemną historię.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/259625

Papierowe miasta

Książka jednego z najpopularniejszych obecnie autorów literatury młodzieżowej, który w USA został uznany autorem roku 2012 oraz jednego z moich ulubionych autorów - Johna Greena pt.: „Papierowe miasta” - wydana została oryginalnie w 2008 roku, a w Polsce 5 lat później przez wydawnictwo Bukowy Las. John Green urodził się w 1977 roku w Stanach Zjednoczonych, jest autorem powieści dla młodzieży, które debiutowały na najwyższych miejscach listy bestsellerów „New York Timesa”. W roku 2014 został uznany przez magazyn Time za jedną ze 100 najbardziej wpływowych osób na świecie.Bohaterem książki jest osiemnastoletni Quentin Jacobsen- dla przyjaciół Q- który od zawsze zauroczony jest swoją sąsiadką i rówieśniczką – Margo Roth Spiegelman -szkolną celebrytką, otoczoną aurą tajemnicy i niezwykłości, słynącą z buntowniczej postawy i ekstrawaganckiego zachowania. Spokojnie, to nie jest tylko romansidło dwóch nastolatków, John Green nie pisałby takich prostot. Q i Margo, gdy mieli po 9 lat, podczas wycieczki rowerowej ujrzeli coś co żaden człowiek nie powinien widzieć i to na dodatek w parku. Otóż ujrzeli nie żywego mężczynę. Od tamtej pory nie odzywają się do siebie, aż do pewnego dnia gdy już chodzą do ostatniej klasy liceum, gdy Margo potrzebuje jego pomocy w zemście na jej byłym chłopaku i innych osobach, które ją zawiodły. Po nocy pełnej przygód bohater zaczyna mieć nadzieję na lepsze jutro. Na to, że będą mieli między sobą prawdziwą przyjaźń. Lecz jego oczekiwania nie będą mogły być zrealizowane, gdyż Margo ucieka. Quentin postanawia odnaleźć dziewczynę i zaczyna od wskazówek, które ona specjalnie dla niego zostawiła. Od początku wiedział, że nie będzie łatwo ale z pomocą jego dwóch przyjaciół -Radara i Bena - Q wierzy że dotrą do prawdy o miejscu pobytu Margo, o samej Margo i co najważniejsze – o sobie samym.Książka ta nie jest zwykłą powieścią, bo skłania do głębokich przemyśleń o świecie, wartościach i emocjach w nim istniejących. Green próbuje przekazać młodzieży czytającej jego książki prawdę o życiu oraz istotne sprawy, problemy, które mogą się nasunąć na naszą drogę. Przedstawia ją za pomocą prostego i łatwego dla nas do zrozumienia języka. „Papierowe miasta” to książka dla osób lubiących powieści przygodowe oraz oczywiście dla fanów Greena. Nie będzie ona wywoływać łez, tak jak przy czytaniu kolejnej jego książki „Gwiazd naszych wina”, ale będzie ona wciągać i będziecie mieli wielką przyjemność zaczytywania się tym, co wytworzyło się w głowie autora i zostało przelane na papier.

Przeczytaj całą opinię
2016-12-14
źródło: http://www.empik.com/p1068321674,ksiazka-p

Drugie podejście do twórczości Johna Greena ponownie okazało się dużym rozczarowaniem. Ta książka jest bez polotu- akcji praktycznie brak, bohaterowie bez wyrazu. Kolejna opowiastka, która znalazła się na szczycie list bestsellerów przez dobrą reklamę i szum wokół filmu. Uważam, że nie ma sensu tracić czasu na tą książkę. Czytając zakończenie byłam zdenerwowana. Miałam nadzieje, ze nie skończy się tak typowo. Ponadto dużo elementów w fabule nie zostało dopracowanych i sprawia wrażenie nieprawdopodobnych (np. brak odzewu ze strony rodziców podczas spontanicznej podróży głównego bohatera). Do trzech razy sztuka. Ostatnie nadzieje pokładam w ,,Gwiazd naszych wina".

Przeczytaj całą opinię
2017-04-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/259625

http://moje-buki.blogspot.com/2016/07/197-papierowe-miasta.html

"Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz."Quentin Jacobsen – dla przyjaciół Q – ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum.Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?Któż nie zna Johna Greena? Jego powieści czytają ludzie na całym świecie. Autor zasłynął z książki Gwiazd naszych wina, która - tak samo jak Papierowe miasta - doczekała się ekranizacji. Muszę przyznać, że ja najpierw obejrzałam ekranizację historii Q oraz jego przyjaciół. Jednak nie czuję, żebym straciła wiele, bo w moim odczuciu, film różni się od książki. I to nawet bardzo. "Margo zawsze kochała tajemnice. [...] Nigdy nie opuszczała mnie myśl, że być może kochała je tak bardzo, że sama stała się tajemnicą."Quentin prowadził spokojne życie. Świetnie się uczy, ma najlepszych przyjaciół, z którymi gra w ulubioną grę komputerową. Jest także zakochany po uszy w przebojowej Margo Roth Spiegelman. O dziewczynie w szkole aż huczy od plotek, które - w większości - okazują się prawdą. Nikt nie chciał zadrzeć z Margo, bo ona nie cofnie się przed niczym. O tym przekonał się Q pewnej nocy, gdy w jego pokoju pojawiła się wściekła Margo, oszukana przez "najlepszych przyjaciół". Papierowe miasta nie zaskoczyły mnie jakoś szczególnie. Jak już mówiłam, oglądałam wcześniej film. Jednak było kilka rzeczy, które były miłą niespodzianką. Na przykład zakończenie. W ekranizacji wyszło om to tak trochę...słabo. Margo strasznie mnie zdenerwowała swoim podejściem. Natomiast w książce było inaczej, a główna bohaterka zachowywała się łagodniej (?). "Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest."Bardzo łatwo można poznać powieści Pana Zielonego. Wiecie jak? Za każdym razem to wygląda mniej więcej tak: Odważna dziewczyna, silna, zdecydowana, ale w głębi duszy załamana oraz cichy chłopak, nie wyróżniający się z tłumu. Taki nijaki. Tutaj mamy dokładnie to samo. Margo polubiłam, ponieważ jest podobna do Alaski z Szukając Alaski. Ale mimo wszystko wydaje mi się ona strasznie sztuczna. To samo z Q. Chłopak jest cichy, poukładany i spokojny, a tu nagle postanawia urwać się z rozdania dyplomów, bo musi znaleźć Margo, która zostawiła MU wskazówki. W pewnym momencie zastanawiałam się czy on nie zwariował, bo gadał jak wariat. Znacznie bardziej polubiłam bohaterów pobocznych.Moim zdaniem książka jest średnia i jak na razie jest to najgorsza powieści Greena jaką czytałam. Szkoda, bo historia ma potencjał, ale autor wolał znowu postawić na charakterystyczny dla siebie schemat. Mimo wszystko serdecznie polecam Wam film, bo według mnie idealnie nadaje się na lato.

Przeczytaj całą opinię
2016-08-10
źródło: http://www.empik.com/p1068321674,ksiazka-p

„Papierowe miasta” to moje drugie spotkanie z twórczością Johna Greena. Chociaż zamierzam przeczytać wszystkie jego książki (nie jest ich zbyt wiele, a najbardziej zależy mi na „Gwiazd naszych wina”) coraz bardziej zaczynam myśleć, że jego książki są… przereklamowane. Prawdopodobnie to wrażenie bierze się stąd, że spotykam dużo pozytywnych opinii o jego twórczości. Dla mnie „Papierowe miasta” jest dobrą, lekką lekturą dla młodzieży, przy której miło spędziłam czas, wciągnęłam się w historię głównego bohatera, z której wyciągnęłam kilka naprawdę fajnych cytatów, dzięki której poznałam kilka ciekawostek, ale… to nie jest arcydzieło. Nie jest to coś tak genialnego, że koniecznie trzeba to przeczytać. Dobra powieść, ale nic więcej. Polecam tym, którzy lubią przede wszystkim powieści młodzieżowe, w których pojawia się przyjaźń, pierwsza miłość i tego typu sprawy. „Papierowe miasta” mają dodatkowo wątek, powiedzmy kryminalny (poszukiwanie Margo).

Przeczytaj całą opinię
2017-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/259625

Papierowe miasta

Pełna recenzja na: http://amandaasays.blogspot.com/2014/07/papierowe-miasta-paper-towns-john-green.htmlZachęcam do dyskusji o książce w komentarzach. :)"Osobiście widzę to tak: każdemu przydarza się jakiś cud. Umówmy się, że prawdopodobnie nigdy nie trafi we mnie piorun, nie zdobędę Nagrody Nobla, nie zostanę dyktatorem niewielkiego państwa na jednej z wysp Pacyfiku, nie zapadnę na nieuleczalny nowotwór ucha ani nie ulegnę spontanicznemu samozapłonowi. Jeśli jednak wziąć po uwagę wszelkie nieprawdopodobne historie, zapewne okaże się, że przynajmniej jedna z nich przytrafia się każdemu. Mogłem zobaczyć deszcz żab. Mogłem postawić nogę na Marsie. Mogłem zostać pożarty przez wieloryba. Mogłem ożenić się z królową Anglii albo przetrwać kilka miesięcy na morzu. Jednak mój cud był inny. Moim cudem było to, że spośród wszystkich domów na wszystkich osiedlach mieszkaniowych w całym stanie Floryda zamieszkałem w domu w sąsiedztwie Margo Roth Spiegelman."Papierowe miasta, to ostatnia z wydanych w Polsce książek Johna Greena, jaką było mi dane przeczytać w ostatnim czasie. Do czytania zabrałam się z ciekawością leżąc na słoneczku w sobotni dzień. Zainteresowała mnie już od pierwszych stron. John Green wykreował postać całkiem przeciętnego Quentina, który za sprawą Margo zaczyna się zmieniać oraz właśnie Margo -osobę tajemniczą, którą ciężko poznać i jednoznacznie ocenić.Z uśmiechem czytałam, jak Margo pojawia się w oknie Quentina wymalowana jak ninja i proponuje mu, a właściwie wręcz oznajmia, że pomoże jej w jej planie zemsty, liczącym 11 punktów. Nawet zaczęłam kibicować Q z nadzieją, że po tej szalonej nocy odnowi na stałe swoje kontakty z Margo. Jednak, jak to u Greena zwykle bywa -nic nie jest takie proste, jakie mogłoby być. I tym sposobem, następnego dnia Margo znika. Nikt nawet się temu nie dziwi -ta dziewczyna już wiele w życiu nawywijała. Była znana ze swoich przygód, ucieczek, wyjazdów. Jednak teraz Quentin ma dziwne przeczucia, więc na własną rękę próbuje szukać Margo. Pomocą w rozwikłaniu tej zagadki mają być zostawione przez nią wskazówki, bo jak dowiedział się Q -dziewczyna zawsze zostawiała za sobą jakiś trop. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że wskazówki nie zostały zostawione dla jej rodziców, a dla niego.Zrywa się chóralny okrzyk: "NIE. Ani się waż. Trzymaj to jak mężczyzna. Trzymaj to jak wiktoriańska dama utrzymuje dziewictwo. Trzymaj to z godnością i gracją, jak prezydent Stanów Zjednoczonych ma utrzymywać pokój w wolnym świecie."Z pomocą chłopakowi przychodzą także jego przyjaciele. I tu warto zatrzymać się chociaż na moment. Mam wrażenie, że postacie Bena i Radara były w pewien sposób ciekawiej zarysowane niż postać Quentina, który dopiero szukał siebie. Krwawy Ben -nazywający wszystkie osobniki płci żeńskiej "królisiami" oraz Radar, którego życiem była szkolna internetowa encyklopedia, której był współtwórcą, a dodatkowo skrywał przed światem dosyć zabawny fakt o swojej rodzinie. Ci dwaj byli prawdziwymi przyjaciółmi Q i jak sami się przekonacie, zrobili dla niego wiele.Powieść Greena dosyć lekko traktuje o odnajdywaniu siebie poszukując kogoś nam bliskiego. Ponadto autor zauważa, jak często nasze wyobrażenie o kimś różni się z prawdziwą osobowością tego człowieka. A także, jak czasami idealizujemy osoby, na których nam zależy, a czasami też rzeczywistość."Miasto było z papieru, ale nie wspomnienia."Tradycyjnie u Greena pojawia się także wyjaśnienie tytułu i kryje się za nim jakaś metafora. Papierowe miasto, to takie, które w rzeczywistości nie istnieje, a jego nazwa została umieszczona na mapie, by chroniła kartografa przed plagiatem jego pracy. Co to ma do naszej książki? Tego Wam nie zdradzę, musicie przekonać się sami. ;)Ogólnie przyznam, że czytało mi się miło i często się uśmiechałam czytając, ale jednak albo to już delikatne zmęczenie materiału, albo zwyczajnie ta książka była nieco słabsza od jego pozostałych utworów. Momentami miałam wrażenie, że a to ten wątek był powiązany z tą jego książką, a tamten z inną itd. Dodatkowo sądzę, że postać Margo była trochę nieudaną kreacją literacką. Dokładnie wiem, że taka musiała być, ale jednak po przeczytaniu trochę zastanawiałam się, jakby to było, gdyby Green stworzył ją w nieco inny sposób. Ponadto zakończenie nieco mnie rozczarowało. W sumie nie wiedziałam, jakiego zakończenia oczekiwać i jakie wolałabym przeczytać w miejsce tego, które tam rzeczywiście jest, ale małe rozczarowanko było.Niemniej jednak, podsumowując całą lekturę, polecam, aby sięgnąć po nią. Tym razem zachęcam do czytania nieco mniej, niż przy pozostałych książki Greena, ale jednak polecam, bo mimo wszystko warto ją przeczytać, chociażby dla samego Johna Greena i jego stylu pisania. ;)

Przeczytaj całą opinię
2016-08-05
źródło: http://www.empik.com/p1068321674,ksiazka-p

Niezwykła.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-14
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/174405

Papierowe miasta

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Johna Greena to książka pt. '' Gwiazd Naszych Wina''.Oczywiście już po przeczytaniu miałam ochotę sięgnąć po kolejną pozycję.Co prawda książki tego autora nie są jakoś bardzo porywające,ale jednak i tak je lubię.Bardzo miłą niespodzianką był dla mnie prezent na urodziny od koleżanki.Dostałam ''Papierowe Miasta'',z czego byłam bardzo szczęśliwa.W dodatku miała ukazać się ekranizacja książki w roli z Cara Delevingne,która jest moją ulubioną modelką.Byłam bardzo podekscytowana usłyszawszy to.Była to motywacja,aby przeczytać tę książkę jak najszybciej.Właściwie przeczytałam ją parę miesięcy temu,ale recenzja pojawia się teraz.Książka jest pisana ze strony Quentina Jacobsena,który od zawsze jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman.W dzieciństwie przeżyli razem coś wspaniałego.Teraz chodzą razem do liceum,ale się nie odzywają do siebie.Pewnego wieczoru w stroju nindży wkracza do niego Margo i wciąga go w pewną przygodę.Następnego dnia dziewczyny nie ma w szkole i okazuje się,że uciekła.Chłopak rozpoczyna ją szukać...Powieść jest na prawdę napisana łatwym językiem,przez co bardzo szybko się ją czyta.Nie jest ona tylko o miłości,ale ukazuje również przyjaźń i poświęcenie.Spodobała mi się bardziej niż ''Gwiazd naszych wina''.Po obejrzeniu filmu byłam kompletnie zawiedziona.Gra aktorów była bardzo dobra,lecz całość była niedorzeczna.Kompletne zmiany i brak głównych wydarzeń!Ale ma to być recenzja książki,tak więc nie wkraczam zbytnio w stronę filmu.

Przeczytaj całą opinię
2016-04-04
źródło: http://www.empik.com/p1068321674,ksiazka-p
z 86