Portret Doriana Graya

Wydanie
Vesper, .
Liczba stron
276
Wymiary
14,0 × 20,5 cm
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788377312209
Waga
0,34 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Feldmanowa Maria
więcej detali

Wszystkie wydania w oprawie miękkiej (2)

  Tytuł Wydanie Stron Cena
Portret Doriana Graya
2017, Siedmioróg
252
21,55
Portret Doriana Graya
2015, Vesper
276
20,64

Kategorie

Opis książki

Portret Doriana Graya jest powieścią uniwersalną, w której współczesny czytelnik może odnaleźć własne problemy i rozterki. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy w świecie wszechobecnych obrazów i wizerunków szukają własnego oblicza i kształtują obrazy innych, a także dla wszelkiej maści moralistów, którzy nazbyt łatwo szafują potępiającymi wyrokami. Moglibyśmy powiedzieć za Gombrowiczem, który wyciągnął z lektury Wilde’a znakomitą lekcję, że „człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna”. Portret Doriana Graya jest bez wątpienia duchową autobiografią Oscara Wilde’a. Sam artysta uważał, że bohaterowie tej powieści odzwierciedlają różne cechy jego osobowości. Autor pisał w jednym z listów – Portret… „zawiera wiele ze mnie. Bazyli Hallward jest tym, za kogo się uważam; lord Henryk – tym, za kogo uważa mnie świat; Dorian – tym, kim chciałbym zostać – być może w innych czasach”. Pośmiertne życie Portretu Doriana Graya zaczęło się w Polsce w 1905 roku, kiedy to nakładem „Przeglądu Tygodniowego” ukazał się pierwszy polski przekład powieści autorstwa Marii Feldmanowej. Przekład ten, zachowujący niepowtarzalny klimat epoki, celebrujący modernistyczną dbałość o styl i poetyckie piękno, może pretendować do arcydzieł sztuki translatorskiej. Prezentowane wydanie Portretu Doriana Graya w przekładzie Marii Feldmanowej wzbogacone zostało pięknymi ilustracjami i secesyjnymi zdobieniami autorstwa Henry’ego Westona Keena (1899–1935), znanego ilustratora książek i litografa, symbolisty i dekadenta tworzącego pod wpływem tradycji Aubreya Beardsleya i secesji. – z posłowia dr. Tomasza Kaliściaka, Uniwersytet Śląski

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

,,Zła skłonność najpierw jest jak przechodzień, potem jak gość, na koniec zaś staje się gospodarzem domu.”(Talmud Babiloński, Suka 52) Dorian Gray to niezwykle urodziwy i utalentowany muzycznie młodzieniec, który zgadza się pozować do portretu młodego malarzowi, Basilowi Hallwardowi. Jego podobizna tak go urzeka, że Dorian wypowiada życzenie, by nigdy się nie zestarzeć i niczym portret pozostać wiecznie młody. Tego samego dnia Dorian po raz pierwszy spotyka lorda Henry’ego, przyjaciela Basila, który roztacza przed nim fantazyjny świat, którym żądzą zachcianki, a człowiek jest sam sobie panem. Zafascynowany tym Dorian wkrótce zmienia się w człowieka egoistycznego, cynicznego i okrutnego. Jednak rozmaite przygody nie pozostawiają śladu na jego pięknej twarzy. Zamiast Doriana starzeje się portret… Spodziewałam się powieści przygnębiającej i taką otrzymałam. Nawet trudno mi wskazać, co jest tu najsmutniejsze. Opis jak młody, niewinny człowiek coraz bardziej stacza się na dno? Wyrafinowana manipulacja Henry’ego? A może to, że w części jego kontrowersyjnych wypowiedzi czuć sporo prawdy? Dla mnie to chyba jednak przede wszystkim opis stopniowego, niezauważalnego poddawania się złu. A także refleksje nad tym, że czasami ciężko jest odpowiedzieć, gdzie właściwie leży dobro, a gdzie zło. Dzięki wprawnemu tworzenia fabuły i dobremu stylowi powieść Wilde’a czyta się bardzo szybko. Na tempo lektury wpływa też jej niezbyt wielka objętość. Mimo to na tych trochę ponad dwustu stronach znajduje się maksimum treści, której nie da się dokładnie przekazać w recenzji. Zatem ja podzielę się z Wami jeszcze jedną moją refleksją – jest coś pięknego w pragnieniu Doriana, by zatrzymać młodość(która przecież jest cudem) i urodę(piękno w tej powieści jest ukazane z punktu widzenia artysty, jako wartość sama w sobie). Sama chęć korzystania z życia też nie budzi zdziwienia, ale jak bohater postanawia z niej korzystać to już co innego… A najsmutniejsze jest to, że Doriana Graya poznajemy jako naprawdę dobrego i uczuciowego młodzieńca, który jednak okazuje się zbyt podatny na wpływy, co doskonale obrazuje przywołany przeze mnie na początku cytat. I chociaż czytelnik chwilami ma nadzieję, że mężczyzna się opamięta i nie jest dla niego za późno, autor szybko odbiera mu tę nadzieję. Chyba nie jestem odpowiednią osobą do analizowania ,,Portretu Doriana Graya”, aczkolwiek postanowiłam podzielić się z Wami swoimi odczuciami. Jednak tematyki tej powieści nie odda żadna recenzja. Trzeba przeczytać samemu. ,, Każdy z nas niesie w sobie(…) niebo i piekło!”

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272826

Piękno, które stało się wieczne

Po dwóch latach pisania recenzji naprawdę rzadko mi się zdarza, bym nie wiedziała, co napisać. Choć „Portret Doriana Graya” nie należy do grubych tomisk, swoją treścią przewyższa większość tysiącstronicowych dzieł. Tyle można by o tej książce powiedzieć, że aż nie wiadomo, od czego zacząć. Najlepiej chyba od początku.„Jakie smutne! Ja się zestarzeję i będę brzydki i odpychający. Ale portret ten na zawsze pozostanie młody. Nigdy nie będzie starszy niż w dzisiejszym czerwcowym dniu. Gdybyż mogło być przeciwnie! Gdybym ja pozostał wiecznie młody, a obraz się starzał! Wszystko bym za to oddał, wszystko! Tak, nie ma nic na świecie, czego bym za to nie oddał. Oddałbym duszę własną!”Przedmowa to część książki, którą często nam – czytelnikom – zdarza się pomijać. Ot, autor chce podziękować wydawcy, przyjaciołom i matce Whitney Houston. Tutaj (oczywiście) tak nie jest. Słowa autora są piękne i robią ogromne wrażenie. Dla tych dwóch stron już warto sięgnąć po „Portret…”, pamiętając, że„Każda sztuka jest bezużyteczna.”Oscar Wilde był XIX-wiecznym, irlandzkim pisarzem i tragicznej historii. W swojej książce przedstawia nam historią niezwykle przystojnego i czarującego Doriana Graya. Utalentowany malarz Basil Hallward, zachwycony urodą młodzieńca, postanawia namalować jego idealny portret. Dorian stał się dla niego ucieleśnieniem piękna, muzą, której od dawna poszukiwał. Pewnego dnia do malarza przychodzi cyniczny lord Henry Wotton, który szybko zaczyna mieć na Graya zły wpływ, zabierając mu czystość i niewinność, którą pokochał malarz.Przez lorda Wottona Dorian zaczyna patrzeć na swoje piękno, jako na największy atut i jedyną rzecz, jaka tak naprawdę ma znaczenie, a mijający czas staje się dla mężczyzny największym przekleństwem. Jest gotowy nawet oddać własną duszę, by zachować młodość. Nasze marzenia potrafią się spełnić w najmniej oczekiwanym momencie i nie zawsze tak, jak byśmy tego chcieli, a rzeczywistość potrafi bardzo szybko stać się dla człowieka okrutna.Jak to często bywa u wielkich pisarzy, w samym języku już można się zakochać. Opisy są niezwykle plastyczne, a bohaterowie tak wyraziści, że po ukończeniu ostatniej strony, odbiorca ma wrażenie, jakby uczestniczył w tych wszystkich wydarzeniach jako cichy, ale bardzo wnikliwy obserwator.Cały test to jedna, wielka złota myśl. Jednak nie z tych oklepanych jak u Paulo Coelho czy Haruki Murakamiego. Przeprasza miłośników ich powieści, one po prostu do mnie nie przemawiają. U Wilde’a przemyślenia są wplecione w fabułę w bardzo delikatny i misterny sposób, a nie wpychane czytelnikowi na siłę. Myślę, że tan faktu zdecydowanie potwierdza wielki kunszt tego pisarza. Pamiętajmy jednak, że ta książka nie należy do najłatwiejszych. Wymaga skupienia i czasu. Mimo wszystko warto, a trud nie pójdzie na marne.Najciekawszą postacią okazał się dla mnie Henryk Wotton. Jego wywody, choć przydługawe, są bardzo fascynujące, a jego pogląd na świat niezwykle różni się od innych. Inteligentny, cyniczny i żyjący według własnych zasad, czasem nawet wbrew konwenansom. To on przekonuje głównego bohatera, że jedną z największych wartości jest młodość, której należy trzymać się kurczowo i nigdy nie puszczać.Pierwsze wydanie „Portretu Doriana Graya” okazało się dziełem niezwykle kontrowersyjnym jak na swoje czasy, więc sam autor zmuszony został do przeredagowania tekstu. Głównym zarzutem były sugestie homoseksualizmu, co nikogo nie dziwi, gdy pozna się smutną historię Wilde’a. To właśnie za kontakty homoseksualne, wtedy nielegalne, został skazany i ostatecznie zmarł w więzieniu.Oscar Wilde uważał, że trójka bohaterów odzwierciedla jego cechy charakteru. Widać to niezwykle wyraźnie.„Porter… zawiera wiele ze mnie. Bazyli Hallward jest tym, za kogo się uważam; lord Henryk – tym, za kogo uważa mnie świat; Dorian – tym, kim chciałbym zostać – być może w innych czasach”Warto przy okazji wspomnieć, że to wydanie zostało wzbogacone pięknymi ilustracjami Henry’ego Westona Keena oraz secesyjnymi zdobieniami. Takie dodatki tylko uprzyjemniają lekturę.Jest jeszcze tyle wątków, aspektów, o których można by przy okazji omawiania tego działa powiedzieć. Myślę, że nie ma to jednak większego sensu. Nie chcę Wam psuć lektury i odbierać tej niewątpliwej przyjemności poznawania historii Doriana Graya.„Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej”.https://niekulturalnakulturalnie.wordpress.com

Przeczytaj całą opinię
2016-09-05
źródło: http://www.empik.com/p1113524685,ksiazka-p

Któż nie chciałby być wiecznie młody, w pełni sił i zawsze idealnie wyglądający? Historia Doriana Graya jest doskonałą odtrutką na takie zamysły. Książka została wydana w 1890 roku i z miejsca stała się skandalem w ówczesnej Wielkiej Brytanii, a sam Oscar Wilde już nie miał takiego łatwego życia po jej ukazaniu się (oskarżony o homoseksualizm). Co do samej treści, to jest to historia młodego i niezwykle pięknego młodzieńca, który pod wpływem cynicznego Lorda Henry'ego Wottona i portretu namalowanego przez malarza Basila - ukazującego właśnie Doriana, wypowiada życzenie, które zaważy na jego losie i doprowadzi w końcu do własnej zguby. Książka mimo tego, iż ma już ładnych ponad sto lat, nic nie traci na aktualności. W otaczającej nas rzeczywistości można odnaleźć wiele analogii jak np. kult ciała, pięknego wyglądu i manipulacji. Powieść jest krótka, ale nie jest to lektura na przysłowiowy jeden wieczór. Wiele rozważań filozoficznych, tudzież dialogów między postaciami zdaje się utrudniać lekturę. Nic bardziej mylnego! Czyta się to świetnie, a co najważniejsze prowokuje do zastanowienia się nas sobą samym. Pokazuje do czego może doprowadzić wejście na drogę zepsucia i odrzucenie zasad moralnych, jednocześnie ukazując zgubny wpływ nieodpowiednich ludzi na drugiego człowieka. Konsekwentnie następujący rozkład duchowy tytułowego Doriana jest rewelacyjnie przedstawiony i do tego piękny, wysmakowany, wręcz poetycki język czyni z tej pozycji jedną z najwybitniejszych książek godnych polecenia.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-29
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272826

Świetna

Dla miłośników romantyzmu i kontrowersjiMoże wpłynac na priorytety

Przeczytaj całą opinię
2016-05-18
źródło: http://www.empik.com/p1107805419,ksiazka-p

POWIEŚĆ NIEMORALNA The Picture of Dorian Gray - wydana w 1890 roku powieść, napisana przez angielskiego pisarza Oscara Wilde'a (Śp. 1854-1900). Nie da się ukryć, że jest to bardzo osobista powieść autora, ale Oscar Wilde stworzył nie tylko genialnie scharakteryzowane postacie, hipnotyzujące opisy i ponadczasowe kwestie, które po dziś dzień są cytowane. "Portret Doriana Graya" ma w sobie jeszcze to coś, co nie ma swojej nazwy, a co chciałby mieć każdy pisarz. Powieść posiada elementy horroru, ale w gruncie rzeczy sam portret to symbol. Główny bohater ma wybór: z jednej strony demoralizujący nihilista lord Henry, a z drugiej prostoduszny artysta Basil. Obaj próbują go przeciągnąć na swoją stronę - jak siedzący na ramionach aniołek i diabełek - ale Dorian Gray w ostateczności sam podejmuje decyzje. Ta powieść to intrygujące spektrum, postępującej degradacji moralnej. Nie sprowadza się jednak, tylko do postaci głównego bohatera. "Portret Doriana Graya", to refleksyjne studium o zabarwieniu filozoficznym, na temat kondycji mentalnej ówczesnego Londynu i nic dziwnego, że w owych czasach wywołała skandal. Nikt nie lubi, jak bezceremonialnie i bez znieczulenia wytyka się mu wady... zwłaszcza jeśli jest się nieskalanym pracą XIX-wiecznym burżujem. A teraz ciekawostka: Powieść Oscara Wilde'a była kilkanaście razy filmowana, jako obraz niemy, krótkometrażowy, telewizyjny i kinowy. Z ciekawszych można by wymienić: - "Dorian Gray" reż. M. Dallamano 1970r., - "Dorian Gray" reż. O. Parker 2009r.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272826

Portret Doriana Greya

Czasem naprawdę warto wrócić do klasyki. Tak też jest w tym przypadku. Poruszające studium ludzkiej natury i na dodatek książka bardzo ładnie wydana. Zdecydowanie polecam

Przeczytaj całą opinię
2016-03-03
źródło: http://www.empik.com/p1107805419,ksiazka-p

Recenzja została przygotowana we współpracy z Carpe Noctem i tam pierwotnie opublikowana (http://carpenoctem.pl/teksty/rubikony-i-punkty-bez-powrotu/) Można ją też przeczytać na http://plejbekpisze.blogspot.com/ RUBIKONY I PUNKTY BEZ POWROTU Zacznę au rebours, od Michela Houellebecqa. Francois, główny bohater „Uległości”, znawca i apologeta twórczości francuskiego pisarza końca XIX wieku, Jorisa-Karla Huysmansa, pozornie, aby „nadać sens swojemu życiu”, a po prawdzie, aby konformistycznie wpasować się w realia nowej, muzułmańskiej Europy, przechodzi na islam. Idzie śladem swego literackiego idola, który po kilku swoich obrazoburczych powieściach (między innymi „Na wspak”), porzucił swój dekadencki styl życia i zaczął szukać ukojenia w wierze katolickiej. Cynizm Michela pozwala mu przetrwać w świecie umierających zachodnich wartości, które od długiego czasu leżą już w grobie. W czasach, gdy Huysmans napisał swoją głośną „biblię dekadentyzmu”, niepokoje końca wieku i pęd ku szukaniu kolejnych granic do przekroczenia, spowodowane były nie tyle śmiercią wartości, lecz uczuciem, że są one sztuczną pozą i ograniczeniem osobistej wolności. Niepokoje te, właściwe przede wszystkim artystom i inteligentom, doprowadzały do różnego rodzaju buntów ideowych i pojawiania się coraz częściej sztuki przekraczającej granice tego, co powszechnie uznawało się za dopuszczalne. Jedną z największych takich eksplozji artystycznych i filozoficznych końca XIX wieku była właśnie powieść „Na wspak” Huysmansa – opowieść o diuku Janie des Esseintes, który zbuntowany przeciw całemu światu, jawiącym mu się jako miejsce przepełnione prymitywnymi ludźmi, prostactwem i próżnią intelektualną, oddaje się bezgranicznie libertyńskiemu stylowi życia. Dzieło Huysmansa, nazywane było „powieścią bez akcji”, ponieważ praktycznie całą jej treścią były filozoficzne dywagacje zamkniętego w odosobnionej rezydencji diuka, który ponad wszystko szukał rozkoszy zmysłowej i intelektualnej, w opozycji do świata za oknem, związanego sztywnymi konwenansami. Powieść ta zdobyła z miejsca poklask w libertyńskich kręgach jako elementarz dla prawdziwego dandysa, instruktaż „jak żyć pod prąd (na wspak) obowiązującej konwencji”. W kręgach konserwatywnych natomiast zyskała złą sławę i została praktycznie wyklęta. Jej zakończenie nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o poglądy autora. Jednak zarówno Houellebecq jaki i Huysmans nie opisują degrengolady całkowitej; gdzie indziej stawiają akcenty a ich bohaterowie, poranieni i zniszczeni, nie zostają unicestwieni. Z różnych pobudek i w różny sposób – Francois przez cynizm i wyrachowanie, a Jan des Esseintes ze strachu przed samozniszczeniem (bo chyba nikt nie wierzy w ich dążenie do prawdziwej przemiany?) – znajdują wyjście z matni albo przynajmniej odraczają wyrok na siebie samych. Mamy jednak przykład artysty, któremu wrażliwość i charakter nie pozwoliły na bezbolesne starcie z dekadenckim światem. Mowa o dziewiętnastowiecznym twórcy jakim był niewątpliwie Oscar Wilde. Wśród kilku jego utworów jedno jest na stałe zapisane w historii literatury. Jego „Portret Doriana Graya” to powieść znakomita, napisana pod wpływem „Na wspak” i będąca poszerzeniem i pociągnięciem dalej idei tam zawartych. Wilde wielokrotnie podkreślał, że powieść o diuku des Esseintes to najpiękniejsza powieść jaką kiedykolwiek przeczytał. Ba, sam Dorian Gray uważa tak samo – przecież „w żółty papier oprawna książka”, którą podrzuca mu jego powieściowy mentor to nic innego jak dzieło Francuza. Sam Wilde błyszczał w ówczesnym towarzystwie jak pozłacany paw, prowokował plotki i wywoływał skandale, ale jednocześnie był autorytetem w dziedzinie mody i sztuki. Członkowie ówczesnej artystycznej bohemy podążali jego estetycznymi śladami, darzyli uznaniem tego kolorowego dandysa brylującego w towarzystwie językiem bogatym w cięte riposty i niewyczerpany zasób złotych myśli. Niestety w cztery lata po ukazaniu się „Portretu Doriana Graya” Wilde został aresztowany i oskarżony o zakazane wówczas w Wielkiej Brytanii stosunki homoseksualne. Uwielbiana przez Wilde’a powieść „Na wspak” była przywoływana przez oskarżenie w trakcie procesu, co ugruntowało jej kontrowersyjną pozycję w historii literatury. Wilde trafia do więzienia na dwa lata, po wyjściu na wolność nie ma grosza przy duszy. Umiera w trzy lata później. Na ile dzieło Huysmansa było przyczyną upadku Wilde’a nie mi oceniać, jednak powieść o grzechu i przemijaniu zaklętym w obrazie, jest historią, w której przekraczane są takie bariery przed jakimi diuk des Esseintes nigdy nie stał. Czy można zatem budować na tym porównaniu analogię pomiędzy Huysmansem a Wilde’em, stawiającą tego drugiego jako kontynuatora myśli? A może da się dostrzec jeszcze inną, bardziej złożoną zależność? Najpierw trzeba przyjrzeć się powieści Irlandczyka. Dorian Gray to osiemnastoletni młodzieniec, który spotyka na swej drodze malarza Basila, zafascynowanego jego urodą i pragnącego uwiecznić ją na portrecie. Basil przedstawia go swojemu przyjacielowi, lordowi Henrykowi Wottonowi, cynikowi i mizoginowi, który postanawia z poznanego panicza uczynić swój intelektualny eksperyment – „naukową analizę namiętności”. Wotton staje się bezpośrednio dla Doriana tym, kim Huysmans pośrednio dla Wilde’a – przewodnikiem po rozkoszach fizyczności i intelektu, kusicielem, kreatorem osobowości. Dorian uczy się tego, że piękno jest jedyną prawdziwą wartością dla której warto żyć, że to co świat nazywa cnotą jest naprawdę sztucznym tworem, że to co świat nazywa grzechem jest tak naprawdę apoteozą indywidualizmu. Bodźce zmysłowe są bardziej wartościowe i pełne treści niż uniesienia duchowe, miłość własna i ekstremalny hedonizm to sens życia a moralność to sztuczne bariery wzniesione przez nieszczęśliwych ludzi. Dorian jest zafascynowany swoim nowym przyjacielem, który otwiera przed nim nieznany dotąd świat doznań estetycznych i fizycznych; który mówi mu, że podstawowym sposobem na likwidację pokusy jest uległość wobec niej. Wszystko jest dozwolone, a dobro i zło to tylko umowa społeczna, Dorian ma być artystą specyficznego rodzaju – artystą życia. A podstawową powinnością artysty jest przekraczanie coraz to nowych barier, bez oglądania się na cierpienia innych. Ostatecznie okazuje się, że prawdziwym artystą jest nie Dorian, lecz Wotton. Ten cyniczny lord, który głośno i rubasznie, przy każdej nadarzającej się okazji krytykuje mieszczański, konserwatywny styl życia, który sypie często przeszarżowanymi i kontrowersyjnymi aforyzmami, jest hedonistą i mizoginem. O kobietach mówi: "Nie ma genialnych kobiet. To płeć dekoracyjna. Nigdy nie mają nic do powiedzenia, ale mówią to w czarujący sposób. Są dwa rodzaje kobiet – bezbarwne i pomalowane. Kobiety są sztuczne, zupełnie pozbawione zmysłu artystycznego. Zawsze i wszędzie potrafią znaleźć sobie pocieszenie. Cenią sobie okrucieństwo mężczyzn, im bardziej jawne tym lepiej. Wyemancypowaliśmy je, ale one pozostały niewolnicami szukającymi swego pana". O małżeństwie, miłości, wstrzemięźliwości, konwenansach, altruizmie, dobroci serca ma zupełnie podobne zdanie. Ale sam, pomimo prowokującego i dekadenckiego usposobienia, nie przekracza granic zza których nie ma powrotu. Dzięki swemu instynktowi samozachowawczemu wie, gdzie płynie Rubikon, po przejściu którego utraciłby więcej niż traci teraz. Co zatem robi lord Wotton? W ramach prowadzonego eksperymentu przekracza zakazane granice swoim awatarem, zdominowanym Dorianem Grayem. Dziełem artysty namiętności, jakim niewątpliwie jest Wotton i ucieleśnieniem jego fantazji, na realizację których go nie stać, jest postać staczającego się, pięknego, młodego mężczyzny. A młodość i piękno są tutaj kluczowe, otwierają każde drzwi, załatwiają wszystkie sprawy. Dorian Gray poprzez wypowiedzenie życzenia, którego ziszczenie nawet w najśmielszych marzeniach nigdy by nie przyszło mu do głowy, staje się nie tylko dziełem doskonałym, idealnym przeniesieniem i realizacją namiętności swego twórcy, ale sam również staje się źródłem przeniesienia kolejnego ibardziej metaforycznego. Portret Doriana, wykonany przez zakochanego w nim malarza, staje się magazynem na wyrzuty sumienia i widzialne efekty moralnego upadku, jaki nadchodzi nieubłaganie podczas przekraczania kolejnych barier oraz sposobem na zachowanie wiecznej młodości i urody. A dla Wottona to sam Dorian jest takim obrazem, w którym zbierają się wszystkie upragnione, lecz nie realizowane bezeceństwa. Dorian Gray dzięki swemu obrazowi zachowuje piękno fizyczne, a jego mentor dzięki niemu samemu może obserwować substytut realizacji swoich pragnień i zachować miejsce na krawędzi moralnej przepaści. Przełomowym momentem eksperymentu Wottona, jest chwila, w której Dorian znajduje tajemniczą powieść o pewnym paryżaninie, który z hedonizmu uczynił swą życiową powinność. "Grzechy świata, przybrane we wspaniałe szaty, zdawały się przeciągać w niemym korowodzie, przy akompaniamencie cichych tonów fletni… Rzeczy, znane mu zaledwie z marzeń niejasnych, nagle przemieniły się w rzeczywistość. Rzeczy, o których nawet nie marzył, powoli zaczęły mu się objawiać. Była to powieść bez akcji – występował w niej jeden tylko bohater – psychologiczne studium młodego paryżanina, który w dziewiętnastym wieku czyni próbę przeżycia wszystkich namiętności i systemów myślowych, jakie panowały we wszystkich epokach prócz współczesnej mu. Pragnie on niejako połączyć w sobie wszystkie nastroje, jakim podlegał duch świata, w równej mierze kochając z powodu ich sztuczności wszystkie owe rezygnacje, które ludzie zwą niesłusznie cnotami, jak i owe naturalne bunty, dziś jeszcze przez mędrców uważane za grzechy". Dorian robi dokładnie to samo. Oddziela etykę od estetyki, moralność od sztuki. Sztuka jest dla niego prawdziwsza od rzeczywistości, co podkreśla odrzuceniem swej ukochanej Sybil w momencie, gdy daje mu się poznać już nie tylko jako aktorka, lecz również jako człowiek z krwi i kości. Posunięcie to staje się pierwszym z kilku stopni w dół spirali grzechu. A wrócić na górę już nie ma jak. Mijają lata, Dorian podąża już sam śladami „paryżanina”, robiąc wszystko jeszcze mocniej i dosadniej. Według filozofii głównego bohatera "prawdziwa istota zmysłów nigdy nie została zrozumiana i że zmysły dlatego tylko pozostały dzikie i zwierzęce, ponieważ świat chciał je głodem i bólem zmusić do uległości i zamarcia, zamiast dążyć do wytworzenia z nich czynników nowej duchowości, której cechą znamienną byłby subtelny zmysł piękna". Hedonizm i pęd ku zaspokajaniu każdej pokusy bez oglądania się za siebie deprawuje totalnie. Książka, która okazała się katalizatorem eksperymentu, zatruła Doriana – coraz częściej widzi on zło jako drogę do urzeczywistnienia swojej pasji. Pojawia się deprawacja, niesława, ostracyzm, nikczemność i okrucieństwo. Morderstwo. Eksperyment udał się doskonale. Zbyt doskonale. Zarówno diuk Jan des Esseintes jak i Dorian Gray w kulminacyjnym momencie swego upadku zostają ogarnięci trwogą. Nie szczerymi wyrzutami sumienia, nie prawdziwą chęcią poprawy. Jednego zżera lęk przed agonią, która nadchodziła jako nieunikniona konsekwencja rozpasanego trybu życia. Drugiego lęk przed wyjściem jego zbrodni na jaw, hańbą, upokorzeniem i utratą wszystkiego co posiada. Zakończenie powieści jest jednoznaczne, Oscar Wilde nie okazuje się po prostu hedonistą, utracjuszem i próżniakiem. On widzi zagrożenia, które niesie libertynizm, „Portret Doriana Graya” jest moralitetem, przesłaniem do odbiorcy realizującym jeszcze jedną prawdę, którą możemy odnaleźć na kartach powieści. Sztuka o wiele bardziej odkrywa tajemnice odbiorcy, a nie samego artysty. Interpretacja dzieła to przede wszystkim definicja interpretującego, a nie interpretowanego. Każdy zobaczy w powieści Wilde’a to co będzie chciał widzieć, wyciągnie takie wnioski jakie będą mu pasowały. Dorian Gray to nie tylko odpowiednik diuka des Esseintes, który upadł mocniej, boleśniej i nieodwołalnie. To także sam Oscar Wilde, dandys, biseksualista i hulaka zachłyśnięty wolnością i libertynizmem, który przelał na papier swe namiętności, ale również i niepokoje związane ze stylem życia jaki prowadził. Lord Henryk Wotton to nie tylko odpowiednik Jorisa-Karla Huysmansa, tego który być może przyczynił się do ujrzenia przez młodszego, irlandzkiego kolegę szerszej i wygodniejszej drogi na manowce. To także sam Oscar Wilde, artysta, pragnący za pomocą swego dzieła przekroczyć nieprzekraczalne, choćby metaforycznie i nie bezpośrednio. „Portret Doriana Graya” to nie tylko odpowiedź na „Na wspak” i wzmocnienie jego idei. To znowu sam Oscar Wilde, a właściwie jego portret, który miałby zapewnić mu wieczną młodość i nieśmiertelność. To sztuka, która była prawdziwsza niż życie.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-25
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272826

Pozycja obowiązkowa!

Powieść O. Wilde jest świetną pozycją dla czytelników poszukujących różnego rodzaju przeżyć związanych z losami człowieka podatnego na manipulacje przyjaciela. Portret Doriana Graya jest swoistym portretem psychologicznym głównego bohatera. Posiadający wieczną młodość protagonista zmienia się w przeciągu całej powieści poprzez doznawanie ekstremalnych doświadczeń. Wszystko to okraszone swojego rodzaju sumieniem wyrażonym przez portret. Gorąco polecam!

Przeczytaj całą opinię
2016-02-24
źródło: http://www.empik.com/p1113524685,ksiazka-p

" Portret Doriana Graya " to absolutnie fantastyczna, klimatyczna, cudowna i mądra powieść. Jest to wybitne studium ulegania wpływom, studium duszy, sumienia, zepsucia, dobroci, piękna, brzydoty, grozy i wszystkiego, co jest związane z wewnętrzną przemianą człowieka. " Każdy z nas niesie w sobie, Basilu, niebo i piekło ". Jest to książka, którą absolutnie każdy powinien przeczytać. Proszę się nie zniechęcać niektórymi może zbyt nużącymi wywodami, książka warta jest poświęcenia jej całkowitej uwagi i cierpliwości. Jest to książka, którą należy smakować, delektować się każdym słowem i po zakończeniu lektury znaleźć chwilę na refleksję nad własnym życiem i własnymi postępkami.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272826

Nie taki obraz straszny... Chyba, że nie przemyślisz życzenia.

Z paniczem Dorianem spotkałam się 2 razy w życiu zanim sięgnęłam po książkę - raz oglądając kinową adaptację, drugi raz w klasie na języku angielskim. Skoro tak chwalą i zachęcają, to pora przekonać się jak wygląda prawda. A wygląda ona dość okrutnie. Ta książka to pewnego rodzaju lustro - gdy się w nią wpatruje, widzi się ludzkie społeczeństwo. Czy mam na myśli to, że wszyscy są tacy piękni i bogaci? Absolutnie nie. Ale każdy z nas ma w sobie swoje demony, które może nie pokazują się w codziennym życiu, ale na pewno czekają na odpowiedni moment, by wyciągnąć na wierzch nasze niepożądane cechy. Ponadto z Grayem łączy nas fakt, że najczęściej działamy nim pomyślimy o konsekwencjach. Oprócz tego, że uświadamia nas w niby tak trywialnej rzeczy, która wydaje się być widoczna na pierwszy rzut oka, stawia nam kilka pytań, prawdopodobnie zmieniających nasze poglądy i patrzenie na świat, w większym lub mniejszym stopniu. Samo wykonanie również jest godne pochwały, chociaż nie ocenia się książki po okładce. Lekka, idealna do zabrania w jakieś nudne miejsce i ładna, aby mogła spokojnie zdobić domowe półki moli książkowych.A czy warto? Warto! Tym razem opinie nie są przesadzone, a utwór to arcydzieło warte posiadania.

Przeczytaj całą opinię
2016-02-10
źródło: http://www.empik.com/p1107805419,ksiazka-p
z 24