Pozdrowienia z Noworosji

Wydanie
Liczba stron
240
Wymiary
13,0 × 21,0 cm
Oprawa
Miękka
ISBN
9788364682292
Waga
0,30 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Wojna na Ukrainie zaskoczyła Europę, która przywykła do „odwiecznego” pokoju w pobliżu swoich granic. Jak się okazało, niesłusznie. Po dramatycznych wydarzeniach na kijowskim Majdanie i rosyjskiej aneksji Krymu akcja przeniosła się do Donbasu, gdzie prorosyjscy separatyści zamarzyli o nowym regionie Rosji – Noworosji. Nieliczne początkowo demonstracje przeistoczyły się w otwarty konflikt zbrojny podsycany i wspierany przez władze w Moskwie. Paweł Pieniążek na bieżąco relacjonował te wydarzenia dla polskiej prasy, radia i telewizji. Był pierwszym dziennikarzem, który dotarł do wraku zestrzelonego przez separatystów samolotu malezyjskich linii lotniczych. W Pozdrowieniach z Noworosji opisuje tragikomiczne narodziny konfliktu i jego tragiczne konsekwencje – katastrofę humanitarną, zniszczone miasta i zdruzgotane marzenia ludzi o normalnym życiu.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Warto sięgnąć po tą książkę, aby wyrobić sobie zdanie na temat tego co się stało na Ukrainie w ostatnich latach. Wydaje się, że autor nie stoi po żadnej ze stron i wskazuje, że większość mieszkańców wschodniej Ukrainy jest po prostu obojętna na to, co się dzieje wokół nich i niezbyt obchodzi ich, kto u nich rządzi. I choć latami trzymali się od niej z daleka, polityka wkroczyła brutalnie w ich życie pokazując swoją najgorszą stronę - w postaci wojny. Autor wskazuje, że dużo zależało od postawy miejscowych oligarchów. Ten z Doniecka wahał się zbyt długo i dlatego pozwolił na stworzenie "Noworosji", co innego jego kolega po fachu z Dniepropietrowska - kluczowego miasta pod względem gospodarczym dla Ukrainy - ten od razu poparł Kijów. Dlatego dziś w Dniepropietrowsku ciągle rządzą Ukraińcy i jakoś nie czuć, że wcale nie tak daleko toczy się wojna. Teraz o samym autorze. Zaskakuje z jednej strony swoim młodym wiekiem (bycie korespondentem wojennym w wieku dwudziestu kilku lat to spore wyzwanie), z drugiej dużą dojrzałością jak na ten właśnie wiek. Uważam jednak, że korekta książki nie należała do najlepszych. Wyczuwa się, że reportaż pisano w dużym pośpiechu i nikt nie wsparł autora, aby jednak to ukryć.

Przeczytaj całą opinię
2016-08-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

Donbas roku 2014 okiem młodego polskiego dziennikarza. Dobrze napisany reportaż, może niepełny, może nie padają tu wszystkie odpowiedzi na pytania które chcielibyśmy zadać, patrząc na sunące po stepach transportery opancerzone i ruskie wojska bez oznaczeń, ale rzuca światło na różne barwy tamtejszej wojny hybrydowej i dobrze oddaje klimat wschodniej Ukrainy. Dobrze się to czyta. Wprawdzie autor zastrzega, że nie jest to kompletne studium tamtejszej degrengolady i absurdów – to mimo takiego asekuracyjnego stwierdzenia padającego już na początku, trzeba przyznać że trochę wątków ewidentnie tu brakuje. Jak na pozycję książkową przydałoby się coś więcej. To byłoby genialne do gazety, tygodnika politycznego, ale w przypadku oddzielnej publikacji oczekuje się czegoś szerszego, bardziej wgryzającego się w szczegóły. 40-50% „Pozdrowień” to materiał fotograficzny i „stylowe” czarne strony dzielące rozdziały; pod ujęciu tego książka byłaby z pewnością cieńsza, lżejsza i tańsza – a co za tym idzie, szerzej dostępna. Lepiej by było gdyby zamiast tego w książce było więcej tekstu, bo to co pokazano, nie wyróżnia się na tle materiałów dostępnych w telewizji i internecie. (Choć estetycznie – tworzy miłą oku całość). Na pewno „Pozdrowienia z Noworosji” są wyłożeniem kawy na ławę, i są tu fakty które powinny być zapamiętane – przeinaczenia, mechanizmy, niuanse propagandy. Tragikomedia i farsa miesza się tu z przerażającym dramatem i bezmiarem ludzkiej głupoty. Ale nie jest eksplorowana tak jakby chciał odbiorca, który jednak chce zgłębić istotę rzeczy, poczuć konflikt, poznać przyczyny. Książka napisana jest dla odbiorcy który już wie o co chodzi, choćby poprzez śledzenie wieczornych wiadomości. Któremu już nie trzeba wiele wyjaśniać, pokazuje się natomiast pewne obrazki i nastroje. W ramach uzupełnienia wiedzy. A to trochę mało. Jako niegłupia literatura rozrywkowa sprawdza się jednak doskonale. Brakuje mi tutaj takich prozaicznych informacji, dajmy na to kwestii tego co się stało z psami i kotami ewakuujących się mieszkańców, zwierzętami w terrariach, akwariach, kurnikach i stodołach. Brakuje poruszenia szeregu tematów, kwestii błahych i podstawowych, dużych i małych. Kto po co i dlaczego: np. jak mają te flagi Donieckiej Republiki Ludowej, to kto na to dał kasę, kto je projektował? Czy w czasie wojennej zawieruchy wywożono z miast śmiecie? Co z cichymi pogrzebami rosyjskich żołnierzy którzy rzekomo giną na ćwiczeniach? Co z ludźmi ewakuowanymi ze szpitali, cywilami umierającymi bez lekarstw? A jeśli nawet nie ma odpowiedzi, pełnej czy fragmentarycznej, to choćby stwierdzenia że te czy inne zagadnienie, problemy – faktycznie istnieją. Itd. Masa detali składających się na mozaikę ogarniętego chaosem wojny Donbasu. Z każdego znaku zapytania można zrobić ciekawy rozdział – temat goni temat. Wołałbym to, zamiast tych fotografii. Miejscami można by coś w tekście poprawić, jeśli idzie o powtórzenia, styl – ale to kilka linijek, poza tym jest OK. Technicznie też wszystko w porządku (rzuciły mi się w oczy raptem dwie literówki – 166, 176). Summa summarum – nadaje się to na cykl prasowy, ale na samodzielną publikację to trochę za skromne, tak objętościowo jak i tematycznie. Niemniej nie jest złe. ... Na stronie 162 autor pisze, że w ostrzeliwanym budynku widział łuskę po pocisku... coś tu nie gra, bo łuska odrzucana jest w chwili wystrzelenia pocisku. Chodzi o fragment niewybuchu? Ostatni akapit na stronie 188, i dalej na 189 – tu jest trochę niejasne o kogo idzie. Do poprawki. ... W ramach lektury uzupełniającej warto poczytać do poduszki: Sezon na słoneczniki – Igora T. Miecika (2015) Tatuaż z tryzubem – Ziemowita Szczerka (2015) Szcze ne wmerła i nie umrze. Rozmowa z Jurijem Andruchowyczem (2014) (Ostatnimi laty na polskim ryku wydawniczym mieliśmy istny wysyp publikacji nt. aktualnych zmian politycznych na Ukrainie, koniunktura musiała być dobra – jest tego trochę, można przebierać, wybierać, ale nie wszystko wydaje się godne uwagi). Jeśli zaś idzie o materiały wizualne, to pośród różnych dostępnych w internecie treści warto rzucić okiem na: Jacek Hugo-Bader. Korespondent z Polszy (2007) – dwuczęściowy dokument pokazujący życie w Donbasie sprzed dekady. Autor przybliża realia Donbasu, Krymu sprzed wydarzeń 2013-2014 także w swoich książkach, które są świetnie napisane, a sam autor jest przesympatyczny. Ukraina: demokracja czy chaos (2012) – słaby dokument, ale troszkę zarysowuje sytuacje polityczną tuż przed protestami 2013-2014. Winter on Fire (2015) – materiał podsumowujący cały Euromajdan: geneza, przebieg, ważne wydarzenia. Dokument wprawdzie niepełny – ale długi, dobrze zmontowany i pełen zdjęć które tworzą już w zasadzie historię współczesną nowoczesnej Ukrainy. Szalona miłość. Rosjanie i Putin (2014) – dokument Barbary Włodarczyk (tej pani od cyklu Szerokie Tory). Tytuł mówi wszystko – materiał o tyle ciekawy że pokazuje troszkę Krymu po przejęciu przez Ruskich. Po prostu – Jak umierają cyborgi (2015) – krótki reportaż o obrońcach donieckiego lotniska. Ochotnicy (2014 lub 2015) – materiał telewizji Bielsat, kawałek frontowego życia. Piano (2014) – o rewolucji z perspektywy pewnej młodej pianistki grającej ku pokrzepieniu serc na barykadach Euromajdanu. No i o tytułowym instrumencie. Nadija Sawczenko – nasza nadzieja (2015) – reportaż o ukraińskiej pilotce, pojmanej w Donbasie w czerwcu 2014 i przetrzymywanej na terytorium Rosji, oczernianej w serii pokazowych procesów w Moskwie. O dziwo „25 maja 2016 została wymieniona na dwóch skazanych na Ukrainie żołnierzy rosyjskiego GRU” (Wikipedia). Ukraina – Narodziny narodu (2014) – czteroczęściowy dokument Jerzego Hoffmana. Trzecia wojna – wybór strategii (2016) tytuł oryginalny mówi jaśniej w czym rzecz: World War Three. Inside the War Room. Para-dokument pokazuje prawdopodobną reakcję NATO na hipotetyczny bunt rosyjskiej mniejszości na Łotwie i w Estonii. Bunt i próbę przyłączenia części tej pierwszej do terytorium Federacji Rosyjskiej, pełna analogia do wydarzeń w Donbasie, na Krymie a także do realiów Naddniestrza. Materiały gadane Piotra Ryczka z 2015 (YouTube): Doniecka i Ługańska Republika Ludowa | Ryczek Opowiada (#6) oraz Dziwna wojna w Donbasie | Ryczek opowiada (#5); można mieć różne zastrzeżenia co do tego jak te materiały są robione, co jest mówione – itd. Ale jest to świadectwo człowieka który widział chaos wojny hybrydowej na własne oczy. Usiadł, opowiedział, nagrał. Poświecił swój czas i za to ukłon. Można słuchać jak podcastu. Michał Pater (kanał: Autostopem Na Koniec Świata): Autostopem na Kołymę – Kijów (odc. 3) (2014) – w materiale autor pokazuje Plac Niepodległości już po zakończeniu protestów, kiedy nocuje w polu – dochodzą do niego informację że w okolicy Ruscy zestrzelili samolot pasażerski malezyjskich linii lotniczych. Całkiem przypadkiem znajduje się wiec blisko jednego z największych skandali XXI wieku. Geostrategiczna Ukraina (2015) – Mateusz Piskorski opowiada o aktualnej pozycji Ukrainy w świecie. Można posłuchać jadąc tramwajem, jak w przypadku Piotra Ryczka, liczy się tu tylko część audio.

Przeczytaj całą opinię
2016-08-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

pozycja którą można przeczytać wyrazy szacunku dla autora za odwagę, myślę że znacznie więcej cierpienia i bezsilności zobaczył niż opisał,

Przeczytaj całą opinię
2015-09-09
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

To zatrważające,że za granicami naszego kraju trwa wojna... Paweł Pieniążek obiektywnie relacjonuje wydarzenia,które mają miejsce na terenach Ukrainy objętych konfliktem zbrojnym.Obiektywnie ponieważ dociera do obu stron konfliktu i przedstawia ich punkt widzenia, obnaża absurdy tej wojny oraz wyjaśnia przyczyny konfliktu. W książce znajdziemy również bardzo dużo zdjęć,które dobitnie ukazują oblicza wojny.

Przeczytaj całą opinię
2015-06-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

Noworosja to termin stosowany w Imperium Rosyjskim od XVIII wieku na określenie terenów obejmujących współcześnie południową Ukrainę. Od 2014 roku nazwy tej używa się w odniesieniu do terenów zajętych przez separatystów Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Paweł Pieniążek do Donbasu jeździł kilkakrotnie w 2014 i był świadkiem starć separatystów z siłami rządowymi, rozmawiał też z cywilami o ich życiu pod ostrzałem i przyszłości tego regionu. Wszystko to opisał i sfotografował. Książka jest ciekawa, szczególnie dla mnie w konteście manipulacji i informacyjnego chaosu, jakiego ja doświadczałam bedąc w tym samym czasie w Kijowie. Wolę jednak pozycje bardziej analityczne niż czysto reporterskie.

Przeczytaj całą opinię
2015-05-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

Szacun! Gość młodszy ode mnie o 10 lat, jako jeden z pierwszych dziennikarzy udaje się w sam środek kotła wojennych działań w zbuntowanych regionach wschodniej Ukrainy! Ta książka, to doskonała reporterska robota przetykana mnóstwem fotografii dokumentujących to, co Autor widział. Paweł Pieniążek dociera do miejsc, gdzie ludzie z dnia na dzień tracą domy, cały dobytek, wreszcie życie... Wśród ocalałych rodzi się potworna gorycz i wściekłość na władze w Kijowie, gdzieś majaczy nadzieja na to, że dwie nowe republiki ludowe (doniecka i ługańska) zapewnią im choćby odrobinę stabilizacji. Reportaże Pieniążka nie są jednak jednostronnym peanem ku chwale "ludowym powstańcom". Jest to zbiór rzetelnych faktów, obejmujących zarówno stanowisko i działania Kijowa od czasów Majdanu do momentu otwartych działań wojennych na wschodzie Ukrainy, jak i próba dotarcia do środowisk decyzyjnych po przeciwnej - prorosyjskiej stronie. To wreszcie zbiór autentycznych relacji ludzi zamieszkujących obszary konfliktu. Ludzi zmęczonych, zawiedzionych, albo fanatycznie oddanych jednej ze stron, albo zobojętniałych na wszystko, co dzieje się wokół, chcących zaznać spokoju gdzieś z dala od piekła wojny. Czytając Pozdrowienia z Noworosji, tłumaczyłem jednocześnie opinie moich znajomych ze Wschodu, właśnie nt owego konfliktu (link do mojego bloga → http://is.gd/t320iW). To wyjątkowe doświadczenie. Rozmawiam z młodymi ludźmi z Ługańska i Doniecka, czytając jednocześnie reportaże Pieniążka... Gorąco polecam ten niewielki w gruncie rzeczy zbiór reportaży. W mainstreamowych mediach na próżno szukać podobnych relacji - w tym sensie, że stanowią one margines informacyjny. Poza tym, jak wszyscy zauważamy, oficjalne media przetrawiły i wydaliły już ten temat, w zgodzie z logiką, że ma być szybko, szokująco i po łebkach, a potem wyruszamy z kamerami na kolejny żer... Dlatego właśnie warto przeczytać Pozdrowienia z Noworosji - żeby nie zapomnieć o tym dramacie!

Przeczytaj całą opinię
2015-05-16
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

Kupiłam. Przeczytałam. Zrozumiałam Co zrozumiałam? Zrozumiałam Donbas, mechanizmy jakie nim sterują, poznałam strony konfliktu. + przepiękne zdjęcia.

Przeczytaj całą opinię
2015-04-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214

tekst pochodzi z marudaczyta.blogspot.com ======================================= Paweł Pieniążek na terenie objętym konfliktem znalazł się nieprzypadkowo. Specjalizuje się w tematyce Europy Wschodniej, relacjonował wydarzenia z Majdanu, naturalną koleją rzeczy wydaje się zatem być jego obecność na terenie wschodniej Ukrainy, gdzie toczy się wojna. I choć, jak sam przyznaje, nigdy nie spodziewał się, że będzie relacjonował wydarzenia z wojny, tym bardziej z tej na Ukrainie, robi to bardzo dokładnie. Paweł Pieniążek dociera do walczących po obu stronach frontu. Rozmawia i z separatystami i z tymi, którzy bronią suwerenności Ukrainy. Chodzi ulicami zniszczonych wojną miast, rozmawia ze zwykłymi ludźmi, czasem znajduje się na linii ognia. Jest też jednym z pierwszych dziennikarzy, który dociera do wraku zestrzelonego przez separatystów samolotu malezyjskich linii lotniczych. Wszystko co widzi i słyszy opisuje bardzo dokładnie, tłumaczy przyczyny i mechanizmy konfliktu oraz motywację tych, którzy chwycili za broń - nieważne po której stronie frontu stoją i jaki przyświeca im cel. Pozdrowienia z Noworosji to relacja z krwawej, absurdalnej i nikomu niepotrzebnej wojny, która nie wiadomo, gdzie zaprowadzi Ukrainę. Jednak o konsekwencjach tego konfliktu na tym etapie nikt nie myśli. Tekst Pozdrowienia z Noworosji idealnie uzupełniają zdjęcia, które dopełniają treść, nadają jej konkretny kształt. Jeśli nie wierzysz w to, co czytasz – popatrz na zdjęcia. To dzieje się naprawdę. Pozdrowienia z Noworosji to reportaż, który powstał z potrzeby chwili, bo tego, co się dzieje na Ukrainie nie można ignorować. Choć pisany na gorąco, w pośpiechu, jest rzetelnym tekstem, który logicznie wyjaśnia przyczynę konfliktu, opisuje tło wydarzeń i obnaża absurdy tej wojny. I jeśli mam ocenić książkę z tego punktu widzenia, to nie ma się do czego przyczepić - bardzo dobrze spełnia swoją informacyjną funkcję. Naprawdę dobra dziennikarska robota. Natomiast językowo i warsztatowo nie jest to nic wyjątkowego. Zwyczajnie poprawny tekst i nic ponadto. I dlatego Pawła Pieniążka nie postawiłabym w jednym rzędzie z Wojciechem Tochmanem, Witoldem Szabłowskim, czy Jackiem Hugo-Baderem, którzy nie tylko przedstawiają fakty, ale również świetnie operują słowem. Zabrakło mi w tym tekście pewnej finezji, wysublimowania, czegoś, co wywoływałoby emocje. Ale może taki był zamysł. Konkrety, kawa na ławę, a nie literackie zabawy słowem. Pozdrowienia z Noworosji to lektura dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej o tym, co dzieje się na Ukrainie oraz dla tych, których interesują kulisy pracy reportera wojennego.

Przeczytaj całą opinię
2015-03-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/247214