Przeminęło z wiatrem

Wydanie
Albatros, .
Liczba stron
1136
Wymiary
14,5 × 20,5 cm
Oprawa
Twarda
ISBN
9788379856626
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Książka-legenda, której niesłabnącą popularność przyniosła doskonała ekranizacja oraz niezapomniana postać głównej bohaterki, która nie ma sobie równych w całej historii literatury. Rok 1861. Czas wojny secesyjnej. Ameryka przechodzi głębokie wewnętrzne przemiany, które na zawsze zmienią jej obraz. Świat Południa – wielkich plantacji, możnych panów i czarnoskórych niewolników –odchodzi w zapomnienie, pochłaniany przez industrialną, nastawioną na przemysł rzeczywistość. Scarlett O’Hara, córka zamożnego plantatora bawełny z Georgii, ma zaledwie szesnaście lat, jednak jej duma, upór i energia wydają się nie znać granic. Kiedy jej ukochany Ashley Wilkes zaręcza się z inną kobietą, Melanią, dziewczyna na złość jemu i sobie wychodzi za mąż za jej brata. Jej małżeństwo nie trwa jednak długo, małżonek rychło umiera, zaś Scarlett sama musi dać sobie radę z przytłaczającą rzeczywistością...

Opinie czytelników

(4.19)
9446 ocen, w tym
585 opinii
5
462
4
97
3
21
2
5
1
0
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Ktoś już kiedyś doskonale opisał tę powieść: "Takich książek, mężczyzn i miłości już nie ma". Smutne, jednak prawdziwe. Z całą pewnością "Przeminęło z wiatrem" mogę określić najpiękniejszą książkę o miłości, jaką przeczytałam. Pomimo tego, że główna bohaterka jest samolubną, krnąbrną egocentryczką jej losy i poczynania interesują mnie bardziej niż wszystkich tych Anastasii Steel, które pojawiły się wraz z bumem na erotyki. Scarlett wielokrotnie popierałam bądź współczułam podczas lektury, chociaż jej poczynania często bywały nieetyczne oraz gorszące. Bohaterkom pokroju Steel życzyłam połamania karku. Przeważnie są mdłe, nudne i o zgrozo wybitnie głupie. Dlatego darze je szczerą, prawdziwą i niczym niepohamowaną niechęcią. Po stokroć wolę egoistów i cwaniaków, niż słodkie, ograniczone trzpiotki. I m. in. w tym kryje się magia tego klasyka - pozornie złym, niewartym uwagi bohaterom (Scarlett i Rhett), gorąco kibicuje się. Tu, mamy charakterne postaci, przemyślaną fabułę, tło historyczne, piękny język i erotyczne napięcie jakiego nie da nam żadna współczesna pozycja. Nawet Jean Austin, którą lubię, może się schować przy Margaret Mitchell. Wszystkich zauroczonych filmem, a zwłaszcza osobą Clarka Gable, zachęcam do lektury. Warto!

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

„PRZEMINĘŁO Z WIATREM”

http://majuskula.blogspot.com/2016/01/margaret-mitchell-przemineo-z-wiatrem.htmlNiektórzy są bardzo nienasyceni. Szukają radości, miłości i bogactwa. Zdobywają jedno, ale tracą drugie. Co zrobić, gdy szczęście jest tuż obok, ale trudno je zauważyć? Co zrobić, gdy czas mija, a dobry los odwraca się plecami?Nie da się zaprzeczyć, że jedyna powieść Margaret Mitchell jest klasykiem literatury. Trwale wpisana do mowy potocznej, znana prawie wszystkim. Podczas czytania spotykamy mnóstwo postaci, które wzbudzają wiele skrajnych emocji. Sama O’Hara niejednokrotnie mnie irytowała, aby za chwilę wprowadzić w stan skrajnego współczucia. Na czym polega jej fenomen? Na autentyczności. A bezpośredni Rhett? Uwielbiam tego mężczyznę! I śmiało sądzę, że nie ja jedna. Natomiast tło historyczne to prawdziwy majstersztyk. Autorka skrupulatnie i wyczerpująco opisuje Stany Zjednoczone pogrążone w chaosie wojny.Komu mogę polecić tę książkę? Każdemu. Sięgnijcie po nią i oceńcie sami, choć wierzę, że będziecie zadowoleni. Nadal jestem pełna zachwytu dla kunsztu Margaret Mitchell i szczerze ubolewam, iż pozostawiła po sobie tylko jedną powieść…

Przeczytaj całą opinię
2016-01-26
źródło: http://www.empik.com/p1113876764,ksiazka-p

Co takiego jest w Scarlett O'Harze, że przyciąga czytelników jak lep muchy? Być może porównanie to pasuje jak kwiatek do kożucha czy jak wół do karocy, być może komuś ono przeszkadza, ale czyż nie oddaje w pełni treści powieści? Bo Scarlett w gruncie rzeczy jest taką muchą - nie motylem, ale właśnie muchą. Denerwująca, egoistyczna, zapatrzona w siebie damulka, której nigdy niczego nie brakowało. Przekonana o swojej niezwykłości wredna baba. Tak, po prostu wredna baba, a do tego wcale nie taka piękna, za jaką się uważa. Tylko, że to wszystko nie ma znaczenia. Nieważne, że nie znosi się jej od pierwszej strony. Od chwili, gdy pojawia się w swojej sukieneczce i pantofelkach, gdy wokół niej krążą zakochani chłopcy. Irytująca dziewucha, której nie obchodzą złamane serca jej konkurentów, zmusza nas do przeczytania jej historii. Bo przecież to nie do pomyślenia, że ktoś mógłby się nią nie zainteresować! Nie przesadzam. Już od pierwszych słów powieści nabieramy do Scarlett dystansu, może nawet jej nie znosimy w tych jej sukienkach, z tym jej przeświadczeniem, że jest najważniejszą osobą na świecie i wszystko musi się układać po jej myśli. Ale, o dziwo!, to nie przeszkadza nam dalej zagłębiać się w jej przygody. Okazuje się bowiem, ku przerażeniu Scarlett, że życie nie jest usłane różami i lubi rzucać kłody pod nogi właśnie takim, jak ona, damulkom. I tutaj pierwsze zaskoczenie: okazuje się, że Scarlett jest w gruncie rzeczy silną kobietą, która w obliczu tragedii jako jedyna zachowuje zimną krew. I podejmuje działania. Oczywiście wszystko zmierza ku temu, by jej było dobrze, by miała to, czego sobie życzy - ale to nie ma znaczenia. Co jest naszym motorem napędowym? Nasze marzenia, plany, pragnienia. Dlaczego inaczej miałoby być u Scarlett? Tymczasem nasza bohaterka nie poddaje się przeciwnościom losu i walczy. Sprawa gmatwa się, gdy na jej horyzoncie pojawia się Rhett. Wreszcie godzien Scarlett przeciwnik. Dlaczego używam tego słowa? Dlatego, że właśnie tak go Scarlett widzi - ktoś, kto staje jej na drodze, ktoś, kto chce jej pomóc wtedy, gdy ona sobie tej pomocy nie życzy, mimo że jej potrzebuje. Scarlett chciałaby wszystko sama, sama, być samowystarczalna. Jest dumna - ta cecha nigdy jej nie opuściła, przez co ciągle nas trochę denerwuje w swoich sądach i czynach. Ale bardziej niż nas Scarlett, irytuje Scarlett właśnie ten cały Rhett. Drą oni koty i powoli, co nieuniknione, nasza damulka zakochuje się w Rhetcie - na co oczywiście jest zbyt dumna. Na początku myślałam, że będzie to kolejna powieść, którą zmęczę. Myliłam się. "Przeminęło z wiatrem" to bestseller i jak najbardziej zasłużony. Nie jest to na pewno typowy romans, mimo że relacja Scarlett z Rhettem w pewnym momencie staje się naczelnym tematem fabuły. To bardzo ciekawy obraz kobiety dumnej, a jednocześnie rozpieszczonej dziewczynki, która staje przed trudnymi wyborami i okazuje się silną, odważną egoistką. Kobietą, która w rzeczywistości boi się odtrącenia. Która marzyła o swoim księciu z bajki, ale rzeczywistość odarła ją z tych marzeń. I w końcu - która odnalazłszy swojego księcia, nie dopuszcza do siebie myśli, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Wydaje mi się, że Scarlett to z jednej strony osoba, która w gruncie rzeczy nie czuje, by zasłużyła na szczęście, dlatego też je od siebie odpycha, a z drugiej - całkowita egoistka, której wydaje się, że świat powinien legnąć u jej stóp. I wiecie co? Wydaje mi się, że ona jutro odzyskała Rhetta.

Przeczytaj całą opinię
2017-05-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

Przeminęło z wiatrem

Książka ponadczasowa. Dla babci, mamy, córki... Koniecznie trzeba przeczytać.

Przeczytaj całą opinię
2015-12-14
źródło: http://www.empik.com/p1113876764,ksiazka-p

5 powodów, dla których MUSISZ przeczytać Przeminęło z wiatrem ! Trafiłam na książkę mojego życia. I teraz sobie nie żartuję - Przeminęło z wiatrem od pierwszych stron stało się moją perełką. Jak zaczęłam, tak musiałam skończyć i po każdym rozdziale musiałam przeżywać dwubiegunowość emocjonalną - zarówno chciałam, jak i nie chciałam by kartki się skończyły... A przypominam, że oglądałam dawno temu film. Zatem w przypływie smutku - będącego zapowiedzią kaca literackiego, po którym długo nie będę mogła znaleźć dla siebie miejsca - muszę, po prostu MUSZĘ tutaj o tej książce porozmawiać! Postanowiłam wymienić jedynie pięć powodów (aczkolwiek - oczywista oczywistość) jest ich znacznie więcej, dla których warto przeczytać Przeminęło z wiatrem! Zapraszam! 1.Nieprawdopodobnie prawdopodobna historia Dla niezorientowanych - fabuła osadzona jest przed/w trakcie/po wojnie secesyjnej, a wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy strony przegranej. W tym zakresie Margaret Mitchell przygotowała się doskonale od podszewki. Ukazała powody i skutki w najdrobniejszych szczegółach, a opisała to wszystko w tak plastyczny sposób - łącząc prawdziwe wydarzenia z fikcyjnymi - że nie sposób nie przenieść się w czasie i nie ujrzeć tych miast, tych ziemi z drugiej połowy XIX wieku w swojej wyobraźni. 2. Pełnokrwiści bohaterowie ...czyli to, co sprawia, iż Przeminęło z wiatrem jest historią po prostu według mnie wzorową. Jak doskonałe niejednoznaczne i ludzkie są to postacie! Aż trudno uwierzyć, iż żyją tylko na kartach powieści, bowiem niejednokrotnie miałam wrażenie, że stoją tuż obok mnie - kłócą się, rozmawiają, płaczą... Prawdziwa plejada bohaterów, w czym wyróżnię najważniejszą czwórkę. Wiecie, co jest najlepsze? Że Mitchell zobrazowała przemianę każdego z bohaterów w tak wiarygodny sposób (już od pierwszych stron zdają się postaciami z krwi i kości i nigdy nimi nie przestają być), że nie sposób się do nich nie przywiązać. Nie są idealni - nikt nie jest. Ich wady mieszają się z zaletami, ich osobowości kształtuje walka o przetrwanie. Można ich nie lubić, a wręcz nienawidzić (szczególnie, że główna bohaterka jawi się tutaj jako przykład antybohaterki), ale na pewno można zrozumieć mechanizm ich myślenia. 3. Niepokonana nieszczęśliwie szczęśliwa główna bohaterka I tutaj znowu przewałkuje temat rzekę. Dalej nie wiem, czy lubię Scarlett O'Harę, i mam wrażenie, że podobne uczucie ma większość czytelniczek. Bo jak tu cenić sobie postać tak niemoralnie złą - złą żonę, złą matkę, złą córkę, złą przyjaciółkę... Ale wiecie co?Z każdą stroną bardziej ją rozumiałam. Rozumiałam jej odwagę, rozumiałam, jak bardzo głód i ciężkie chwile odcisnęły piętno na jej psychice. Jak ogromny ciężar wzięła na swe barki (szczególnie jeśli pomyślimy, iż do emancypacji w tamtym okresie było daleko) i jak bardzo przytłaczała ją rzeczywistość. Pojmowałam jej nieszczęście, nawet kiedy była pozornie szczęśliwa. Na wojnie straciła tak wiele - zarówno rodzinę, jak i majątek - że się pogubiła tak bardzo, iż nie dostrzegała miłości Rhetta. A że do tego obydwoje byli dumni jak dwa pawie... 4. Zmiany w Ameryce, zmiany w sercu Kolejnym powodem, dla którego koniecznie MUSISZ przeczytać Przeminęło z wiatrem jest ukazanie wojny na wielu płaszczyznach. Osobiście sama się bałam w niektórych momentach, bowiem jak tu się nie bać, gdy cały świat odwraca się do góry nogami, gdy zalety cenione w trakcie pokoju muszą zostać zastąpione na zupełnie odwrotne? Bohaterowie podczas wojny stają się złoczyńcami w trakcie pokoju. Jak tu być uczciwym, gdy wszystko, co się posiadało, zostaje ci gwałtownie odebrane; gdy musisz kraść, by coś zjeść. Jak być troskliwą matką, gdy nieustannie stresujesz się, że jutro nie będzie obiadu? Jak być lojalnym człowiekiem, gdy każdy troszczy się przede wszystkim o sobie i o swoich najbliższych? 5. Historia miłosna wszech czasów Uznałam, że akurat temat romansu poruszę na samym końcu, ponieważ według mnie kwestia miłosna w Przeminęło z wiatrem jest ważna, ale nie najważniejsza. Choć zdecydowanie nie podlega wątpliwości, iż to, w jaki sposób autorka opisuje miłość w najdrobniejszych szczegółach jest wzruszająca i chwytająca za serce. Owszem, książka jest historią miłosną wszech czasów, ponieważ traktuje o tym uczuciu w sposób uniwersalny. Miłości nie kupi się za pieniądze, a małżeństwo, nawet najbardziej dopasowanych małżonków, będzie fiaskiem bez szczerości. Brzmi banalnie? Więc powiedzcie mi, dlaczego sposób, w jaki autorka ubrała te prawdy w zdania, są tak trudno respektowane? Miałam niejednokrotnie ochotę wejść do tej książki i zmusić tę dwójkę do rozmowy, ponieważ oni naprawdę do siebie pasują! To chyba powinno wystarczyć, prawda? Otóż wszystko zależy od naszej interpretacji - co kolejny raz przemawia za walorem Przeminęło z wiatrem! Podsumuję krótko i zwięźle... UWIELBIAM PRZEMINĘŁO Z WIATREM! Moje serce utknęło na kartach tej powieści! http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2017/05/5-powodow-dla-ktorych-musisz-przeczytac.html

Przeczytaj całą opinię
2017-05-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell [Przemyślenia] Widać moje pierwsze paplanie, czyli 5 powodów, dla których MUSISZ przeczytać Przeminęło z wiatrem nie wystarczyło mojemu biednemu czytelniczemu serduszkowi. Zbyt wiele dni, zbyt wiele godzin spędziłam z bohaterami Margaret Mitchell, by tak po prostu usiąść z inną książką. Stąd też potrzeba kolejnego tekstu. Tym razem o nieco innej formie - formie przemyśleń, własnych interpretacji i moich rozważań. Nie powinno to bynajmniej nikogo dziwić. Ostatecznie Przeminęło z wiatrem stało się moją perełką, moim czytelniczym skarbem, które będą wszystkim wkoło polecała! 1. Czy Scarlett O'Hara jest pozytywną postacią? Główna bohaterka przede wszystkim jest niejednoznaczną postacią. Taką, którą z jednej strony się nienawidzi i kocha; którą się gardzi i poważa. Osobiście ja jej szczerze współczułam - podobnie jak sam Rhett. Była zagubiona i w najgorszym okresie wojny nie miała w nikim oparcia. To od jej pracowitości i upartości zależało życie jej najbliższych. Wszystko to odcisnęło ogromne piętno na jej postawie. Cały czas odkładała wszystko na przysłowiowe jutro - jutro będzie lepszą matką, lepszą żoną, lepszą przyjaciółką. Ugruntowała swoją pozycję pieniędzmi, które sama zarobiła (co w tamtym okresie było rzeczą niezwykłą). Film, choć w miarę wiernie odwzorował jej postawę, nie ukazał tego co książka: jej obaw, jej lęków, jej przemyśleń. A w nich doskonale widać, iż Scarlett jawi się jako postać tragiczna, nie dostrzegająca tego, co było dla niej najważniejsze, czyli Rhetta. To właśnie Rhett wspierał ją nieustannie, pomagał, rozumiał. Niejednokrotnie w powieści zostało przedstawione jej ogromne zaufanie i przyjaźń do swego trzeciego męża. Podobnie jak do innych postaci: szczególnie Melanii, którą uwielbiała całym sercem, mimo iż rozum kazał jej nienawidzić. Dlatego też uważam Scarlett jako postać mimo wszystko pozytywną. Postać, której się kibicuje podczas lektury i której koniec końców życzy się spokoju. Ponieważ kto jak kto, ale ona na spokój ducha zasłużyła. Czy bym ją polubiła w prawdziwym świecie? Jeżeli wezmę pod uwagę jej przywiązanie do niektórych ludzi - chociażby do Mammy - tak, sądzę, że po wielu kłótniach byśmy się nawet rozumiały. 2. Czy Rhett Butler jest dżentelmenem? Nie zdziwię się, jeżeli osoby znające jedynie film odpowiedzą jednoznaczną odpowiedź: TAK, RHETT JEST WSPANIAŁYM DŻENTELMENEM. Kwestia ma się nieco inaczej, gdy pod lupę weźmiemy pierwowzór. Już przy pierwszym spotkaniu Scarlett i Rhetta jasnym się staje, iż ani ona nie jest damą, ani on nie jest dżentelmenem. I wcale, wbrew pozorom, nie jest cudownym mężczyzną. Jest osobą, którą warto było mieć przy sobie: opanowany, rozsądny, inteligentny, a na dodatek przystojny. Na plus jego postaci jawi się piękna miłość do głównej bohaterki. Bo jaka kobieta nie chciałaby, żeby mężczyzna kochał ją równie mocno? Jednakże pożądał serca i duszy Scarlett - natomiast ciała niekoniecznie. Choć przez jakiś czas zaprzestał odwiedzania domu publicznego, powrócił do niego w trakcie trwania małżeństwa z Scarlett. Naturalnie na złość swej małżonce, lecz tak dżentelmen by się nie zachował. Aczkolwiek kto tam teraz dba o bycie wzorem cnót, gdy jest się tak doskonałą postacią jak Rhett Butler! Czy bym go polubiła w prawdziwym świecie? Naturalnie! Bez dwóch zdań! Zapewne nawet bym się w nim bez reszty zakochała! 3. Czy Ashley Wilkes kochał Scarlett? Przechodzimy do tego momentu, w którym miałam ochotę ukrzywdzić Ashleya. I znowu - w filmie go szczerze miałam dość; w książce zaś... jawił mi się jako ktoś dobry, uczynny i honorowy. Nie dziwię się bynajmniej, że Melania go pokochała, ponieważ byli do siebie bardzo podobni. Nie dziwię się także, że i Scarlett żywiła do niego uczucie pięknej miłości z prostej przyczyny - była w duszy wielkim dzieckiem. W moim odczuciu Ashleyowi wojna pomieszała w głowie. Kochał swoją żonę bez dwóch zdań, lecz Melania była tak dobrą, cichą i pogodną towarzyszką, że serce mężczyzny na widok energicznej, dumnej i upartej dziewczyny jak Scarlett był miłą odskocznią. Moim zdaniem jedynie jej pożądał, ponieważ obydwoje nie potrafili się zrozumieć. Ashley lubił książki, filozofię, a przede wszystkim ludzi, natomiast Scarlett daleko było do poważnych rozważań. Ich świata były zupełnie różne. Podsumowując - nie, Ashley jedynie pożądał główną bohaterkę; bynajmniej jej nie kochał. Gdyby tylko raz poważnie ze sobą porozmawiali - najlepiej jeszcze przed wojną - zapewne szybko zdaliby sobie sprawę, iż uczucia, którymi siebie darzą, są jedynie ułudą. Wyobrażeniem, nie mającym pokrycia w prawdziwym świecie. Wtedy wszyscy byliby od samego początku szczęśliwi. No ale... aż tak pięknie być nie może. 4. Czy Melania odkryła prawdę o Scarlett i Ashleyu? Tutaj nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Widzicie, Melania jest postacią dobrą. Tak po prostu urodziła się i trwała w swej dobroci do samego końca. Lecz nie była głupia i naiwna. Oj, nie, co niejednokrotnie udowodniła swą postawą. Jednakże przymykała często oczy na ludzi, których kochała. I tak było w tym przypadku. Melania kochała zarówno Scarlett, jak i Ashleya. Dlatego też nie chciała widzieć czegoś, co faktycznie nie miało miejsca. Moim zdaniem Melania jest tak rozsądną kobietą, że od samego początku zauważała miłość łączącą Rhetta i Scarlett. Widząc prawdziwą miłość a jedynie mające swe miejsce w świecie wyobraźni uczucie, była po prostu mądrzejsza od swego męża i Scarlett razem wziętych. Dlatego nie. Melania nie odkryła prawdy o Scarlett i Ashleyu, ponieważ nawet nie miała czego odkrywać. Była aniołem w ludzkiej skórze, i jak przystało na anioły - wspierała jedynie prawdziwe uczucie. 5. Czy Scarlett O'Hara i Rhett Butler będą razem? Ostatnie pytanie to temat rzeka. Każdy będzie miał własną interpretację, co umożliwia otwarte zakończenie. Tutaj znowu mogę powiedzieć - po filmie i po książce miałam dwie różne wariację. W trakcie seansu niejednokrotnie trzymałam kciuki za Rhetta, by w końcu się otrząsnął, by w końcu zostawił tę wredną Scarlett... no już by mógł być nawet i z Melanią, by w końcu przestał cierpieć. Gdy jednak ten moment pożegnania nastąpił, doprawdy nie wiedziałam, czy się cieszyć, czy płakać. Byłam szczęśliwa, że obydwoje w końcu zrobili jakiś krok w przód, by nie tkwić wiecznie w tym bagnie nieudanego sztucznego małżeństwa. Dopiero po lekturze książki odnalazłam znacznie więcej momentów, po których nie sposób nie życzyć im obydwojgu szczęścia. Scarlett i Rhett są stworzoną dla siebie parą. Są niesamowicie podobni do siebie, o podobnym patrzeniu na świat i na ludzi (aczkolwiek tutaj ignorancja Scarlett często uniemożliwiała jej zobaczenie tego, co podpowiadało jej serce). To właśnie o główną bohaterkę Rhett martwił się najbardziej; to właśnie przy głównym bohaterze Scarlett mogła być sobą i powierzać mu swoje smutki. Gdyby nie ta imitacja miłości do Ashleya od samego początku byliby idealnym małżeństwem. Na ich podstawie Margaret Mitchell ukazała zgubne skutki niedomówień i zbyt wielkiej pychy. Mimo to przetrwali naprawdę wiele trudnych chwil i w moim odczuciu ostatnie momenty nauczyły ich najwięcej. W mojej wyobraźni widzę to tak, że Rhett mimo wszystko wybaczy Scarlett, ponieważ nie było drugiej takiej osoby w jego sercu; Scarlett natomiast będzie o niego walczyła, bowiem nie ma drugiej takiej walecznej kobiety. Będą razem, bo zostali dla siebie stworzeni. Także tak to wygląda z mojej strony. Jestem szalenie ciekawa, jakie odczucie do podobnych kwestii będę miała po kolejnej lekturze Przeminęło z wiatrem. Jestem pewna, że za jakiś czas ponownie powrócę do obu tomów i raz jeszcze zanurzę się w tej nieprawdopodobnie prawdopodobnej historii. Życzę tej przyjemności także Wam! Jeżeli znacie Przeminęło z wiatrem - piszcie w komentarzach Wasze interpretacje pod linkiem: http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2017/05/przemineo-z-wiatrem-margaret-mitchell.html

Przeczytaj całą opinię
2017-05-05
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

Trafiłam na książkę mojego życia. I teraz sobie nie żartuję - Przeminęło z wiatrem od pierwszych stron stało się moją perełką. Jak zaczęłam, tak musiałam skończyć i po każdym rozdziale musiałam przeżywać dwubiegunowość emocjonalną - zarówno chciałam, jak i nie chciałam by kartki się skończyły... A przypominam, że oglądałam dawno temu film. Zatem w przypływie smutku - będącego zapowiedzią kaca literackiego, po którym długo nie będę mogła znaleźć dla siebie miejsca - muszę, po prostu MUSZĘ tutaj o tej książce porozmawiać! Postanowiłam wymienić jedynie pięć powodów (aczkolwiek - oczywista oczywistość) jest ich znacznie więcej, dla których warto przeczytać Przeminęło z wiatrem! Zapraszam! 1.Nieprawdopodobnie prawdopodobna historia Dla niezorientowanych - fabuła osadzona jest przed/w trakcie/po wojnie secesyjnej, a wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy strony przegranej. W tym zakresie Margaret Mitchell przygotowała się doskonale od podszewki. Ukazała powody i skutki w najdrobniejszych szczegółach, a opisała to wszystko w tak plastyczny sposób - łącząc prawdziwe wydarzenia z fikcyjnymi - że nie sposób nie przenieść się w czasie i nie ujrzeć tych miast, tych ziemi z drugiej połowy XIX wieku w swojej wyobraźni. 2. Pełnokrwiści bohaterowie ...czyli to, co sprawia, iż Przeminęło z wiatrem jest historią po prostu według mnie wzorową. Jak doskonałe niejednoznaczne i ludzkie są to postacie! Aż trudno uwierzyć, iż żyją tylko na kartach powieści, bowiem niejednokrotnie miałam wrażenie, że stoją tuż obok mnie - kłócą się, rozmawiają, płaczą... Prawdziwa plejada bohaterów, w czym wyróżnię najważniejszą czwórkę. [...] 3. Niepokonana nieszczęśliwie szczęśliwa główna bohaterka I tutaj znowu przewałkuje temat rzekę. Dalej nie wiem, czy lubię Scarlett O'Harę, i mam wrażenie, że podobne uczucie ma większość czytelniczek. Bo jak tu cenić sobie postać tak niemoralnie złą - złą żonę, złą matkę, złą córkę, złą przyjaciółkę... Ale wiecie co?Z każdą stroną bardziej ją rozumiałam. Rozumiałam jej odwagę, rozumiałam, jak bardzo głód i ciężkie chwile odcisnęły piętno na jej psychice. Jak ogromny ciężar wzięła na swe barki (szczególnie jeśli pomyślimy, iż do emancypacji w tamtym okresie było daleko) i jak bardzo przytłaczała ją rzeczywistość. Pojmowałam jej nieszczęście, nawet kiedy była pozornie szczęśliwa. Na wojnie straciła tak wiele - zarówno rodzinę, jak i majątek - że się pogubiła tak bardzo, iż nie dostrzegała miłości Rhetta. A że do tego obydwoje byli dumni jak dwa pawie... 4. Zmiany w Ameryce, zmiany w sercu Kolejnym powodem, dla którego koniecznie MUSISZ przeczytać Przeminęło z wiatrem jest ukazanie wojny na wielu płaszczyznach. Osobiście sama się bałam w niektórych momentach, bowiem jak tu się nie bać, gdy cały świat odwraca się do góry nogami, gdy zalety cenione w trakcie pokoju muszą zostać zastąpione na zupełnie odwrotne? Bohaterowie podczas wojny stają się złoczyńcami w trakcie pokoju. Jak tu być uczciwym, gdy wszystko, co się posiadało, zostaje ci gwałtownie odebrane; gdy musisz kraść, by coś zjeść. Jak być troskliwą matką, gdy nieustannie stresujesz się, że jutro nie będzie obiadu? Jak być lojalnym człowiekiem, gdy każdy troszczy się przede wszystkim o sobie i o swoich najbliższych? 5. Historia miłosna wszech czasów Uznałam, że akurat temat romansu poruszę na samym końcu, ponieważ według mnie kwestia miłosna w Przeminęło z wiatrem jest ważna, ale nie najważniejsza. Choć zdecydowanie nie podlega wątpliwości, iż to, w jaki sposób autorka opisuje miłość w najdrobniejszych szczegółach jest wzruszająca i chwytająca za serce. Owszem, książka jest historią miłosną wszech czasów, ponieważ traktuje o tym uczuciu w sposób uniwersalny. Miłości nie kupi się za pieniądze, a małżeństwo, nawet najbardziej dopasowanych małżonków, będzie fiaskiem bez szczerości. Brzmi banalnie? Więc powiedzcie mi, dlaczego sposób, w jaki autorka ubrała te prawdy w zdania, są tak trudno respektowane? Miałam niejednokrotnie ochotę wejść do tej książki i zmusić tę dwójkę do rozmowy, ponieważ oni naprawdę do siebie pasują! To chyba powinno wystarczyć, prawda? Otóż wszystko zależy od naszej interpretacji - co kolejny raz przemawia za walorem Przeminęło z wiatrem! Podsumuję krótko i zwięźle... UWIELBIAM PRZEMINĘŁO Z WIATREM! Moje serce utknęło na kartach tej powieści! http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2017/05/5-powodow-dla-ktorych-musisz-przeczytac.html

Przeczytaj całą opinię
2017-05-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

Jestem tak zachwycona, że nawet nie wiem co napisać :)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-18
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

Refleksja po przeczytaniu...Zakochujemy się w wyobrażeniu, a miłość czym jest jeśli jest? W końcu nie jedno ma imię.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288

Jeżeli ktoś oglądał tylko film i baaaardzo mu się spodobał, polecam zajrzeć do książki. Jeszcze bardziej mu się spodoba :)

Przeczytaj całą opinię
2017-04-10
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/268288
z 59