Stowarzyszenie umarłych poetów

Wydanie
Rebis, Poznań, .
Liczba stron
160
Wymiary
13,0 × 20,0 cm
Cykl
SALAMANDRA
Oprawa
Miękka
ISBN
9788375109306
Waga
0,20 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Laskowicz Paweł
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Rozpoczyna się rok szkolny w Akademii Weltona, elitarnej szkole średniej o wielkich osiągnięciach i... nader surowej dyscyplinie. W miejsce odchodzącego na emeryturę nauczyciela języka angielskiego, przychodzi nowy, John Keating. Czterem zasadom Akademii, którymi są: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość przeciwstawia inny sposób kształcenia i wychowania młodych ludzi. Obrona własnej indywidualności, wrażliwość na poezję i umiejętność dostrzegania jej wokół siebie, radość życia i korzystanie z tego, co przynosi każdy dzień - to wartości, które próbują realizować jego uczniowie w tajnym klubie, ""Stowarzyszeniu umarłych poetów"". Co zwycięży: rygorystycznie przestrzegana tradycja czy prawo do marzeń, wolności i młodzieńczego buntu?

Opinie czytelników

(3.63)
9129 ocen, w tym
424 opinii
5
170
4
137
3
76
2
25
1
16
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Czytałam ją jako nastolatka. Powracałam do niej kilka razy. Wzruszająca. Dająca do myślenia. Muszę poszukać w swoich starych zbiorach, bo ciekawa jestem swojej interpretacji w wieku 30 lat.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

Emilka

Doskonała! Książka jeszcze lepsza niż film. Poruszająca, inspirująca.

Przeczytaj całą opinię
2015-10-19
źródło: http://www.empik.com/p1052138666,ksiazka-p

Nie oglądałam filmu i nie mam porównania. Natomiast książka to rewelacja dla mnie.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

,,Kapitanie mój, kapitanie!"

Nie od dziś wiadomo, że wykształcenie to klucz otwierający drzwi do lepszej przyszłości. Nie zawsze jednak możemy samodzielnie zadecydować o tym, co dane będzie robić nam w dorosłym życiu. Cofnijmy się o ponad pięćdziesiąt lat do Akademii Welltona w stanie Vermont, do której trafia grupka młodych mężczyzn poszukujących swojego powołania. Dewizą prowadzącą ich przez tą drogę mają być cztery złote zasady szkoły: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość. Czy chłopcy podołają rygorystycznym wymogom Akademii? Jak wpłynie na ich stosunek do życia nowozatrudniony nauczyciel języka angielskiego John Keating? Stowarzyszenie Umarłych Poetów powstało w 1989 roku jako film w reżyserii niesamowitego australijskiego reżysera Petera Weira, w którym główną rolę pana Keatinga odgrywa charyzmatyczny Robin Williams. Książki napisane na podstawie filmów są zazwyczaj wyjątkami od reguły i właśnie do nich zalicza się powieść Nancy Horowitz Kleinbaum, która zdecydowała się napisać ją na podstawie scenariusza stworzonego przez Toma Shulmana i nadała jej ten sam tytuł. Akcja rozgrywa się w 1959 roku. Akademia Welltona to szkoła z długoletnimi tradycjami, gdzie kształceni są przyszli geniusze gotowi do zajęcia prestiżowych stanowisk pracy, a co za tym idzie zarabiania pokaźnych sum pieniężnych. O poziom edukacji dba tutaj dyrektor Nolan, który bacznie pilnuje by ktokolwiek nie naruszył ustalonych norm nauczania, a w przeciwnym wypadku został surowo ukarany. Sprzeciwia się temu nowy nauczyciel języka angielskiego John Keating. Jest ON trzydziestokilkuletnim absolwentem Akademii prezentującym zupełnie odmienne od panujących tutaj formy nauki. Pod jego skrzydła trafiają młodzi chłopcy: Neil Perry , Todd Anderson, Knox Overstreet, Charles Dalton, Richard Cameron oraz Steven Meeks. Zaskoczeni już na pierwszej lekcji postępowaniem nauczyciela zaczynają zwracać się do niego „Kapitanie Mój, Kapitanie!” ze względu na wiersz Walta Whitmana. Pan Keating inspiruje swoich uczniów do rozwijania swojej wrażliwości, samodzielnego myślenia, miłości do poezji i życia, korzystania z niego, bycia wolnym i wyzwolonym. Nową zasadą przyświecającą życie chłopcom staje się „Carpe Diem” – chwytaj dzień. Zaczynają od odnowienia Stowarzyszenia Umarłych Poetów, do którego w młodości należał ich nauczyciel. Utrzymują swoje spotkania w ścisłej tajemnicy widując się w pustej jaskini, w której odkrywają swoją miłość do sztuki, słowa pisanego, zapomnianych utworów, a także prezentują swoje nowo napisane dzieła. Chłopcy sprzeciwiają się swoim rodzicom i zaczynają sami decydować o swojej przyszłości wbrew ustalonym przez nich planom. Zaczynają spełniać swoje marzenia. Niestety, każdy ich ruch będzie niósł za sobą konsekwencje, w tym jedną najpoważniejszą, która przyniesie ogromne cierpienie. Ta książka była dla mnie fantastyczną lekturą, nauczyła mnie też, że w życiu warto jest kierować się swoimi pasjami, a my musimy być gotowi by udźwignąć ciężar konsekwencji, bo ścieżka indywidualizmu jest kręta, ale prowadzi nas do prawdziwego szczęścia.

Przeczytaj całą opinię
2014-10-09
źródło: http://www.empik.com/p1052138666,ksiazka-p

Trochę czuję się zawiedziona faktem, że "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" powstało na podstawie scenariusza - zawsze wydawało mi się, że było odwrotnie. Czyta się przyjemnie, szybko i ma swój urok, ale jest to jeden z tych przypadków, gdy muszę powiedzieć - film zdecydowanie był lepszy. Książkowa wersja za wiele nie wnosi do historii, jest odtworzeniem filmu. Szkoda.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

Lektura. Napisana na podstawie scenariuszu. Czyta się stosunkowo szybko. Przedstawiona historia bardzo wciąga czytelnika. Odbiorca - mimo iż akcja dzieje się w szkole - ponadwiekowy. Poruszająca. Atmosfera poezji. Odmładzająca. Wiarygodna. Polecam.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

"Stowarzyszenie umarłych poetów" Nancy Kleinbaum to bez wątpienia książka mojego życia. Przeczytałam ją, kiedy miałam 12 lat i jej treść utkwiła we mnie jak zadra. Ziarno pisarki trafiło na niezwykle żyzny i podatny grunt, który systematycznie podlewałam swoimi marzeniami. Od dziecka bowiem chciałam zostać nauczycielką. Będąc uczennicą szkoły podstawowej, prowadziłam fikcyjne lekcje dla pluszaków i lalek; robiłam im sprawdziany na pachnących karteczkach z notesiku i wpisywałam uwagi za „zbyt ciche zachowanie na lekcjach”. Po przeczytaniu książki moje fantazje osiągnęły apogeum. Potrafiłam wchodzić na krzesło i wygłaszać do moich niby - uczniów piękne tyrady okraszone cytatami z książki i klasyki, którą pod jej wpływem zaczęłam czytać. "O skoro żyję, życia chcę być władcą, nie niewolnikiem!" - mówiłam do nich machając zeszytem pełniącym funkcję dziennika. Postać Keatinga stała się dla mnie wyznacznikiem zawodowej drogi. Stał się dla mnie uosobieniem wolności, przyzwolenia na przeżywanie całej gamy emocji, prawem do młodzieńczego buntu. On był przede wszystkim człowiekiem, potem dopiero nauczycielem. Płakałam i płaczę nadal za każdym razem, kiedy czytam fragment o odejściu Keatinga z Akademii Weltona. "Kapitanie mój, kapitanie" - mówią jego uczniowie, wzruszeni, że ten człowiek podarował im od siebie tak wiele; niekiedy więcej niż ich rodzice. Dziś sama jestem nauczycielką, a powieść zajmuje naczelne miejsce w mojej biblioteczce. Zastanawiam się ile we mnie jest z Keatinga. Porównuję tamtejszych i dzisiejszych uczniów. Analizuję, myślę i sprawdzam na ile sobie mogę pozwolić w obarykadowanym i zmurszałym świecie polskiej edukacji. Czy mogę pozwolić uczniom na wyrwanie kartek z podręczników? Czy mogę pozwolić im wejść na moje biurko, aby mogli spojrzeć na świat z innego punktu widzenia? Czy zachęcać do czytania tak niemodnej już poezji twierdząc, że czytamy ją, bo jesteśmy ludźmi i pragniemy piękna oraz harmonii? Często sama gubię się w swoich pytaniach i odpowiedziach. Wiem natomiast, że Keating jako mój kolega po fachu inspiruje mnie niezmiennie i to, na co pozwolę innym i jakie zasady im wpoję, zależy ode mnie i przyjętych metod. Jestem też przekonana o wyjątkowości swojej pracy, a dzięki tej książce zrozumiałam, jak (mimo społecznej nagonki) ten zawód jest ważny; jaką niesie za sobą moc. Ciężko mi również ocenić siebie jako nauczyciela i człowieka i znaleźć odpowiedź na to najważniejsze spośród wszystkich pytań – „Czy jestem dobrym nauczycielem”?. Nie wiem, ale też nie wątpię w swoje powołanie. Kiedy przeglądam laurki, obrazki, które otrzymałam od uczniów; kiedy czytam dedykacje wpisane ich małymi rączkami w książkach, kiedy patrzę na kwiaty – milczących świadków podziękowań, gdzieś z tyłu głowy kołacze mi się myśl, że „gdy stanąłem w lesie na rozstaju dróg, podążyłam tą mniej uczęszczaną, i wiedziałam, że to znaczy już, że jest inaczej”. Wiem, że podobnie jak Keating, biegnąc za marzeniami – wygrałam swoje życie i mam prawo być dumna oraz szczęśliwa.

Przeczytaj całą opinię
2017-04-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

Stety, czy niestety to kolejny przypadek, że film jest dużo lepszy od książki. Może to dlatego, że wersja pisana powstała na podstawie wersji ekranowej? Do przeczytania, ale fenomenu opowieści nie oddaje ;)

Przeczytaj całą opinię
2017-03-27
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

"Stowarzyszenie umarłych poetów" to książka o pewnym nauczycielu, który pragnął obudzić w swoich uczniach chęć życia, spełniania marzeń, żeby po prostu chwytali dzień. Uważam, że jest to inspirująca i piękna książka. Kiedy ją czytałam razem z bohaterami przeżywałam wszystkie chwile. Nie jest to nudna, filozoficzna "powiastka". To, że bohaterowie są nastolatkami, jeszcze bardziej pozwoliło mi się w tę historię wczuć. Niektórzy mieli bliskie memu sercu problemy. Niestety, moim zdaniem nie wszystkie postacie są dobrze zarysowane, opisane i było mi trochę trudno ich rozróżniać. Fabuła natomiast była bardzo ciekawa i niebanalna (tak właściwie to scenariusz :P). Mimo iż nie był to autorski pomysł pisarki, uważam, że dobrze opisała tę historię i po prostu tego nie zepsuła. Sądzę, iż nie każdy polubi tę książkę, jednak gorąco ją polecam :) Mi przypadła do gustu.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-23
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212

Książka napisana na podstawie filmu niestety nie spełniła moich oczekiwań. Po cudownym i składaniającym do refleksji obrazie otrzymałam niemalże spisany scenariusz, bez jakiegokolwiek rozwinięcia wątków czy głębszej analizy psychogicznej postaci. Być może spodziewałam się zbyt wiele, choć założenia swoje oparłam na dotychczasowym przeświadczeniu, iż zazwyczaj książki są lepsze od filmu. Niemniej polecam zarówno książkę, jak i szczególnie ten wzruszający i pouczający film.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-19
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/225212
z 43