Zieleń Szmaragdu

Wydanie
Egmont, Warszawa, .
Liczba stron
456
Wymiary
14,0 × 21,0 cm
Cykl
TRYLOGIA CZASU
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
ISBN
9788323752660
Waga
0,43 kg
Język
polski
Tłumaczenie
Janiszewska Agata
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Zieleń Szmaragdu to trzeci tom Trylogii czasu. Co robi dziewczyna, której właśnie złamano serce? To proste: gada przez telefon z przyjaciółką, pochłania czekoladę i całymi dniami rozpamiętuje swoje nieszczęście. Ale Gwen - podróżniczka w czasie mimo woli - musi wziąć się w garść, chociażby po to, żeby przeżyć. Nici intrygi z przeszłości także dziś splatają się w zabójczą sieć. Złowrogi hrabia de Saint Germain jest bardzo bliski swego celu: Gwendolyn musi stanąć do walki o prawdę, miłość ... i własne życie.

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

To już jest ostatnia część i spodziewałam się czegoś epickiego. Mam wrażenie, że ta trylogia jest taką trochę parabolą skierowaną ramionami w dół. Zaczęło się bardzo kiepsko, ale szybko stało się po prostu cudowne i w pewnym momencie się zatrzymało i zaczęło spadać. Ten moment to chyba zakończenie 2 części, bo „Zieleń szmaragdu” nie podbił mojego serca. Owszem, była to niesamowita książka i na pewno jeszcze sięgnę po tę trylogię, ale zdecydowanie moim faworytem jest 2 część. Rozwiązanie tej zagadki trochę mnie rozczarowało. Może to dlatego, że ekranizacja 2 części dała mi takie spojlery, że wiedziałam już co będzie w tym tomie, ale jednak były momenty, które mnie totalnie zszokowały i po prostu czytałam z otwartymi ustami, bo tyle się czasem działo. Miało miejsce tutaj coś, czego nie zauważyłam w poprzednich tomach, a mianowicie kiedy Gideon się pojawiał to miałam aż motyle w brzuchu. Może zacznę od tego, że mamy wyjaśnione, dlaczego w poprzedniej części bohaterowie ciągle ze sobą zrywali i do siebie wracali. Wreszcie dowiadujemy się dlaczego Gideon w drugiej części był taki wredny dla Gwendolyn i przyznaję trochę mnie to zaskoczyło. Kiedy już wszystko zostało wyjaśnione to zakochałam się w nim jeszcze bardziej. Właśnie dlatego kiedy pojawiały się opisy ich pocałunków czy słodkich rozmów to miałam motyle w brzuchu. Po prostu robiło mi się ciepło i aż musiałam robić oooo, ponieważ byli tacy urocz. Chyba pierwszy raz maiłam tak, że miałam motyle w brzuchu przez jakiegoś bohatera. Przyznaję, że trochę zawiodłam się na zakończeniu. Zostało mi jakieś 40 stron, a nadal nic się nie wydarzyło. Cała końcowa akcja tak naprawdę została uwzględniona w paru stronach i naprawdę szkoda, bo chciałam czegoś więcej. Troszkę nie podobał mi się epilog. Bo spodziewałam się jakieś rozwinięcia wątku Gwnedolyn i Gideona, a w sumie nie wiadomo tak naprawdę jak dalej potoczyły się ich losy i tego mi brakowało. Nie zmienia to faktu, że na pewno przeczytam tę książkę jeszcze raz, bo kiedy już znam całą historię, to będę mogła się skupić na takich szczególikach i jeszcze bardziej ją poznać.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

Ach 3ecia część to WISIENKA NA TORCIE I KROPECZKA NAD "I" ;) Tak jak i przy drugim tomie, tak i tu nie mogłam się ODERWAĆ od książki i z żalem odkładałam na bok, gdy trzeba było iść spać ;). Choć dzięki temu zabiegowi mogłam przedłużyć sobie przyjemność z czytania :). Nie powiem nic odkrywczego, więc może tylko to, że nie miałabym nic przeciwko gdyby pani Gier dopisała ciąg dalszy albo jakieś dalsze losy któregoś z wnuków - cokolwiek ;) A nawet same przygody Xemeriusa ;) Trylogia podbiła moje serduszko! POLECAM!!!

Przeczytaj całą opinię
2017-03-24
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

Trzecia część trylogii czasu. Klimat oraz styl książki jest identyczny jak w poprzednich częściach. Czyta się równie szybko i sympatycznie. Jest świetnym sposobem na miłe spędzenie czasu i relaks. Teoretycznie to literatura dobra dla nastolatków, ale moim zdaniem jest też świetna dla dorosłego czytelnika. Nie jest pretensjonalna, za to pełna uroku, ciepła, zabawna. Bohaterowie dają polubić się od razu i czytelnik od samego początku kibicuje ich miłości Dodatkową gratką jest możliwość obejrzenia filmu na jej podstawie. Film nie jest wierną kopią książki, ale obejrzenie go sprawia równie dużo przyjemności co książka. Ponieważ bohaterowie przenoszą się z teraźniejszości do różnych epok, muszą odpowiednio się do tego ubierać. Dlatego tutaj wielka gratka dla miłośników kostiumów: czytelnik może sobie je idealnie wyobrazić czytając ich opisy, a widz może podziwiać je obserwując aktorów w filmie. W tej części Gwen dowiaduje się m.in. że jej rodzicami są Lucy i Paul. To sprawia, że dziewczyna jest zagubiona i oszołomiona. W tym trudnym momencie wspiera ją Gideon. Ich miłość wreszcie zostaje otwarcie i szczerze ujawniona. Oboje już nie ukrywają przed sobą swych uczuć. A wszystko to za sprawą wydarzenia w trakcie podróży w czasie, gdzie podczas bójki Gwendolyn zostaje raniona sztyletem. Cios jest ciosem śmiertelnym, dziewczyna mdleje, jest wyjątkowo blada, krwawi i przez dłuższy czas Gideon nie wyczuwa jej tętna. Jednak gdy wracają do teraźniejszości okazuje się, że dziewczyna ma jedynie lekkie zadrapanie... I w tym momencie chłopak zdaje sobie sprawę, że jest ona nieśmiertelna. Gwen i Gideon próbują rozwiązać tą zawiłą sytuację i poznać wszystkie tajemnice. Pomagają im w tym Leslie, najlepsza przyjaciółka Gwen i Rafael, brat Gideona. Cały czas towarzyszy im także prześmieszny Xemerius – demon gargulec.

Przeczytaj całą opinię
2017-03-21
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

„Zieleń Szmaragdu” rozpoczyna się w miejscu, gdzie zakończył się „Błękit Szafiru”. Muszę przyznać, że do ostatniej części dorwałam się jak szalona, bo cała trylogia bardzo mocno wciąga. Ogólnie muszę przyznać, że jest to seria, która przez całe trzy tomy, które równie dobrze mogłyby mieścić się w jednej grubej książce, trzyma równy, dobry poziom. Gwen dalej nie wie, komu wierzyć, czy Strażnikom, czy może Lucy i Paulowi. Na dodatek jej dziadek, z którym widuje się w przeszłości nie jest w stanie jej pomóc, a jeśli już to również mówi zagadkami. Na dodatek Gideon jednak jej nie kocha, a ona nie może poddać się czarnej rozpaczy jak każda nastolatka by to zrobiła, bo musi pomagać Stowarzyszeniu, które chce zamknąć Krąg Dwanaściorga. A jakby tego było mało musi walczyć o swoje życie, bo ktoś chce ją zabić. Sami przyznacie, że to trudne warunki do oddawania się czarnej rozpaczy. Po drugim tomie pytania w mojej głowie wyskakiwały jak z królik z kapelusza. Miałam ich tyle, że nie wiedziałam, na które chcę najpierw poznać odpowiedź. A autorka na dodatek przez pierwsze dwieście stron ostatniego tomu nawet nie raczyła odpowiedzieć na połowę, więc brnęłam przez kolejne strony przygód Gwen i Gideona i parskałam śmiechem z powodu docinków dziewczyny. Muszę przyznać, że Gier bardzo dobrze wszystko sobie rozplanowała i na koniec wbiła mnie w łóżko, bo nie spodziewałam się w danej postaci danej osoby. Muszę tak pisać, żeby Wam za wiele nie zdradzić, więc wybaczcie. Obstawiałam wiele osób, ale nie jego! Chociaż jak to sobie przemyślałam dochodzę do wniosku, że to było dość logiczne, ale już nieistotne. Gwen i Gideon musieli zdecydować, komu uwierzyć. Za kim iść i czy pomóc zamknąć Krąg Dwanaściorga i dać ludzkości lek na wszystkie choroby świata. Chociaż Gideon od początku był szkolony na Podróżnika w czasie o tyle Gwen w większości porusza się na ślepo i intuicyjnie. Jednak ostatecznie udaje im się znaleźć wspólną drogę. Nie mogę zdradzić zbytnio fabuły, ale przyznam, że odetchnęłam z ulgą, że w „Trylogii Czasu” nie mam trójkąta miłosnego z główną bohaterką w roli głównej. Owszem są pewne zawirowania miłosne, ale serce naszej Gwen jest wierne jednemu chłopakowi, którego pokochała. Ogólnie w tej całej serii jest pewna nutka oryginalności, która mnie się podoba, bo tęsknię za tymi postaciami, które pożegnałam wraz z ostatnim zdaniem w tej książce. Nie jest to, co prawda literatura najwyższych lotów, ale bawiłam się przy niej wyśmienicie, jest lekko napisana i przede wszystkim ma wiele postaci, które są od siebie różne pod względem charakteru. Jest impulsywna Gwen oraz perfekcyjna kuzynka Charlotta, a także przystojny i odważny Gideon, a także pewien duch-gargulec, który od drugiego tomu zdecydowanie stał się najzabawniejszym komentatorem na świecie. Jeśli macie w rodzinie kogoś, kto lubi książki z pogranicza fantastyki, albo chcecie zachęcić kogoś młodego do czytania to „Trylogia Czasu” zdecydowanie powinna znaleźć uznanie w oczach takiej osoby. Myślę, że dla mnie przygody, Gwen i Gideona będą na dalszych miejscach listy ulubionych książek, ale z pewnością będę je dobrze wspominać. "Ale z miłości robi się rzeczy, których inaczej by się nie zrobiło." ~ Kerstin Gier, Zieleń Szmaragdu, Warszawa 2012, s. 62.

Przeczytaj całą opinię
2016-12-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

I pożegnałam moją kolejną ukochaną serię i bohaterów, których polubiłam. A najbardziej będę tęskniła za Xemeriusem. Tylko zawiodło mnie troszkę zakończenie. Ale pomimo tego polecam.

Przeczytaj całą opinię
2016-10-20
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

Ostatnia już część, oczywiście dzieje się zaraz po poprzedniej. Gwenny jest obrażona na Gideona, który cały czas zwodził ją swoimi uczuciami. Ciężko jest się jej po tym pozbierać, ale daje jej to motywy do walki. W tajemnicę zostają włączeni rodzeństwo Gwendolyn i cioteczna babka Maddy. Pomagają jej w swoich własnych poszukiwaniach prawdy. Hrabia de Saint Germain ma kolejne plany wobec swoich młodych podróżników. Mają się udać na kolejny bal, gdzie ma dojść do konfrontacji z jego zaciekłym wrogiem lordem Alastairem. Dzięki kolejnym wydarzeniom Gwenny i Gideon docierają do prawdy na temat hrabiego i do czego potrzebny mu jest krew z chronografu. Teraz pozostaje im dowiedzieć się kto tak naprawdę jest ich przyjacielem? Ta część jest zupełną kolejką górską, która pędzi i zatrzymuje się dopiero na końcu. Przez całą książką dzieją się wydarzenia, których czytelnik najmniej się spodziewa, albo takie, które podejrzewa, ale ma nadzieję, że się jednak nie wydarzą. Jest tu dosłownie wszystko liczne podróże w czasie, walki, szantaże,... a czego tu nie ma? :) Może trochę denerwowała mnie Gwenny, która cały czas użalała się nad całą sytuacją z Gideonem. Jaka ona potrafi być niedomyślna... Co do zakończenia to mi się podobało. Chociaż fajnie by było, gdyby dodany był rozdział np. 3 lata później, jak losy bohaterów by się wreszcie potoczyły, a tak zostają tylko domysły. Cała Trylogia Czasu obejmuje wydarzenia na przestrzeni jedynie kilku tygodni. W miarę czytania wzrasta zainteresowanie czytelnika i naprawdę najlepszy jest ostatni tom. Zazwyczaj jest odwrotnie, bo wszystko jest jakby naciągane, a tu niespodzianka. Autorka widać, że od samego początku miała plan na całą trylogię i tak jakby po pierwszym tomie zaczynała się coraz bardziej rozkręcać. Zawiodłam się trochę na pierwszym tomie, który zupełnie inaczej sobie wyobrażałam, ale im dalej tym lepiej. Tak jak już wcześniej wspominałam najlepiej od razu przeczytać wszystkie i traktować je jako jeden tom. Nie jest to taka typowa historia skierowana do nastolatków, ja jako już nie nastolatka świetnie się przy niej bawiłam. Myślę, że każdy fan fantastyki będzie zadowolony.

Przeczytaj całą opinię
2016-10-17
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

Wypowiadam się na temat całej trylogii. Przeczytałam wszystkie części, ponieważ fabuła wciąga; nie da się temu zaprzeczyć. Wszyscy lubią tajemnice i zagadki. Jednak sama, nazwijmy to, oprawa jest... co tu dużo mówić - nudna, przewidywalna i niewyszukana. Postacie są mdłe jak mydło (bez wyjątku - czarne charaktery również), fajne historyczne wątki ledwo liźnięte i przez wszystkie tomy generalnie czuć happy end z nieskończoną żarliwą miłością dwójki głównych postaci. Trochu tandeta. Dodam jeszcze, że język książki ogólnie nie powala, ale autorka ma poczucie humoru, trzeba jej to przyznać. To nie jest książka dla wymagających czytelników. Dla starych dup po 20-stce i 30-stce. To jest książka dla romantycznych nastolatek, które docenią wątek miłosny i które powzdychają do Gideona - absolutnie nie piszę tego ironicznie. Ta książka naprawdę jest skierowana do takich odbiorców.

Przeczytaj całą opinię
2016-09-22
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

Nadszedł czas, by zakończyć historię o podróżach w czasie kilkunastoletniej Gwendolyn i jej towarzysza, Gideona. O ile w naszym świecie początek i koniec historii dzieli ponad 1000 stron trzech książek, o tyle w świecie głównych bohaterów wszystko wydarzyło się w ciągu zaledwie 3 - 4 tygodni. Po wielu chwilach niepewności zasłużyliśmy by poznać odpowiedzi na wszystkie pytania. Jednak wcześniej... Gwendolyn jest w kompletnej rozsypce, po tym jak Gideon złamał jej serce, oznajmiając jej, że jedynie udawał, że jest w niej zakochany. Na domiar złego zbliża się bal, a wraz z nim konieczność kolejnego spotkania z nieprzewidywalnym hrabią de Saint Germain, który już niecierpliwie szykuje się do zamknięcia Kręgu. Co to oznacza dla podróżników w czasie? Gwen nie ufa zamiarom hrabiego, rozpoczyna też poszukiwania zaginionego chronografu z pomocą wskazówek dziadka, swojej rodziny, Leslie i Xemeriusa, stara się także znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego Lucy i Paul ukradli chronograf i uciekli. Wśród tego całego zamieszania dziewczyna będzie musiała się zmierzyć także z prawdą o samej sobie. W finałowej części trylogii Kerstin Gier nie ma czasu na nudę, nie brakuje strojnych balów w przeszłości czy kolejnych zagadek, które są stopniowo rozwiązywane przez Gwendolyn i jej niezawodną przyjaciółkę Leslie, młodzi podróżnicy w czasie nie ustrzegą się natomiast spisków, zamieszane będą w nie osoby, których ani Gideon, ani Gwen nigdy by nie podejrzewali. Jest miejsce także i dla wielu zabawnych momentów, na przykład wtedy, gdy Charlotta śledzi swoją kuzynkę i jej pomocników przy poszukiwaniach chronografu, by móc poskarżyć się na dziewczynę dla Strażników z Temple, niestety jej wysiłki spełzną na niczym, dzięki świetnym pomysłom całej ekipy zaangażowanej w akcję. Autorka nie zapomniała także o miłosnych perypetiach głównych bohaterów i swoim delikatnym i zabawnym piórem przybliża nam kłótnie i powroty zakochanych. "W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. (...) Chodzi o materiał bardziej znacznie bardziej plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany według tajnej receptury. (...) Marcepan!" Na ogromne uznanie zasługuje sposób, w jaki zostały rozwiązane chyba wszystkie tajemnice. Ani przy jednej nie domyśliłam się prawdy, więc przyjemność z czytania pozostała do samego końca. Kerstin Gier świetnie wybrała także postacie na zdrajców, trzeba być naprawdę doskonałym detektywem, żeby nie zostać zaskoczonym, gdy prawda wyjdzie na jaw. Szkoda mi tylko, że na koniec zabrakło chociaż jednego rozdziału o tym, jak ułożyło się życie głównych bohaterów trylogii, liczyłam na parę sugestii autorki w tej kwestii. To już koniec podróży w czasie z Gwen i Gideonem, kłótni z Charlottą czy żartów Xemeriusa, będę miło wspominała tę trylogię, mimo że pierwsza i druga część nie do końca mnie do siebie przekonały, to właśnie dzięki "Zieleni szmaragdu" trylogia zyskała w moich oczach i teraz mogę zadowolona z lektury pomachać na pożegnanie bohaterom, mając nadzieję, że jeszcze przede mną wiele tak udanych zakończeń serii. https://uroczakraina.blogspot.com/2016/09/zielen-szmaragdu.html

Przeczytaj całą opinię
2016-09-01
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

I oto koniec trylogii czasu. Przyznam, że jak dwa poprzednie tomy były dobre, tak ten nie był taki zły, ale już męczyłam się. Byłam w stanie czytać jeden rozdział dziennie gdyż na ciąg dalszy traciłam ochotę. Autorka mając ostatni tom do zakończenia powinna poświęci strony na wyjaśnienie zagadek i tych przepowiedni. Natomiast ona skupia się na tym jakaż to Gweny jest nieszczęśliwa, urodzinach koleżanki (gdzie wałkowane było o tym przez połowę książki, że ma się odbyć. A na sam koniec okrojono to do jednej albo dwóch stron) itd. i bla bla bla. Drażniące jest przeskakiwanie z wątku na wątek. W jednej chwili czytam jedno nagle wyskakuje drugie. Tak sobie myślę chyba mi kartek gdzieś brakło. I tak połowa książki. Jeszcze gdyby te przejścia były subtelniejsze, a to było jak strzelenie pałą w łeb. Xemerius stał się tak męczącą i upierdliwą postacią, że tylko człowiek siedzi i modli się kiedy zniknie z książki. Pani Gier naprawdę przesadziła wciskając go w każdy dialog, każdą akcje, w każdą stronę. Przez ostatnie rozdziały jak tylko widziałam, że zaczyna się jego denna kwestia odpuszczałam sobie. I tak nic nie wnosiła do fabuły i ani nie była śmieszna. Także pod tym względem zawiodłam się bardzo. A moment poznania rodziców okrojony do granic możliwości. No i rzecz jasna zakończenie. Człowiek czyta, widzi że coraz mniej kartek a po rozwiązaniu ani widu ani słychu. A kiedy nadeszło to nawet nie wiedziałam kiedy już książka się skończyła. Po prostu autorka skupiła się na wszystkim tylko nie na tym co trzeba, dlatego też jest to najsłabsza z wszystkich trzech książek. Czy kiedyś wrócę do tej serii? Bardzo ciężko powiedzieć. Z jednej strony aż taka zła nie była, z drugiej zaś ten ostatni tom trochę zepsuł mi opinię. Ale wiadomo co kto lubi tak.

Przeczytaj całą opinię
2016-08-30
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516

Mam wrażenie, że każda kolejna część jest lepsza od poprzedniej. Chociaż ogólnie rzecz biorąc cała trylogia opisuje dość krótki okres, momentów trzymających w napięciu jest sporo. Ciężko nazwać je akcją - najczęściej są to momenty rozwiązywania tajennic. Cała koncepcja podróży w czasie została fantastycznie rozpisana, a wątki nie zamykające się w jednym tomie (po pierwszym rozczarowaniu) uznałam za dodatkową korzyść. Co do postaci, to nieco zużyty już motyw pięknego chłopaka, który wie, że jest piękny i równie pięknej, acz nieświadomej swego piękna, przeznaczonej mu dziewczyny nie był nawet bardzo nużący. Ostatecznie z jakiegoś powodu jest to popularne połączenie. Ach, no i nie wyobrażam sobie nie dodać gwiazdki za Xemeriusa - dzięki niemu mogę spokojnie nazwać ksiażkę lekturą obowiązkową!

Przeczytaj całą opinię
2016-08-28
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/109516
z 23