Życie na miarę

Wydanie
Wymiary
14,0 × 19,0 cm
Typ publikacji
Płyta CD
Nośnik główny
CD-MP3
Ilość nośników
1
Oprawa
Kartonowa
ISBN
9788380820234
Waga
0,07 kg
Język
polski
więcej detali

Kategorie

Opis książki

Dobra prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Czasem to kwestia życia lub śmierci. Dla niektórych – dosłownie. Blisko 1200 kobiet i mężczyzn zabitych pod gruzami Rana Plaza. Spalona szwalnia w Ashulii, w której pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, by z płonącego budynku wynieść najpierw zawartość magazynu na parterze. Oburzające. Ale na miano skandalu zasługuje dopiero to, że za spodnie czy sukienkę, które w Bangladeszu uszyto za 10 zł, w polskim centrum handlowym musisz zapłacić dziesięć-piętnaście razy więcej. Marek Rabij, dziennikarz działu gospodarczego tygodnika „Newsweek Polska” w maju 2013 roku – tuż po zawaleniu się Rana Plaza – pojechał do Dhaki poznać z bliska warunki, w jakich produkuje się w Bangladeszu ubrania dla polskich i zagranicznych marek. Rok później powraca na dłużej do banglijskich slumsów w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy katastrofa z 24 kwietnia 2013 r. wpłynęła jakoś na funkcjonowanie globalnego przemysłu odzieżowego. Czyta Andrzej Ferenc

Opinie czytelników

(brak)
Proszę , aby dodać opinię.
Twoja ocena
Tytuł opinii
Treść
Uwaga! Proszę wypełnić wymagane pola.

Uwaga, spoiler! [pokaż]

Książkę chciałam przeczytać od czasu, kiedy pojawiła się na rynku, jednak zawsze coś stało na przeszkodzie. Aż do niedawna. Kiedy otworzyłam książkę od razu nie mogłam się od niej oderwać. Bangladesz - dla wielu z nas to miasto po prostu jest. Nikt o nim nie mówi, chyba, że stanie się coś złego, np. zawali fabryka jak w 2014r. Rana Plaza. Wtedy na kilka, może kilkanaście tygodni ktoś się zainteresuje losem szwaczek. Zapewne wielu z nas czy naszego otoczenia lubi się modnie ubierać, nic w tym złego, że śledzi najnowsze trendy mody. Ale czy przemknęło mu przez myśl jak powstała ta koszulka czy sukienka? Ta książka nam to przybliża. Jak można stwierdzić już po kilku przeczytanych kartkach nikt w Dhace nie życzy innym losu szwaczki. Powszechnie uważa się tam, iż tak kończą ludzie, którzy w poprzednim życiu spowodowali wypadek. Szwaczki pracują przy dobrych wiatrach po 10 godzin, jeżeli nie wyrobią ustalonej normy muszą zostać po godzinach pracy i doszyć tyle sztuk, żeby się zgadzało z wymaganiem pracodawcy. Z wypowiedzi jednej z kobiet dowiadujemy się, że ta norma jest do osiągnięcia, jeśli ma się wprawę i trochę talentu. W zależności od stanowiska kobiety na przykład przyszywają rękawy do koszulek, ich norma to 3 na minutę, z czego robi się 180 na godzinę. Dniówka jest mizerna i bardzo łatwo ją stracić. O nadgodzinach prawie nie ma mowy, a za to jeśli pracodawca jest w plecy z terminem, co zdarza się bardzo często można 'dostać' bezpłatne 5-6 godzin pracy ekstra. Poruszony został dość istotny wątek ewakuacji z miejsca pracy w razie pożaru, które są w zasadzie na porządku dziennym. Nie w każdej z fabryk rzecz jasna. Zostały opisane przypadki, nie wiem czy drastyczne czy także zdarzające się codziennie, iż szefowie zamykają drzwi pracownikom, żeby nie utrudniali ratowania towaru. Oto jak traktuje się pracowników. Gaśnice jeśli są, to ze starą datą ważności, a personel nie jest świadomy jak ich używać. Nikogo nie dziwi praca młodocianych, gdyż życie w Dhace to codzienna walka o byt. Rodziców nie stać na posyłanie dzieci do szkoły, a posyłając je do pracy zawsze będzie trochę więcej pieniędzy na jedzenie, które jest drogie. Książka otworzyła mi oczy na produkcję ubrań. Bardzo polecam przeczytać. Ponadto bardzo przypadł mi do gustu styl autora. Bardzo lekki i ironiczny, biorąc pod uwagę temat, jaki sobie wybrał.

Przeczytaj całą opinię
2016-12-18
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Ta historia była zszyta na miarę... Z każdą stroną byłam przerażona, że siedem tysięcy kilometrów od Polski dzieje się tragedia ludzka, której winni pośrednio i bezpośrednio jesteśmy my. Czytając ją, zastanawiałam się skąd pochodzi moje ubranie, które akurat mam na sobie - i o zgrozo! Bluza z Croppa - Bangladesz, spodnie H&M - Bangladesz... A może akurat, z małej fabryki na ulicach miasta Dhaki? Może szyła ją dla mnie dwunastoletnia dziewczynka? Dostajemy grubymi nićmi szytą historię, która opierała się w głównej mierze na losach pracowników zawalonego budynku Rana Plaza, w którym mieściły się fabryki szyjące ubrania dla zachodnich koncernów. Niestety (co z wielkim bólem sercem muszę przyznać) zgadzam się z autorem ,że nawet tak wielka tragedia budowlana, takie przedstawienie wydarzeń - brutalne/ bezpośrednie w której zginęło tyle osób nie zmieni naszego konsumpcyjnego podejścia do rzeczywistości... Nie zmieni jej opowieść o zanieczyszczeniach środowiska, nie zmieni jej opowieść o ludziach którym za stawkę dniową ledwo starcza na jeden posiłek dziennie. Ta książka boli i krzyczy. I to w końcu jest przerażające...

Przeczytaj całą opinię
2016-11-15
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Bardzo dobra pozycja dla każdego, aby uświadomił sobie jak działa biznes odzieżowy. Polecam gorąco. Warto mieć świadomość co kryje się za jednym wyprodukowanym T-shirtem.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-07
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Bardzo dobry reportaż o tym jak wygląda życie w Bangladeszu. Szokujące ale napisane w taki sposób że nie jest przytłaczające. Lekko napisane o na prawdę ciężkim życiu na granicy głodu.

Przeczytaj całą opinię
2016-11-02
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Dobrze napisany reportaż. Dobrze o tyle, że ukazuje problem nie tylko od strony szwaczek w koszmarnych warunkach za psie pieniądze szyjących ubrania, na które ludzie z pierwszego świata wydają ciężkie pieniądze. Rabij pokazuje życie w Bangladeszu, mentalność pod pewnymi względami tak różną od euro-amerykańskiej, pod innymi - zadziwiająco podobną. I na koniec refleksja: kto tu jest niewolnikiem? Czy aby na pewno tylko bengalskie szwaczki czy ich zatrudniane w tym przemyśle dzieci? Warto poczytać i przemyśleć nim się powie, że na umowach CETA i TTIP konsumenci tylko zyskają...

Przeczytaj całą opinię
2016-10-06
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Bardzo poruszająca. Z bólem stwierdzam, że moja własna pamięć jest ulotna. W 2013 było głośno o tej sprawie, teraz - w 2016 nikt już o tym nie mówi, i pewnie też nie za bardzo pamięta. Powinna to być lektura uświadamiająca w szkołach średnich, mało uczymy się o tym, jak bardzo skurczył się świat i że stajemy się tylko trybikiem w globalnej maszynie.

Przeczytaj całą opinię
2016-09-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Warta przeczytania i wyciągnięcia wniosków. Niektóre rozdziały były bardziej ciekawe, niektóre mniej. ;)

Przeczytaj całą opinię
2016-09-04
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Bangladesz od środka widziany oczami dziennikarza. Dużo faktów przedstawionych w przystępny sposób. Wiele informacji i wniosków nasuwających się po lekturze.

Przeczytaj całą opinię
2016-08-26
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Słuchając sobie tej książki w formie audiobooka miałem przez cały czas takie dziwne poczucie jakby ta opowieść była swego rodzaju baśnią. Nie wiem czy to kwestia doskonałego swoją drogą lektora w osobie Andrzeja Ferenca, czy bardziej chodzi o to, że opisane tutaj sytuacje wydają się być na tyle nierealne we współczesnej rzeczywistości, że człowiekowi trudno jest uwierzyć w to że to reportaż. Niestety, mimo że próbowałem chyba zastosować mechanizm wyparcia i nie dopuścić do siebie tych trudnych faktów, to takie rzeczy dzieją się naprawdę i mimo tego, że mają miejsce daleko od nas to prawdopodobnie w jakiś sposób bierzemy udział w tym niewolnictwie. Robimy to bądź bezpośrednio - kupując produkty odzieżowe firm korzystających z niewolniczej pracy, bądź pośrednio kiedy przymykamy oczy i zamykamy uszy na wszelkie informacje na ten temat. Bangladesz - miejsce samo w sobie egzotyczne, kojarzące się wprawdzie samo w sobie z biedą, ale też pobudzające naszą wyobraźnię i chęć poznania. Kiedy przyswoicie już treść tej książki, to myślę sobie że państwo to znajdzie się na końcu waszej listy z planami wakacyjnymi. Wszystko co tu przeczytacie woła o pomstę do nieba. Dziennikarz Newsweeka wykonał kawał tytanicznej pracy i postarał się przedstawić reportaż z pierwszej linii odzieżowego frontu, a nie poszedł na łatwiznę spisując internetowe źródła tak jak zdarza się w innych tego typu książkach. Dlatego właśnie warto sięgnąć po książkę Marka Rabija. Pierwszy raz tak naprawdę dotarło to do mnie przy okazji "Głodu" Martina Caparrosa ( nie będę dawał linka, bo komu zależy to sobie poszuka :D), a "Życie na miarę" jest tego potwierdzeniem, że za biedę, niedostatek, niesprawiedliwość społeczną nie odpowiada tak naprawdę brak dóbr, ale perfidia i machinacje światowych koncernów. Do momentu kiedy na poważnie wziąłem się za czytanie reportaży to żyłem sobie trochę w takiej jakby bańce naiwności, że przecież nikt świadomie nie skazywałby na taki los drugiego człowieka. Kiedy zacząłem się wygryzać w te książki, a funkcjonowanie pewnych mechanizmów można było zauważyć i zyskać szerszy obraz tych sytuacji, to od tego momentu często towarzyszy mi złość, bunt i niezgoda na świat w którym przyszło mi żyć. Lojalnie uprzedzam każdego kto ma zamiar sięgnąć po "Życie na miarę" albo też jakikolwiek inny reportaż z najwyższej półki, że jeśli ktoś ma chce zyskać świadomość co człowiek robi z drugim człowiekiem to niech to zrobi. Zaznaczam jednak, że większa świadomość wiąże się też często z koniecznością zmiany nawyków życiowych, jak choćby w tym przypadku rezygnacja z zakupu ulubionych ciuchów, a może nawet i więcej Jeśli natomiast ktoś woli żyć komfortowo w błogiej nieświadomości, to raczej niech poszuka sobie innych lektur. W takich czasach przyszło nam żyć, że ludzie za dniówkę nie są w stanie zapewnić sobie racji żywnościowej. Mimo, że żyjemy w okresie rozkwitu cywilizacyjnego i dużej świadomości, to w dalszym ciągu funkcjonuje niewolnictwo. Żyjemy w czasach kiedy 1% ludności żyje ponad stan, mając w posiadaniu dobra warte więcej niż posiada pozostałe 99 %. Ponadto przyszło mam funkcjonować w rzeczywistości, gdzie mamy narzędzia gwarantujące globalne życie na całkiem niezłym poziomie dla każdego pewnie mieszkańca ziemi, możemy zaspokoić swoje potrzeby, ale zamiast tego wolimy kosztem innych produkować kolejne wydumane, sztuczne potrzeby. Smutne to... Takie mam przemyślenia po tej książce... Też tak chcecie? Jeśli tak..szczerze zachęcam :) osinskipoludzku.blogspot.com

Przeczytaj całą opinię
2016-08-21
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387

Książka wywołała we mnie dwa sprzeczne uczucia - chęć przeciwstawienia się niesprawiedliwości, ale też poczucie bezsilności wobec praw rynku. Z jednej strony czytamy o szwaczkach, które pracują po kilkanaście godzin, w złych warunkach, za marną pensję, często są jeszcze dziećmi i czujemy, że to jest coś strasznego, ale z drugiej strony czytamy, że praca w szwalni to nie najgorsze co może je spotkać i że dzięki temu, że dzieci pracują to rodzina często ma za co wyżyć, że Ci ludzie będą pracować za każdą kwotę, bo nie mają alternatywy. Z jednej strony jest mowa o organizacjach, które krzyczą o złych warunkach pracy, z drugiej czytamy o mechanizmach w jaki sposób można uspokoić sumienia zachodnich kontrahentów robiąc fabryki na pokaz, a na starych warunkach robić outsourcing w mniejszych pracowniach. Koszulka, która została wyprodukowana za dwa dolary, często jest sprzedawana za 20 czy 30. Z jednej strony ludzie zachodu oburzają się na to, ale z drugiej strony większość z nas tak jak przedsiębiorcy chce kupować jak najtaniej. Ogólnie ciężko mi określić dokładnie moje refleksje po lekturze, choć czuję po prostu jeszcze mocniej, że coś jest nie tak z tym światem, że biznes, podaż i popyt rządzą każdym miejscem na świecie, choć wszędzie w trochę inny sposób i na inną skalę.

Przeczytaj całą opinię
2016-08-15
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/288387
z 4